poniedziałek, 18 stycznia 2016

Neurologopeda

Już pisałam, że dla nas styczeń oznacza wiele wizyt lekarskich. Za nami neurologopeda. Miał być jeszcze neurolog i pedagog, ale chyba się nas boją. Neurolog się rozchorowała, a pedagog akurat wziął urlop na ten dzień, więc w lutym też nas czeka kilka wizyt. A no i miało być jeszcze szczepienie, ale nam się trochę pochorowało i odwołaliśmy.


Opisuję na blogu różnych lekarzy i często dostaję od Was pytania o to czy mogę kogoś polecić. I polecam. Ale o neurologopedę nie pytajcie. Matko... jak ja nie lubię tych wizyt. Idziemy, ona robi wywiad i tylko zachwala artykuły tej lub tamtej firmy, no bo "ona była na takim szkoleniu...." Może jestem wobec kobiety niesprawiedliwa, ale swoją wiedzą to mnie nie powaliła.

Oczywiście zapytała o to co mówi. No to ja jej opowiadam, że mówi mama, tata, babcia, po swojemu mówi bardzo dużo, no i się wymykają pojedyncze słowa. A ona do mnie, że babcia to nie mogło brzmieć jak babcia, bo to za trudne do wypowiedzenia (chodzi o czystość wypowiadanego słowa) dla takiego dziecka. No dobra ja i mąż może sobie i dopowiadamy czasem. Ale jak osoby, które z nim widują się raz na jakiś czas nie mają wątpliwości, że to było "babcia", a nawet są zdziwione, że nie miały problemów ze zrozumieniem no to chyba powiedział BABCIA. Wrrrr...

Przeszło na te pojedyncze słowa, które mnie bardzo cieszą. Bo dla mnie to świadczy o tym, że naprawdę świetnie rozumie co się wokół dzieje. Mąż wiesza lampę, a Krzyś: NIE TAK. Albo wyjmujemy naczynia ze zmywarki, mąż pyta Krzysia czy idzie się pobawić a ten: NIE TERAZ. No to może i się zdarzyło raz, ale mnie cieszy. A lekarz mi podcina skrzydła i mówi, że takie pojedyncze słowa to nie świadczą o prawidłowym rozwoju mowy.

No fakt, ja się na medycynie nie znam. Ale kurna... to co świadczy o prawidłowym rozwoju mowy u takiego malucha? No fakt, że nie idzie zgodnie z książką, bo nie robi brum brum jak jedzie autko (chociaż podobno ostatnio zaczął, jak został z tatą i babcią). No widocznie nie ogarniam świata.

No i jak tu się już powkurzałam, że tak wszystko mamy nie tak i źle, na koniec pani doktor stwierdziła, że Krzyś się rozwija prawidłowo. No to zdębiałam i o mało z krzesła nie spadłam. Nie żebym sama widziała jakieś zaburzenia, tylko jak siedzisz i słuchasz czego to dziecko nie robi, a już powinno i nagle słyszysz, że w sumie to wszystko jest dobrze to się czujesz jakby cię nagle do innego wymiaru przenieśli.

Chociaż nie powiem coś ciekawego nam podpowiedziała. Oczywiście mocno lobbowała Medelę (którą ja osobiście bardzo lubię i cenię) i tym razem poleciła nam kubeczek do picia z Medeli. Nie to nie żaden specjalny dla roczniaków, tylko ten sam, którym podaje się mleczko noworodkom. Podobno lepiej podawać maluchom takim jak Krzyś picie z kubka o małej średnicy. Sprawdziliśmy (co prawda nie na kubku z Medeli, a na zamknięciu od kubka Lovi), że rzeczywiście chętniej pije z tego o mniejszej średnicy.

I chyba nam jeszcze coś powiedziała, ale zapomniałam. Jak mi się przypomni to dopiszę.

