niedziela, 3 stycznia 2016

Pierwszy dzień bez pieluszki

Za nami pierwszy dzień bez pieluszki. Pierwszy i jak na razie jedyny, ale cała ta sytuacja tak mnie zaskoczyła, że muszę się podzielić doświadczeniem, bo może nie tylko dla mnie to jest zaskakujące.

Już jakiś czas temu zaczęłam się zastanawiać jak się pozbyć pieluszki. Nie oznacza to, że miałam jakieś straszne parcie. Po prostu zastanawiałam się, kiedy dziecko jest gotowe. A tu jedyną odpowiedzią jaką spotykałam było: W SWOIM CZASIE. Nie no, fantastycznie. Wszystko jasne, co nie? A po czym poznać, że to ten czas? No tu już tak prosto nie jest.

Potem trafiła mi w ręce książka Pożegnanie z pieluszkami i o ile książką się nie zachwyciłam, to jednak muszę jej oddać, że zyskałam dzięki niej inną perspektywę i spojrzenie na całe to pieluszkowe zamieszanie.

W tej książce mówią, że dziecko można odzwyczajać, a właściwie to pominąć etap przyzwyczajania dziecka do pieluszki już od samego narodzenia. Było to dla mnie szokujące, aczkolwiek argumenty brzmiały sensownie.

No więc pomyślałam, że skoro takiego malucha można, to czemu nie 1,5 roczne dziecko? I postanowiłam spróbować technik, o których przeczytałam.

Muszę sprostować, że to nie był pierwszy kontakt z nocnikiem. Kiedy Młodociany zaczął siadać już tak całkiem sprawnie wysadzałam go po drzemkach. Szło naprawdę rewelacyjnie, i mieliśmy sukcesy. On to lubił, aż któregoś dnia przestał. Jak sobie nocnik stał to mu nie przeszkadzał, ale jak miał na niego usiąść to zaczynała się histeria i walka, że on nie chce.

Pojawił się też inny "problem". Przestał mnie wołać tuż po przebudzeniu, więc zanim przyszłam wszystko lądowało w pieluszce i wysadzanie przestało mieć sens. I tak się poddałam.

Czemu teraz?

No właśnie, pewnie was ciekawi, czemu akurat teraz zaczęłam. Czy tak tylko pod wpływem książki? Nie, a raczej nie do końca. Może dzięki książce stałam się bardziej uważna i może dzięki temu zauważyłam niewielką zmianę. Otóż moje dziecko zaczęło przejawiać zainteresowanie tym co się dzieje w toalecie. 

Do tej pory, jak musiał iść ze mną do toalety, np. w miejscach publicznych, to płakał. A teraz zaczął się tym naprawdę interesować. No to ja, niewiele myśląc: Chciałbyś usiąść na kibelek jak mama? Nakładka na deskę i siedzi. Czyta gazetkę i jest zadowolony, że siedzi jak mama. No fajnie, ale jak mam mu wyjaśnić co się właściwie dzieje? Jeśli zrobi siusiu to nawet tego nie odnotuje, a ja nie mogę mu pokazać efektów "pracy".

Tak więc postanowiłam sadzać go jednak na nocnik. Ale nie jak wcześniej po drzemce, a po posiłkach. I tak po posiłku idziemy do łazienki się umyć, tak więc doszedł nam tylko jeden element. Ale nic nie pojawiało się w nocniku. Nie robiłabym nic z tym dalej, gdyby nie pewien drobiazg. 

Otóż, Młody siedział grzecznie do pewnego momentu. W pewnej chwili wstawał i dobijał się do drzwi, że chce wyjść. Wypuszczałam go bez pieluszki, a on biegł w taki kącik i tam robił siusiu. Zawsze!!!

I tu mnie tknęło - on jest już świadomy, że chce mu się siusiu i nawet umie chwilę wstrzymać, bo przecież wstał z nocnika i pobiegł w to miejsce, a to chwilkę zajmuje. I właśnie przez to zdecydowałam się zdjąć pieluszkę. Na początku pominęłam jakby ostatnią zmianę. Zamiast zmienić pieluszkę po podwieczorku, po prostu mu jej nie założyłam. Dzięki książce wiedziałam w jakich sytuacjach dzieci robią siusiu i w tych momentach proponowałam nocnik. 

A później przyszedł taki moment, że sam pobiegł do łazienki i stanął przy toalecie. A ja niewiele myśląc go posadziłam i okazało się, że miałam rację. Chodziło o siusiu. Moje niemówiące, 1,5-roczne dziecko samo zawołało siusiu. Znaczy zawołało to duże słowo.

I potem to w sumie sama nie wiem jak to wyszło, że nie założyliśmy mu pieluszki już od rana. Chyba się obudził z zaczerwienieniem i stwierdziłam: niech się wietrzy. I szło nam naprawdę dobrze, bo przez cały dzień dwa razy zmienialiśmy mokre ubranko. Uważam, że jak na takiego malucha to niezły wynik.

Ale już następnego dnia wpadek było więcej. I wydawało mi się, że przerasta go cała ta sytuacja. On chce się bawić, a musi iść do toalety, bo inaczej będzie mokry. A chodzenie w mokrym ubranku też nie jest przyjemne. A przez to zdarzało się coraz więcej wpadek. Więc przerwałam błędne koło i wróciłam do pieluszki.

Czy odnieśliśmy porażkę?

