Mama otwiera działalność, powrót do pracy, praca po macierzyńskim, praca po wychowawczym, problemy w domu, w domu

Mama szuka pracy

W życiu większości mam przychodzi taki moment, kiedy muszą postanowić co chcą dalej robić: wrócić do pracy czy zostać dalej w domu. I nigdy nie jest to wybór prosty. Bo każda sytuacja ma swoje plusy, ale ma też minusy. A postawienie przed matką wyboru: wybrać siebie czy dziecko (co oczywiście też nie jest takie zero-jedynkowe), jest chyba jedną z trudniejszych spraw w macierzyństwie. 

Jakiś czas temu podjęłam decyzję o tym, że chcę wrócić do zawodu. Wiele czynników ma tu swój udział: nie chcę wypaść z rynku, chcę wrócić póki jeszcze pamiętam cokolwiek z tego czym się zajmowałam w tym „poprzednim życiu”. Ale jest też jeszcze coś do czego ciężko się przyznać: czuję, że mama to już za mało. 
Oczywiście, że jest tak, że bardzo mnie potrzebuje i bardzo potrzebuje wsparcia – według męża nawet za bardzo i pewnie ma rację, ale ja widzę, że jak jesteśmy sami to nudzą go zabawy. A może inaczej: czuję, że potrzebuje już innej stymulacji zupełnie odmiennej od tej, którą może zapewnić mama. Ja się staram (chociaż przyznam szczerze, że mniej niż kiedyś) uatrakcyjniać mu czas z mamą – wymyślamy przeróżne zabawy, uczymy się trochę (kolorów, zwierzątek, powiedzmy, że liczenia), staram się zainteresować go wszystkim co się dzieje wokół. Ale jak widzę, jak się zachowuje kiedy bawi się z innymi dziećmi to czuję jakby to było właśnie to czego mu brakuje. 
Część z Was pewnie pamięta, że prowadzę własną działalność (Masaż Shantala na Białołęce), więc decyzja o powrocie do zawodu była dla mnie jeszcze trudniejsza. Bo to nie tylko kwestia „rozstania z dzieckiem”, ale także pogodzenia pracy na etat i działalności. Chcę wrócić na etat i cieszę się, że podjęłam taką decyzję, bo widzę, że albo teraz albo nigdy.
Naprawdę nie sądziłam, że to będzie tak trudne. Nie, nie. Nie znajdziecie tu psioczenia na skorumpowany świat, na to że pracę można znaleźć tylko po znajomościach. Wiadomo, że znajomości sporo ułatwiają, ale naprawdę wierzę w to, że da się i inaczej. Tylko, że dla mnie teraz jest trudniej niż po studiach.
Dlaczego? Po pierwsze – nie jestem na bieżąco. Mam tu na myśli to, że moje codzienne życie nie kręci się wokół pracy i myśli mam zajęte zupełnie innymi sprawami. No dobra wiem może, że szykuje się spora zmiana w ustawach, które dotyczą mojego obszaru zawodowego, ale to nie jest dla mnie najważniejsza sprawa na świecie. No trochę wypadłam z obiegu.
Po drugie brak mi siły. I to nie jest tak, że moja działalność zabiera mi tak dużo czasu, że nie mam kiedy usiąść i przejrzeć ogłoszenia. Gdybym prowadziła tylko działalność to spokojnie dałabym radę, ale jest jeszcze opieka nad dzieckiem. A to zajmuje dużo czasu i energii. Kiedy po całym męczącym dniu mam usiąść i napisać ile energii i pozytywnych zmian wniosę do danej firmy to jakoś nie umiem tego napisać wiarygodnie, bo zwyczajnie padam na twarz. Z pisaniem się nie rozstałam, więc nadal stosunkowo łatwo pisze mi się listy motywacyjne, tylko że czasem brak mi argumentów.
Po trzecie – już nic nie pamiętam. No dobra, no nie jest tak że nic, ale czuję, że moja wiedza, którą kiedyś miałam została zasypana grubą warstwą kurzu. I przez to czuję się na gorszej pozycji na rynku pracy niż student. Może taki żaczek nie ma doświadczenia, ale przynajmniej widzę na świeżo, mniej więcej aktualną i umysł chłonny jak gąbka. Do tego zazwyczaj po prostu chce zdobyć pracę, a pensja jest już mniej istotna. Ważne, że będą płacić. 
