bezdech, monitor oddechu, niewydolność oddechowa, porady zakupowe, problemy w domu, sen dziecka, śmierć łóżeczkowa, trudne początki, w domu, zaburzenia rytmu oddychania, zespół zaburzeń oddychania

Monitor oddechu dla wcześniaka

Jeszcze w czasie ciąży myślałam czy warto zainwestować w monitor oddechu czy wystarczy tylko niania. Przeczytałam kilka artykułów o śmierci łóżeczkowej i się bałam. Nie przypuszczałam jeszcze wtedy, że będzie on nam naprawdę potrzebny. Bo jak mówiliśmy sobie z mężem, jeśli włączy się choć jeden raz to się „zwróci”. I włączył się. Nie raz. Ale dziś kilka moich rad dla mam, które stoją przed wyborem i nie bardzo wiedzą co wybrać i jakimi kryteriami się posługiwać.

Czy każdy wcześniak musi mieć monitor oddechu?

Lekarze mówili, że nie. Mówili mi, że możemy kupić, ale nie przyda nam się. Przydał się po szczepionce na krztusiec, po której jednym z możliwych działań niepożądanych jest bezdech. Dowiedziałam się o tym niedawno i wtedy zrozumiałam, czemu ten monitor się włączył. Wtedy pierwszy i ostatni raz włączył się już nie alarm krótki, a ten długi. Ten który sygnalizuje, że dziecko przestało oddychać na 20 sekund. U nas na szczęście Krzyś się ogarnął sam i nie musiałam nic robić, ale co się strachu najadłam to moje.
Postraszyłam prawda? Ale to tak było u nas. Raz włączył się długi alarm, kilka razy ten krótki. Ale słyszałam o wielu przypadkach, gdzie dziecko nie miało monitora i nic się nie działo i nie było potrzeby. 
Myślę, że tu pierwszymi, których powinniście pytać są lekarze. U nas mówili, że to nasza decyzja. Jakoś tak baliśmy się nie mieć. Gdybyśmy go nie kupili to chyba bym w ogóle nie spała tylko patrzyła czy oddycha. Problem jest tylko taki, że jak dziecko wchodzi w głęboką fazę snu to wygląda jakby nie oddychało. Ale jeśli ktoś widział bezdech w akcji, na pewno odróżni go od snu. Dziecko po prostu robi się sine.

Rodzaje monitorów

Nie będę się tu wymądrzać na tematy techniczne, bo się w nie nie zagłębiałam. Jednak trzeba wiedzieć co mamy w ogóle do wyboru. Po pierwsze mamy monitory stacjonarne (do łóżeczka) i przenośne (do pieluszki).
Te pierwsze mają formę płytki lub dwóch płytek montowanych pod materac łóżeczka. Odbiera on ruchy dziecka i na tej podstawie analizuje czy dziecko oddycha lub czy nie oddycha zbyt płytko. Od razu zdradzę, że wybraliśmy ten typ, dlaczego o tym dalej.

W sieci od jakiegoś czasu widać wpisy, posty i opinie, że coś z tymi monitorami jest nie tak. Że nie mają wymaganej certyfikacji i wszystkich potrzebnych dokumentów. Nie wchodziłam w szczegóły, ale możecie się z takimi opiniami spotkać. Tak piszą o chyba najpopularniejszych monitorach Angela Care.

Drugi typ to ten montowany do pieluszki. Jest na baterie co pozwala na zabieranie go wszędzie. Przyczepiasz go do pieluszki, na brzuszku dziecka. Zasada ostrzegania jest podobna jak w tym poprzednim. Jeśli dziecko chwilę nie oddycha (liczba sekund różna u producentów) uruchamia się alarm krótki, zazwyczaj cichszy. Tak by usłyszało go dziecko i przypomniało sobie, że ma oddychać. Jeśli dziecko nie zareaguje na pierwszy sygnał to uruchamia się ten drugi, po którym trzeba lecieć do dziecka. On jest już głośniejszy. Te do pieluszki często również wibrują.

