piątek, 13 listopada 2015

Stały rytm dnia czyli jak pomóc dziecku spać lepiej

Ostatnio podglądałam sobie jak mnie znajdujecie w sieci. Wynikło mi z tego, że duże grono moich czytelniczek ma problemy ze snem swoich maleństw. I ja to rozumiem. O rozumiem to bardzo dobrze. Pobudki kilka razy w nocy. Często z płaczem. A do tego kiepski sen w dzień. Ten problem wykańcza nie tylko samo dziecko, ale i rodzinę. Bo często z dzieckiem na nogi staje cały dom.

Dziś napiszę o stałym rytmie dnia i tym jak wpłynął na nasze życie. Trochę o tym jak sobie go wypracowaliśmy. Ale to nie jest jedyna rzecz, która może pomóc. Chociaż moim zdaniem w życiu dziecka zmiany trzeba wprowadzać stopniowo, więc też i do tematu podejdę małymi kroczkami.

Kiedyś już pisałam o drzemkach w ciągu dnia. I pierwszym punktem w przedstawionym planie działania jest ustalenie stałego rytmu dnia. Nie bez przyczyny jest to pierwszy punkt. Po tej zmianie widziałam już drobne rezultaty. Chociaż przy dziecku to nigdy nie wiadomo, czy ono po prostu do tego dojrzało czy nasze działania odniosło zamierzone rezultaty.

Od czego zacząć ustalanie rytmu dnia?

Pamiętam jeszcze doskonale, jak żaliłam się przyjaciółce, że wszędzie piszą o tym stałym rytmie dnia, a u mnie się nie da. No i rzeczywiście trochę się nie dało (bo ciągłe wizyty lekarskie) a trochę nie wiedziałam od czego zacząć.

Po pierwsze: obserwacja

Na pewno w tej chwili sobie myślisz: matko u mnie to jest jak wyjdzie. Nie mamy żadnego planu. I u nas też tak było. Przynajmniej tak mi się wydawało. Ale, że byłam zdeterminowana, to stwierdziłam, że obserwacja nikomu nie zaszkodziła.

Dlatego warto zacząć od notowania aktywności dziecka. Moim bezwzględnym notatkom podlegał sen, karmienie, podawanie leków, kąpiel, zmiana pieluszki, a nawet rodzaj aktywności. Z tego ostatniego szybko zrezygnowałam na rzeczy samych spacerów. Można to robić na kartce, ale mi najwygodniej było posługiwać się aplikacjami na telefon. Przetestowałam dwie: Feed Baby i  Baby Daybook. Kiedyś może opiszę je dokładniej. W skrócie powiem, że wolę tę pierwszą chociaż ona jest płatna. Ta druga też jest spoko, chociaż ma mniej funkcji, ale w podstawowej formie jest darmowa. Przynajmniej rok temu była.

Po drugie: analiza

No dobra, ja z natury uwielbiam liczyć i analizować. Mąż się ze mnie śmiał, że do tematu podeszłam jak do kolejnego projektu w pracy. Stworzyłam arkusz w excel, który mi tam wyliczał różne średnie, porządkował itd. Wiadomo, że każdy musi wypracować swoje sposoby.

Ja do tematu na początku podeszłam tak, że patrzyłam o której godzinie Krzyś wstaje, o której je itd. Nie sprawdziło mi się to, bo cały plan się rozrzedzał jeśli dłużej pospał. A nie budziłam go. Wiem, że niektórzy stosują taki zabieg wyregulowania dnia dziecka. Budzą jeśli śpi dłużej niż przewidziano. U nas problem polegał na tym, że im lepiej spał w nocy tym wcześniej wstawał. Jak na początku wstawał o 7, tak stopniowo doszliśmy do 5 rano.

Dlatego ceniłam każdą chwilę snu dłużej. Jeśli pospał dłużej to się cieszyłam i byłam chyba bardziej niewyspana, ale szczęśliwa. Z czasem przy ustalaniu rytmu dnia doszłam do tego, że mniejszy błąd popełniam wyznaczając plan dnia ustalając kolejność pojawiających się czynności. Obliczałam sobie też tak mniej więcej z jaką częstotliwością się pojawiały i jak długo trwały.

Po trzecie: nie wszystko idzie zgodnie z planem

Często przy skokach rozwojowych nagle nasz plan dnia stawał na głowie. Wszystko się z dnia na dzień zmieniało i trzeba było dostosować się do nowej sytuacji. No i też każdy wyjazd do lekarza, każda wizyta gości zaburzała plan dnia. I każde takie burzyło i tak ustalony, tak mniej więcej, plan.

Dlatego unikałam sytuacji, które mogły ten plan zaburzyć. Nie zawsze spotykało się to ze zrozumieniem otoczenia. Czemu już wychodzicie? Wyjdziecie jak będzie spał i nic się nie stanie. Otóż ja wiedziałam, że jak się położy bez kąpieli i innych stałych elementów to zajmie mi ok. tygodnia, żeby sen wrócił na poprzednią ścieżkę.

Po czwarte: wdrożenie planu trwa

Często też zastanawiałam się jak rygorystycznie się do tego planu trzeba stosować. Bardzo szybko życie zweryfikowało, że tak jak się da. Na początku odchylenia od tego jak miało być a jak było naprawdę były bardzo duże. Ja w planie miałam 2-3 drzemki wychodziło czasem więcej czasem mniej. Lecz z każdym kolejnym miesiącem Krzyś się przyzwyczajał, że czynności występują w danych konfiguracjach. I jeżeli dzieje się sytuacja A to po niej będzie B. 

I tak po kilku miesiącach doszliśmy do takiego wręcz absurdalnego poziomu, że byłam w stanie powiedzieć komuś: przyjedz o 10.15, bo o 10 Krzyś zasypia. Naprawdę nawet do niedawna zapytana o to o której Krzyś zasypia mogłam powiedzieć między 20.15 a 20.30. Chwilowo rozrzut jest większy, ale to dlatego, że idą zęby i Młody złapał jakiegoś wirusa co go męczy. 

Tak to wyglądało u nas. A co mi dał stały rytm dnia? Łatwiej było go zostawić pod czyjąś opieką, bo zostawiałam kartkę na której było rozpisane, o której jest karmienie, o której drzemka. A i dla mnie samej taka przewidywalność  dodała otuchy. Bo jak marudził z 30 min przed drzemką to wiedziałam, że chodzi o to, że jest zmęczony a nie głodny. No i też jak moje wykresy karmień pokazały mi, że karmię go co godzinę to też zrozumiałam, że może to za często.

Z tym karmieniem to było naprawdę dziwne odkrycie. Karmiłam go, tak jak mi się wydawało, na żądanie. Z tego wyszło jedzenie co ok. godzinę. A on ciągle był głodny. Potem zaczęłam rzadziej i nagle zaczął się najadać. Myślę, że to dlatego, że po pierwsze źle rozpoznawałam sygnały i kiedy on chciał czegoś innego dostawał cyc. Zapychał sobie brzuszek tą pierwszą fazą mleka, szybko ją trawił i szybko był głodny. Ale to taka moja teoria. 

12 komentarzy:

  1. Fajnie, że zrobiłaś taki post. Mój Gibonik w pierwszym roku życia też mi dał nieźle popalić jeśli chodzi o kwestię spania i myślę, że wielu mamom Twój wpis może pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widzę i słyszę to sen dziecka jest dla wielu rodziców problemem.

      Usuń
  2. Mój michaś ponad dwa lata nie dawał mi spać. Później również odkryłam, że nocne dojadanie i częste picie spowodowane było bólem brzuszka. Za każdym razem dawałam mu mleko - co godzinę, i wtedy pewnie żołądeczek był zbyt ciężki by spokojnie spać. A w dzień już nie chciało dziecko jeść bo było nasycone przez noc. Dopiero jak wprowadziłam rytuał i stałe pory posiłków udało się. Również stałe rytuały z innymi rzeczami mają dobry skutek. Nie wiem co by się nie działo, już 0 19:30 dziecko czuło się senne, bo to był czas kąpieli i snu. Niestety, goście i wyjazdy bywają kłopotliwi. U nas na szczęście nie było to zbyt częste odstępstwo od normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten komentarz. Może więcej mam doceni rolę stałego rytmu i rytuałów.

      Usuń
  3. My staramy się zachowywać pewien rytm dnia i rytuały. Aczkolwiek Olek nie ma problemów z odchyleniami od tej normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu, tak jak wszytko w macierzyństwie, zależy od dziecka :)

      Usuń
  4. U nas jest dobrze i Filip śpi dość ładnie. O ile w tym czasie nie ząbkuje, bo wtedy już jest gorzej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ząbkowanie... tak... idą Krzysiowi teraz dwie 4 i kieł na górze. Ale teraz mam wrażenie jest super lekko. Poprzednio szło mi na raz 6 zębów. Oj działo się wtedy, działo.

      Usuń
  5. Ha, wszystko ładnie brzmi jak ma się jednego maluszka do ogarnięcia, trudniej jest wtedy gdy szkrabów więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Tobą to w ogóle jest tak, że wszystko masz razy 3. I obowiązki i miłość :)

      Usuń
  6. Fajny wpis :)
    Ja rowniez jestem mloda mama i najwiekszy problem z jakim sie borykam to dzienne drzemki corki, o ile w nocy fajnie spi to w dzien jak z zegarkiem w reku po 30min sie budzi i nie jestem w stanie tego wyelimionwac :( staralm sie juz ja zostawic aby sama wrocila do snu ale to nie przynosi rezultatow, a jak to probuje przeczekac i dziecko sie juz tak totalnie rozbudzi to zadne poklepywania, glaskania nic nie pomaga... :(
    Czy u Pani staly plan dnia oznaczal spacery tez o stalych porach? Co w wypadku gdy chcemy gdzies jechac? Wtedy staly plan dnia nam sie sypie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się starałam, żeby tak było. Ściślej trzymałam się kolejności niż godzin. W sumie dopiero jak zaczął jeść już 5 posiłków stałych udało nam się dojść do takiego etapu, że Młody chodził jak w zegarku. Kiedyś pisałam wpis o wydłużaniu drzemek u nas http://www.wczesniakicodalej.pl/2015/02/jak-wyduzyc-40-minutowe-drzemki_1.html.

      My wyjazdów po prostu unikaliśmy. Nie mówię, że to postawa godna naśladowania, ale nie mieliśmy inaczej siły. Każde odejście od stałego rytmu dnia kończyło się takim płaczem, że nam się odechciewało. Potem robiliśmy tak, że jechaliśmy do rodziców w trakcie jednej drzemki, pobyliśmy jego czas aktywności a jak się robił senny to wracaliśmy. I w ten sposób nie zaburzaliśmy sobie rytmu dnia ;)

      A jako instruktor masażu Shantala polecam poczytać i o masażu: http://www.shantala-bialoleka.pl/masaz-shantala-dla-niemowlat-kolka/

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.