cięcie cesarskie, karmienie piersią wcześniaka, odciąganie mleka, pobudzanie laktacji, poradnik młodej mamy, problemy w domu, problemy z laktacją, trudne początki, w domu, z butli na pierś

Trudna droga od butli do piersi, czyli jak przestawić dziecko z butelki na pierś

Stali czytelnicy wiedzą jak brutalnie rozbiła się moja wizja macierzyństwa o rzeczywistość. Nowych zapraszam do pierwszych postów, np do tego. Jedną z rzeczy, która wyglądała zupełnie inaczej niż tego chciałam było karmienie. Zawsze wiedziałam, że będę karmić piersią. Nawet nie myślałam, że coś może się nie udać. Przecież to takie naturalne i proste. A że przy okazji tanie to tylko kolejny atut. No cóż. Przyszła cesarka i już tak łatwo nie było.

jak przejść z piersi na butlę

Na początku myślałam, że problemy z jakimi się spotkałam dotykają tylko matki wcześniaków. Ale teraz wiem, że to problemy wspólne dla kobiet po cesarkach. Niestety o tym się nie mówi, ale po cesarskim cięciu często trzeba stoczyć walkę o karmienie piersią.

Z czego to się bierze? Po pierwsze natura nas tak zaprogramowała, że przy porodzie naturalnym są wydzielane hormony, które zwiększają laktację. Po drugie po cięciu cesarskim jeśli kontakt matki z dzieckiem jest w ogóle możliwy to jest on bardzo ograniczony. A kontakt matki z dzieckiem naprawdę buja tymi wszystkimi hormonami. Kobieta po cesarce na początku trafia na salę pooperacyjną, gdzie czasem ktoś jej pomoże przystawić dziecko do piersi, a czasem nie. A nie jest to łatwe, kiedy nie czujesz nic od pasa w dół i nie możesz się ruszać.

Dla mam wcześniaków i tych wszystkich cesarek, na które zdecydowano się w ostatniej chwili, bo coś złego się dzieje, dodatkowym obciążeniem jest stres. A ten jak wiadomo znacząco obniża produkcję pokarmu.

Ale nie chcę tutaj pisać o pobudzaniu laktacji. Był już o tym post. Możecie go znaleźć tutaj.

Dziś chcę opowiedzieć jak wyglądała nasza droga od butli do piersi. Przeglądałam internet swego czasu i znajdywałam masę porad w drugą stronę. Jednak nic o tym jak przestawić dziecko z butelki na pierś. Dlatego dzielę się swoimi doświadczeniami. Może coś komuś się przyda.

Mam ogromne szczęście, że w ogóle udało mi się rozruszać laktację. Pierwsze próby przystawienia dziecka do piersi odbyły się miesiąc po jego narodzinach. Były mocno nieudane. Ale wszyscy mówili, żeby się nie martwić. Bo wcześniaki podobno łatwo jest przestawić na pierś. Czy łatwo to bym nie powiedziała, ale być może łatwiej niż dzieci urodzone o czasie.

Na początku jakoś dawałam radę odciągać i karmić butelką moim mlekiem. I może by to tak trwało, ale w głowie miałam tysiąc myśli. Oczywiście tych złych myśli. O tym jaką to jestem beznadziejną matką, bo nie umiem nakarmić dziecka z piersi. Były i takie, które mówiły, że nie mogę się nazywać matką jeśli nie karmię z piersi. A do tego poczucie winy za przedwczesny poród. A jeszcze cięcie cesarskie. Podobno utrudnia ono nie tylko laktację, ale też nawiązanie więzi pomiędzy matką a dzieckiem.

Och… ile ja łez wylałam. Jedna ja wiem.

W pewnym momencie już postanowiłam. Skoro mi tak źle z tym karmieniem butelką to czas to zmienić. Radośnie i ochoczo podeszłam do zmian, a potem walnęłam w ścianę pełną oporu. Bo Krzyś był ssaczem niesamowicie leniwym. Butelkę opróżniał w 40 minut. I to przy jakiś technikach magicznych wymuszających jego ssanie. W szpitalu zawsze zaczynaliśmy pierwsi a kończyliśmy ostatni. I w domu dużej poprawy nie było. Więc jak dostawał urządzenie zdecydowanie trudniejsze do obsługi to w ogóle nie chciał jeść.