Ze mną jest inaczej. Niby mam doświadczenie, ale sprzed kilku lat. Więc czasem się czuję jakby go w ogóle nie miała. Wiedza – da się odkurzyć, ale nie od razu. Czyli znów mnie student bije na głowę a do tego pensja. No to jest spory problem, bo już nie jestem tyle „warta” co kiedyś, a jednak miło by było wrócić do starej pensji… Tu już się jednak pogodziłam, z tym, że patrząc obiektywnie nie jestem już tyle warta ile kiedyś i trzeba trochę zmienić oczekiwania. 
No i jeszcze jedno – przerwa w zatrudnieniu. To jest większy kłopot niż sądziłam. Zostałam zwolniona na początku roku. Wiedziałam, że tak będzie i nie było to dla mnie zaskoczenie. Mogłam jeszcze zostać na wychowawczym, ale miałam inny pomysł i zrobiłam jak zrobiłam. Więc formalnie jestem bezrobotna od lutego. Pracy zaczęłam szukać niedawno, ale dla osób rekrutujących wygląda to dziwnie. No bo co, tak długo szukam pracy bez sukcesu? Muszą mi dać szansę, żebym się mogła wytłumaczyć, ale w sumie jak mają lepszych kandydatów to wiadomo, że nie będą sobie zadawać trudu, bo po co? Aż takim super ekstra specjalistą nie jestem, żeby się o mnie headhunterzy bili. 
Dlaczego jeszcze mamie może być trudniej? Jeśli będziesz szukać pracy w administracji publicznej to tam poproszą prawdopodobnie o świadectwo pracy, lub dokument od pracodawcy potwierdzający zatrudnienie i zakres obowiązków. A w takich dokumentach jak wół widać urlop macierzyński, urlop wychowawczy i każdy wie, że masz dziecko. Ja miałam nawet taką rozmowę, gdzie wprost się zapytano czy dziecko dużo choruje – i zgadnijcie – no nie dostałam się. A nawet jeśli startujesz prywatnie to przecież żaden problem zadzwonić do kadr i zapytać o to co się chce wiedzieć.
I możemy krzyczeć i się dziwić pracodawcy, że nie chce matek zatrudniać, że gorzej im płaci, ale prawda jest taka, że masz swoje obowiązki i z tego pracodawca ma na Twoją pensję jeśli realizujesz to co do Ciebie należy. A jeśli nie, to i jemu się gorzej wiedzie i tak się zaczyna kręcić błędne koło.
A jak już jesteśmy przy administracji publicznej. Ja mam ten ogromny komfort, że w Warszawie jest wszystko i cała masa urzędów. Nie dość, że miasta, to i jeszcze dzielnic, a do tego ministerstwa i różne instytucje rządowe. Oj jest w czym wybierać. Może pensja marna, ale ja już się pogodziłam z tym, że nie dostanę tyle ile w poprzednim miejscu pracy. Tylko znów jest kłopot. A nawet dwa. Z administracją publiczną jest tak, że jeśli spełnisz wymagania obowiązkowe to zapraszają Cię na rozmowę. No i super. Na każdą rozmowę musisz opanować różne akty prawne. Musisz to zrobić w domu w WOLNEJ chwili. I być zupełnie przytomną, bo to zazwyczaj nie są sprawy proste. Do tego wiadomo, że jeśli szukasz pracy to wysyłasz dokumenty wszędzie tam gdzie spełniasz wymagania. Jeśli tak wysyłasz do administracji to możesz liczyć, że co chwila gdzieś będziesz zapraszana. No i co za kłopot? A dziecko z kim? 
Teraz sobie myślę, że jak mama szuka pracy to warto, żeby dziecko poszło do przedszkola. Chociaż na te 2-3 godzinki dziennie, żeby mama mogła na spokojnie zająć się poszukiwaniem pracy. Bo łączenie intensywnych poszukiwań i opieki nad dzieckiem nie należy do najprostszych. A i dziecko się na spokojnie, powoli przyzwyczai do nowego miejsca. 

7 Comments

  1. Z nieba mi spadł Twój post. Ostatnie tygodnie spędzam nad rozmyślaniem mojego końca urlopu macierzyńskiego, jak to będzie, itp. Może też dlatego, że została jedynie teściowa, która chciał – nie chciał, mieszka dom obok i do wnuczka przychodzi 1 w tygodniu, albo rzadziej. JEDNAK ! powiedziała, że się zaopiekuje, a ja mogę wrócić do pracy. Chcę, bo wiedza, którą posiadałam trochę właśnie została zakurzona, praca świetna – fakt – u prywaciarza, ale dobrego szefa, kurcze. Wiem, że młodemu będzie ze mną najlepiej, ale moje relacje z teściową nie mogą przymroczyć mojego myślenia, niestety muszę też myśleć o sobie – jest praca-są pieniądze. A Olkowi też będzie lepiej jak zacznie się przyzwyczajać,że życie – to nie mama na 24h tylko praca, potem żłobek/ przedszkole i inne obowiązki, ma kochających rodziców, więc raczej krzywdy Mu nie zrobię jak zostawię na parę miesięcy pod opieką babć.
    Poszukiwanie pracy jak napisałaś owszem jest bardzo ciężkie, mnie kiedyś Pani zapytała wprost – czy mam dziecko ! ha ok rozumiem, że dziecko to obowiązki,ale bez przesady.
    Pozdrawiam:)

    Reply
  2. Justyna wyczuwam wiele obaw w tym poście. Zdażyło mi się pół roku szukać pracy i być bezrobotną, bo nie chciałam niższego stanowiska i pensji i się udało. To utwierdziło mnie, że wszystko czego się obawiasz z biegiem czasu buduje i motywuje, wiec niech u ciebie tak będzie. A pracodawca- rekruter, który pyta o dzieci i rodzine robi to bezprawnie i warto bys nastepnym razem głośno o tym powiedziała.

    Reply
  3. Anonimowy

    Czułam dokładnie tak jak Ty, że w pewnym momencie synek zaczął się nudzić samym byciem z mamą, mimo moich najszczerszych chęci i starań. I ja chciałam wreszcie bardziej wyjść do ludzi. Byłam w o tyle komfortowej sytuacji, że mogłam wrócić do pracy, a synek poszedł do żłobka i jestem bardzo zadowolona z tego rozwiązania. Szukanie pracy po przerwie jest stresujące, bo zaczynamy mało w siebie wierzyć i wydaje nam się, że nic nie umiemy. Ale to nieprawda, otwiera się klapka w głowie i wiele się przypomina, a reszty można dopytać, sprawdzić. Głowa do góry i powodzenia, trzymam za Ciebie mocno kciuki!

    Reply
  4. Wiem cos o tym….przerwa w zatrudnieniu u mnie spora! Doświadczenie, niby jakies jest, ale trzeba by było sobie wszystko przypomnieć…..
    Teraz jednak stwierdzam, że to że nadal jestemw domu i trochę tu pracuje dobrze skutkuje, bo córka popołudniami wraca ze szkoły i lekcji wieczorem nie odrobi 🙂

    Reply
  5. Trzymam kciuki za dobrą pracę :* Z tego co piszesz to zaczynacie się już kisić we własnym sosie i przyda się Wam odmiana 🙂
    Przedszkole na pewno jest dobre dla dziecka, które nie ma rodzeństwa, dzieci potrzebują innych dzieci. No i odetchnij trochę, bo mam wrażenie że się obwiniasz że nie dajesz młodemu tego czego potrzebuje. Tymczasem szacun za te zabawy, bo ja szczerze mówiąc nic dzieciom nie wymyślam, same sobie wymyślają. Patrząc na ich kreatywność wydaje mi się, że dziecku dobrze się czasem ponudzić albo siedzieć i gapić się w sufit, a nie być "stymulowanym przez rodziców" (w dorosłym życiu nikt nikogo nie stymuluje i dzieciak który w życiu się nie nudził nie wie co robić). Tzn wspólne spędzanie czasu oczywiście musi być (wspólne czytanie to dla mnie najfajniejszy moment dnia z dziećmi), ale kurcze nie cały czas. Musisz też mieć swoje zajęcia, podczas których dziecko się zajmie czymś innym i da ci spokój 😛 Rodzice są od kochania a nie zapewniania bodźców 🙂 Jesteś świetną mamą :*

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *