sobota, 30 lipca 2016

Kolejny miesiąc za nami

I chociaż jeszcze nie powinien obchodzić swoich drugich urodzin, to pewnie zdążył już zapomnieć, że miesiąc temu świętował drugie urodzinki. I szczerze mówiąc myślałam, żeby po 2. urodzinach już nie opisywać jego postępów, to po pierwsze nie umiem skończyć po drugie to dla nas/ dla mnie ważny miesiąc.

A może nawet nie tyle ważny dla mnie, co dla taty. Tak, tak moi drodzy padło już nie raz w tym miesiącu słowo TATA. Takie upragnione i wyczekane mąż skwitował: "A nie pomyliło Ci się?". Taki był zaskoczony, że nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Ale w tej chwili nawet widzę, że Krzyś poprawia się jeśli zawoła do taty MAMO, lub odwrotnie.

Ale to nie wszystko co się dzieje w mowie. W sumie zrezygnowałam ze standardowego szablonu opisywania postępów, bo tylko w mowie się coś dzieje. COŚ... Wszystko się tu dzieje. Krzyś w tym miesiącu opanował tyle słów, może bardziej dźwięków, że aż się boję, że niebawem ruszy z poważnym gadaniem.

Z tym strachem to oczywiście przesadzam, bo trochę na to czekam, ale też boję. Czego? Tego ile on będzie gadał. Teraz jak mówi po swojemu to człowiek jakoś tak się nie skupia na tym czy akurat mówi do siebie czy o coś pyta. A jak zacznie mówić to coś czuję, że będzie pytał nieustannie. 

Ostatnio dużo spacerowaliśmy z innymi dziećmi. Głównie dlatego, że nasz plac zabaw był w remoncie, ale też dlatego, że Krzyś ma ogromne i niepowstrzymane ciągoty społeczne. Jak widzi dziecko, i do tego jeszcze takie, z którym gdzieś kiedyś bawił się w piaskownicy, to biegnie się przywitać. I tak ostatnio spacerował z innym Krzysiem, troszkę młodszym, bo z listopada (Krzyś miał być z września) to nawet ta druga mama, jak posłuchała wywodów Krzysia (mojego) była zdumiona ilością wypowiadanych dźwięków. Ciekawe po kim on to ma? No na pewno nie po mamie ;)

A zasób słownictwa ma już tak szeroki, że absolutnie nie da się tego wszystkiego tutaj opisać. Takie najciekawsze słowa: Ami (pies babci się tak wabi), niunio, miał (kotek), Kyś (Krzyś). I pustka w głowie. Zawsze tak mam, że przez cały dzień staram się zapamiętać, a potem zapominam. Ale ogólnie często zdarza mu się powtórzyć słowo, które ktoś przed chwilą powiedział. 

A co do Krzysia zachowań społecznych to są też takie dziecięco-słodkie historie. Szczególnie jak się bawi z taką Malwinką. Ona jest od niego młodsza (1 rok 8 miesięcy ma), ale dojrzalsza. Tak moje Panie, to już w tym wieku widać ;) I tak Malwinka często wychodzi na spacery z takim autem jeździkiem. Ja nie mogę wyjść ze zdziwienia, że oni się tak świetnie dogadują. Sami ustalają, kto ile czasu jeździ, kto kogo pcha. Sami rozwiązują konflikty, chociaż te pojawiają się sporadycznie. 

Ale mówiłam, że będzie słodko. Oto jaki mi dżentelmen rośnie: jedzie Malwinka ścieżką, Krzyś trzyma za taką rączkę i pcha. Na drogę opadają jakieś roślinki z łąki, więc co robi Krzyś? Biegnie i odsłania Malwince drogę, żeby mogła przejechać. Jak dla mnie nieźle. Druga sytuacja: znów jedzie Malwinka i pojawia się przeszkoda przez, którą trzeba jeździk przenieść. Malwina zsiada, Krzyś bierze auto, podnosi, przenosi i oddaje Malwince, żeby jechała sobie dalej... No moje matczyne serce rozpływa się...

A z takich rzeczy przyziemnych - zanika nam drzemka w dzień. Mam nadzieję, że wychodzi kolejna piątka i to przez to, a potem wróci do normy, ale zobaczymy. Na razie drzemki nie ma i ja chodzę po ścianach ;)

6 komentarzy:

  1. Cudnie czyta się o postępach Krzysia :) a te historie z Malwinką - sam miód!! :) pozdrawiamy ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty będziesz miała takich historii razy trzy :) Z resztą jak wszystkiego.

      Usuń
  2. Luuubieee takie posty chwalebne troche. usmiecham się zawsze gdy je czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Raczej pędzi jak błyskawica do przodu :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.