Butelka

Pierwszymi moimi krokami był wybór odpowiedniej butelki. Szczerze nie wiem czy są takie, które pomagają przejście na pierś, ale ubzdurałam sobie, że musi być jakaś super hiper butla. Nie wiem czy te których używaliśmy takie były, ale coś w nich było.

Pierwszą na jaką się zdecydowałam była butelka od Tommee Tippee Closer To Nature. Jej zaletą jest jej kształt. Myślę, że wtedy Krzyś nauczył się szerzej otwierać buzię. A to był u nas problem na początku. Jednak ta butelka nie rozwiązywała problemu z ssaniem, choć przyzwyczaiła go do tego, że jak ssie to coś mu się smoczek rusza. Ale to klasyczna butla. Samo leci.

ceneo.pl

Znalazłam butelkę z której nie leci samo. Producent mówi, że dziecko pracuje tak samo jak przy piersi. Czy tak samo to nie wiem, ale na pewno mocno trzeba pracować. Krzyś na początku wyciągał z niej 20 ml i padał ze zmęczenia. Resztę dociągał z tej łatwiejszej. Ale tak szczerze to chyba dopiero po tej butli załapał o co chodzi z tym ssaniem. A Calmy używamy do dziś. Krzyś ją naprawdę lubi. Szczególnie teraz podczas ząbkowania 🙂 Jak dla nas naprawdę dobrze wydane pieniądze.

ceneo.pl

Przystawianie do piersi

Druga ważna sprawa to przystawianie dziecka do piersi. No nie da się przejść na pierś nie przystawiając dziecka. Każde karmienie zaczynałam od przystawiania go do piersi. Ciężko było. Raz załapał innym nie. Ja też nie wiedziałam jak zmusić go do otwierania ust. Nie miał odruchu szukania. Smyranie w policzek nic nie dawało. Nie wiedziałam też jak mu podać pierś. Jak wiesz z tego postu odwiedziliśmy doradcę laktacyjnego.

I to była bardzo dobra decyzja. Po pierwsze kazała przystawiać Krzysia w pozycji spod pachy. To dobre rozwiązanie dla leniwie ssących dzieci. Według mnie mając dziecko z mocno obniżonym napięciem mięśniowym nie da się tego zrobić bez specjalnej poduszki do karmienia. Ja na kocach i innych takich nie dawałam rady. Ale może po prostu mało sprytna jestem.
Drugie to pokazała, żeby stymulować go do otwierania ust przez dotykanie jego górnej wargi. Pokazała jak. Chociaż wielkiej filozofii w tym nie ma. Smyrasz w górną wargę. Jak otwiera usta to znaczy, że by zjadł. Jak nie to znaczy: Daj mi babo spać.
Trzeci krok to wtykanie piersi to buzi. No nie wiem jak to inaczej opisać. Bo to nie jest tak, że dziecko ma się samo dobrze przyssać. Musi złapać pierś głęboko. A takie małe leniwce to najchętniej by tylko sam sutek ssały jak butlę. A to boli. Co zrobić, żeby nie bolało? Chwytasz swoją pierś jak kanapkę. Tak ją trochę spłaszczasz. I zaczynasz smyranie opisane wyżej. Kiedy dziecko uchyli usta to palcem wskazującym (który powinien być pod piersią) naciskasz na brodę dziecka. Tak, żeby otworzyło szerzej usta. A kciukiem (który powinien obejmować pierś od dołu) dosłownie wciskasz pierś. Z opisu pewnie brzmi skomplikowanie i takie jest w rzeczywistości. Potrzeba wielu prób, żeby to jakoś wyszło. Ale jeśli chcesz przejść na karmienie piersią to ja nie mówię, że będzie łatwo. Ale dziś oceniam, że było warte tego wysiłku.

Kiedy zacząć?

Przechodzenie na pierś można rozpocząć, kiedy stan zdrowia dziecka na to pozwoli. Musisz liczyć się z tym, że może się zdarzyć tak, że trochę spadnie z wagi. A raczej przyrosty będą mniejsze niż do tej pory. Po pierwsze dlatego, że trudniej jest pozyskać pokarm, więc i spala się więcej energii. Dopóki dziecko nie opanuje dobrze ssania może też nie pobierać pełnych porcji pokarmu. I ostatnie: dziecko ssąc z butli pobiera więcej pokarmu niż jest mu w rzeczywistości potrzeba. Ssąc z piersi dostaje sygnał za pomocą jakiegoś hormonu, że już wystarczy. A z butli ciągnie póki mu się brzuszek po brzegi nie wypełni.
Jeśli chodzi o czas. Ty sama najlepiej wiesz czy twój wcześniak już ma tyle siły, żeby z piesi pociągnąć. My zaczęliśmy, kiedy minęła data planowanego porodu.
Pamiętaj też, żeby przed rozpoczęciem całego zamieszania zważyć dziecko. To pozwoli ci na porównanie ile dziecko przybiera. Odradzam ważenie dziecka przed i po karmieniu. Pierwsze karmienia to nauka techniki i wcale nie wychodź z założenia, że dziecko ma się od razu najeść. Musicie się oboje tego nauczyć. Najlepiej zważyć dziecko tydzień po rozpoczęciu.

Kiedy odstawić butlę?

Niektórzy lekarze radzili mi, żeby od razu przestać podawać butlę i tylko na piersi go trzymać. I najwyżej niech je co pół godziny. Mi się ten pomysł nie podobał. Szczerze, to ciężko było mi zostawić za sobą tą wiedzę ile zjadł i pewność, że zjadł swoją porcję.
Dlatego ja na początku wybrałam sposób mieszany. Najpierw podawałam pierś. Oczywiście notowałam, ile czasu był przy piersi. A potem dawałam mu to co odciągnęłam po poprzednim karmieniu.
Pojawił się u mnie w pewnym momencie problem z przekarmieniem. No bo Młody już wyciągał z piersi co swoje, a jeszcze dostawał butlą. Moja rada: jeśli po zważeniu dziecka okaże się, że przybiera całkiem ładnie to zacznij ograniczać mu porcje podawane z butli.
Ja robiłam tak, że liczyłam ile średnio zjadał na dane karmienie. Brałam pod uwagę 3 ostatnie dni. Od uzyskanej wartości odejmowałam najpierw 5 ml, a potem jak poczułam się pewniej z tym, że dobrze tyje to odejmowałam mu 10 ml.
I tak małymi kroczkami zostawiliśmy za sobą butlę. Droga była pełna łez. I moich. I Krzysia. Pełne przestawienie, razem z moimi zwątpieniami w sukces i porażkami po drodze, trwało ok. 1,5 miesiąca. Ale dziś wiem, że było warto. Po pierwsze jest wygodnie. Szczególnie w nocy. Ale też moje samopoczucie się mocno poprawiło. I wtedy też zaczęłam czerpać radość z mojego macierzyństwa.
Łatwo nie jest. Ale czasem się da.

25 Comments

  1. Mamą wczęsniaka po CC nie jestem, ale mamą po prostu po CC.
    Po operacji położne przewiozły mnie do sali, a Młodego przewiózł tata. Położna rozpięła moja koszule, przyłożyła golaska do cyca. Pokazała jak go trzymać, gdzie naciskać. Tak spędziliśmy ponad godzinę – pamietam jak dziś. Ja leżałam nieruchomo, K. siedział nieruchomo byle "czegoś" nie popsuć. Później położna zważyła, ubrała i ponownie położyła na piersi 🙂

    Reply
  2. Super położna. Chociaż chyba, każda powinna tak robić. Ja słyszałam wiele historii o tym jak położyli mamie dziecko w łóżeczku obok przyszli za godzinę i zapytali czy jadło. A mama zwyczajnie nie mogła dziecka sięgnąć.

    Reply
  3. Po mojej cesarce, kiedy leżałam na recovery przez wiele godzin, przyszła do mnie konsultantka laktacyjna, która pracuje w NICU i zajmuje się tylko i wyłącznie wcześniakami i ich mamami. Na początku, kiedy nie mogłam nawet usiąść, dostałam sterylne strzykawki bez igły i dokładną instrukcję jak pobudzać gruczoły i jak wycisnąć do tych strzykawek chociaż kilka kropli kolostrum/mleka, żeby Loki miał chociaż to. Kiedy już przenieśli mnie na górę i mogłam siadać/wstawać to szpital zaopatrzył mnie w pompkę Medeli, duże (w porównaniu do domowych pompek) urządzenie :). Dostawałam tyle zestawów buteleczek do napełnienia ile tylko chciałam, konsultantka laktacyjna z NICU nauczyła mnie jak pompować najbardziej efektywnie. Zaczęłam od 10-20ml na pompowanie :), ale to było specjalnie po to, żeby utrzymać laktacje. Kiedy wychodziłam do domu ze szpitala dostałam ową pompkę na dwa miesiące do domu :).

    Loki dostawał moje mleko przez swoją tubkę do karmienia (nie wiem jak to nazwać poprawnie po polsku, po francusku nazywali to gavage tube) i kilka kropli do buzi, żeby znał jego smak. W NICU pozwalali nam się kangurkować, ale dopiero po dwóch tygodniach Loki dostał zezwolenie na próby aktywnego karmienia – i niestety nic mu z tego nie wychodziło, butelki nie chciał wcale, z piersi bardzo chciał, ale nie umiał. Nauczył się nagle, dopiero w piątym tygodniu pobytu w NICU i od tej pory już szło coraz lepiej, chociaż wciąż (ma trzy miesiące) ma problem z wystarczającym otwarciem buzi i często po prostu zasysa sutkę przez co je mniej efektywnie. Nacisk na bródkę nie działa, wręcz tworzy u nas odwrotny efekt, Loki natychmiast zaciska usta i układa je w podkówkę. Nie umiem go nauczyć szerszego otwierania buzi :/ – czasami otwiera, ale częściej nie :(.

    Reply
  4. Kurcze. Fajnie o was dbają w tej Francji. U nas mówili na to sonda do karmienia. Z czasem się nauczy. Naciskanie na bródkę to naprawdę trudne. Mi mówili, żeby zawsze starać się zachęcać go do złapania jak najwięcej. Z czasem załapie, że im więcej łapie tym łatwiej się je. A i zawsze mi mówili, żeby poprawiać usta jeśli nie wywija warg prawidłowo. Będzie dobrze. Już kawał drogi za Tobą.

    Reply
  5. Dziękuję! Dzięki Twojej odpowiedzi zaczęłam zwracać uwagę na wywijanie warg i chociaż mleko dalej chlapie mu z buzi podczas picia (kącikami), to chyba jest trochę lepiej :). Dziękuję :)))

    Reply
  6. Anonimowy

    Do tej pory karmilam z nakladkami (8 tyg)meczarnia bo mały płakał przy jedzeniu, doradca powiedziała że to wina bólu brzucha,po zwazeniu okazało się że mały przybiera min więc kazała dokarmiac i to był koniec,teraz jest straszny płacz jak chce podać piers,jak znaleźć siłę na walkę przy takim placzu?

    Reply
  7. Chciałabym Ci powiedzieć, że mam złotą radę. Ale nie mam. Sama się zastanawiałam jak finalnie dałam radę. I do tej pory nie wiem. Wiele razy już się poddawałam, a potem jakoś zbierałam siły i działałam dalej.
    Mi gdzieś w głowie brzmiały te wszystkie teksty jak ważne jest mleko matki dla wcześniaka i jak ważne jest samo karmienie piersią, znaczy tak bezpośrednio. Co było oczywiście nie tylko motywacją do działania. Często płakałam przez to, myśląc, że nie karmiąc go piersią tak bezpośrednio pozbawię go czegoś ważnego.
    Ja byłam bardzo zdeterminowana i miałam szczęście, że mi się udało.
    A Tobie życzę dużo siły.
    A i chyba mi się przypomniało jak radziłam sobie z płaczem: jak już bardzo płakał z głodu to dawałam butlę, a potem do następnego karmienia przystępowałam wcześniej, jak jeszcze nie był taki bardzo głodny. Dawałam się poprzytulać, trochę pociamkać i w pewnym momencie załapał i trochę podsysał, a z czasem coraz więcej. Ale droga do tego była płaczliwa.

