piątek, 28 października 2016

Zamiast postępów jest regres matki

Usiadłam już w środę, żeby napisać kilka słów. Chciałam napisać o postępach tak jak zawsze, ale nie mogę się na nich skupić. W ogóle mnie one w tym miesiącu nie cieszyły. Bardzo długo starałam się przeobrazić z matki przewrażliwionej w taką, która nie wpada w panikę z byle powodu. I już, już myślałam, że mi się udało, ale nie...

Cały ten miesiąc minął mi na przeszukiwaniu portali z pracą, wysyłaniu CV, rozmowach kwalifikacyjnych itp. I przyznam się szczerze: właśnie sobie uświadomiłam, że chyba wcale nie chcę wracać do pracy na etat. Oooo ile jak problemów odkryłam, ile wątpliwości i różnych dziwnych myśli pojawiło mi się w głowie. 

I teraz jestem na takim etapie, że już wiem, że wrócić muszę, bo moje "problemy" nie znikną, a mam wrażenie, że z każdym miesiącem będzie mi coraz trudniej wrócić do pracy. Nie ze względu na rynek pracy, czy inne takie, po prostu JA będę miała większy problem. Większy problem, żeby przekonać samą siebie, że jemu beze mnie nic się złego nie stanie. No może będzie miał nie te skarpetki, albo nie ten szaliczek do czapki, ale no ... samej chce mi się śmiać z siebie jak to czytam. 

Tak naprawdę jestem w bardzo dobrej sytuacji, bo babcia zostanie z nim miesiąc, potem przejdzie z nim czas aklimatyzacji w przedszkolu, a jak już będzie chodził do przedszkola to babcia będzie wracać na czas choroby. Przedszkole wybrałam takie, do którego mam zaufanie, do tego blisko domu. Niby wszystko fajnie, ale wciąż mnie gryzie, że przez tyle godzin będę gdzieś daleko od niego.

I wiem, że sobie świetnie poradzi w przedszkolu, bo ostatnio byliśmy tam na chwilę to zanim skończyłam mówić pani dyrektorce "Dzień dobry" ten już nie miał jednego buta i chciał iść się bawić. Wiem, że sobie poradzi i tam nie zginie, ale przyzwyczaiłam się do bycia w domu. I choć wymyślanie wspólnych zabaw przychodzi mi z coraz większym trudem i czasem już mi brak cierpliwości to spędziłam w domu prawie 2,5 roku. 

No właśnie 2,5 roku. Znajomy powiedział mi, że w HR przyglądają się tylko miejscom pracy z ostatnich 3 lat, bo tylko z takiego okresu jest się w stanie pamiętać to co robiło się w ramach obowiązków. Na pozostałe miejsca patrzą, ale tylko po to by zobaczyć czy Twoja ścieżka kariery ma jakiś logiczny porządek. 

Czyli jeśli jeszcze trochę poczekam, to będą mnie traktować jak człowieka bez doświadczenia zawodowego. I prawda jest taka, że ja pewnie niebawem tak się będę czuła. A może już tak się czuję?

Szczerze mówiąc do jednej rozmowy o pracę myślałam, że jestem w pełni na ten krok gotowa. Nawet się trochę cieszyłam, że Krzyś zyska nowych kolegów, będzie mógł się pobawić w coś fajnego, czegoś się nauczy nowego, a ja może trochę odsapnę ;) Wszystko o czym dziś piszę uświadomiłam sobie po wyjściu z rozmowy o pracę. Fajne stanowisko, praca zdalna, w zawodzie (no trochę obok, ale i tak mogłabym to fajnie obronić, gdyby ktoś był ciekaw mojej ścieżki rozwoju) i Pani zadała pytanie: "A co nasi klienci zyskają, jeśli Panią zatrudnimy?". Normalne pytanie. Powinnam się na takie przygotować, ale mnie zatkało i w głowie huczało tylko: NIC. Coś wydukałam, coś wymyśliłam, ale po rozmowie nie mogłam sobie darować, że tak słabo mi poszło. 

Starając się o swoją pierwszą pracę potrafiłam przekonać mojego przełożonego, że jestem idealnym kandydatem mimo, że szukał kogoś po innym kierunku studiów, a absolwentów mojej uczelni traktował jak gorszy gatunek. Już w trakcie rozmowy powiedział mi, że albo weźmie mnie, albo zatrudni kolegę z innego działu. Udało mi się go przekonać, mimo, że nie było łatwo by zmienił swoje zdanie na jakikolwiek temat. Więc kiedyś umiałam powiedzieć, że jestem dobra, a teraz? 

