poniedziałek, 20 czerwca 2016

Apki dla matki #5 - Nawigacja

Ostatnio w ramach cyklu wpisów Apki dla matki pisałam o  aplikacji do płacenia za parking. Dziś pozostanę w klimacie podróży, czyli słów kilka o nawigacji i czemu Tobie - jako mamie wcześniaka może się okazać niezbędna.


Jeśli jesteś mamą wcześniaka to przed Tobą prawdopodobnie masa wizyt lekarskich. I naprawdę zazdroszczę, jeśli na każdą z nich będziesz mogła jechać z mężem lub inną osobą towarzyszącą. Ja nie miałam takich luksusów i wszędzie z Krzysiem jeździłam sama. 

Czasem bardzo bawią mnie mamy, które przy rejestracji mówiły: "O nie, wtedy to nie mogę, bo mąż nie dostanie urlopu". Zupełnie nie rozumiałam, że nie dla wszystkich świeżo upieczonych mam wizyty lekarskie dziecka to chleb powszedni. Ile ich mieliśmy w pierwszym półroczu życia Krzysia pokazywałam przy okazji postu Wcześniak u lekarza. W ciągu tych pierwszych 6 miesięcy mieliśmy tylko 3 tygodnie, w których nie mieliśmy ani jednej wizyty. I szczerze mówiąc uważałam to za normę. Jak dowiedziałam się ile wizyt lekarskich mają zdrowe dzieci urodzone o czasie to już zrozumiałam, czemu mamy są takie wygodne, że zawsze muszą mieć męża ze sobą. Są wygodne, bo mogą. Gdyby mój mąż miał brać urlop na każdy nasz wyjazd z domu, no to bardzo szybko przestał by pracować, bo no cóż... ponad 50 dni urlopowych to on nie ma :)

A wracając do dzisiejszego tematu - nawigacja. Po co Ci ona? Jeśli Ci nie potrzebna to fajnie, ale ja mimo, że wszystkich specjalistów miałam w moim mieście, to potrzebowałam kogoś kto mi powie "Skręć w lewo". Albo moje ulubione słowa "Przeliczam trasę". Tak to zdecydowanie jest coś za co kocham nawigację. Mogę źle skręcić, a ona nie złości się tylko ze stoickim spokojem przelicza trasę. Raz po raz... Piękna sprawa.

Zazwyczaj rozdzielałam różne aplikacje, ale tak naprawdę, nawigacja to nawigacja. Ja korzystałam z trzech:
  • Janosik
  • Mapy Google
  • Nawigacja Orange
Najczęściej korzystam z tej ostatniej, ale ona jest płatna. I to chyba całkiem sporo. Fajne w niej jest to, że pokazuje, który pas musisz zająć. W większych miastach to bardzo przydatna sprawa. Poza tym można łatwo podejrzeć czy na naszej trasie mijamy jakąś stację benzynową, sklep lub restaurację. I łatwo taki punkt można dodać do trasy. Nie raz z tego korzystałam.

Mapy Googla są o tyle fajne, że darmowe. Dawno ich nie aktualizowałam, więc nie wiem czy jakiś ciekawych funkcji nie dodali. A nie usunęłam tej aplikacji z telefonu, bo ta z Orange czasem się gubi na tych mniejszych uliczkach, a ta daje wtedy radę. I ta nawigacja ma jeszcze jedną zaletę - pokazuje trasy alternatywne. Tzn. nawigacja pokazuje Ci, że, np. jeśli na tym skrzyżowaniu zboczysz z wyznaczonej trasy i skręcisz w lewo to podróż wydłuży się o 1 minutę. To fajne rozwiązanie jeśli trasa prowadzi przez skrzyżowanie lub trasę której nie lubisz. Wiesz wtedy czy warto się przemęczyć, czy może lepiej skręcić i jechać chwilę dłużej, ale wygodniej. 

