czwartek, 15 września 2016

Mama otwiera działalność - #1 Czy to dla mnie?

Stali czytelnicy wiedzą, że odważyłam się założyć się własną działalność. Wiele miałam obaw, wiele jeszcze wciąż mi towarzyszy, ale mimo to chciałabym podzielić się tym czego do tej pory się dowiedziałam. Podzielić się tym co mnie zmotywowało i dodało odwagi w to, że może udać mi się odnieść sukces.


Zawsze myślałam o sobie, że jestem ostatnią osobą na Ziemi, która powinna myśleć o własnej działalności. Po pierwsze zawsze wyobrażałam sobie, że żeby prowadzić dobrze prosperującą firmę, trzeba coś wymyślić (bzdura), trzeba wprowadzić na rynek coś czego jeszcze na nim nie ma (po części prawda). 

A dlaczego jeszcze czułam, że się do własnej działalności nie nadaję? Zawsze miałam tendencje do bycia pracoholikiem. Bardzo się pilnowałam, żeby nim nie zostać. A własna działalność? To ryzyko utraty prywatnego życia. I nie będę ukrywać - wciąż się uczę jak organizować sobie czas tak by starczyło go dla bliskich.

Do tego zawsze uważałam, że trzeba być dobrze zorganizowanym - dziś myślę, że to zależy od branży, w której działamy. Oczywiście osobom poukładanym jest łatwiej, jednak poznałam wiele artystycznych dusz, które prowadzą dobrze prosperujące działalności.

Wiem, że wiele osób marzy o własnej działalności, ale jakoś tak nie bardzo wie od czego zacząć. Boi się zaryzykować. I być może powinnam zacząć od tego skąd wziąć pomysł na działalność, ale o tym będzie w kolejnym poście z tej serii.

Moim zdaniem najpierw dobrze jest przemyśleć co może skreślić naszą działalność na starcie, a co nam może pomóc. Oczywiście to będę opisywać na bazie własnych doświadczeń, ale być może komuś moje rozważania w czymś pomogą.

Z czym musisz się liczyć przed założeniem działalności?

Z kosztami. To przede wszystkim. Kiedy zaczyna się czytać o tym, kiedy działalność zaczyna przynosić realne zyski możesz się spotkać z różnymi terminami - od 1 roku do 3 lat. Wszystko zależy od branży i wkładu początkowego. Ale musisz pamiętać, że przez ten czas musisz mieć inne źródło dochodu. Nie możesz się spodziewać, że przez ten początkowy okres czasu Twoja działalność Cię utrzyma. Nie, wręcz przeciwnie - to Ty utrzymujesz działalność. Musisz przewidzieć, że nie tylko nie wyjmiesz z działalności pieniędzy, ale będzie ona wymagała nakładów finansowych.

Z czego to wynika? Na to składa się wiele czynników. Najtrudniejszym jest zdobycie pierwszych klientów. Będę na pewno pisać o tym, co może w tym pomóc, jednak zdobycie zaufania tych pierwszych osób jest na wagę złota. I to nie ze względu na finanse, ale te pierwsze osoby zaczną polecać Cię swoim znajomym - i to jest rzecz najważniejsza i najbardziej satysfakcjonująca (przynajmniej dla mnie).

Druga sprawa: musisz wiedzieć, że nie będzie łatwo. Nagle zewsząd mogą Cię otoczyć głosy mówiące: Oszalałaś? Przecież się nie wybijesz, nie dasz rady. Za duża konkurencja. Trudno wierzyć w siebie, kiedy słyszysz takie głosy, a i cele jakie sobie wyznaczyłaś, gdzieś się zagubiły i żyją własnym życiem. Dodatkowo jeśli jesteś mamą to wiedz, że będzie jeszcze trudniej. Jeśli ogólnie jesteś zmęczona i niewyspana, to będzie jeszcze gorzej. Czy da się ogarnąć biznes będąc mamą? Ja daję radę, ale ja mam mały biznesik ;)

Pewnie wiele razy najdzie Cię taka myśl, że może to była zła decyzja, że może się nie nadajesz... Mnie nachodziły. W tym momencie siadałam, czytałam, uczyłam się więcej i tak zajmowałam sobie czas wolny (wolny, znaczy kiedy miałam czas na takie głupie myśli), żeby zagłuszyć takie głosy.

Co Ci może pomóc?

Po pierwsze ja nie dałabym rady bez wsparcia męża. Wiem, że mogę na niego liczyć i kiedy ja prowadzę kursy on zostaje z Krzysiem bez mrugnięcia okiem. Wybacza mi też, że wieczory spędzam przed komputerem zamiast z nim. Oczywiście czasem to wybaczenie przychodzi po dłużej chwili, ale ostatecznie jest ;) Na szczęście do księgowej mogę pojechać z Krzysiem, na spotkania z moim dyrektorem/kierownikiem też (działalność prowadzę przez fundację o czym na pewno będę pisać), więc jest łatwiej. 

I drugą ważną sprawą (a może pierwszą, jeśli nie masz dzieci) jest Twoje nastawienie. Musisz wierzyć w to, że się uda - ostatecznie. Jeśli zaczynasz myśleć, że Ci się nie uda to nie załamuj rąk - dojdź do sedna problemu. Zastanów się co miało by stanąć Ci na drodze i pozbądź się tego czynnika, lub go ogranicz. Ja mam takie nastawienie bojowe i myślę, że tylko dzięki temu pokonałam pierwsze problemy i wątpliwości. W sumie tutaj nieoceniony był mój mąż. Ciągle znajdował mi nowy powód dla którego miało by się nie udać. Wszyscy wokół dziwili się jak może mnie tak bardzo nie wspierać, ale ja patrzyłam na to zupełnie inaczej: wiedziałam, że on wyszuka każdy problem, więc mogłam się przestawić na tryb: Jestem zwycięzcą i wszystko mi się uda. On podsuwał nowy problem - ja znajdowałam rozwiązanie i po etapie paniki znów wracałam do swojej postawy: Przecież wszystko będzie dobrze.

 Myślę, że jeśli wiesz czego chcesz, po krótszej lub dłuższej chwili dojdziesz do tego jak to osiągnąć, poznasz swoje mocne strony i nauczysz się o nich mówić to czemu miało by się nie udać? Jak usłyszałam kiedyś na jednym z webinarów: rynek jest pojemny i zmieści każdego, kto wie co chce na niego wnieść i jak go udoskonalić :)

Co jakiś czas będą się pojawiać wpisy na temat własnej działalności. W między czasie oczywiście będą się przewijać posty o tym co u nas słychać. 

6 komentarzy:

  1. W takim razie życzę samych sukcesów zawodowych na własnym garnuszku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jeszcze nie do końca własny, bo na garnuszku Inkubatorów, ale może coś z tego będzie.

      Usuń
  2. Ja mam taką swoją wymarzoną działalnosć, ale póki co to tylko marzenia i to odległeee. Cieszę się, że tobie się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O sukcesie to jeszcze nie można mówić. Chyba, że sam fakt tego, że się odważyłam jest sukcesem :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.