karmienie, karmienie piersią wcześniaka, mleko krowie, odstawienie od piersi, problemy w domu, rozszerzanie diety, w domu

I po piersi

Krzyś odstawił pierś już jakiś czas temu, ale jakoś tak mi się nie składało do tego wpisu. Powstał teraz. Zawsze zastanawiałam się jak wygląda to odstawianie. Na grupach o karmieniu piersią widać było, że niektóre mamy się tego bały, przez co nawet nie wprowadzały stałych pokarmów, bo ich lęk był tak silny. Inne tylko czekają, aż dziecko się odstawi. Inne mamy decydują się podjąć tę decyzję za dziecko. Ja na samym początku myślałam, że będę karmić może z 8 miesięcy, bo tak akurat go przestawię na butlę, przyzwyczai się i potem ja wrócę do pracy. Potem zaczęłam myśleć, że może jednak tak jak zaleca WHO, czyli 2 lata. Ale życie jak zwykle miało swój pomysł.


Różne są historie odstawiania, jedne to przepłakane noce, przy innych to w sumie nawet nie ma o czym pisać, bo dziecko się odstawiło i już. I nam właśnie bliżej do tej drugiej wersji. I przyznam się szczerze, że taka byłam rozdarta wewnętrznie. Z jednej strony to chciałam karmić te 2 lata, a z drugiej to miałam dosyć tego, że jak się zdenerwował czy coś to zaczynał się dobierać, do dobrze znanych rejonów.

Niby to takie naturalne i normalne, że dziecko tak robi, ale naprawdę czy wszyscy moi przyjaciele muszą patrzeć na mój biust przy każdych odwiedzinach? Ja wiem, że nawet mężczyźni czują się skrępowani w takiej sytuacji. I takie sytuacje powodowały chwile słabości: no weź się już dziecko odstaw.

Piszę o tym, bo wiem, że czasem kobiecie nie wypada powiedzieć, że już nie chce dalej karmić. Że już ma dosyć i że więcej już nie chce. Ja w sumie i tak długo karmiłam, ale nie było to karmienie proste i dlatego rozumiem, że czasem kobieta ma dosyć. Może gdyby jeszcze próbowała, może jeszcze chwilę dłużej to by karmiła, ale dziewczyna się poddaje. Bo może, żeby miała więcej siły, trochę mniej bolało to karmiła by, ale ma dosyć. I nie będę się tutaj rozpisywać o braku wsparcia dla mam karmiących. Chciałam tylko dać znać, że was rozumiem. I tak też uważam, że mleko matki jest najlepszym pożywieniem dla dziecka, ale ta matka też musi żyć.

Bo jeśli kobieta jest przemęczona, a każde karmienie to dla niej stres to pokarm i tak zniknie. A dołowanie takiej mamy, która chciała karmić, ale brak jej sił, uważam za niepotrzebne. Wiem, że ona swoje morze łez wylewa wtedy, kiedy nikt nie patrzy, czuje się z tym samotna i chwilę jej zajmie dojście do tego, że sposób karmienia nie definiuje jej jako dobrej lub złej matki.

Akurat w kwestii odstawiania los mnie oszczędził, bo Krzyś odstawił się sam. To w sumie ja bałam się go tak całkiem odstawić, bo to akurat był czas największych upałów, a on wody nie lubi za bardzo. A to i tak jedyny płyn jaki przyjmuje poza mlekiem bo herbat i soków nie lubi w ogóle.

Dlatego wyszło nam takie stopniowe odstawianie. Na początku zaczęło się od butli na noc. Najpierw dostawał ją po piersi, a po jakimś czasie już tylko butlę. W ciągu dnia co jakiś czas dostawał pierś. Głównie tak do picia, bo już wtedy jadł wszystko, to co mu wolno oczywiście. Po jakimś czasie zdarzyło się tak, że po porannym karmieniu zażądał jeszcze butlę. I wtedy powiedziałam dość. Przestałam podawać pierś. I ku mojemu zdziwieniu nie było z tym problemu. To też takie dziwne uczucie, że nagle dziecko przestało mnie potrzebować. Nie było to jakieś silne odczucie, które nie dawało mi spać w nocy, ale było tak… dziwnie. Z jednej strony to mnie to cieszyło, że to już taki duży chłopak, a z drugiej było mi tak dziwnie, że on już jest taki duży. Ale takie rozdwojenie jaźni to chyba tylko rodzice rozumieją. Bo z jednej strony człowiek chce, żeby dziecko się rozwijało i szło do przodu, a z drugiej chciało by się zatrzymać czas.

