czwartek, 27 sierpnia 2015

Kształtujemy stopy

Chwila przerwy od jedzenia, o którym ostatnio było dużo. Dziś stopy. Krzyś co prawda jeszcze nie chodzi sam, tylko przy meblach. Ale kiedy ostatni raz byliśmy na rehabilitacji (jakoś w czerwcu) pani rehabilitantka mówiła mi o kształtowaniu stóp. A że Krzyś trochę je koślawi to opowiadała mi co można zrobić, żeby dziecku pomóc stawiać nogi prawidłowo. I dziś o tym czego się dowiedziałam.
Prawo autorskie: volff / 123RF Zdjęcie Seryjne

Buty

U nas dziadek ciągle dziecku każe buty zakładać. Bo jak to bez? A tak to. Dziecko dopiero uczy się rozkładać ciężar na stopy. Dopiero zaczyna czuć podłoże pod stopami i najlepiej jak to rozpoznanie robi bosą stopą. Więc tytuł tej części jest nieco przewrotny, bo najlepszymi butami dla dziecka jest ich brak :) Krzyś swoją przygodę z raczkowaniem i teraz z chodzeniem akurat przeżywa w okresie ciepłym, więc mi powiedziano, że najlepiej w ogóle nie zakładać butów i skarpetek. Tylko cały czas na bosaka. Jeśli są chłodniejsze dni to najlepsze będą skarpetki z ABS.

Wiem, że na rynku są też dostępne takie skarpetko-buciki. To też podobno fajne rozwiązanie, bo mają miękką podeszwę, która nie ogranicza stopy a chroni. Nie przedstawię żadnych testów, bo Krzyś takich nie próbował. Cały czas boso albo w skarpetkach.

Ale kiedyś przychodzi taki moment, że maleństwu już by się przydały normalne buty. Mi powiedziano, że jak będzie już 2 miesiące chodził to można pomyśleć o butach. Niestety nie dopytałam czy czas chodzenia przy meblach też się liczy. Na razie uznałam, że nie i butów jeszcze nie kupiłam. Bo w sumie jest tak ciepło, że skarpetki wystarczą, a on i tak nigdzie jeszcze nie pójdzie. Więc zakup pierwszych bucików jeszcze przede mną.

Oczywiście coś szukałam w sieci i wiem czym należy kierować się przy wyborze pierwszych butów (fajny post tutaj):
  • Podeszwa musi być miękka i dobrze pracować ze stopą. Musi się wyginać w różne strony.
  • But chwycony za zapiętek i paluszki (najlepiej uchwycić jedną ręką) musi się zginać w 1/3 długości podeszwy. Mierząc od paluszków.
  • But powinien być szeroki w paluszkach i wąski po środku. 
  • Pierwszy bucik powinien sięgać poniżej kostki.
  • Buty muszą być nowe. Nie muszą być drogie, ale muszą być nowe.

Różne powierzchnie

Każdy chyba słyszał o tym, że niemowlakom powinno się pokazywać różne struktury. Ma sobie je badać rączką czy buzią. Ale oczywiście stopą też. Skoro już nasz maluch popyla na bosaka to już ma kontakt z różnymi strukturami: tu dywan, tu panele a tu płytki. Ale to nie wszystko. Trzeba też pokazać to co naturalne. Trawę. Piasek.

Człowiek słyszy, że dziecko trzeba puszczać po trawie i widzi piękny obrazek malca goniącego po ogrodzie. Może razem z psem. Wszystko fajnie tylko ja mieszkam w bloku. I skąd ta trawa? Szczególnie, że boję się go jeszcze wypuścić na trawnik pod blokiem na którym koty mają kuwetę, a i piesek nie pogardzi takim miejscem na siusiu. Z piaskownicą to samo. Jak zabrać tam malucha, który jeszcze wszystko bierze do buzi? 

Dlatego zorganizowaliśmy sobie własną piaskownicę i trawnik :) Na allegro zamówiłam najtańszą plastikową piaskownicę z przykrywką. Więc od razu miałam dwie piaskownice. Do jednej wysypaliśmy piasek. Można kupić specjalny piasek do piaskownicy. Znaczy na worku jest napis, że to specjalny do piaskownicy. Na moje oko niczym się od normalnego piasku nie różni :)
Tak właśnie wygląda nasz trawnik z piaskownicą. A może piaskownica z trawnikiem?
A drugą część wykorzystaliśmy do posiania trawnika. Oczywiście jako inżynier nie mogłam się powstrzymać od udziwnień. To znaczy nasz trawnik ma warstwę drenażową. No musiałam. W końcu jestem meliorant :) A czym jest taka warstwa? To po prostu warstwa kamyków. W tym miejscu ma się gromadzić woda, kiedy zbyt obficie podlejemy nasz trawnik. I ten nadmiar zostanie zużyty przez trawę, kiedy będzie deficyt wody.

Oczywiście na warstwę tych kamyczków musimy położyć coś co nie pozwoli na wymieszanie się gleby i warstwy drenażowej. My kupiliśmy agrowłókninę. Daje radę. I dopiero na te moje udziwnienia wysypaliśmy 50 l ziemi i zasialiśmy trawę. 

Myślałam, że trzeba będzie czekać z kilka tygodni. A tymczasem już po tygodniu miało miejsce pierwsze cięcie trawnika. Zrobiłam to po prostu nożem. 