Wady i zalety monitora oddechu do łóżeczka

Główną wadą i ograniczeniem tego typu jest to, że nie możesz go ze sobą zabrać wszędzie. U nas pierwsze spacery wyglądały tak, że co chwila któreś z nas sprawdzało czy oddycha. Może stąd jego problemy ze snem? Co przysnął to ktoś go tam szturchał. 
Zaletą jest to, że monitor został raz zainstalowany i nie musiałam się z nim męczyć przy każdej zmianie pieluszki. Stabilnie leżał w łóżeczku.

Niektórzy mówią, że trzeba uważać na wibracje z zewnątrz, bo może to zakłócić odbiór. Bo płytki nie odróżniają ruchów dziecka od ruchu powietrza czy innych wibracji. Dlatego też dziecko nie może spać z nami, ani nawet jego łóżeczko nie może się z naszym stykać, ponieważ wtedy istnieje ryzyko, że płytki będą odbierać również nasze ruchy i nie wyłapią bezdechu u dziecka.

Wady i zalety monitora oddechu do pieluszki

Jego główną zaletą jest to, że jest przenośny. Możesz jechać samochodem i nie musisz się martwić, że nie zauważysz bezdechu. Co szczególnie kłopotliwe jeśli jeździsz sama z dzieckiem. Ja się dopiero niedawno dowiedziałam, że zgodnie z polskim prawem nie wolno dziecka przewozić z przodu. Nie ma znaczenia czy poduszka jest włączona czy wyłączona. Po prostu jest zakaz i tyle. Ja woziłam z przodu. Często z ręką na jego klatce piersiowej, żeby czuć jak oddycha. 
No i wspomniane przeze mnie spacery. To również bardzo kojące na początku, podczas tych pierwszych spacerów. Nigdzie nie znalazłam takich informacji, ale podejrzewam, że z takim monitorem dziecko może spać w dostawce. A może i z nami? Myślę, że ktoś kto go ma mógłby się wypowiedzieć czy moje przeczucia są słuszne.

Ale ma on też kilka wad. Przede wszystkim mamy narzekały na to, że zakładanie monitora przy każdej zmianie pieluszki jest dość kłopotliwe. Poza tym prawidłowe założenie sprawiało kłopot. No i coś co myślę jest największą jego wadą: spada gdy dziecko się rusza. Wiem, że na początku to aż trudno uwierzyć, że to maleństwo będzie się wiercić, kręcić i biegać, ale tak będzie.

Ta właśnie wada zdecydowała, że wybrałam monitor pod materacyk. Wyobrażałam sobie, że jak dziecko będzie się wiercić przez sen, monitor mu spadnie i zacznie piszczeć to go obudzi. Dziś wybrała bym tak samo. Chociaż najlepszym wyjściem wydaje się być zakup jednego i drugiego, ale kogo na to stać? Każdy z nich kosztuje ponad 300 zł (nowy). To już jest spory wydatek, szczególnie jeśli nie był planowany, a co dopiero dwa takie?

Jeśli nadal nie wiesz który byłby lepszy przygotowałam małą grafikę, która być może uporządkuje to wszystko:

24 Comments

  1. My mieliśmy Angel Care z Foppapedretti. Nie pytaliśmy niekogo o opinię. Mój mąż był przeciwny, gdyż twierdził, że sfiksuje z tą ''maszyna''. Zakup monitora zaproponowała moja babcia w ramach prezentu na chrzciny. Ostatecznie również mój mąż się do niego przekonał w trosce o moje zdrowie psychiczne…Poza tym spało nam się lżej, zwłąszcza podczas przeziębień. Alarm ostrzegawczy włączał się niekiedy, alarm długi – raz, ale fałszywy (Stefano powędrował w nogi łóżeczka). Z zakupy bylismy bardzo zadowoleni.