Nie wiem, które matki są bardziej znienawidzone w internetowych kłótniach, nie przyglądam się im od bardzo dawna. Nie wiem czy ogół społeczeństwa wiesza psy na tych mamach, które zostają w domu z dzieckiem, czy na tych które wracają do pracy. Ja wiem, że żadna z mam nie ma łatwo. Każda ma swoje problemy, których nie widać na pierwszy rzut oka. Fajnie by było byśmy to my same podejmowały decyzję o powrocie. By tej decyzji nie podejmowały za nas finanse czy lęk przed utratą pracy. Ale to chyba pozostanie tylko w sferze marzeń - przynajmniej dla większości społeczeństwa. 

14 komentarzy:

  1. Głowa do góry j a też strasznie przeżywałam rozstanie mojej starszej córci gdy przyszedł jej czas pomaszerowania do żłobka, a mój powrotu do pracy, za drugim razem poszło mi już lepiej bo wiedziałam co z czym i jak. Emocje i stres, strach o nią opadły gdy zobaczyłam jak cudnie spędza czas w żłobku jaki krok milowy w jej rozwoju się poczynił, a i ja p=małymi kroczkami wtoczyłam się na nowy tryb z powrotem do pracy. A czemu szukasz pracy wydawało mi się, że idziesz w swoją działalność ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam działalność i idzie dobrze, ale nowa działalność to duże koszty mniejsze wpływy ;) mówią ze trzeba wytrzymać pierwszy rok czy dwa i będzie dobrze.

      Usuń
  2. co jest złego w tym, że mama długo zostaje w domu z dzieckiem?? Jak dla mnie to jest fajne i odważne. Może jest w domu trochę mniej pieniędzy, ale co z tego? Ja swojej żony wcale jakoś nie pośpieszam w tym, żeby poszła z domu czy coś. Głowa do góry i nie ma co się przejmować tym co piszą w internecie. Sama wiesz co będzie najlepsze dla Ciebie i dla Twojego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie zmusza Internet, mnie zmuszają finanse :)

      Usuń
  3. Justyna jak mniemam wejście na rynek z masażem dzieciaszków okazał się trudny, wiem że to tylko słowa ale ja bym nie odpuściła, zajełaś pewną nisze rynkową a do niej trzeba przekonać ludzi, może warto o kontakt z oddziałami noworodkowymi, placówkami gdzie są maluszki, może tam potrzebują takiej Ciebie i Twoich magicznych rąk. Może ktoś w tej branży zatrudni Ciebie. Może potrzebujesz zwyczajnie rozgłosu, reklamy? Klienci zaczną przybywać, zacznij od znajomych, zrôb pierwsze zajęcia za darmo, może jakieś prelekcje o tym czym jest Twôj masaż. Dobra, nie męcze, jakbyś potrzebowała pomysłôw to się odzywaj, a rozmowy rekrutacyjne, bądź sobą, wtedy wypadasz najlepiej! Olej statystyki, byłam po dwóch stronach, rekrutowałam i sama byłam rekrytowaną, wiem co się liczy, liczysz się Ty! I tam gdzie uda Ci się zacząć ponownie swoją karierę, tam też poczujesz, że i Krzysiowi jest dobrze w przedszkolu i z babcią. Nic na siłe, bo zwariujesz, a On to wyczuje. Jesteś silna, kreatywna, a chwilowe rozterki są takie kobiece :) trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masaż potrzebuje czasu żeby się rozkręcić i tego wcale nie porzucam. Widzę efekty swojej pracy a nowy biznes potrzebuje czasu, żeby zaistnieć. Ja w tej kwestii mocno działam, ale zanim bede mogla porzucę etat na rzecz masażu to jeszcze daleka droga. A cóż na razie potrzebuję wpływu co miesięcznego ;)

      Usuń
  4. Przydałoby mi się wrócić do pracy, a z każdym rokiem jest to coraz trudniejsze! Dobrze, że w razie choroby i nie chodzenia do przedszkola możesz liczyć na babcię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę. Szczególnie, że na rozmowach wprost pytają co z dzieckiem w czasie choroby.

      Usuń
  5. Nie zazdroszczę całej tej sytuacji. Rok temu byłam w podobnej rozterce. Teraz uważam że powrót do pracy był mi bardzo potrzebny ale mimo wszystko nadal miewam wyrzuty sumienia i żal do.... sama nie wiem kogo i o co. Jest trudno pogodzić dom, szkołę i pracę ale fajnie jest wyrwać się od codziennej rutyny w domu. Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozterki związane z powrotem do pracy znam z autopsji, więc wiem co czujesz... Trzymam za Ciebie kciuki, wierzę, że będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raźniej mi, że więcej osób czuje to samo co ja.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.