Po jakimś czasie zaczęłam się zastanawiać co mu za mleko podawać. I szczerze to nadal mam dylemat. Bo z jednej strony to modyfikowane to jest jednak wytwór laboratorium, które nigdy nie dogoni natury. A z drugiej wielu lekarzy ma złe zdanie o mleku krowim, nawet w diecie dorosłych. Na razie zdecydowałam na karminie modyfikowanym. Może za jakiś czas przejdę na krowie.

Na razie w sprawie krowiego udało mi się ustalić tyle, że nie może to być takie najpopularniejsze pasteryzowane. Dziecku po roku podobno już można podawać mleko krowie do picia. Musi to być specjalne mleko typu Junior. Takie mleko ma więcej tłuszczu.

Podobno można podawać i takie dla dorosłych, ale musi mieć ono najwyższą ilość tłuszczu i nie może być to ten typ pasteryzowany w najwyższej temperaturze. Kiedyś na warsztatach o żywieniu niemowląt i dzieci prowadząca mówiła nam, że mleko poddane pasteryzacji w wysokiej temperaturze tak bardzo zmienia to mleko, że ostatecznie w organizmie powoduje sporo szkód. Ostatnio w sklepach widać mleko świeże, pasteryzowane w niskiej temperaturze. Ono chyba jest jeszcze filtrowane, ale szczegółów produkcji nie znam. Wiem tylko z tych warsztatów, że takie mleko nie wydziela już tych toksycznych gazów, więc prowadząca rekomendowała takie mleko do picia, nie tylko dla dzieci, ale i dla wszystkich. No i oczywiście butelka nie może być przezroczysta, bo kontakt mleka ze światłem słonecznym powoduje rozpad witamin. Tych i tak nielicznych, które pozostają po pasteryzacji. I chociaż ja się wychowałam na mleku prosto od krowy, to dziecku bym go nie podała. Jakoś się dużo naczytałam o tych wszystkich szkodliwych drobnoustrojach. Może jakby to była moja krowa? Ale na razie do bloku mi krowa nie wchodzi, więc zostaję przy sklepowym 🙂

16 Comments

  1. Mnie już przestało ruszać kto i kiedy widział "bufet". Na początku miałam straszne problemy żeby karmić przy kimkolwiek 😉 i marzę o takim odstawueniu jak u Was, bez stresów, płaczu i w ogóle 🙂
    Nasz pediatra jest zwolennikiem mleka koziego, a krowie radzi zawsze wyeliminować z diety całej rodziny. Może to jest opcja na przyszłość? Kupimy do babci na wieś kozę i będziemy mieć swoje mleko, tak jak teraz szczęśliwe kurki 🙂

    Reply
  2. Gratuluję odstawienia 🙂
    Dla mnie to za każdym razem ogromna ulga i początek wysypiania się 😉 Bo póki karmiłam, to co 2 godziny miałam zagwarantowaną przerwę na karmienie… Więc odstawiałam przy pomocy męża, który pewnej nocy po prostu nosił rozbudzone dziecko, a ja udawałam, że mnie nie ma 🙂
    Każdy dzieciaczek się odstawiał inaczej: Gabryś bezproblemowo w jedną noc, Rafał walczył tydzień, Ela… nawet nie zwróciłam uwagi, po prostu ją odstawiłam. Po jakimś czasie człowiek już nie zwraca uwagi na detale (czyli w tym wypadku wrzaski), tylko robi co trzeba 😛
    Cieszę się, że za każdym razem karmiłam przynajmniej 13 miesięcy, a potem dzieci przechodziły dość szybko do "normalnego" jedzenia. I wszyscy byli zadowoleni 🙂

    Reply
  3. I u nas też dzieci decydowały kiedy się odstawić, przy ostatnim było mi bardzo smutno, że już nie chce się karmić, mimo, ze karmiłam je najdużej 🙂 Tak mi się jakoś tęskno zrobiło do tej wyjątkowej więzi przy karmieniu, którą chyba dopiero przy trzecim dziecku poczułam tak dosłownie. Karmiłam Ją ponad rok.

    Reply

Pozostaw odpowiedź Kasia B. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.