mama wcześniaka, matka wcześniaka, problemy w domu, trudne początki, w domu, wcześniak u lekarza

Wcześniak, u nas też z i to z 37 tygodnia… czyli straszne historie, które usłyszysz

Jesteś mamą wcześniaka to prawdopodobnie czeka Cię wiele wizyt u specjalistów. A tam kolejki i inne mamy, albo co gorsza babcie… Czemu co gorsza? Bo z moich doświadczeń wynika, że to właśnie babcie najbardziej przeżywają to co się dzieje z ukochanym maleństwem. A jeśli nie bardziej, to na pewno o wiele chętniej dzielą się swoimi obawami z obcymi osobami, w tym z Tobą.

Ja należę do osób, które odpowiadają jak się do nich zagada. I jak takie babcie do mnie zagadywały to nie odburkiwałam czy olewałam tylko podejmowałam rozmowę. Czemu? Bo już tak mam, a poza tym, na samym początku Krzyś zawsze spał w tych kolejkach, a mi się nudziło. Więc się nasłuchałam różnych ludzkich historii. Tak wiem, że na własne życzenie. Ale trudno.
A nawiązując do tytułu miałam, kiedyś taką sytuację, kiedy oczekiwałam na rehabilitację – zagadnęła do mnie babcia chłopca, który właśnie miał zajęcia. Zapytała o główkę Krzysia, bo jej wnuczek też ma taką płaską i ona się zastanawiała skąd się to bierze i co z tym zrobić. I tak od słowa do słowa pojawiło się słowo „WCZEŚNIAK”. I tu babcia opowiada ich straszną historię: jak to się urodził przed terminem, jaki to był dla nich stres jakie przeżycie. 
I jestem jak najbardziej daleka od tego by umniejszać ich uczucia. Wierzę, że to był stres. Tylko, że u nich to NIE BYŁ WCZEŚNIAK. To było dziecko z 37 tygodnia. A potem, po całym swoim dłuuugim wywodzie o osobistej tragedii, zapytała mnie o naszą historię.
Żebyście mogły widzieć jej minę, kiedy krótko odpowiedziałam: no mój syn urodził się w 30 tygodniu z 2 punktami. I tu rozmowa się skończyła. Ja nie chciałam opowiadać więcej, a ona nie chciała więcej dopytywać. 
A czemu taki wpis? Bo pojawiają się takie chwile, kiedy jakaś mama uparcie twierdzi, że jej dziecko z 37, albo nawet 39 tygodnia to wcześniak. I mimo, że miało 10/10 i mimo, że od razu było z nią i po 2 dniach wyszła do domu będzie chciała umniejszać Waszą tragedię. To nie jest przyjemna sytuacja, bo szczególnie tuż po porodzie (tak cc to też dla mnie poród) nasze emocje i odczucia się nadszarpnięte. Że tak poetycko powiem: cała dusza jest obolała. I nic nie poradzimy na to, że potrzebujemy wtedy ogromnych zasobów wsparcia. 
Co radzę? Macie dwa wyjścia: uświadamiać świat na temat wcześniactwa, albo olać kwestię. Na początku próbowałam tego pierwszego. Zdecydowanie odradzam. Jeśli macie w sobie dość siły to za wszelką cenę po prostu zamknijcie uszy i nie dajcie się wciągnąć w polemikę na temat wcześniactwa.
Ten kto tego nie przeżył i tak nie zrozumie, a kto przeżył temu nic tłumaczyć nie musicie. 
Dodatkowo zauważyłam, że ludzie nie chcą już słuchać o cierpieniu dzieci. Chyba wynika to z lęku o własne dzieci, bo przecież skoro to spotkało Was, to równie dobrze możne spotkać też i ich. 
Dlatego:
Życzę Wam siły w nieuświadamianiu społeczeństwa 🙂

22 Comments

  1. Lol, wcześniak w 39 tygodniu 😀
    Echh mi ostatnio działała na nerwy babcia w poczekalni do szczepienia, jak z Elą byłam, zupełnie inna sytuacja i rozmowa, ale wrrr… To ja już wolę z nikim nie rozmawiać 😛

    Reply
  2. Zdecydowanie: nie uświadamiać, bo i tak nie odnajdziesz w rozmówcy zrozumienia! Nikt poza mamą wcześniaka, tego dziecka leżącego w inkubatorze, walczącego o kolejne minuty życia, cie nie zrozumie. Twoje słowa nie spotkają zrozumienia, nawet współczucie będzie sztuczne, bo ludzie żyją telewizją, a nie życiem, a ciebie taka rozmowa conajmniej wyprowadzi z równowagi! Ponadto Ja jako mama wcześniaków nie podejmuje polemiki z inna mamą wcześniaka, bo mam obawy czy nie zrobię jej przykrości jeśli dowie się, że u mnie jest ok. W ogóle uważam że nie mam prawa oceniać niczyjego bólu związanego z przedwczesnym porodem, bo nie chce by ktoś oceniał mój. Ja wiem ile mnie to kosztowało i jak może boleć ale mam świadomość, że mnie spotkało szczęście, a często bywa inaczej. Nie widzę też powodu by dawać komuś satysfakcję, że u nich jest lepiej. Niestety Twierdze, że jestesmy społeczeństwem, które zywi się sensacją, tragedią i ludzkim nieszczęściem 🙁 i na każdym kroku poszukujemy potwierdzenia że jest źle, ale i tak my mamy najgorzej.

    Reply
  3. Ludzie tak lubią się umartwiać, a tu nawet wcześniak wcześniakowi nierówny.
    O moich chłopcach z 31tc zawsze myślałam jak o kruchych istotkach. Tymczasem moja koleżanka urodziła w 26tc (miałaś okazję jej synka poznać na wystawie) i oni się zmagają z dużo poważniejszymi problemami i powikłaniami niż my.
    Świetne życzenia i mam zamiar je zapożyczyć 🙂

    Reply
  4. Czytam tytuł i mi się nie zgadza. W 37 wcześniak?? Urodziłam w tym czasie jednego i drugiego 😊 nie ma mowy o wcześniactwie. Ja to wiem ale rzeczywiście tak jak piszesz wielu ludzi nie ma o tym pojęcia

    Reply
  5. Ja nie uświadamiam. Cieszę się, że u nas ok (urodziłam w 25/26 hbd), doceniam to i staram się nie rozpamiętywać. Wiem,że osoby, które tego nie doświadczyły, nie zrozumieją tego. Ja to rozumiem i oby jak najmniej ludzi przechodziło to, co my.

    Reply
  6. Myślałam że takim ludziom wystarczą opowieści porodowę z fantazją.
    Tylko zamknąć uszy w takim razie pozostaje. Szkoda uświadamiać, szkoda tracić na to siłę i czas. Niektórym nie przepowiesz.
    Pozdrowienia!

    Reply
  7. A ja przyznam, że mnie czasem boli, że wśród moich znajomych nie mam choć jednej osoby, która by potrafiła zrozumieć co przeszliśmy. Która by na mnie nie patrzyła jak na wariatkę, kiedy mówię coś o sensoryce czy kolejnej wizycie u specjalisty.

    Reply
  8. Przekonałam się.Nie warto.Czasami wdawałam się w polemikę.Po czym z braku sił pokazywałam zdjęcie Antosia w inkubatorze gdy były te gorsze dni( a ma ich sporo każdy dzień walki i tak jest do dziś😊 Temat nagle się urywał.U nas 29tc.

    Reply
  9. Ehh są osoby,które potrafią niestety bardzo mocno wszystko wyolbrzymiać…Są mamy,które nie widzą prawdziwych wcześniaków. Moja córka urodziła się w połowie 7 miesiąca,więc co ja mam powiedzieć… Nie użalałam się,tylko wierzyłam,że wszystko będzie dobrze i moi bliscy również bardzo mocno w to wierzyli,wspierali mnie i męża…Teraz mamy zdrową i pełną energii dwulatkę z której jestem dumna 😀

    Reply
  10. Anonimowy

    Ludzie nie zdaja sobie sprawy co przeżywa matka wcześniaka. Sama jestem mamą wcześniaka z 35tc a mam 20 lat z podejrzeniem koarktacji aorty. Syn leżał 8 dni w inkubatorze nawet nie mogłam go zobaczyć to straszny ból dla matki. Lekarze nie informują co się dzieje z synem. Po 10 dniach wypuścili go do domu …

    Reply
  11. Anonimowy

    To wszystko wynika z braku wiedzy. Urodziłam bliźniaki w 30 tygodniu. 2 dni po porodzie dostałam smsa od bardzo bliskiej koleżanki z pytaniem czy karmię… Pamiętam, że to potwornie zabolało, bo chwilę wcześniej dzieciaki dostały pierwsze 2 ml mleka sondą prosto do brzuszka, a ja płakałam. Nie chciała mi zrobić przykrości, ona po prostu nie wiedziała co znaczy urodzić wcześniaka.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.