macierzyństwo, mama wcześniaka, matka wcześniaka, moje przemyślenia, odpoczynek, plac zabaw, problemy w domu, rozwój dziecka, sprzątanie, zazdrość

Pojedynki matek

Nie, nie będzie się lała krew i to nie żaden konkurs. Nie będę nikogo tutaj oceniać. Nie chcę też dzielić matek na dobre czy złe. Nie muszę tego robić, ponieważ same to sobie robimy. Same porównujemy się do innych mam i same stwierdzamy, że gdzieś, czegoś nam brakuje. 

Małe sprostowanie do wstępu: bywam na grupach dla mam i wiem, że są typy, które tylko czekają by komuś dopiec i udowodnić, że Ty jesteś najgorszą matką, a one są najlepsze na świecie. Wiem, że takie są, ale osobiście w życiu takiej nie znam. Takie są mocne tylko w internetach. A ja tu chcę mówić o takich przeciętnych, zwykłych mamach, które możesz spotkać w życiu. 
A na czym polega ten cały „pojedynek”? Żeby to najlepiej zobrazować wyobraźcie sobie taką scenkę: spotykają się dwie mamy niemowląt. I to niemowląt zupełnie różnych z charakteru. Jedno spokojne i takie mocno ugodowe, drugie wymagające i z dużą potrzebą bliskości. Mama pierwszego dziecka ma zawsze posprzątane, ugotowane, a w wolnej chwili robi przetwory na zimę itd. Mama drugiego dziecka zna milion zabaw, wie wszystko o stymulacji rozwoju dziecka, przeczytała milion książek o dzieciach. I co może wyjść z takiej konfrontacji?
Pierwsza mama zadręcza się, że za mało czasu poświęca dziecku. O jego potrzebach i rozwoju nic nie wie. I zaraz wyrzuca sobie, że może za mało angażuje się w macierzyństwo, za mało przejmuje się rozwojem i rozwijaniem umiejętności u dziecka. Ta druga mama natomiast widzi tylko perfekcyjną panią domu – dom lśni, nawet kiedy wpadniesz z niezapowiedzianą wizytą. No wtedy może nie lśni, ale jest w lepszym stanie niż jej dom przygotowany na przyjście gości. Gotowanie obiadów, pieczenie ciast i robienie przetworów? A jak jeszcze to wszystko jest bio i eko to już w ogóle matka wpada w depresję, że nie żywi swojego dziecka tylko je truje.
I czy potraficie wybrać lepszą matkę? Ja spotykam wiele mam, rozmawiamy o ich problemach, o tym jak sobie radzą/nie radzą i często widzę, że nawet u mnie na grupach nieświadomie wpadają w ten świat „pojedynków”. Wyłapują tylko co co druga mama robi „lepiej”, z czym sobie łatwiej radzi. I zupełnie nie biorą pod uwagę tego, że dziś tej mamie lepiej idzie, ale na poprzednich zajęciach to ona wiodła prym i to jej nauka sprawiła największą łatwość.
I oczywiście uważam, że takie samobiczowanie jest absolutnie zbędne, bo każda z nas ma tylko 24 godziny w dobie i na dodatek potrzebuje trochę snu i odpoczynku. Dodatkowo nasze dzieci się między sobą różnią i potrzebują innych mam. Takich mam, które są dostosowane do jego potrzeb.
Ale tak naprawdę widzę i pewien pozytyw w tej sytuacji: spotkanie mamy zupełnie innej niż my bardzo poszerza horyzonty. Na pewno na wzajem zainspirujecie się do rozwiązań innych niż do tej pory stosowanych. Dowiecie się wielu nowych rzeczy, dotrzecie do informacji, o których do tej pory nie miałyście pojęcia. Ważne tylko, żeby nigdy nie zapomnieć, że to, że jesteśmy od siebie różne, nie oznacza, że możemy wyłaniać najlepszą wśród matek. Takiej nigdy nie znajdziemy, za to znajdziemy wiele matek, które są najlepszymi matkami dla SWOICH dzieci. Bo mama po prostu wie najlepiej co dobre dla jej dziecka 😉

14 Comments

  1. My po prostu chciałybyśmy być najlepszymi mamami dla swoich dzieci, ale niepotrzebnie się zadręczamy 🙂 I zapominamy, że dzieciom jesteśmy potrzebne właśnie takie, a nie jakieś inne, idealne. Grunt żeby się kochać i dużo przytulać.
    A teraz wracam do moich- hahaha! – przetworów 😀 Znaczy się będę przetwarzać ciuchy brudne na ciuchy czyste… Naczynia brudne na czyste. No i może trochę czasu starczy na przetworzenie podłogi w kuchni, bo się lepi po śniadaniu. Konfitury chyba sobie daruję 😉

    Reply
  2. Zgadzam się z tym postem w 101%, każda mama jest inna, ale sama po sobie wiem, że często się porównuję, w sensie takim, że wiecznie doszukuję się – co robię źle, a co powinnam może lepiej. Czuję niedosyt, często mam wyrzuty sumienia, że jak na chwilę usiadłam to nie powinnam, ale jestem tylko człowiekiem, mam swoją cierpliwość i wytrzymałość. Każdy rodzic jest inny, ale jeżeli kocha swoje dziecko, to zawsze chce dobrze dla swojego dziecka.
    Pozdrawiam
    matkapolka89:)

    Reply
  3. Ania

    Z moich osobistych przemyśleń … mamy zawsze porównują siebie i swoje dzieci do innych mam i ich dzieci. To normalna rzecz, ludzka. Robimy to nieświadomie lub świadomie. No tak, ale mamy wcześniaków mają trudniej. Bo moje mają 9 miesięcy i same nie siedzą ani nie siadają, a donoszone dziecko koleżanki w tym wieku już stawało samo na nóżki. Mamy wcześniaków muszą uczyć się więc samodyscypliny i cierpliwości na wielu płaszczyznach.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *