czwartek, 16 czerwca 2016

Ciąże w internetach

Dziś chcę dać upust swoim przemyśleniom na temat ciąży. Kolejnej, ewentualnej ciąży. Sprowokowała mnie do tych przemyśleń chyba najgłośniejsza ciąża po wcześniaku, czyli ciąża Matki Prezesa


Tak, tak niedawno świat się dowiedział, że Jaś będzie miał rodzeństwo. I tak naprawdę świat się o tym dowiedział bardzo wcześnie, bo już w 4 czy 6 tygodniu ciąży. I mógłby ktoś powiedzieć, że to niepotrzebne, że ona za bardzo przesadza. Bo rzeczywiście dziewczyna nie szczędzi opisów o tym jak źle tę ciążę znosi. Ale ja mam trochę inne spojrzenie na to całe zamieszanie. 

Tak naprawdę środowisko mam wcześniaków z jej grupy już od dawna widziało, że o dziecko się starają. I wiele z nich (w tym ja) wspierało ją w jej słabszych momentach. A teraz już jest w ciąży, tej wymarzonej, wyczekanej, upragnionej. I tak tylko strzelam, że w jej głowie jest milion pytań, a większość z nich pewnie kołacze się wokół wcześniactwa i tego, czy będzie "powtórka z rozrywki".

I tu w tym miejscu zaczynają się moje własne, prywatne odczucia i przemyślenia. Bo tak naprawdę jej ciąża wniosła do mojej głowy pytanie: Czy naprawdę nie chcę drugiego dziecka? Nawet wróciłam do tekstu, który napisałam w ubiegłym roku: To kiedy następne? Wiele mam wraz z jej ciążą poczuło tchnienie nadziei, że będzie dobrze, bo przecież każdy jej tego życzy. I wiele mam podgląda i mówi sobie: może jak u niej będzie dobrze to i u mnie też. 

A ja spoglądam na jej ciążę i widzę tylko jak bardzo boi się o tę ciążę, jak stresuje najmniejszym drobiazgiem. Jak sama pisze pierwszą ciążę przeszła z uśmiechem na ustach, a ta jest zupełnie inna. Ja w pierwszej ciąży pracowałam, byłam aktywna fizycznie i w sumie w ogóle nie postrzegałam ciąży jako choroby. Czyli podobnie jak Noemi. I czuję, że gdyby kiedyś mi się zmieniło i byłabym w drugiej ciąży to musiałabym znaleźć lekarza, który zgodzi się na telefony w środku nocy: "A czy to normalne, że .... (np. brzuch mi rośnie)". Tak, myślę, że bym oszalała i zwariowała. 

A z drugiej strony przecież było odklejone łożysko, które być może było wywołane stresem. Czyli już wiem, że stresować mi się w drugiej ciąży nie będzie można, bo będzie jeszcze raz 30 tydzień i wcześniak. I chociaż wiem, że wcześniak to nie wyrok, że może być najsłodszym dzieckiem świata, zupełnie zdrowym. To wiem, że wcale tak nie musi być. Wiem też o porażeniach mózgowych i innych komplikacjach. 

No cóż, ciąża która wielu tknęła nadzieją, mnie jeszcze bardziej utwierdziła w przekonaniu, że wersji 2.0 nie będzie. Na samą myśl o ciąży oblewa mnie zimny pot, a przy pisaniu tego tekstu moje ciało było tak spięte, jak już dawno nie było. 

A samej Noemi życzę szczęśliwego porodu i oczywiście w terminie. I niech nam narzeka na bolące plecy i nieprzespane noce w 40 tygodniu ciąży, i na to znudzenie oczekiwaniem. Niech nam narzeka, byle by tylko dotrwała w dwupaku do końca i to bez większych problemów. I tego samego życzę wszystkim ciężarnym :)

32 komentarze:

  1. Mam podobne odczucia co i Ty, co prawda urodziłam dosyć "starego" wcześniaka ale o bardzo małej wadze urodzeniowej i z wieloma oznakami wcześniactwa. Spędziliśmy najgorszy miesiąc w szpitalu (dla niektórych tylko miesiąc) i choć jest zdrowy i super się rozwija boję się kolejnej ciąży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pobyt dziecka w szpitalu nigdy nie jest prosty.