Ja na to tak nie patrzę. Sądzę, że tak małe dziecko zapamiętuje wszystko i sobie układa w główce. Na razie całkowicie zaprzestaliśmy wysadzania, bo pierwsza połowa stycznia to u nas same wizyty lekarskie, więc te dni będą szarpane i sądzę, że bez sensu jest mu jeszcze dokładanie takiego zamieszania. Jak już się wszystko uspokoi, znów zacznę proponować nocnik. 

Jak wykaże chęć współpracy to fajnie, jak nie, to znów zrobimy przerwę i spróbujemy za jakiś czas. 

Wiem, że wiele mam niechętnie podchodzi do takiego oddawania "władzy" dziecku, no ale to już jest kwestia podejścia do wychowania. Każdy ma swój sposób i każdy jest najlepszy, bo działa :) Ja uważam, że takie oddanie władzy jest z jednej strony prostsze, a z drugiej to tak nie do końca. Bo o ile pozostaniemy wrażliwi na to co nam dziecko chce przekazać, może się okazać, że gotowość do nowego etapu w życiu jest w stanie osiągnąć znacznie wcześniej niżbyśmy się tego spodziewali. Z drugiej strony, czasem te znaki są tak subtelne i delikatne, że bardzo łatwo je przeoczyć i mówić, że nasze dziecko wciąż nie jest gotowe.

19 komentarzy:

  1. Szybko :) mam nadzieję, że się uda!
    Mnie się jeszcze Eli nie chce odstawiać, może jak się zrobi cieplej... Ech lenistwo, no nie chce mi się sprzątać po niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak piszesz u siebie o lenistwie to jest czysta kokieteria - 3 dzieci + jedno w drodze. A z tym cieplej to jak się ma domek to robi różnicę, puszczasz taką na trawkę i masz z głowy :)

      Usuń
  2. U nas jeszcze daleka droga do samodzielności, ale planuję poeksperymentować latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No do tego czasu może już się z domem ogarniecie, więc Młody będzie biegał po trawce i sam się odstawi :)

      Usuń
    2. Trafiłaś w 10, dokładnie taki jest plan, tylko zostaje ogródek odgrodzić żeby nie każdy widział.

      Usuń
  3. A ja Ci powiem, brawo za te kilka dni odpieluchowania. Ja czekam na ciepłe dni i zdejmuję pieluche. Mam nadzieję, ze odniesiemy sukces.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też słyszałam, że w lato to łatwo jest odzwyczaić dziecko, bo jak masz sporo cienia wokół domu i nikt nie widzi to dziecko biega tak bez niczego i podobno tak idzie szybko.

      Usuń
  4. Gratulacje za każdy nawet malutki sukces. Ja czekam teraz na najodpowiedniejszą porę. Obserwuję Nadię i mam wrażenie, że to lada chwila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzymam kciuki, żeby poszło szybko i sprawnie.

      Usuń
  5. Dzięki Ci za ten wpis. Mimo tylko "małego sukcesu" bardzo dobrze, że się nim podzieliłaś.
    Jestem mniej więcej na podobnym etapie tj. oswojeni z nocnikami jesteśmy tak, że chłopcy je znają, siadają, interesują się, umieją powiedzieć, że na nocnik czy kibelek robi się "tsiii", ale jeszcze nic nigdy nie zostawili.
    No to spróbuję po Twojemu :)
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My Pierworodnego odpieluchowalismy gdy skończył dwa lata i ewidentnie pokazywał, że bardzo go krępuje robienie w pieluche. Poszło bez najmniejszego problemu, ale wiadomo że wpadki się zdarzały i zdarzają nawet do dziś.
    Młodych też bym chciała odpieluchowac po drugich urodzinach, ale nie spinam się zbytnio. Równie dobrze możemy poczekać na cieplejsze miesiące i wtedy zacząć by się nie przeziebili ;-)
    Powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam taki zamiar, że latem się pojedzie do dziadków i tam się Młodego odzwyczai, ale wiesz jak to jest z dziećmi i planami :)

      Usuń
  7. u nas na 9 miesięczniaka czeka już nocnik, ale jeszcze nie używaliśmy go, może po ty wpisie spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze to polecam do przeczytania jakąś książkę o naturalnej higienie niemowląt. Jedną "Pożegnanie z pieluszkami" pokazywałam u siebie na blogu. Jak poczytasz popatrzysz to może będziesz się pewniej czuła w podejmowanych decyzjach.

      Usuń
  8. Mieszkamy z moją babcią. jakby Oli się gdzieś zsikał to by było. Niestety musze poczekać aż pójdziemy na swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę, żeby to nastąpiło jak najszybciej. Niech nawet będzie ciasne, ale własne.

      Usuń
  9. Gratuluję choć tych kilku dni bez pieluszki. Twój wpis zmobilizował mnie, by odstawić pampersy. Moja córcia dwa lata skończy w maju, a na nocnik sadzamy ją odkąd zaczęła sama siadać, ale nieregularnie, przeważnie po jedzeniu. Czasem siada chętnie, innym razem buntuje się. Muszę być chyba bardziej konsekwentna. Starsze dzieci swoje drugie urodziny obchodziły już bez pieluch, więc rzecz jest do zrobienia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę chyba uzupełnić ten post, bo mimo, że kierowałam się chęciami Krzysia, w pewnym momencie go cała historia przerosła co skończyło się zaparciami.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.