fizjoterapeuta, moje przemyślenia, psycholog, rozwój dziecka, wcześniak u lekarza

Lekarze tego tygodnia

W tym miesiącu przed nami wiele wizyt u specjalistów. I teraz naszła mnie taka refleksja: i na co nam to wszystko? Wchodzę do gabinetu, pytają co jest dziecku, a ja odpowiadam: no tak nam się kazali tu pokazać, to przyszliśmy.


W tym tygodniu byliśmy u lekarza fizjoterapeuty i psychologa. I w sumie to sama nie wiem po co my tam jeszcze chodzimy. Bo z jednej strony mówią, że już tu nic nie widzą, a z drugiej każą przychodzić na koleją wizytę.

I o ile u fizjoterapeuty to już nawet o nic nie pyta, bo sama widzi, że się ładnie rozwija. O tyle u psychologa byliśmy drugi raz, i o wiele rzeczy pytała. A mi się już nawet nie chciało opowiadać, no bo sama widzę, że jest wszystko dobrze.

Ona mnie dopytuje czy z tym czy z tamtym jest problem, a ja ciągle mówię, że nie. Umie to czy tamto. Doszukała się tylko, że szybko przerzuca się z jednej zabawki na drugą i nie podejmuje czynności, które mu nie wychodzą. Ale jak sama powiedziała, to nie jest żadne zaburzenie, to jedynie coś nad czym można teraz trochę popracować, żeby mu było w życiu łatwiej.

Ale na koniec powiedziała, że ogólnie to wszystko jest w porządku. A ja po każdej takiej wizycie myślę sobie o kolejkach jakie są do specjalistów. I może ktoś bardziej potrzebujący niż my się na wizytę nie dostał…

A czasem nachodzą mnie inne myśli: każą nam przychodzić, bo uważają, że warto go jeszcze poobserwować. A może życie pokazuje, że coś się z takimi dzieciakami jeszcze dzieje później? Więc chodzę pokornie na te wszystkie wizyty, ale przyznam szczerze, że mam już dość.

Chciałabym wreszcie zapomnieć o tym wszystkim co mu groziło, o tym co mi spędzało sen z powiek. Teraz jestem na takim etapie, że już nawet nie czytam co on powinien umieć, bo mnie to nie interesuje. Wiadomo, że u każdego dziecka znajdzie się coś czego jeszcze nie umie, a w książce piszą, że powinno. A ja mam serdecznie dość martwienia się o to jakie może mieć zaburzenia. Bacznemu przyglądaniu się na każdy jego gest, bo może o to zapytają, może to ma jakieś znaczenie.

Jak wiecie nasze życie nie toczy się może idealnie, bo ja bez pracy, ale potrzebuję się po prostu, zwyczajnie cieszyć życiem i tym co mam. A ci lekarze mi ciągle przypominają jak bardzo źle mogło wyglądać nasze życie.

6 Comments

  1. My wczoraj mieliśmy mieć kolejną wizytę u tej "cudownej" rehabilitantki. Zadzwoniłam że mi akumulator padł przez te mrozy co były i nie przyjedziemy. Odpuszczam. Ćwiczę z nim sama w domu i zaczynam widzieć efekty 🙂

    Reply
  2. Doskonale Cię rozumie! U Nas podobnie, pokonuje x kilometrow, a wyprawa z Trojakami to juz wyczyn, by w gabinecie usłyszeć, że jest ok, ale za x czasu mamy przyjść jeszcze raz, pytam po co i słysze, że to wcześniaki i oni nie wypuszczają dzieci z poradni nim nie skończą roczku po skorygowaniu, a że poradni kilka, to tak jeżdzimy.. Jakbym miała nie pojechać to znowu martwie się czy dobrze robie, bo skoro kazali przyjechać, heh

    Reply

Pozostaw odpowiedź Katarzyna Balbierz - MaaMaa BaalBinkaa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.