    Reply
  8. Gratuluję wytrwałości i sukcesu! Jak czytałam ten artykuł, to tak jakbym widziała siebie…tylko my jesteśmy daleko w tyle… Urodziłam w 37 tyg. bliźniaki. Dziewczynki są tak okropnie leniwe podczas jedzenia, że myśleliśmy że zanika im odruch ssania (to była podpowiedź doradcy laktacyjnego). Byliśmy na konsultacji neurologopedy i wszystko z nimi ok. Za nami długa droga a przed nami jeszcze dłuższa…
    Po porodzie (cc) powiedziano nam, że dziewczynki nie nadają się do jedzenia z piersi, żebyśmy zaczekali do daty planowanego porodu. Tak też zrobiliśmy. Mija 2 miesiąc… Nadal nic 🙁 Dajemy im moje mleczko z butelki. Próbowaliśmy wielu smoczków… okrągłe Aventu – mleczko wylewa się kącikami ust. Dawaliśmy półpłaskie NUKa to jedzą ok. 40 minut ale gdy je pobudzamy. Raz dostały butelkę bez stymulacji to pierwsza jadła godzinę, a druga 3 godziny… Oczywiście podczas karmienia płacz, złość, prężenie… Odbijamy w trakcie, ale niewiele to pomaga. 3 dni temu kupiłam półpłaskie NUKa ale z lateksu. Jedzą szybko, ale mleko wręcz leci ciurkiem i nie jest to dobre wyjście chcąc dzieci nauczyć jeść z piersi. Musimy dalej kombinować ze smoczkami. Dzisiaj w nocy próbowałam, to nawet buzi nie otworzyła i ani raz nie zaciągnęła piersi. Dodam, że całymi dniami jestem z nimi sama i nie mam możliwości za każdym razem przystawić do piersi, a po południu dostaję niespełna dwulatkę. Mąż wraca wieczorem i pomaga mi ile daje rade. Już sama nie wiem co z nami będzie… Czasami mam takie kryzysy, że myślę poddać się i ściągać mleko laktatorem ile dam rady a później mm.
    Jeszcze raz gratuluję sukcesu!

    Reply
  9. Od neurologopedy mamy zalecenie masażu buzi raz dziennie po ok. 10 minut. Masażu Shantala nie próbowałam, bo wszelkie masaże po kąpieli kończą się krzykiem. Ale spróbujemy bez kąpieli. Tak się jeszcze zastanawiam… czy jest jakiś maksymalny okres gdzie dziecko może jeszcze nauczyć się ssania piersi?

    Reply
  10. Nie musisz dziecka masować wieczorem. Ja swojego masuję ok. 10-11 rano. Chociaż zaczął się domagać i wieczorem, ale do tej pory nie nadawał się do masażu wieczorem. Ważne żeby tylko nie było zbyt zmęczone i nie po jedzeniu.
    A co do Twojego pytania o naukę ssania piersi – nie wiem dokładnie. Niektóre osoby mówią, że kluczowe jest pierwszych 6 tygodni życia, ale u wcześniaków to oczywiście jest inaczej. Może zajrzyj na blog http://www.hafija.pl może ta dziewczyna wie i gdzieś o tym pisała.

    Reply
  11. Anonimowy

    U nas wszystko zaczęło się książkowo, poród sn, karmienie piersią, powrót do domu i problem – intensywne krwawieania – musiałam wrócić do szpitala. W tym czasie był karmiony mm plus probiotyk ffbaby dla lepszego rozwoju brzuszka – tak zalecił mojemu mężowi pediatra, a ja w szpitalu regularnie odciągałam mleko. W szpitalu spędziłam tydzień, udało mi się utrzymać laktację. Niestety maluszek już nie chciał jeść z piersi, nie poddawałam się, krzyk, płacz (również mój) ale się udało i karmimy się do teraz (9 miesiąc).

