środa, 2 listopada 2016

Dlaczego mój dwulatek wciąż nosi pieluchy?

Ostatnio pod jednym z postów ktoś mnie zapytał czy Krzyś już korzysta z nocnika, kiedy zobaczyłam, że to już TEN moment. No cóż, prawda jest taka, że w tej chwili to poddałam całkowicie walkę o nocnik.


Na początku tego roku pojawił się wpis Pierwszy dzień bez pieluszki. I to nie była śmiema, rzeczywiście taki dzień już za sobą mamy. Nawet nie jeden, ale ostatecznie w walce pieluszki vs. mama jest 10:3 ;) Wynik z palca, ale rzeczywiście w tej rozgrywce przegrywam z kretesem. 

Pierwsze próby sadzania go na nocnik podjęłam, jak już ochłonęłam po tym jak zaczął siadać, czyli jakoś przed pierwszymi urodzinami. Sadzałam go na nocnik zaraz po drzemce i nawet zaliczyliśmy jakieś sukcesy. Coś tam udało się złapać, ba nawet zdarzało się to w miarę regularnie. I już myślę sobie: mam to, ogarnęłam temat, i pewnie niebawem przejdziemy na bieliznę. A tu trach. Nagle na widok nocnika zaczynał się lament i wrzask.

Akurat wtedy zostawał z babcią, bo ja trochę pracowałam, ale nie sądziłam, żeby pobyt babci 2 razy w tygodniu przez 4 godziny tak go rozstroił. Nie podejrzewałam też babci o jakieś przymuszanie go do siadania na nocnik. Zupełnie nie umiałam znaleźć przyczyny takiego nagłego zwrotu akcji, więc nocnik schowałam. Potem dopiero przeczytałam, że to się zdarza i jest naturalne. Trzeba było chwilę poczekać i znów wrócić. Ale, że lato się kończyło stwierdziłam, że poczekamy do wiosny. 

W między czasie trafiłam na książkę Pożegnanie z pieluszkami i tak w grudniu trochę przez przypadek wznowiłam próby odpieluchowania (wpis linkowany na początku). I jak z tego wpisu wiecie, sukces skończył się tak szybko jak przyszedł. A może jeszcze szybciej. 

Potem jeszcze w ciepłe dni kilkakrotnie wracałam do prób pozbycia się pieluchy, ale za każdym razem kończyło się to zaparciami. Już dawno temu odkryłam, że moje dziecko ma zaparcia emocjonalne. Tzn. jak się czymś stresuje to się nie wypróżnia. Dlatego moje ciśnienie na pozbawienie go pieluszki spadło do zera. 

Nawet ostatnio zastanawiałam się czy nie spróbować jeszcze, bo mieliśmy znów takie sytuacje, kiedy wołał, że chce zrobić siusiu na nocnik, ale potem pomyślałam, że zaraz idzie do przedszkola i może nie ma sensu tyle nowości wprowadzać. I tak się złożyło, że mój syn jest nadal w pieluszce. 

Wiem, że kiedyś dzieci przechodziły szybciej, ale no cóż - jakbym musiała prać, gotować, prać i prasować tetrę to bym pewnie miała ciśnienie. A tak - pieluszkę zmieniamy według potrzeb, zużytą się zdejmuje i wyrzuca i już. 

Pytałam w przedszkolu - tam są tylko dwie dziewczynki, które już nie noszą pieluch reszta grupy jeszcze ma. Może jak podpatrzy inne dzieci, które robią na nocnik to się sam też przekona. Na pewno w te wakacje nabiorę już ciśnienia, ale do tego czasu mam jeszcze luz w kwestii pieluchy.

2 komentarze:

  1. Pranie pieluch nie jest takie złe ;-)
    U nas na widok czy to nocnika czy nakładki na sedes jest histeria i ja na razie wyluzuję. Jak czytam o odpieluchowanych półtoraroczniakach to nie powiem, zazdroszczę, ale nie mam zamiaru brać udziału w matczynym wyścigu szczurów. Będzie gotowy, to się pieluch pozbędziemy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam takie półtoraroczniaki, które same zażądały, że chcą na nocnik i nie było przebacz. Mama musiała. To akurat dziewczynka i to żłobkowa, więc to trochę inaczej jak podpatruje inne dzieci.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.