sobota, 3 września 2016

I koniec wakacji i garść zmian

Kiedy zaczynały się wakacje wzięłam trochę wolnego. Posty pojawiały się tu rzadziej. A teraz koniec lata, więc trzeba wrócić do rzeczywistości. Będzie trochę zmian - jakich? Sama jeszcze nie wiem ;)


Zmiany będą dotyczyć głównie częstotliwości pojawiania się postów. W wakacje pojawiały się co 5 dni, a przed wakacjami co 3-4 dni. Wiem, że nie dam rady publikować tak jak wcześniej, gdyż Pan Krzysztof już jest "taaaki duży" i przestaje drzemać w ciągu dnia. A dla mamy, która pisze bloga (a w sumie nawet dwa) i do tego rozpoczyna działalność to jest całkiem duży problem. Dlatego teraz posty będą się pojawiać co 4 dni. Obudziła się we mnie dusza inżyniera: jak nie wiem co robić to wyciągam średnią ;)

Zmian więcej z mojej strony nie będzie. Dalej będę pisać o naszym życiu, o życiu z wcześniakiem. Z tym, że już nikt nie patrzy na niego jak na wcześniaka. Tylko my pamiętamy jak to było z jego narodzinami. Choć te emocje już przygasają. Tracą na sile. Zauważyłam to ostatnio, kiedy Krzyś wyciągnął album ze zdjęciami ze swojego pierwszego roczku. Bardzo długo zbierałam siły do zrobienia takiego albumu - miałam problem z oglądaniem jego zdjęć z inkubatora, bo odżywały we mnie te trudne emocje. Patrzyłam na zdjęcie i znów przeżywałam ten strach i ten lęk o jego życie i zrowie. Dziś patrząc na to samo zdjęcie myślę sobie: "O a tu już miałeś CEPAP, już zaczynałeś sam oddychać. Jakbyś mówił: patrzcie jak brnę do przodu. Jestem silny i nic mnie nie zatrzyma." (aż uroniłam łezkę czy dwie...)

Wy możecie zauważyć pewne zmiany, bo chciałabym podzielić się też doświadczeniami z prowadzenia własnego biznesu. Mnie do podjęcia tej decyzji zainspirowała Karolina z Żyj Kochaj Twórz.  Oczywiście nie mam tak bogatego doświadczenia jak ona, ale może uda mi się chociaż jedną z Was zainspirować do zmian. Ja czułam potrzebę uwolnienia się od etatu ze względu na strach o jego choroby. Chcę mieć jakąś alternatywę na wypadek gdyby żłobek się nie sprawdził. Poza tym razem z jego narodzinami wróciłam do maniery spoglądania na wszystko w czarnych barwach. I tak kiedy teraz myślę, że miałabym polegać z moim budżetem tylko na pracy etatowej to bym oszalała. I pewnie niebawem wrócę do pracy za biurkiem (na budowę to już się chyba nie nadaję), ale może na półetatu? Tak tylko, żeby wykorzystać studia, no i praca była moją pasją. Teraz mam nową, ale to nie oznacza, że stara umarła. Wciąż kręcą mnie geosyntetyki w budownictwie wodnym, szczególnie w ochronie przeciwpowodziowej (jakby ktoś słyszał o jakimś wakacie to będę wdzięczna za informację, gdzie słać CV). Nie nie, wiem, że znalezienie pracy na etat będzie trudne, ale jeszcze nie było w moim życiu takiej trudności z którą bym sobie nie poradziła. W ostatecznym rozrachunku oczywiście.

Nie wiem czy temat szukania pracy i rozwijania działalności jest tym o czym chcecie czytać, ale to się właśnie dzieje w naszym życiu. U Krzyśka nuda, bo sobie chłopak rośnie dzielnie i wszystko. Piękna, cudowna nuda. Którą oczywiście również będę opisywać, bo ta nuda cieszy podwójnie: raz, że mam już dosyć atrakcji w postaci szpitali, rehabilitacji i wizyt u specjalistów (choć wcale wiele takich nie zaliczyliśmy), dwa tak mi się pięknie i spokojnie żyje patrząc jak on cudownie rośnie. Zdrowo rośnie. Skoro się pochwaliłam, że taka nuda to pewnie spadnie na nas jakaś torpeda, więc tym bardziej chcę się cieszyć chwilą :) 

Może nasz start był ciężki, ale życie z wcześniakiem to nie tylko łzy i strach. To też normalne życie i normalne problemy z jakimi borykają się wszyscy rodzice. 

16 komentarzy:

  1. Rozwijanie działalności? Dawaj! Chętnie poczytam o tym na co sama nie mam pomysłu i odwagi :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może uda mi się Ciebie zainspirować tak jak mnie zainspirowano.

      Usuń
  2. Też z chęcią poczytam o tym wpis ,ponieważ w przyszłości planuje mieć własną działalność :)
    Mogłabyś kliknąć w reklamy u mnie na blogu- będę bardzo wdzięczna :)
    Zapraszam https://natalie-forever.blogspot.com/2016/08/przepis-na-domowe-spa.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będą to wpisy fachowca, a jedynie moje obserwacje, ale może coś Ci się przyda.

      Usuń
  3. Justyna życzę Ci tej Nudy, nieprzerwanie i długo! Własna działalność? Już nie dla mnie, sprawdzałam dwa razy :/ ale tobie życzę powodzenia! Etat, tak, ale nie w korpo, bo mnie dusi i wypala, coraz częściej jestem myślami przy potrzebujących, tylko czy to moja dalsza droga? Tego jeszcze nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to może też się podzielisz własnymi doświadczeniami? Liczę na konstruktywną krytykę :)

      Usuń
  4. O działalności poczytam z przyjemnością! Sama się zastanawiałam czy nie spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja chętnie poczytam o działalności bo sama o tym mocno myslę! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak u dziecka-wcześniaka nuda to to jest dobry znak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie człowiek czeka, aż się coś zacznie się dziać. Przy wcześniaku człowiek czeka, aż przestanie.

      Usuń
  7. Powodzenia z rozkręcaniem działalności :) Trzymam kciuki za brak chorób, ale niestety to klasyka każdego dziecka - u nas pierwszy rok był dość ciężki (mimo, iż klub malucha był jedynie 2 razy w tygodniu) - przeziębienia co tydzień. Ale później pierwszy rok przedszkola na pełen etat poszedł znacznie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to jest myśl, żeby tak powolutku zacząć? Mam nad czym myśleć.

      Usuń
  8. I u nas po wakacyjne zmiany. Zaciskam mocno kciuki za Twój biznes niech idzie pełną parą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełną to nie, bo bym już musiała przestać spać ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.