poniedziałek, 30 maja 2016

23 miesiące za nami

Za miesiąc napiszę magiczną "dwójkę" z przodu. Kiedyś czekałam na tę cyfrę w zupełnie innych okolicznościach. Miała ona przepowiedzieć chwilę, kiedy Krzyś wyjdzie do domu. Jakież to teraz jest nierealne wspomnienie. Ostatnio patrzyłam na córeczkę znajomych - 3 miesięczne dziecko i zupełnie nie mogłam uwierzyć, że Krzyś też był taki mały, a nawet więcej - dużo, dużo mniejszy. 



Aktualny wiek: urodzeniowy 23 miesięcy (korygowany 20,5 miesiąca)

Waga: ponad 12 kg 

Rozmiar ubranek: 92


ROZKŁAD DNIA:


6:00 - pobudka i potem śniadanie (tu to różnie bywa, czasem 5 czasem 7, średnia jest 6 :)
9:00 - II śniadanie
12:00 - obiad
13:00 - masaż i drzemka - teraz masujemy się przed drzemką. 
15:30 - wstaje i je deser
16:00 - plac zabaw
18:00 - kolacja
19:00 - kąpiel, mleczko, nasze wieczorne przytulanie i o 20 Krzyś już śpi, chociaż w długi weekend zdarzyło się mu pójść spać i o 22. Rodzice chcieli trochę dłużej pogrillować u znajomych i tak się zeszło.


ROZWÓJ EMOCJONALNY:

Ostatnio Krzyś zaskoczył nas usypiając misia. Jakież to było zaskakujące. Sam był już trochę zmęczony. Zaciągnął ze sobą misia do łóżeczka usiadł obok niego, tak jak ja siadam obok jego łóżeczka, nakrył kocem i tak sobie siedział. W tym momencie wyszłam. Nagle słyszę jakieś zawodzenie z pokoju, więc zaglądam, a ten chyba śpiewał misiowi kołysankę. Znaczy tak się domyślam, ale muzyki to to nie przypomniało. Jeszcze się tylko zdenerwował, że mu przeszkadzam i po Krzysiowemu dał mi mocno do zrozumienia, że mam wyjść. Wyszłam, ale zaraz za drzwiami pokładałam się ze śmiechu. Już dostałam ochrzan, że wchodzę bez pukania :)

ROZWÓJ MOWY:


Nie ukrywam, że już trochę mnie męczy to, że nie mówi mi wprost o co mu chodzi. Oczywiście mamy jakieś swoje sposoby na komunikację, ale z dnia na dzień w nim jest więcej pragnień i to coraz bardziej złożonych. Bo teraz Krzyś nie chce po prostu pić. To musi być np. kubek z kurkami, albo z pieskiem. A Ty się babo domyśl. 

Ale nie jest z tą mową tak całkiem do kitu, bo coś się ciągle zmienia i pojawia. Teraz zauważyłam, ze powtarza pierwsze sylaby słowa. Pokazując na koło mówi "ko", jak siada mówi "sia" itp. Wczoraj byliśmy u znajomych, którzy mają psa o imieniu Gaudi. I ten od razu zaczął za nim wołać "ga". Nie wiem czy to idzie książkowo czy nie. Mam to w nosie. Dla mnie ważne jest to, że nie stoi w miejscu z mową.

W CO SIĘ BAWIĘ:

Aktualnie główną atrakcją jest balkon, na którym Krzyś przesiaduje prawie cały dzień. A może to dlatego, że większość zabawek ma schowanych, bo mu się sprzątać nie chciało. No, ale to fakt, że gdyby nie to, że ja rano ogarniam dom (bo jak on śpi to piszę blogi, ogarniam biznes i takie tam) to cały dzień spędzalibyśmy na dworze. On mógłby do domu nie wracać, ale no cóż, niektórych rzeczy przeskoczyć się nie da. 


Na pewno za miesiąc pojawi się wpis z okazji 2-latek, ale czy dalej będę kontynuować wpisy? Nie wiem. Zakładałam sobie, że będę ciągnąć do drugiego roczku i chyba tego postanowienia nie zmienię. Ale zobaczymy. Na pewno o ważnych dla nas sprawach w jego rozwoju będę pisać. Ale może już bardziej na bieżąco. Zobaczymy. 

10 komentarzy:

  1. Rozczuliłam się opisem, w którym Krzyś usypiał misia :) słodkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz jak ja się rozczuliłam patrząc na to?

      Usuń
  2. Usypianie misia...! Jakie to cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudne jest jeszcze jak przybiega i się przytula z całych sił.

      Usuń
  3. każde dzecko inaczej się rozwija, mój synek inaczej i córcia inaczej. Ona pędzi przez życie jak burza, wszystko na tak , wszystko się udaje. Synek choć starszy ma na swej drodze różne wyboje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to już dawno zauważyłam, że każde dziecko ma swoje tempo i trzeba je uszanować.

      Usuń
  4. Za miesiąc dwa latka jejku jejku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój synek (w tym samym wieku korygowanym) tez cały czas spędzałby ma dworze ;) Usypianie misia-słodkie! Mój swojego misia karmi, daje mu pic :)

    Zaintrygowało mnie, że Krzyś ma pochowaną większość zabawek. To taka metoda na naukę sprzątania? Mój synek sprząta, jak potrafi (to jeszcze małe dziecko). Jakoś nie miałabym serca schować mu większości zabawek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to taka moja własna metoda na naukę czystości. Aż chyba zrobię o tym post, bo ciężko to wytłumaczyć tak w krótkim komentarzu.

      A co do tego czy to metoda pozbawiona serca? Nie u nas. Czasem mu się zwyczajnie nie chce i sam woli, żeby rodzice posprzątali, nawet jeśli ma nie mieć tych zabawek. Z resztą wie, że za kilka dni będzie zmiana zabawek i może nie te, ale inne przyjdą.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.