sobota, 12 grudnia 2015

Matki się grupują

Może ten post nie powinien powstać. Może ktoś z grupy będzie miał mi za złe, że piszę o rzeczach, które dzieją się w grupie. Ale wierzę, że wiedzieć o szczegółach będą ci, którzy z grupą są związani. Dla innych to będzie może tekst bez ładu i składu.


Do powstania tego wpisu przyczyniła się ostatnia sytuacja na grupie dla rodziców wcześniaków. Pojawił się ktoś z bardzo trudną sytuacją. Dziecko zmarło, a żona walczy o życie. I razem z tym pojawiło się dużo komentarzy oferujących pomoc. Modlitwę, ale też pomoc materialną.

I po jakimś czasie pojawiły się też pytania: czy to się dzieje naprawdę? Czy nikt nami nie manipuluje? I zaraz potem odchodzą kolejne osoby z grupy. Może sobie myślicie, że osoby niewierzące w całą sytuację (bo czasem aż trudno uwierzyć, że takie sytuacje się dzieją naprawdę) są okrutne i bez serca. Ale ja sama nie wiem co o tym myśleć. Tyle razy na grupie zdarzały się ckliwe historie, które nie miały miejsca. A pomoc poszła. Osoba zniknęła.

I przez to teraz tak trudno jest zaufać. Tak ciężko jest wesprzeć tych, którzy są w tak trudnej sytuacji. Bo jeżeli historia jest prawdziwa, to takie komentarze nie ułatwiają sprawy. Ale z drugiej strony mamy w grupie mają w pamięci, ile razy ktoś żerował na naszym nieszczęściu. Jak grał na naszych emocjach, żeby się wzbogacić. Mi się to wydaje okrutne, no bo takie jest.

Ja grupę na fb znalazłam stosunkowo szybko. I bardzo często, kiedy mama świeżo urodzonego wcześniaka pisze do mnie, pyta o różne rzeczy, od razu piszę, żeby sama dołączyła. Mam nadzieję, że każda z tych mam zrozumiała czemu proponuję jej taką grupę. Bo nikt was nie zrozumie tak jak tamte mamy.

Naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem, że tam jest tyle bab, a sytuacje trudne są szybko i sprawnie łagodzone przez adminki. Mi się nigdy nie zdarzyło dostać jakiegoś chamskiego komentarza. Wiadomo, że mamy się różnią podejściem i spojrzeniem na różne sprawy, ale naprawdę polecam dołączenie do jakiejś grupy.

Chociaż jak widzicie trzeba zachować czujność. Ale doskonale pamiętam swój pierwszy post tam. Chodziłam chyba kilka dni układając sobie w głowie, wahając się czy napisać, bo pytanie było głupiutkie i miałam tego świadomość. Ale bardzo potrzebowałam znać na nie odpowiedź. Zapytałam o to czy wszystkie mamy rozumieją płacz swoich dzieci czy jestem jedyną która tego nie potrafi. Pierwsze komentarze mnie dobiły, bo wychodziło na to, że jestem jedyna. Ale potem, kiedy pojawiły się głosy mam, które miały takie same problemy jak ja poczułam, że mi raźniej. Wirtualnie dodały mi otuchy. I tak potem było już zawsze. Zawsze dostawałam odpowiedz i wsparcie.

Kiedy napisałam tam kiedyś o tym co poczułam jak dowiedziałam się o ciąży przyjaciółki. I o tym jak dwoiste uczucia mam w sobie, one wszystkie rozumiały. Nikt inny nie potrafił. Nikt kto nie przeżył, nie zrozumie.

No i nieoceniona jest informacja gdzie najlepszy specjalista od tego czy tamtego. Gdzie jakie terminy i inne tego typu informacje.

10 komentarzy:

  1. No właśnie. Tak często ludzie zwłaszcza na fb wykorzystują dobre serducha innych że trudno ocenić kto jest prawdziwy a kto nie. A szkoda bo czasami naprawdę można komuś pomóc. Zawsze zastanawiam się jak by daną osobę czy sytuację sprawdzić aale chyba nie da się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie przez to, że się nie da tak łatwo paść ofiarą przekrętu. I właśnie przez to ludzie są coraz mniej ufni.

      Usuń
    2. A szkoda, bo czasami można by komuś naprawdę pomóc

      Usuń
  2. W większych grupach chyba zawsze tak będzie, że znajdą się dobre i złe osoby. Trudno upilnować sytuację.
    Ja jestem członkiem grupy mam dzieci, które są niemal w tym samym wieku co moja Nadia. Różnica maksymalna to miesiąc. Ale nas jest tam 16. Wszystkie się znamy, "przechodziłyśmy ciążę" razem. Trudno, żebyśmy miały się nagle wykorzystywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak tu masz rację. W grupie, o której mówię jest ponad 2000 osób.

      Usuń
  3. Ja należałam do podobnej grupy na forum kiedy byłam w ciaży. Jednak zaczeły się tam dziać takie rzeczy, że z niej zrezygnowałąm i już tam nawet nie zglądam.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie przez nieuczciwych ludzi, ci naprawdę potrzebujący nie otrzymują pomocy, bo już nie wiadomo komu wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i niestety w tej sytuacji okazało się, że to było oszustwo...

      Usuń
  5. przykra sprawa...ale trzeba się z tym liczyć że oszuści zawsze się pojawią...taka już jest natura ludzka, ale ważne jest aby nie przestawać pomagać mimo wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko każdy taki oszust zniechęca. I niech zniechęci choć jedną osobę, następny kolejną i nagle wszyscy przestają pomagać.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.