czwartek, 23 czerwca 2016

Dzień Ojca - poszukiwania najlepszego prezentu

Dziś świętujemy Dzień Ojca. Ja już niestety mogę jedynie się za swojego pomodlić, ale mój syn swojego tatusia ma i tak się zastanawiam - co też mogłoby go ucieszyć najbardziej? 


Po pierwsze zastanawiałam się jaki byłby najlepszy prezent dla mojego męża, który by mu powiedział: Jesteś fantastycznym ojcem. Bo chyba o to w tym dniu chodzi. I bardzo szybko zrozumiałam, że nie jestem w stanie mu niczego takiego ofiarować. Nie dlatego, że nie zasługuje. Wręcz przeciwnie, naprawdę jest fantastycznym ojcem. A dlatego, że ja to mu mogę powiedzieć, że jest cudownym mężem i przyjacielem. Nie mogę go przekonać, że jest dobrym tatą, bo on jest tatą Krzysia i to on właśnie powinien mu o tym powiedzieć.

I potem wymyśliłam jaki to też mógłby być najlepszy prezent. I chyba wiem. Mój mąż za pewne chciałby znów usłyszeć:

TATA


Tak. To byłby dla niego na pewno doskonały prezent, ale no cóż... jeśli do tej pory nie nauczyłam syna mówić "tata" (znaczy umiał, tylko przestał wołać tata) to chyba w kilka godzin się nie wyrobię...

Poszukując jakiegoś zastępstwa zapytałam moje dzieciate przyjaciółki: jak świętują i co ich mężowie dostaną z tej okazji i oto czego się dowiedziałam:

1. Nic nie dostanie

Tak, to w ramach buntu, za zapomniany Dzień Matki i rocznicę ślubu. 

No bo czy to nie irytujące, że Ty się starasz, co dzień troszczysz się o ten jego mały skarb i dajesz z siebie wszystko, a czasem i więcej niż myślisz, że dasz radę - a on nawet nie raczy urwać czerwonego maka? No jest to irytujące... (No cóż mój mąż jest kochanym człowiekiem, ale o niektórych świętach też zapomina...)

2. Laurkę

I to uważam za fajny pomysł, ale wiem, że mój mąż spojrzy i nie będzie nią zachwycony tak jak ja bym się zachwyciła kreskami na papierze, które narysował Krzyś. I to nie chodzi o to, że mój mąż by nie docenił wysiłków, ale o to, że nie lubi dostawać prezentów, z którymi nie wie co ma zrobić. No bo niby może powiesić na lodówce, ale co potem? Wyrzucić? Przecież to dzieło Krzysia... Poza tym chyba było by inaczej gdyby to rysowanie wyszło od Krzysia, tzn. on by podbiegł do taty i powiedział: Narysowałem/zrobiłem to specjalnie dla Ciebie. No, ale z przyczyn czysto technicznych tak się nie stanie.

3. Piwko i pozwolenie na jego wypicie

I tu nawet myślałam, że co mogło by ucieszyć męża bardziej niż to, że on siedzi sobie na sofie a dziecko przynosi mu piwo, a on ma czas na relaks? (Bardzo wychowawcze - ja wiem ;) ). I już, już myślałam, że to to, ale... Zawsze jakieś "ale". Mąż tak średnio lubi piwo. Znaczy pije je, bo woli takie słabsze alkohole, ale żeby za nim szalał to nie. No i jeszcze jedno: on chciałby tego relaksu, a tego na 100% nie dostanie, bo przy Krzysiu się nie da wziąć wolnego. 

No więc i piwo odpadło.

4. A co by chciał tata?

Kapitulując z próbami znalezienia najlepszego prezentu zapytałam męża wprost i bezczelnie: co też by go ucieszyło. I już wiem: książka. No i niby fajnie, ale oczywiście akurat dziś muszę zabrać Krzysia do pediatry (niby nic się nie dzieje, ale chyba ma na coś alergię, albo zęby, albo nie wiadomo co) więc do najbliższej księgarni, którą mam 8 km od domu już się nie wyrobię podjechać... Ehh.... 

I w ten oto sposób poszukiwania najlepszego prezentu dla taty spełzły na niczym. I zamiast dostać najlepszy prezent dla najlepszego taty - dostanie buziaka i może dodatkową gałkę lodów ;) 

4 komentarze:

  1. Tekst z przymrużeniem oka, super się czytało ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja swojemu tatusiowi w tym roku postanowiłam dać zupełnie szalony i nietypowy prezent. Zafundowałam mu przejazd takim samochodem Lamborghini Gallardo po torze wyścigowym ;) Tak się składa, że mój tata jest ogromnym fanem F1 więc prezent bardzo go ucieszył.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.