niedziela, 3 kwietnia 2016

Nowe zwierzątka w naszym domu

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa w naszym domu zamieszkało kilka nowych zwierzątek: kret, zając, pająk i króliki wraz z przyjaciółmi. Z resztą sami zobaczcie:



Trzy pierwsze zwierzątka pochodzą z tej samej serii Wierszowane historie. Krzyś w pierwszej kolejności pokochał Kreta. Do tego stopnia, że nie można było wziąć do ręki innej książki, nawet żeby obejrzeć. W sumie nie do końca wiem co wywołało ten przypływ miłości, ale to są książki, które zdecydowanie odróżniają się od tego co mamy w domu. Głównie przez ilustracje. A może raczej powinnam napisać rysunki. Znaczy mamy książki, gdzie rysunki są wykonywane ręcznie, ale te mają zupełnie inny styl.

Mi osobiście bardzo się taki styl podoba. Co więcej, przy naszych początkach zainteresowania książkami szukałam właśnie czegoś w tym stylu: krótki tekst, wierszowany z mało skomplikowanymi, a ciekawymi i kolorowymi rysunkami. Miałam wrażenie, że Krzyś ma problem z rysunkami, na których wiele się działo, było wiele postaci czy zwierzątek. Ale no cóż, nie znalazłam ich wtedy.

I przez to przyznam szczerze miałam wątpliwość czy teraz, takiemu dużemu już dziecku się spodobają. Ale reakcja na Kreta rozwiała moje wątpliwości. I to bardzo szybko ;) A czy Wam się spodoba to co skrywają w środku? Zobaczcie sami.

Krecik to krótka historia o zwierzątku, które postanowiło zmienić miejsce zamieszkania.
Na zdjęciu widać ciemny cień - to głowa Krzysia, bo nie mogłam wziąć książeczki tylko do zdjęcia. Jak miałam ją w rękach to od razu trzeba było czytać. Tak więc macie zdjęcie z naszego czytania :)
Pajączek to sympatyczne zwierzątko, które wybrało się na wakacje.
Jak widzicie, tutaj też nie dało się zrobić zdjęcia bez udziału Krzysia. 
Zajączek to straszny głodomorek: najpierw zjadł wszystkie warzywa na grządkach, potem poszedł do restauracji, gdzie zjadł ogromną kolację, a na koniec zjadł ... eee nie. Nie zdradzę zakończenia ;)
Bardzo ciepłe i przyjemne te ilustracje, ale akurat Krzyś był mocno zajęty czymś innym, więc zdjęcie bez naszego udziału :)
To były trzy pierwsze zwierzątka. Ale jest ich jeszcze więcej. Więcej zwierzątek mieszka w "Kołysance dla maluszka". Od razu mnie urzekły ilustracje. Te już chyba nie są rysowane ręcznie, ale naprawdę są ciepłe i kolorowe.
To zdjęcie króliczków jest też na okładce
A o czym jest historia? O tacie i synku, którzy przed snem postanowili pobiegać po łące. A w trakcie zabawy dołączały do nich kolejne zwierzątka. Nie wiem czy to widać na zdjęciu, ale ta książka jest bardzo duża (27x25 cm), co w sumie nie ułatwia przewracania stron. Szczególnie przy naszej pozycji czytelniczej. Ale to taki mały drobiazg, który już mi nie przeszkadza. Dla tych obrazków warto.

Tu do naszych króliczków dołącza sowa
To co przy pierwszym czytaniu mi jeszcze przeszkadzało to bardzo krótkie teksty na stronie. W pewnym momencie miałam wrażenie, że krócej czytam tekst na stronie niż przewracam stronę. Ale potem przyszła chwila refleksji - przecież to jest kołysanka, która ma dziecko wyciszyć, więc trzeba zwolnić tempo czytania. I taka zmiana tempa naprawdę zupełnie zmieniła moje spojrzenie na tę książkę. A do tego znów mamy duże i proste ilustracje, które wcale nie tracą na atrakcyjności. Mam wrażenie, że wręcz przeciwnie, nie ma tu niepotrzebnych rozpraszaczy uwagi. Naprawdę polecam.

Za przesłane książki dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa

4 komentarze:

  1. Nie znałam wcześniej tego wydawnictwa, ale chyba czas najwyższy to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe, że nie znałaś Zielonej Sowy. Mi też się wydawało, że nie mamy żadnej książki od nich. Potem się przyjrzałam uważniej z jakich wydawnictw mamy książki i od nich mieliśmy dwie.

      Usuń
  2. Mój Filip też lubi te wierszowane historyjki! Zresztą on lubi wszystkie książki :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam tylko to pierwsze zdanie i tak sobie pomyślałam: czy są książeczki, których nie lubi? :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.