czwartek, 5 listopada 2015

Nawilżacz powietrza do pokoju niemowlaka

Sezon grzewczy ruszył jakiś czas temu. Wirusy i bakterie również nie śpią i co chwila nasze bobasy latają z katarem. Przeziębienie u malucha, który jeszcze nie potrafi wysmarkać noska jest szczególnie przejmujące. Okazuje się, że ważną kwestią w działaniach profilaktycznych przeciwko przeziębieniu jest odpowiednie nawilżenie powietrza.


Dlaczego odpowiednie nawilżenie jest ważne? Bo wysuszona śluzówka podrażnia się i łatwiej coś złapać. A gdy już się pojawi katar to łatwiej spływa, gdy powietrze w pomieszczeniu ma dobrą wilgotność powietrza. I to samo potwierdzam nie tylko z obserwacji Krzysia, ale też własnych. Jak jeszcze spaliśmy w jednym pokoju to jak czułam, że coś mi tak w nosie nie gra, włączałam sprzęt i dużo lepiej mi się spało.

No właśnie sen to kolejne dobrodziejstwo. Oczywiście cuda się tu nie staną, ale sama zauważyłam, że rzadziej się budzi jeśli nawilżacz chodzi całą noc. A nawet kiedyś zdarzały się takie pobudki, że ewidentnie chodziło mu o włączenie nawilżacza. Bo jeść nie, tulić się nie. A jak odpalałam mgiełkę to od razu zasypiał.

Oczywistym jest też, że suche powietrze może wysuszać skórę. A to jak wiemy dla wcześniaków temat ważny.

No myślę, że już przekonałam co do konieczności posiadania nawilżacza. On może pomóc nie tylko waszemu dziecku, ale i wszystkim domownikom. No i teraz wszystko fajnie, ale co wybrać?

Do wyboru są nawilżacze takie ceramiczne na grzejnik (jak dla mnie przy chodzącym, a nawet już wstającym szkrabie całkowicie nie zdaje egzaminu), parowe i ultradźwiękowe. I wiem co mówią o parowych. Skoro para jest podgrzewana to zabijane są bakterie i wypuszczana mgiełka jest zdrowsza. Ale, że wybór zapadał, kiedy u Krzysia pojawiły się problemy ze spaniem wolałam coś cichszego. I wybrałam ultradźwiękowy. Czy jest ciszej niż przy parowym, tego nie wiem. Na pewno bezszelestny nie jest. Na początku Krzysia najbardziej budził odgłos bulgoczącej wody teraz już nie.

Jako, że bałam się tak pozbawić możliwości puszczania tej zdrowszej wersji mgiełki zakupiłam nawilżacz z opcją ciepłej i zimnej mgiełki. Super, fajnie, drugi raz kupiłabym tylko z zimną.

Niby człowiek wykształcony, nawet inteligentny i do tego inżynier, a wiedzy nie umiałam wykorzystać i przepłaciłam. A o co chodzi? Włączyłam ciepłą mgiełkę, zamknęłam pokój i wyszłam. Wróciłam po ok. 2 godzinach i stanęłam wryta - podłoga pływała. Dywan był tak mokry, że aż się pozwijał. Stoję, patrzę i już wiem - zrobiłam sobie w mieszkaniu rosę. Ciepłe powietrze uderzyło w chłodniejsze i woda się skropliła. Dlatego moim zdaniem jak nie utrzymujecie w pomieszczeniach wysokich temperatur to kupcie tylko taki na zimną mgiełkę.

Jeśli boicie się fruwających bakterii itp. to możecie zainwestować w oczyszczacz powietrza. Ja na razie się nie dorobiłam. Staram się po prostu wlewać tyle wody ile zużyje w ciągu nocy czy dnia. Jeśli woda zostaje, wylewam i uzupełniam świeżą.

A czym się kierować poza wyglądem? Warto sprawdzić powierzchnię nawilżania. Ten parametr mówi nam na jaką powierzchnię pomieszczenia jest on przeznaczony. To jest najważniejsze reszta to bajery. Ale przydatne :)

Ja np. bardzo sobie cenię to, że moje urządzenie mierzy wilgotność i jak już osiągnie tę ustawioną to przestaje dmuchać. Jak wilgotność spadnie to się włącza i tak aż zabraknie wody. W sumie alarm pustego zbiornika niby fajny. Ale jak woda skończy się nagle w środku nocy, kiedy dziecko śpi i będzie wyć póki ktoś nie przyjdzie? A prędzej obudzi mnie płacz dziecka wyrwanego ze snu niż to ustrojstwo. Chociaż to, że się wyłącza sam jak ma "sucho", to akurat przydatne jest, ale żeby od razu wyć?

Ale na wszystko są sposoby. Na szczęście mam timer w tym ustrojstwie, to tak z doświadczenia wiem na ile wody wystarczy i ustawiam za ile czasu ma się wyłączyć.

Co do sterowania urządzeniem z daleka to fajny jest też pilot. Ale przydatność tego gadżetu zależy od ustawienia nawilżacza. Kiedy stał u nas w sypialni, wciśnięty w kąt to mi się przydawał. Teraz kiedy dostęp jest prosty to w sumie nawet nie wiem dobrze gdzie ten pilot leży.

Mój wybraniec ma jeszcze funkcję jonizacji. Niby fajnie, ale zapominam włączać ;)


A to właśnie mój wybraniec HB UH1090
A wady jakie ma? Mi przeszkadza, że przyciski nie odznaczają się od reszty urządzenia. Bo jak próbuję w nocy namierzyć przycisk wyłącz to nie zawsze jest prosto. Znaczy jak stoję na wprost to jeszcze znajdę, ale jak tulę Krzysia to z boku w ogóle nie mogę włączyć. 

No i jeszcze taka wado/zaleta - nie musicie inwestować w lampkę nocną u dziecka :)

10 komentarzy:

  1. Świetnie opisane. Gdy ktoś szuka opinii na temat nawilżaczy ta w zupełności go zadowoli. My nie próbowaliśmy nawilżać domu choć bywają momenty że bardzo by się nam to przydało. Suchość nie tylko w nosie ale i w gardle a więc częste picie nawet w nocy bywają męczące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam nawilżacz, albo suszenie prania w pokoju dziecka :)

      Usuń
  2. My mamy nawilżacz Camry i pomiar wilgotności przekłamuje. Pokazuje nawet ponad 60% a po wprawieniu powietrza w ruch okazuje się że jest może z 40%. Dodatkowo mamy tynk gipsowy wiec w sypialni bez tego ustrojstwa mielibyśmy Saharę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas zawsze pokazuje ok 40% w mieszkaniu. Dopiero przy nawilżaniu się podnosi. Ale tak szczerze to przy tych zalecanych 60 to mi jest aż dziwnie. Mam wrażenie, że już jest za mokro.

      Usuń
  3. Ja swojego czasu szukałam informacji o nawilżaczach. A tu teraz u Ciebie wszystko ładnie zebrane w całość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to szkoda, że się ociągałam z publikacją bo byś skorzystała.

      Usuń
  4. A u nas osuszacze :/ wilgoci mamy aż nadmiar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroki mieszkania w domu. Mój szwagier ma ten sam problem.

      Usuń
  5. A najprostszym nawilżeniem powietrza jest rozwieszenie mokrych tetrowych pieluszek, bądź ręcznika i my jak jest potrzeba do tego się stosujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, że jest to dobry sposób jeśli problem z wilgotnością powietrza jest nieduży. U nas trochę pomagało, ale problemu nie rozwiązywało. Może dlatego, że mogliśmy te mokre ręczniki powiesić jedynie na grzejniku, a było potrzeba więcej...

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.