      Usuń
  2. Miałam dokładnie takie same przemyślenia w tym temacie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam??? Czyżbym o czymś nie wiedziała?

      Usuń
  3. W temacie 'to kiedy następne' jest mój wpis:
    Anonimowy3 maja 2015 21:00
    Rozumiem Ciebie bardzo dobrze. Jakbym czytała o sobie. Urodziłam w 25 tygodniu ciąży (niewydolne łożysko) Kubusia, 615g. Jest dobrze ,a nawet bardzo dobrze (ma 16 miesięcy wieku korygowanego), ale tych doświadczeń nie zapomnę niestety. To jest trauma i nigdy się nie zdecyduję na kolejne dziecko (swoją drogą i tak miał być jedynak).

    A dziś..Po rozmowie z lekarzem, który zajmuje się trudnymi ciązami i byłby moim prowadzącym, po rozważeniu za i przeciw, zdecydowałam się starać o drugą ciążę (na heparynie od początku). Póki co minęło 6 miesięcy i nie jestem w ciązy. Obecnie jestem w trakcie monitorowania cyklu, a dzien kiedy zajdę w ciążę, nadejdzie. To kwestia czasu. Boję się, ale jednocześnie się staram o drugie dziecko. Mieszanina uczuć, jest i strach, i nadzieja, raz chcę bardziej, raz mniej. Ale chcę. Chcę takiego drugiego słodziaka. ps. gdyby nie to, ze ciąża ma szansę być donoszoną (leki) to dałabym sobie spokój. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję i oczywiście trzymam kciuki :)

      Usuń
    2. Jeszcze nie jestem w ciąży. :) No chyba, że gratulujesz podjęcia decyzji ;)

      Usuń
    3. Heparyna to z powodu problemów z łożyskiem w pierwszej ciąży? Ja miałam cesarkę w 34tc z powodu stanu przedrzucawkowego i czytam, że po czymś takim właśnie bierze się heparynę w drugiej ciąży (której nie planuję, po tym co mnie spotkało w pierwszej....)...

      Usuń
  4. A ja chciałabym drugie, ale za jakiś czas, nie prędko. Czuję, że długo może potrwać to odraczanie, ale mam nadzieję, że w odpowiednim czasie się jeszcze odważę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noemi odwlekła 7 lat, ale w drugiej ciąży jest.

      Usuń
  5. Mam dokladnie tak jak Ty... Na sama mysl o kolejnej ciazy i powtorce mam ciarki..

    OdpowiedzUsuń
  6. My tak zwlekamy już prawie 6 lat ( pierwsze szczescie z 27 tyg.). Ale nie dam za wygraną w końcu się odwaze i mysle że każda matka wczesniaka o tym myśli. Uważam że niektóre potrzebują więcej czasu żeby to przetrawić. Ją potrzebuje go jeszcze trochę ale to już kwestia miesięcy nie lat...a 5 lat temu mowilam że nie ma takiej opcji choćby mnie zapewniali że będzie ok to nie podejmę drugi raz tematu...a teraz? Nie zapewniają że będzie ok ale ja to wiem że tak będzie. Poprostu potrzebowałam czasu...i życzę wam żeby i u was ten czas nadszedł razem z samymi pozytywami��

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak znasz historie wcześniaków -nie każda jest zła. Dużo z nich ma trudniejszy start ale dalej radzą sobie świetnie. Ja mam przykład najmłodszego brata. W życiu byś nie powiedziała, że urodził się w 32 tc. z 2 pkt. Apgar w tak ciężkim stanie. Obecnie ma prawie 13 lat i jest jednym z lepszych uczniów i gagatków w klasie.
    Znam niestety też historie dzieci teoretycznie donoszonych czy nawet przenoszonych, które urodziły się w krytycznym stanie o gorszej tu nie wspomnę. Kiedyś pisałam u siebie.
    Nie ma reguły czy kolejna Twoja czy moja ciąża też przebiegałaby z problemami czy bez. To loteria. Tak jak życie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko mi się ta loteria nie podoba i na razie nie wezmę w niej udziału ;)

      Usuń
  8. Dla mnie każda ciąża to nerwy, nerwy, nerwy... Zawsze coś się dzieje, zawsze jakieś komplikacje, zagrożenie poronieniem. Ale już czwarty raz dotrwałam szczęśliwie do końca i jak zawsze widzę, że - warto. Warto było cierpieć i stresować się te dziewięć miesięcy dla takiego cudu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty z wiarą masz łatwiej. Mi tej wiary brakuje...

