mama wcześniaka, matka wcześniaka, niedokrwistość, problemy w domu, trudne początki, w domu, wada wzroku, wcześniak 1550 g, wcześniak 2 punkty w skali Apgar, wcześniak 30 tydzień, wylew

Poznajemy wcześniaki z osiedla

Kiedy urodził się Krzyś myślałam, że jesteśmy jedyni. Wśród bliskich nie znałam takich przypadków. A może inaczej – nie wiedziałam, że znam wiele wcześniaków, i że znam wiele rodzin, które przez to przeszły. W chwili jego narodzin czułam się osamotniona z uczuciami. Mimo, że okazało się, że moja najbliższa przyjaciółka jest wcześniakiem i mój szwagier i kilka osób w pracy (w sumie już teraz byłej pracy). Ale oni wiedzieli tylko jak to jest BYĆ wcześniakiem, nie wiedzieli jak to jest być RODZICEM wcześniaka. Nie powiem, bo fakt, że te znajome wcześniaki to ludzie wykształcenii i inteligentni podnosił na duchu, ale nikt nie wiedział jak mogę się czuć. Do czasu…

Do czasu, aż odezwała się do mnie przyjaciółka z gimnazjum. Dowiedziała się, że Krzyś urodził się w 30 tygodniu i postanowiła napisać. Jej córka urodziła się pół roku wcześniej w 32 tygodniu. Tak, ja też o tym słyszałam, ale kiedy sama nie miałam wcześniaka zareagowałam jak większość: Ojej, 32 tydzień, no ale zdrowe. I tyle, bo tyle wiedziałam. Nie rozumiałam tego lęku i niepewności. Kiedy urodził się Krzyś ona rozumiała.
I to był pierwszy moment, kiedy poczułam, że potrafi mnie zrozumieć tylko mama wcześniaka. Drugim takim momentem było dołączenie do grupy na facebook – Wcześniaki – dzieci przedwcześnie urodzone. Ile tam znalazłam wsparcia… Nie chcę myśleć co by ze mną było gdyby nie ta grupa. I jeszcze jedna grupa, ale ona się zrobiła grupą tajną, więc dostać się tam nie jest takie proste.
Więc podsumowując ten wstęp: doskonale rozumiem, że mamę wcześniaka zrozumie tylko mama wcześniaka. Ale szczerze mówiąc od dłuższego czasu już nie czuję się jak mama wcześniaka. Znaczy mam z tyłu głowy, że mój syn jest super bohaterem i przeszedł wiele, ale problemy z jakimi się borykamy są takie zwykłe. Takie jak każdej przeciętnej, przewrażliwionej mamy. A z wcześniactwem to mamy tyle wspólnego co nic 😉
A wracając do tematu wpisu: od dłuższego czasu obserwowałam na placu zabaw jednego chłopca. Tak zgadywałam, że jest w wieku Krzysia, bo wzrost ten sam. Chłopiec w okularach, zaczął bardzo późno chodzić (w sumie do tej pory nie widziałam, żeby chodził sam, zawsze mama musi go podtrzymywać). Za to gada jak najęty. W sumie mówi już od dłuższego czasu pełnymi zdaniami i to bardzo ładnie. Ale jak na niego patrzyłam myślałam – pewnie wcześniak. Ale głupio mi było o to zapytać. 
Ale ostatnio tak się złożyło, że spotkałyśmy się z mamą tego chłopca pod apteką (spokojnie my zdrowi, akurat przechodziliśmy obok). Ona właśnie wyszła i przeżywała ile musiała wydać na leki. Dla niewtajemniczonych – mamy aptekę, która nalicza sobie takie marże, że głowa mała, ale mogą, bo tylko do nich można z osiedla dojść na pieszo. Więc oczywiście złapałyśmy wspólny temat jaka to nasza apteka zła. Ja zaczęłam wspominać, że nie tylko drodzy, ale i pomóc nie chcą. I opowiadałam jak to dostaliśmy receptę od neonatologa na kurację erytropoetyną na niedokrwistość, a oni mi nie chcieli sprowadzić leku, bo za drogi. 
Na co ona: NEONATOLOG, a to Krzyś jest wcześniakiem? Tak 30 tydzień. I myślałam, że mi kobieta padnie na środku ulicy. Okazało się, że jej synek też 30 tydzień, waga podobna, 5 punktów na start. Do tego był tylko na CEPAPie, w ogóle nie był na respiratorze. (dla przypomnienia Krzyś 1550 g, 2 punkty, i intubowany w 6 minucie życia). I tak sobie idziemy –  Krzyś zupełnie nieodbiegający od normy dwulatek i on z wadą wzroku, opóźnieniem ruchowym, wadą serca i po wylewach.
I chociaż ona jest wdzięczna za to, że jej syn i tak nieźle wyszedł, bo ma szansę na zdrowe i normalne życie, to jeszcze trochę czasu musi minąć zanim dogoni rówieśników. Chociaż wdzięczna to normalne jest, że patrzyła na naszą historię z podziwem i na pewno zazdrością. Nie taką chorobliwą, a taką normalną, życzliwą i ludzką. Tak naprawdę to nie mogła do końca uwierzyć, że ja rozumiem jej obawy, jej lęki i wiem bez tłumaczenia co to są wylewy, retinopatia i co trudnego jest w przedwczesnych narodzinach dziecka.
Morał dla Was? Jeśli właśnie Twoje dziecko narodziło się przedwcześnie to po pierwsze – NIE JESTEŚCIE SAMI. Niestety, ale jest nas więcej niż sobie potraficie wyobrazić. Po drugie – wcześniaki mogą zaskakiwać. Zaczęliśmy naszą historię od walki o życie naszego dziecka, a dziś spotykając nas na ulicy miniesz nas bez większych emocji. Już nie widać w nas dawnego lęku, który paraliżował każdy ruch. Dziś boję się, kiedy mój synek wspina się na pająka na placu zabaw tak wysoko, że już go nie mogę go asekurować stojąc na ziemi. Boję się, kiedy próbuje unosić obie nogi jadąc na rowerku biegowym. No i oczywiście boję się, że go nie dogonię jak mi zwiewa na tym rowerku 😉 

12 Comments

  1. Grupy na facebooku, fora i blogi to ogromne wsparcie dla mam wcześniaków. Super, że w końcu mamy zaczynają ze sobą rozmawiać i zauważają, że nie tylko one się boją o swoje dzieci – to naprawdę wielka ulga 🙂

    Reply
  2. Chciałabym napisać, że wszytko będzie dobrze, bo tego Wam z całego serca życzę. Ale niestety ta bezradność i lęk o to co będzie dalej jeszcze chwilę pewnie będzie Wam towarzyszył. Życzę by te negatywne emocje jak najszybciej odeszły i by na ich miejsce zajęła radość i szczęście jakie macie.

    Co do grup, to ta którą linkowałam w tekście zrobiła się teraz tajna, a druga się "odtajniła". Link tutaj https://www.facebook.com/groups/wczesniaki/.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.