niedziela, 6 września 2015

Wcześniak u psychologa

Za nami wizyta u psychologa. Może nie spędzała mi snu z powiek, ale zastanawiałam się jak to będzie. To ostatni specjalista, który mógł powiedzieć, że jednak wcześniactwo pozostawiło jakieś poważne piętno. Co prawda nie obawiałam się, że padnie diagnoza pt. autyzm. Bo nie widziałam u Krzysia jego objawów. Przynajmniej nie teraz. Wcześniej trochę tak. Ale bałam się zaburzeń SI. Poczytałam o tym ostatnio w Niezbędniku i stwierdziłam, że kilka punktów tam możemy odhaczyć. Wiem, że to da się wyrównać to rehabilitacją, ale właśnie tego się bałam. Już tak przyjemnie żyje się bez rehabilitacji.


Stali czytelnicy bloga wiedzą, że Krzyś do niedawna był rehabilitowany w Ośrodku Dziennej Rehabilitacji Neurologicznej. Był, bo teraz jesteśmy tylko pod obserwacją. I w ramach tych obserwacji odwiedzamy jeszcze lekarza fizjoterapeutę, neurologopedę i właśnie ostatnio psychologa.

To była nasza pierwsza wizyta, bo w tym ośrodku standardowo przechodzą ją dzieci, które ukończyły rok życia. A raczej jak kończą rok to dostają skierowanie, czyli my się idealnie wyrobiliśmy na roczek korygowany z wizytą.

Już wcześniej podpytywałam jedną mamę, której dziecko też chodzi do tego Ośrodka na rehabilitację, jak wygląda taka wizyta. Więc bałam się jeszcze bardziej. Bo oczywiście jak każda matka, której potrzeba zamartwiania się jest silniejsza niż racjonalne myślenie, stwierdziłam, że Krzyś wielu z tych rzeczy, które sprawdzali u koleżanki Krzysia, jeszcze nie umie. Oczywiście głupio się martwiłam, bo chociaż urodzili się tego samego dnia, to on w 30 a ona w 35 tygodniu. Ach... człowiek to głupieje na starość. A może tak z przemęczenia? No, ale co się na przeżywałam to moje :)

A wizyta to chyba jedna z fajniejszych na których był Krzyś. Pani od wejścia próbowała nawiązać kontakt. Bez presji i tak w wyczuciem. A potem dała mu zabawki do zabawy. Nie wiem, czy on się zorientował, że był dokładnie badany. Chyba nie. Był zbyt zajęty zabawą.

To co mi się podobało to fakt, że dla tej pani Krzyś był rocznym dzieckiem. Nie mówiła, że przecież on jako wcześniak musi nadrobić. Już mnie zaczyna denerwować jak wszyscy dookoła uważają, że przecież on musi wyrównać do rówieśników. Musi, bo co? W tabelkach im źle wygląda? Pff...

A jakie zabawy proponowała Krzysiowi? Chyba wszystkich nie pamiętam, ale to co pamiętam to opiszę. Dostał taką ażurową wieżę z samochodzikami w środku. Zadaniem było wydostać samochodziki. Nie miał z tym najmniejszego problemu. Potem była taka piramidka, co się kółeczka nakłada na drążek. Zdjąć zdjął bardzo szybko, ale nałożyć nie umiał. I w sumie to nie wiem czy powinien, bo się nie dopytałam. Później dostał drewniane klocki i jego zadaniem było ich zburzenie. Oczywiście, że dał radę. Jeszcze nie zdążyła postawić 2 klocków, a już były zburzone. Jeszcze dostał taką buteleczkę, w której były drobne elementy. Trik polegał na tym, że nie dało się do buteleczki włożyć rączki. Dziecko musi wpaść na to, że można te zabawki wysypać. I to pierwsza umiejętność jaka jest sprawdzana w tej zabawie. Drugą jest umiejętność chwytu pęsetowego. Tu było gorzej. Znaczy ja do tej pory uważałam, że idzie mu nieźle, ale ona stwierdziła, że źle nie jest, ale powinien jeszcze poćwiczyć. Potem dostał pudełko z różnościami. Były tam zabawki różnych kształtów, książeczki itp. Zadaniem chyba było po prostu wyjęcie czegoś z pudełka. Ale szczerze to nie wiem co to miało na celu.

Były jeszcze zabawy z chowaniem zabawek. Jak był jeden kubek zakrywający zabawkę, to Krzyś dawał radę. Jak było kilka to już nie. Więc w sumie nie wiem, czy on znajdował tę zabawkę, czy po prostu zabierał kubek, bo mu się podobał. Była jeszcze zabawa z lusterkiem. I tu znów nie do końca wiem co się miało dziać. A na koniec karmienie lali, na którym Krzyś poległ. Zupełnie nie wiedział o co tu chodzi. Jak dostał lalę to ją badał (i on chyba też był badany, ale na co to nie wiem. Może jego zachowanie wobec innych dzieci?) ale nakarmić jej nie chciał.

Cała wizyta to była jedna wielka zabawa. Więc dla dziecka to była przyjemność. Później pani psycholog mówiła, że bardzo ładnie skupia uwagę. Więc chyba i to było obiektem badań. Pytała też o to czy nie ma problemów z zasypianiem i czy budzi się w nocy. Szkoda, że nie zapytałam od razu jak to zrobić, żeby się nie budził w nocy. Bo wszędzie tylko widzę tę metodę wypłakiwania. A ja jej nie zniosę. Po pierwsze moja tolerancja na płacz w nocy jest ekstremalnie niska. Po drugie, wolę wstać przytulić, położyć, ewentualnie podać mleko niż wysłuchiwać godzinami jak on płacze. To nie było by dobre dla psychiki żadnego z nas.

Rozmawiałyśmy też o początkach. O tym jak Krzyś płakał na początku. Wytłumaczyła mi skąd się to brało. A ja jej opowiadałam jak sobie z tym radziłam. I tu szczerze mówiąc pękałam z dumy, bo powiedziała, że robiłam dokładnie to co ona by mi zalecała. Że jakoś tak intuicyjnie doszłam do tego jak opiekować się dzieckiem z niedojrzałym układem nerwowym. Nie do końca działałam intuicyjnie, bo trochę o tym czytałam, trochę się czymś inspirowałam, ale rzeczywiście kilka pomysłów było moich.

Ogólnie uspokoiła mnie ta wizyta. Następna wizyta za 2-3 miesiące. Ale tylko kontrolnie.

13 komentarzy:

  1. I tak jesteś cierpliwa, mnie podkreślanie faktu, że Oseski są wcześniakami denerwowało od początku! I nie tyczy się to większości specjalistów tylko zwykłych ludzi, którzy jakby byli fachowcami stwierdzają patrząc na chłopców coś w stylu " a bo to są wcześniaki" jakby cokolwiek o tym wiedzieli, heh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie denerwowało, bo on jest wcześniak i to było po nim widać. Mnie denerwują tylko jak wszyscy uważają, że on musi wyrównać do rówieśników.

      Usuń
  2. Boże i nie dodałam, że cieszę się, że Wasza wizyta tak sprawnie przebiegła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam za Was mocno kciuki by każda wizyta tak miło przebiegła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to już nam ich wiele nie zostało. Ale dziękuję.

      Usuń
  4. Nie pomyślałabym, że takie zabawy dużo obrazują o rozwoju dziecka :)
    Cieszę się, że Wasza wizyta przebiegła prawidłowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś pisałam taki tekst, że rodzice wcześniaków cieszą się z każdego drobnego osiągnięcia. Teraz widzisz jak ich wiele.
      Poza tym nie tylko dzieci się tak bada. Wiem, że osoby po udarach też przechodzą takie zabawy. Czy potrafią rozróżnić kształty, czy potrafią ułożyć elementy od najmniejszego do największego itp.

      Usuń
  5. Przestałam już słuchać tych głosów, co kto musi i co wypada. Pamiętasz pewnie mój komentarz pod poprzednim postem. Bardzo nie lubię jak ktoś mi coś narzuca i hasło typu: MUSISZ KARMIĆ PIERSIĄ A NIE BUTELKĄ działa na mnie jak płachta na byka. Dlatego tak samo jak Ty uważam, że Twój Skarbek nic nie musi i ja wiem, że Ty dajesz z siebie 500 % żeby jemu było jak najlepiej. Cieszę się, że wizytę masz za sobą, że przebiegła prawidłowo i mocno Was ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że już nie słuchasz tych głosów.

      Usuń
  6. Dobre podejście psychologa do dzieci, to i wizyty sa przyjemnością po trzech stronach :) Jakoś o tej sferze rozwoju wcześniaków się nie mówi, ludzie skupiają się na tym, czy jest zdrowe i potem nie pojawią się kłopoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ośrodku do którego chodzi mój syn, każdy wcześniak po ukończonym roczku musiał się psychologowi pokazać. Ale to fakt, że wszyscy zajmują się głównie rozwojem ruchowym, o tym psycho-już się mniej mówi.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.