    Reply
  2. W ciąży uważałam monitory oddechu za gadżet niekoniecznie niezbędny:) Postanowiliśmy z mężem nie kupować. Przy porodzie Franek był reanimowany, nie oddychał 3 minuty, monitor oddechu był więc pierwszą rzeczą, która kupiliśmy po powrocie ze szpitala, bo ze strachu po prostu spaliśmy z mężem na zmianę. Teraz nie wyobrażam sobie, że go nie ma. Oczywiście, to maszyna, nie jest nieomylna, ale moja jakość snu wzrosła milion razy odkąd go mamy. (Mam Angelcare, dwupłytkowy, bez niani, kupowałam używany, bo jestem oszczędną kaszubką i zawsze muszę wszystko taniej;)

    Reply
  3. Ja zakupiłam monitor oddechu razem z nianią wspomniany AngelCare już przy pierwszej córce mimo, że wcześniakiem nie była, ale miałam świra na punkcie śmierci łóżeczkowej i chciał czy nie chciał dwa razy nam się włączył, raz się włączył gdy Lulcia już była starsza i po prostu w łóżku się przesunęła w nogi i monitor nie łapał zasięgiem, a raz spała na miejscu mimo to włączył się. Przy Calineczce raz też nam zapikał, ale gdy leciałam w noc ja poparzona doleciałam przestał pikać, a ona spokojnie oddychała. Też miałam świra na spacerach przykładałam rękę i sprawdzałam czy oddycha. A niania z zestawu towarzyszy nam na wyjazdach świetna sprawa.

    Reply
  4. Oo serio nie mozna wozic dziecka z przodu? W mlim aucie wlasnie tak woze Olka. Mam auto trzydrzwiowe a caly tyl zajmuje wozek… musze poczytac na ten temat.
    A co do samego monitora oddechu – my akurat go nie mamy.

    Reply
  5. Trzy monitory to jest wydatek :/ więc wypożyczyliśmy i do dziś sobie chwalę współpracę z właścicielami strony dlawcześniaka.pl Korzystaliśmy z nich do połowy sierpnia, czyli mniej więcej jak chłopcy skończyli 3,5 miesiąca. Wypożyczenie wyszło taniej niż kupno, a korzystaliśmy z Angel care – 2 z nianią, 1 bez, płytkowe w łóżeczko. Włączyły się, kilka razy 🙁 zazwyczaj gdy dobiegłam Szkraby przypominały sobie o oddychaniu, z dwa razy musiałam reagować obudzeniem Malucha 🙁 teraz Ich już nie ma, a ja nadal kiedy jest noc kładę Im rękę na piersi bądź brzuszku i czekam na oddech! Tak chyba już będzie.. I też sprawdzałam na spacerze, w podróży.. A propo tej to jestem zaskoczona, bo nie wyobrażam sobie, że jade z przodu, a Maluszek z tyłu, nie widzę buźki. Mam kombi, nawet fotelika nie sięgnę wtedy :/ muszę zgłębić temat, bo lada dzień z Tymonem do kardiologa musze jechac, hmm

    Reply
  6. Anonimowy

    Od maja 2015 przepisy uległy zmianie i dezaktywacja poduszki pozwala na przewożenie dziecka z przodu na siedzeniu pasażera, tyłem do kierunku jazdy. Informacja wprost ze strony policji. Sprawdziłam, bo aż zbladłam po przeczytaniu posta, bo mąż wozi tak syna.

    Reply
  7. Ja wiedziałam, że muszę mieć monitor oddechu już w szpitalu. Mój synek nie oddychał samodzielnie jak się urodził i długo zajęło mu dochodzenie do siebie. Jak już leżał w szpitalny łóżeczku, a inkubator odszedł w odstawkę to nadal miał monitor oddechu. Nie wiem czy był potrzebny, bo nigdy przy mnie się nie włączył. A pielęgniarki i lekarze nic nie mówili.

    Reply
  8. moja córka wcześniakiem nie jest ale gdyby była to na pewno bym kupiła taki monitor – z resztą zastanawiałam się i tak nad jego kupnem ale zamiast monitora czuwałam non stop przy łóżeczku przez pierwsze tygodnie jej życia.

    Reply
  9. Nigdy nie myślałam o takim sprzęcie i w ogóle mało o nim słyszałam ale jak widać się przydaje co bym nie pomyślała.Ja zaraz po uodzeniu syna kupiłam nianię z kamerą bardzo długo nam służyła dopóki młody sam nie zaczął wychodzić z łóżeczka.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.