apki dla matki, aplikacje mobilne, początki rozszerzania diety, podstawy, poradnik młodej mamy, porady zakupowe, rozszerzanie diety, skład żywności, trują nas wszędzie, żywność

Apki dla matki #6 – Wiesz co jesz

Dziś post o aplikacji dzięki, której pewniej poczułam się podczas rozszerzania diety Krzysia. Chociaż jednocześnie poczułam się uderzona ilością chemii w naszej żywności. A wszystko za sprawą aplikacji Wiesz co jesz.

Czy Wy też czytacie etykiety, a tam samo E…? Jako świadomy konsument wiem, że nie wszystkie E są szkodliwe, ale jest ich tyle, że pojęcia nie mam co jest co. No może kilka podstawowych, ale co z tą całą resztą. Ale przecież nie tylko „E” szkodzą. Jest tych substancji jeszcze kilka. A są i takie, które może i nie szkodzą, ale są niewskazane dla niemowląt. No i bądź człowieku mądry.
Krzysia dietę zaczęłam rozszerzać podając mu jedzenie ze słoiczków. I już wtedy zauważyłam, że nawet w żywności dla niemowląt może się znaleźć coś co dla małych dzieci jest niepotrzebne, np. sok winogronowy w zupce. Oto jak się przemyca cukier. Kiedy zdecydowałam się przejść na jedzenie „normalne”, „gotowane” to zgłupiałam. Okazało się, że to co jedliśmy z mężem, i co uważaliśmy za zdrowe miało takie składy, że zupełnie nie wiem jakim cudem nie świecimy jeszcze na zielono czy fioletowo. I jak podać coś takiego dziecku?
I w poszukiwaniach żywności z dobrym składem pomogła mi aplikacja Wiesz co jesz. Jak to działa? Brałam produkt, czytałam skład, a jak pojawiła się wątpliwość to wyciągałam telefon i wyszukiwałam ten wątpliwy składnik. I po chwili już wszystko wiedziałam. 
Podobno aplikacja ma też skaner etykiet, ale u mnie to średnio działało. Etykieta musiała być naprawdę idealnie prosta, a i wtedy czasem przekradały się problemy. Ale może to ja po prostu korzystać nie umiałam.
   Wiesz Co Jesz – zrzut ekranu   Wiesz Co Jesz – zrzut ekranu Obrazki pochodzą z play.google.com
Jak widzicie poza składnikami można dodawać obowiązującą dietę i od razu uzyskacie informację, czy w waszym przypadku można dany produkt zjeść czy nie. Jak to się sprawdza nie wiem, bo jest to opcja płatna i ja z niej nie skorzystałam. Ale co ciekawe (z tego też nie korzystałam) można ułożyć własną dietę.
Jeśli próbujesz się odnaleźć w gąszczu nazw składników polecam skorzystanie z aplikacji. Tę przetestowałam i lubiłam, a Wy znacie jakąś inną, może ciekawszą?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.