piątek, 28 października 2016

Zamiast postępów jest regres matki

Usiadłam już w środę, żeby napisać kilka słów. Chciałam napisać o postępach tak jak zawsze, ale nie mogę się na nich skupić. W ogóle mnie one w tym miesiącu nie cieszyły. Bardzo długo starałam się przeobrazić z matki przewrażliwionej w taką, która nie wpada w panikę z byle powodu. I już, już myślałam, że mi się udało, ale nie...

poniedziałek, 24 października 2016

Pojedynki matek

Nie, nie będzie się lała krew i to nie żaden konkurs. Nie będę nikogo tutaj oceniać. Nie chcę też dzielić matek na dobre czy złe. Nie muszę tego robić, ponieważ same to sobie robimy. Same porównujemy się do innych mam i same stwierdzamy, że gdzieś, czegoś nam brakuje. 

czwartek, 20 października 2016

Apki dla matki #9 - Todoist: lista zadań

Uwielbiam aplikacje na telefonie, ale dziś opowiem o jednej z moich ulubionych. Skradła moje serce tym, że w niczym mnie nie ogranicza. Jest narzędziem doskonałym, bo można ją wykorzystać i w biznesie i w życiu codziennym. Dodatkowo można ją też zainstalować jako dodatek do przeglądarki i mieć do niej dostęp nie tylko z telefonu, ale również przez komputer. I zaraz postaram się wyjaśnić co to i po co to. A może raczej do czego ja znalazłam zastosowanie.

niedziela, 16 października 2016

Co traci matka wcześniaka?

Spotkałam ostatnio na osiedlu mamę, która właśnie urodziła. Widziałyśmy się ostatnio na spacerze 2 tygodnie temu. Widziałyśmy się w piątek, a ona w sobotę urodziła. Więc składam gratulacje, oglądam pociechę i pierwsze o co pytam to czy zdrowe. No oczywiście, że zdrowe. Przecież to takie naturalne, że dzieci się rodzą zdrowe i donoszone. 

piątek, 14 października 2016

niedziela, 9 października 2016

A czasem siadam w wannie, puszczam strumień wody na twarz i udaję, że mam siłę płakać

Tak, dziś będzie po raz kolejny o trudnych emocjach. I chociaż teraz to tak naprawdę już dawno nie czułam się tak bezsilna, ale no cóż moi najbliżsi są na innych etapach ze swoimi dziećmi. I tak ostatnio odebrałam telefon: "Justyna, a co Ty robiłaś jak on przez cały dzień płakał i marudził?" Bez chwili zastanowienia odpowiedziałam: płakałam, głównie to płakałam. No i czekolada, ona też pomagała. Taka kosteczka, dwie, a najlepiej cała tabliczka. I tak mi się przypomniało jak to było dawniej...

wtorek, 4 października 2016

Postępy, postępy i coraz więcej niezależności

Z ostatnim postem się spóźniłam, więc i ten o postępach się przesunął w czasie. Zazwyczaj pojawiał się 30. każdego miesiąca, czyli w "miesięcznicę" narodzin Krzysia. Dużo ostatnio piszę o tym, że u nas już wszystko w porządku, bo tym z Was, którzy są na początku drogi chcę dać nadzieję. Niestety życie pisze własne scenariusze, więc nie wszystkie historie kończą się happy endem, ale przyjemnie jest wiedzieć, że takie się w ogóle zdarzają.