      Usuń
  9. U mnie było na odwrót moja pierwsza ciąża dziecko zdrowe, donoszone, urodzone o terminie, w drugiej ciąży poszło na opak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że teraz mała ma się dobrze :)

      Usuń
  10. Co prawda urodzilam dwoje donoszonych dzieco,ale srodkową ciaze stracilam w 10tygodniu. Zdecydowalismy sie na starania jak lekarz pozwolil. Cala ciaze bylam w stresie,ze znowu strace itp. Do majtek zagladalam ciagle,dopiero po 36tygodniu przestalam. W 24 tygodniu alarmowo skrocila sie szyjka,ale dotrwalismy. Ale co za stres...

    Jednak bylo warto. Sama musisz w sobie rozwazyc.czy podejmiesz ryzyko. Bo nagroda jest duza... moze z bardzo dobra opieka,lezeniem,dbaniem i kontrolami?

    OdpowiedzUsuń
  11. Urodzilam wczesniaka w 26 tyg w wyniku licznych wad "plodu".. mimo opini lekarza powinien obumrzec we mnie wyszedl z wielkim szumem na oddziale bo jakim cudem! Niestety byl z nami 2 dni dwa najcudowniejsze dni.. troszke minelo lekarz nie doslownie ale tlumaczyl ze im dluzej zwlekamy z kolejna ciaza tym wiekszy stres obecnie to juz 10 tydzien i ma racje.. wierze w to ze tym razem dotrwamy do konca mimo tych procedur setki lekarzy badan wiem ze nie moge sie stresowac i myslec o kolejnej porazce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytajac wpis przeszy mnie ciarki. 3 lata temu na swiat przyszedl moj Filip-wczesniak z pierwszego dnia 24 tc. Nie mial najmniejszych szans na przezycie. Zmarl w moich ramionach dwie godziny po urodzeniu. Do dzisiaj nie moge dojsc do siebie. I chociaz bardzo chcialabym miec dziecko, nie wiem czy kiedykolwiek odwaze sie sprobowac. To nie na moje sily. Oszalalabym ze strachu. Chociaz wiem, ze przyczyna przedwczesnego porodu byla bakteria to nie wiem czy dalabym rade drugi raz. Jestem wycofana, nie potrafie tak po prostu zaryzykowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci wspolczuje,nie ma wiekszej tragedii dla matki....wierze ze szczescie sie do Ciebie jeszcze usmiechnie.

      Usuń
    2. Ja się ledwo otrząsnęłam po porodzie, a po śmierci dziecka to nie wiem czy bym się podniosła. Bardzo współczuję.

      Usuń
    3. Na szczęście u nas wszystko było ok. Ale nie wyobrażam sobie nieustannie martwić się o życie dziecka. Współczuję wszystkim rodzicom i mocno trzymam kciuki za ich szczęście

      Usuń
  13. Nie pamiętam, czy jesteś z Poznania, ale jeśli coś kiedyś, to ja mam lekarkę, do której można o każdej porze dnia i nocy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja z Warszawy, ale może jakaś czytelniczka się odezwie ;)

      Usuń
  14. Ja swojego wczesniaka urodzilam w 26 tyg ciąży. Grozila mi rzucawka i gdyby nie cesarka pewnie nie byloby dzis ani mnie ani mojego szczęścia. Na drugie dziecko nie mogę się zdecydować bo w 90% skończy się tak samo. Mam nadciśnienie o nieznanym pochodzeniu i nie da się go wyleczyć. Pozostalo mi brać leki do konca zycia i cieszyć się ze mój wczesniak jest zdrowym i dobrze rozwijającym się dzieckiem. Z mężem planowaliśmy miec dwójkę dzieciaczkow ale życie zdecydowalo inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno życie jest tym co dzieje się między naszymi planami. Szkoda, że i Wasze życie nabrało takiego obrotu, dobrze, że chociaż dzieciątko zdrowe. Życzę zdrówka

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.