13 komentarzy:

  1. Heh, Bidulki! Jedziesz i liczysz, że ci lekarz coś podpowie, a jest jak zwykle... Nic taka wizyta nie wnosi, a wkurza! A ten kubek mnie zainteresował, bo Oski jakoś niekapka Aventu gryzą, a nie piją z niego :/ ten Medeli to w ogóle niekapek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, ile ja się jeszcze muszę nauczyć ;]

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc to też mieliśmy zalecone te wizyty kontrolne (w przypadku chłopców), ale po kilku po prostu olałam. Sama widziałam, że się dziecko rozwija dobrze, a lekarze niepotrzebnie nieraz się nakręcają i szukają dziury w całym.
    Każde dziecko mówi inaczej i nie ma się co spinać. Gabryś w wieku dwóch lat mówił zdaniami i znał dużo słów. Rafałek mając dwa lata mówił jedynie "mama" - jedno słowo. Po jakimś czasie nie było już widać różnicy między nimi, bo drugi szybko nadrobił zaległości. Dobrze, że był drugim dzieckiem i podchodziłam do jego rozwoju bardziej na luzie. Ela niedługo będzie mieć drugie urodzinki i plasuje się dokładnie pomiędzy chłopakami. Nie wygłasza długich wypowiedzi, ale mówi więcej niż jedno słowo :) Czekam cierpliwie, aż zaskoczy i zacznie mówić jeszcze więcej.
    Jak tak czytam, to Twój mówi bardzo dużo. Nie masz się czym stresować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na te wizyty muszę chodzić, bo jeśli oleję tego specjalistę to stracę inne. A moje wzburzenie wynika z faktu, że ja jestem zachwycona tym jak on mówi, a ta mi mówi, że nie ma powodu do zadowolenia... Wrrr... Ja wiem lepiej, ale ciśnienie mi podniosła.

      Usuń
  3. Słyszałam kiedyś, że neurologopedzi po medycynie nieco 'naczej' podchodzą do wielu aspektów rozwoju mowy (książkowo, medycznie, nierzadko z klapami na oczach). Zapewne nie wszyscy. Ja mam podobne doświadczenia z neurologopedą po medycynie. Po czasie zmieniłam na prywatna logopedkę po logopedii i muszę powiedzieć, że jest o niebo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja niestety nie mogę zmienić, bo to w ramach dziennego ośrodka rehabilitacji... Ale dobrze, że nie mamy problemów, bo coś czuję, że jakby były to by nam bardzo nie pomogła.

      Usuń
  4. Współczuje nerwów, ale tak to już jest z lekarzami. Widzisz Stefano mimo 3,5 roku na karku wciąż nie mówi (tzn po swojemu gada i kilka słów mu czasami wypada). W przyszłym tygodniu ponownie zaczyna logopedię. Poodbno w naszych przypadków to, że Ste jeszcze nie mówi wynika z jego aspołeczności (plus dwujezycznosc).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I u Was się poukłada. U mnie w rodzinie jeden chłopiec do 3 roku życia nic nie mówił, a teraz rodzice tęsknią za tym etapem ciszy :)

      Usuń
  5. Zastanawiam się gdzie chodzicie do neurologopedy...
    U nas nie jest aż tak fatalnie tj.pani za żadnymi firmami ani szkoleniami nie lobbuje. Jednak fanką tych wizyt nie jestem bo nie wiele wnoszą. Owszem, czasami coś nam podsunie na przykład zasugerowała karty typu Memo. Tak się składa, że na jednym spotkaniu blogerskim dostałam puzzle Czu Czu dla 2-latków i...moje 22-miesięczniaki rozpykały te puzzle w 2 dni :)
    Warto się od czasu do czasu pokazać neurlogopedzie, my chyba co 4-6 miesięcy teraz chodzimy, żeby ewentualnie wyłapał co ma wyłapać póki czas. Może poszukaj kogoś innego? Popytaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz tylko my neurologopedę mamy "w pakiecie" z innymi lekarzami z ośrodka rehabilitacji. Wszyscy inni specjaliści są świetni, więc ich zmieniać nie chcę. A że sama widzę, że w mowie nam pomoc nie jest potrzebna to i nie szukam. Ale z racji tej rehabilitacji musimy ją odwiedzać co jakiś czas.

      Usuń
  6. Ja się mocno w temacie nie wypowiem, bo doświadczenie z neurologopeda mam zerowe. Za to za medela podpisuje sie rękami i nogami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wszystkim zachwalam Calmę Medeli. Bardzo dobra butelka jak dla nas. No i chyba jedyni mają laktator dla mam wcześniaków.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.