wtorek, 12 stycznia 2016

Nefrolog

Kolejny lekarz za nami. I znów łudziłam się, że usłyszę: i już się więcej nie zobaczymy. A jednak usłyszałam: do zobaczenia za rok.


Takie wkleiłam optymistyczne zdjęcie, bo raz, że mi się podoba, a dwa potrzebuję jakiegoś zastrzyku pozytywnej energii. Tak już bym chciała zaprzestać wycieczek po lekarzach, a ci uparcie chcą się jeszcze z nami widzieć.

Ale w sumie dziś nie o tym chciałam. Wystarczy, że ostatnio narzekałam. Dziś chciałam powiedzieć czemu w ogóle odwiedzamy nefrologa. Post nie będzie długi, bo sama niewiele wiem.

Wychodząc ze szpitala dostaliśmy skierowanie do nefrologa z powodu podejrzenia zdwojenia nerek. Nie wiem jak inne mamy to przyjmowały, ale dla mnie to brzmiało groźnie. Dopiero potem na wizycie lekarka nam wytłumaczyła o co z tym chodzi. Jest to bowiem pewna anomalia, której lekarze chcą się przyglądać, ale nasza pani doktor zapewniała, że wielu zdrowych ludzi z tym żyje i nawet nie ma pojęcia o tym.

Samo zdwojenie dotyczy posiadania przez malca dodatkowego moczowodu w nerce. Lekarze wykrywają to przy usg, bo wtedy nerki są różnej wielkości. A raczej jedna jest większa od drugiej. Badanie usg może wykluczyć zdwojenie, ale nie potwierdzić.

Bo na usg widać tylko wielkość nerki, a dopiero w takim badaniu z podaniem kontrastu można zobaczyć czy rzeczywiście są dwa czy jeden moczowód. Ale to badanie, jak mnie zapewniano, wykonuje się w ostateczności. Nie jest niestety obojętne dla zdrowia dziecka. Czy bardzo szkodzi tego nie wiem, ale jednak wpuszcza się kontrast do organizmu.

Pani doktor, która wykonywała usg, zapewniała, że często nawet jeśli nerki są różnej wielkości, ale dziecko nie choruje na zakażenia układu moczowego itp. to takiego badania też się raczej nie przeprowadza.

Nasza lekarz prowadząca również mówiła, że nawet jeśli u dziecka zdiagnozuje się zdwojenie nerki to nie oznacza, że dziecko będzie chore i nie będzie mogło normalnie żyć. Trzeba to mieć po prostu pod kontrolą. I medycyna podobnie świetnie sobie z tym radzi nawet jeśli jakiś problem występuje.

8 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki, aby jednak usg wykazało, że maluszek nie ma żadnego zdwojenia nerek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wszystkiego zapomniałam w poście napisać, że tylko na usg w szpitalu było podejrzenie, że to ma. Potem 3 kolejne usg nie wykazały żadnego podejrzenia. A mimo to: "Do zobaczenia za rok".

      Usuń
  2. Pozytywne w tym wszystkim jest to że jeśli nawet będzie to zdwojenie nerek to nie zagraża życiu. Zdrówka dla Was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wiem, ale post napisałam, bo z mężem byliśmy przestraszeni taką diagnozą.

      Usuń
  3. Moja córeczka też jest wcześniakiem (35 tc) i również ma zdwojenie układu kielichowo-miedniczkowego (ureterocele). Również miała przepuszczany kontrast. Generalnie obie nerki działają, ale górny biegun jednej nerki nie działa - moczowód jest niedrożny przez co mocz zalega górnej części nerki. W kwietniu, gdy skończy pół roczku, musi mieć przeprowadzoną operację - moczowód i część nerki zostaną usunięte. W przyszłości to zaleganie moczu może wywoływać zakażenia przechozące na zdrową część nerki. U nas wykryto wadę już w 18tc, ale wówczas mówiono o wielotorbielowatości jednej nerki, mała miała zakładany wewnątrzmacicznie shunt w ICZMP i prawdopodobnie to przyczyniło się do wcześniejszego porodu. Trzymam kciuki żeby z Twoim synkiem wszystko było OK! / Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podzielenie się tą historią. Szkoda, że nie wszystkie dzieci są w 100% zdrowe. Ale może dobrze, że wszystko tak szybko zostało wykryte, naprawione i dalej mam nadzieję, będzie wszystko dobrze.
      Trzymajcie się ciepło.

      Usuń
  4. Jestem z Wami całym sercem. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.