    Reply
  12. Anonimowy

    Urodziłam 16 marca 2016 roku przez cc. Na moją prośbę parę godzin po porodzie, nikt nie chciał mi przynieść dziecka. Chciałam spróbować przystawic dziecko do piersi…Dostalam dziecko ponad pół doby po porodzie. Nikt mi nie wyjaśnił jak przystawiać dziecko do piersi.. Przypuszczam, że już wtedy dziecko było dokarmione sztucznym mlekiem.
    Pierwsze próby nieudane. Córcia płakała w niebogłosy, a moja frustracja rosła. Wytrwale przystawialam dziecko do piersi i nic…sama zaczęłam ją dokarmiać mlekiem sztucznym…
    Od początku odciągałam malutkie ilości siary pompką i wlewałam do ust córci. Na 3 dobę ruszyła powoli laktacja. Ilość była mizerna,ale czułam przrpelnienie w piersiach i walczyłam już z laktatorem. Po powrocie do domu, usilnie próbowałam małą karmić piersią…bez skutku..ale laktatorem maltretowałam biust. Od powroti ze szpitala do teraz córcia jest karmiona wyłącznie moim mlekiem. To bzdura, że po cc nie ma szans na karmienie piersią. Trzeba tylko chcieć i się nie poddawać. Wsparcia nie uswiadczylam ani w szpitalu,ani poza nim. Nie wspomnę już o tym,że po cc nikt w szpitalu nawet nie obejrzał mojej
    rany, nie powiedział jak mam o nią dbać, nie
    zrobił mi podstawowych badań..
    Dla wszystkich świeżo upieczonych mam:
    w domu ciągle od początku wisialam pod prądem na laktatorze (ręczny laktator ro horror, ręce odpadają), córkę karmilam z butelki bo nie chciała nawet spróbować ssać piersi. Mimo to przystawiałam ją jak najczęściej. Po pewnym czasie zauważyłam,że łapie pierś tylko wtedy, gdy już jest około godziny po nakarmieniu butelką.
    Mój horror trwał 3 miesiące…płacz ..ryk…kwik…a ja razem z nią..setki prób…i nic..
    Mała karmiona butlą z odciagnietym mlekiem z piersi, po między posiłkami usane proby karmienia piersią,ale jedynie gdy już jest pojedzona.
    Równo po skończeniu 3 miesięcy, córcia z dnia na dzień zaczęła jeść wyłącznie z piersi!!!
    Radość przeogromna!:-) Jesteśmy już tydzień na samym cycu,a bitelki poszły w kąt! MOŻNA?? MOŻNA!!!:-)
    3 miesiące wiszenia na laktatorze…niezliczone kilogramy kapusty na okłady….ból…zastoje pokarmu…nawały…deficyty… poranione i popękane brodawki…ale było warto!
    Teraz karmię córcię piersią, ona jest szczęśliwa i ja również.Mam okazje dziecko więcej tulić przy sobie a nie laktator..
    Sztuczne mleko to mega wygoda dla mamy…ale czy zdrowe dla dziecka? Myślę,że nie tak jak mleko mamy.
    Dziś mogę być wdzieczna tylko sobie i mojej córci. W szpitalu nie liczcie na pomoc. Jedyne wsparcie dostałam od położonej, która przychodziła do nas do domu. Jej patronaz był nieoceniony.Dobre słowo i uśmiech może wiele.
    Życzę wszystkim świeżo upieczonym mamom dużo cierpliwości oraz wytrwałości.Niegdy nie jest za późno na karmienie piersią, czasem tylko dzieciaczki potrzebują więcej czasu:-)

    Reply
  13. Teraz minęło już sporo czasu i przyznam szczerze, że bardzo szczegółowo nie pamiętam. Wydaje mi się, że na początku ściągałam z obu piersi, a jak zaczął więcej zjadać z piersi to z jednej to już nie miałam co ściągać. Jeśli chcesz pobudzić laktację to w tym poście http://www.wczesniakicodalej.pl/2014/10/czy-wczesniaka-mozna-karmic-piersia_15.html opisywałam technikę odciągania. Nazywa się ją metodą 7-5-3. Tak pod koniec postu jest opisana. Ja zawsze miałam mało pokarmu, więc ciągle stymulowałam piersi do większej produkcji, ale jeśli nie masz tego problemu to musisz rozważyć, czy chodzi tylko o wyciągnięcie porcji na następny posiłek, czyli ściągasz tyle ile będzie Ci potrzeba czy chcesz trochę zmusić piersi do pracy. Z tego co zauważyłam: dziecko jeśli ssie lepiej pobudza piersi do pracy niż laktator, ale może to tylko u nas tak było.
    Życzę sukcesów w tej nie łatwej drodze 🙂

    Reply
  14. tydzień temu zostałam po raz drugi mamą znowu wcześniaka . tym razem 33+5tc (pierwsze 30tc). i tak jak przeczytałam twój post , mogę się pod nim podpisać .oba porody były zakończone cc . W pierwszym przypadku udało mi się karmić piersią oczywiście po walkach , z nakładkami na sutki , które doprowadzały mnie do szłu bo tu ciekło ,tu spadło no masakra. ściagałam mleko i płakałam, że nie karmię , tłumaczyłam sama sobie,że nie sposób podania jest ważny ,ale liczy się ,to ,że to moje mleko ,marne to było pocieszenie i w sumie nie działało . ale koniec końców się udało ,ale waśnie chwilę po planowanym terminie narodzin. teraz sytuacje się powtarza. tylko dziecko 4tyg starsze od 1 . ale leniwa jest bardzo ,a u mnie w głowie burza z piorunami i łzami . zów to samo, znowu nie mogę mieć "normalnie", że to przez te moje wielkie cycki, z sutaki do kitu . nie pomaga ,że przy pierwszym cycki były takie same i się udało, że to dopiero tydzień, Hormony robią swoje ,że to moja wina,że znów wcześniak ,znów problem ,ale mam nadzieję, że tym razem też się uda .trzymajcie kciuki

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *