sobota, 30 kwietnia 2016

22 miesiące

Spoglądam na tę liczbę w tytule i nie mogę uwierzyć. Już za dwa miesiące minie dwa lata od narodzin Krzysia. I tak samo jak w ubiegłym roku pewnie wrócą bolesne wspomnienia, bo to chyba normalne, że rodzice wspominają dzień narodzin. Z tym, że dla większości to wspomnienie nie jest tragiczne i przerażające. Ale prawda jest taka, że chyba zamazują mi się te bolesne wspomnienia. Nie wiem czy to chęć ruszenia dalej, czy po prostu to czas leczy rany.


Aktualny wiek: urodzeniowy 22 miesięcy (korygowany 19,5 miesiąca)

Waga: ponad 12 kg

Rozmiar ubranek: tu to jest jakieś szaleństwo. Po zmianie sklepu rzeczywiście z 98 przeskoczyliśmy na 92. Ale to nie wszystko - ostatnio kupiłam mu spodenki w rozmiarze 86 i są za duże. Idzie oszaleć.

Rozkład dnia:

6:00 - pobudka i potem śniadanie
9:00 - II śniadanie
12:00 - obiad
13:00 - drzemka
15:30 - wstaje i je deser
16:00 - spacer
18:00 - kolacja
19:00 - kąpiel, mleczko, nasze wieczorne przytulanie i o 20 Krzyś już śpi w swoim łóżeczku

Wypadł nam ostatnio masaż, bo Krzyś mi się przeziębił, a wcześniej ciągle coś jeździliśmy i załatwialiśmy, więc na porę masażu nie było nas w domu. Chociaż czasem wieczorem wyciąga materac do masażu i go masuję.

Rozwój fizyczny:

Krzyś umie się wspiąć chyba wszędzie. Na opisywanych ostatnio zajęciach Mama i ja wszedł do basenu z piłeczkami przez bok, bo przecież po schodkach to jest nudno, prawda? A bok tego basenu jest tylko niewiele niższy od Krzysia, ale to mu zupełnie nie przeszkadzało, czym zdziwił nie tylko mnie, ale i rehabilitantkę i wszystkich rodziców na sali. 

Czasem umie się też wdrapać na takie koniki na placu zabaw, ale to czasem. Może musi mieć odpowiedni wiatr czy inne warunki, żeby się wdrapać. No nie wiem od czego to zależy. 

Krzyś ma też za sobą pierwszy udany kontakt ze zjeżdżalnią. Piszę udany, bo poprzednie kończyły się klapą. Wejść wszedł, ale absolutnie nie podobał mu się zjazd. Próbowaliśmy, małymi kroczkami i ostatnio mu się spodobało. Co prawda na początku musiałam go trzymać całą jazdę, bo inaczej się bał. Ale teraz już udaje się czasem tak, że tylko czekam na niego na dole, a on trasę pokonuje sam. Takie moje małe radości :)

Rozwój emocjonalny:

Tu ja nie widzę żadnych problemów. Pięknie wykonuje, nawet złożone, polecenia. Wszystko rozumie, a ile umie pokazać. Poza częściami ciała, które opisywałam miesiąc temu doszedł nam biceps (tak matce się nudzi). Potrafi już nie tylko cześć i papa, ale też żółwika. 

Ostatnio zaskoczył nas rybką. Wiecie tak wciąga policzki, że mu taki pysk rybki wychodzi. A czemu zaskoczył? Bo ja mu tak robiłam jak był malutki, a ostatnio nie. I nie miał tego gdzie podpatrzeć. 

Potrafi też sam ruszać rączką po policzku przy "Mój kiciuś". Paluszki przy kokoszce też już pokazuje. Głównie dwa, na cały wierszyk, ale kto by się przejmował takimi drobiazgami. 

Krzyś potrafi zdjąć sam (no dobra z drobną pomocą) spodnie, bluzkę, rajstopki, bluzę, skarpetki. Na szczęście nie opanował jeszcze zdejmowania pampersa.

Rozwój mowy:

A z tą jego mową to jest tak, że coś się rusza i cofa. Rusza i cofa. Ostatnio pisałam, że pojawiły się jakieś wyrazy, użyte w odpowiednich sytuacjach, a teraz cisza. Nawet to upragnione "tata" zniknęło. No nic, mam nadzieję, że tak sobie to dopracowuje w głowie, żeby potem ruszyć od razu z pełnymi zdaniami.

Na razie się tym nie przejmuję. Tym bardziej, że ostatnio neurolog na wizycie potwierdził mi to co ja czuję. Tzn. że on jeszcze potrzebuje czasu, ale nie można tu jeszcze mówić o problemach z mową. Zwłaszcza, że może i słowa zniknęły, ale pojawiło się "zium" (jak się coś rusza to robi zium) i coś jeszcze, ale jako przykładna matka zupełnie mi z głowy wypadło co.

W co się bawię:

Zawsze uważałam, że zabawki dzieciom nie są potrzebne. To rodzice nie chcą by dziecko miało jakieś ładne rzeczy. Oto czym się w tym miesiącu najchętniej bawił Krzyś: 

  • tekturowa tuba o długości ok. 1,5 m. służy za wałek do siadania, albo tunel dla autek, klocków, piłeczek. 
  • plastikowa butelka na której uczymy się odkręcania i zakręcania, plus można do niej wrzucać różne rzeczy (tak sobie ćwiczy chwyt pęsetkowy) 
  • nieużywany pojemnik na mocz (a jak - matka oszczędna jest) w którym ląduje fasola 
i chyba jeszcze coś, ale nie mogę sobie przypomnieć co.

Poza tym Krzyś bawi się w monitoring osiedlowy, tzn. fotel z jego pokoju musiał zostać eksmitowany, ponieważ Krzyś był wstanie się po nim wspiąć na parapet. I teraz fotel wylądował w kuchni przemieniając się w kitchen helper. A że nieużywany stoi pod oknem to Krzyś jak tylko ja coś robię w kuchni wspina się tam i ogląda co się dzieje na osiedlu. Może mu powinnam jeszcze taką podusię kupić, żeby miał jak łokcie oprzeć ;)


4 komentarze:

  1. "Nieużywany pojemnik na mocz", mój dzisiejszy hit! Kreatywna z Ciebie Mama :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To już poważy wiek za chwilkę, za momencik będą dwa latka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze dwuletnie dzieci wydawały mi się już takie duże, a teraz jakoś już tak nie bardzo ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.