No i na koniec Janosik. Miałam ją na poprzednim telefonie i pewnie gdyby Orange nie dorzuciło mi swojej gratis to nadal bym ją miała. Kiedyś była absolutnie darmowa, ale nie to było jej największym atutem. To nie tylko nawigacja, ale takie CB radio w jednym. Wiele osób z niej korzysta i na bieżąco informuje się nawzajem gdzie można spotkać kontrole policyjne. Działało to naprawdę świetnie. A od CB radia lepsza jest w tym, że żaden idiota nie nadaje non-stop, nikt się nie obraża, no i nie trzeszczy.

10 komentarzy:

  1. Kiedyś mnie rozwaliło w przychodni - na wizycie rodzice z dzieciaczkiem, a pan doktor wynosi za nimi fotelik. Tak, byli oboje rodzice. No to ja nie wiem jak Ty dawałaś radę sama (ja z resztą też na wszystkie wizyty z Młodym chodziłam sama...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może byli tak nieogarnięci, że stwierdziła, że jeśli im nie wyniesie to nigdy nie wyjdą ;)

      Usuń
    2. A może byli to po prostu świeżo upieczeniu rodzice bardzo zaaferowani wizytą i tym czego się na niej dowiedzieli. Każdemu może się zdażyć w roztargnieniu ale nie, najlepiej się z kogoś nabijać i oceniać. Mama Wcześniaka

      Usuń
    3. No wiadomo ze oceniać najłatwiej jesli się nie zna sytuacji. Więcej pokory mamy blogerki bo wszystkowiedzace nie jestescie wbrew pozorom.

      Usuń
    4. Nikt nie jest wszechwiedzący i na tym polega piękno... A gdybym była wszystkowiedząca, to nie było by bloga, bo on jest właśnie o tym o czym ja nie wiedziałam ;)
      A bloger to człowiek jak każdy inny. Być może nawet się znamy, a nie masz pojęcia, że to ja jestem tą blogerką, lub jakaś inna znana Ci osoba z którą regularnie wymieniasz "Dzień dobry" jest blogerem.

      A co do całej sprawy to każdy potrzebuje odrobinę dystansu i chwili zapomnienia, jak źle może być na świecie. Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że oni mogli wyjść z wizyty, na której dowiedzieli się, że być może ich dziecko choruje bardzo poważnie, być może będzie niepełnosprawne, być może ich życie właśnie zmieniło się o 180 stopni (z czegoś co miało być radością zmieniło się w rozpacz). Doskonale znam te emocje i wolę obrócić taką sytuację w żart niż przeżywać te emocje jeszcze raz. Te wspomnienia nie chcą mnie opuścić, choć się staram wyrzucić je z pamięci. A czasem prosta sytuacja ożywia je i odczuwam je na nowo i znów mam łzy w oczach. Stąd ten mój "brak pokory".
      Pozwolę sobie zacytować bardzo mądre słowa: "No wiadomo ze oceniać najłatwiej jesli się nie zna sytuacji."

      Usuń
  2. :) Justyna Ty to lubisz nowinki techniki :) mnie w trasie prowadzi Hołek i dobrze mi z nim ;) a jeśli chodzi o wizyty to niewielu mnie w tym temacie przebije ;) proponuję wyjście z Trójką na kontrole :) i tak, byliśmy bez eM., to naprawde możliwe ;] "nie boli" :P A tak na serio, to jak słyszę/ czytam że są mamy, które tak prostej rzeczy nie ogarniają same to oprócz wściekłości, która mnie ogarnia, nie moge pojąć jak dają sobie rade z innymi sprawami????

    OdpowiedzUsuń
  3. Do Pani TrzyMamKciuki: Wszystko fajnie kiedy mieszka się w tym samym mieście, w ktorym ma się wizyty lekarskie z dzieckiem. Ale jak ma się do specjalisty 100 km w jedna stronę i dziecko które nienawidzi jazdy samochodem to taka podróż bez męża jest prawdziwym koszmarem. Tak wiec to nie jest tylko kwestia nie ogarniania tak prostej rzeczy tylko spory klopot i wyzwanie. No ale cóż... Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem, że czasem te wyjścia są trudne, ale sytuacja o której ja mówiłam, to była mama, która mieszkała naprzeciwko przychodni.
      A Kasia (TrzyMamKciuki) ma trojaczki, więc myślę, że też doskonale wie, jak ciężko bywa z dzieckiem ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.