Krzyś jest zachwycony i kiedy tylko może wymyka się na balkon, żeby poszaleć na łonie natury. Chociaż pierwsze próby były mocno nieudane, bo nie chciał tego nawet rączką dotknąć. Ale minął czas i oswoił się i teraz tylko przeskakuje z jednego do drugiego. Naprawdę fajna sprawa. Chociaż brudząca. Szczególnie piaskownica. Ale czego człowiek nie zrobi by dbać o zdrowe stopy swojego dziecka?

Ćwiczenia

Tu oczywiście indywidualnych porad powinien udzielać rehabilitant, ale powiem jakie my mamy zalecenia. Po pierwsze muszę dbać o to, żeby Krzyś prawidłowo obciążał stopy. Powinien bardziej obciążać zewnętrzną część stopy. On obciąża wewnętrzną. Jak to robię? Kiedy stoi, lub kiedy sadzam go sobie na kolanach (tak, że stopy ma postawione na podłodze) delikatnie podnoszę mu kostkę i dociskam stopę. Mamy też dociskać stopę przy podniesionych palcach, ale jakoś nie mogę tego tak ogarnąć, żeby i kostkę i palce i jeszcze dociskać obie stopy jednocześnie.

Z racji tego, że obciąża wewnętrzną stronę stopy palce kieruje na zewnątrz, a powinien przed siebie. Dlatego kiedy stoi poprawiam mu stopy ustawiając w prawidłowej pozycji.

I ostatnie zalecenie dotyczy siadania. Często siada tak, że stopy ma za sobą, a pupę między wygiętymi nogami. Kazali mi to poprawiać, żeby siadał na piętach. Nie jest prosto. Bo kiedy go tak poprawię on od razu zaczyna gdzieś iść, bo mu tak niewygodnie. Udaje się jedynie jak jest pochłonięty zabawą. 

20 komentarzy:

  1. Ćwiczenia z dzieckiem to bardzo ciężka praca dla rodzica. Pamiętam, że im Oliwia była starsza tym coraz trudniej mogłam uchwycić moment, w którym cokolwiek dałoby się poprawić czy też ulepszyć w jej wykonaniu. Całe szczęście , że ćwiczenia z Oliwia miały jedynie formę zabawy i po prostu lekkiej kosmetyki. Najgorszy był właśnie moment jej intensywnego raczkowania oraz początek samodzielnych prób chodzenia przy meblach. Nie dało się absolutnie nic z nią zrobić :)
    Na chwilę obecną Oliwia chodzi sama i jesteśmy przed wizytą u rehabilitantki i neurologa. Generalnie sporo czytam na temat stóp, ale to co ma Oliwia to nazwijmy to standard w rozwoju dziecka. Stóp nie koślawi, ma po prostu płaskostopie, które w miarę upływu czasu wyrówna się bez potrzeby ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płaskostopie zanika naturalnie ok. 3 roku życia. Tak gdzieś czytałam ostatnio.

      Usuń
  2. U nas babcia też się cały czas upierała, że Gibonik powinien w kapciach chodzić i dopiero jak ją zabrałam na wizytę Młodego do pani doktor od rehabilitacji, to odpuściła :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście naszemu dziadkowi wystarczyło powiedzieć, że tak nam kazali.

      Usuń
  3. Moje dziecko cały czas, kiedy jest w domu, spędza z bosymi stopami. Nawet w zimie. Nigdy jeszcze się nie przeziebil. Jak próbowałam mu zakładać skarpetki jak był mniejszy to zawsze je ściągał. Ma buty do wózka, ale z zakupem butów do chodzenia zaczekam az zacznie sam chodzić -nie tylko w domu przy meblach, ale na zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czyli nie tylko ja stwierdziłam, że niech sobie polata jeszcze bez bucików. Dzięki za komentarz. Utwierdziłaś mnie w moim przekonaniu.

      Usuń
  4. Antek całymi dniami najchętniej boso by latał.. tylko u nas parter - zimno trochę.. i kafelki w znacznej części mieszkania.. Zimą stram sie zakładać mu skarpetki.. ale z różnym skutkiem mi to wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas piętro. I my sami też chodzimy boso, więc przypuszczam, że nie będzie chciał skarpetek jak będzie straszy.

      Usuń
  5. Boso najlepiej, żadnych ograniczeń dla stópek i bezpiecznie, bo nawet jak zakładałam skarpetki z ABS to Eryk i tak czasem się ślizgał, bo skarpetka się przesunęła :) Lilka tylko ostatnio ma jakiś etap i co wstaje rano, to leci po buty, żeby jej założyć i musi mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawne są dzieci z tymi ich fazami na różne rzeczy :)

      Usuń
  6. O! Bardzo ciekawe informacje :) U nas zapewne nauka chodzenia przypadnie na zimę, ciężko kupić wówczas buciki, żeby nie wychodziły za kostki... ech... No ale zobaczymy :)
    Nam lekarz ortopeda mówił, żeby na pierwszych butach nie oszczędzać, bo muszą być dobre, porządne i wygodne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą to też pewnie niechętnie będzie chodzić po tych nieodśnieżonych chodnikach :) A w domu można szaleć bez butów.

      Usuń
  7. Stefano praktycznie od czerwca cały czas boso biega. Zimą w skarpetach antypoślizgowych. Pierwsze buty zakupiliśmy gdy przymierzał sie do chodzenia - te były nowe. Kolejne już nowe nie były, ale mi i tak wymienialiśmy wkładkę. Na co zwracali nam uwagę fizjoterapeuci to aby buty były z tyłu w miarę sztywne, tak by wspomagały kostkę. p.s.Wasza piaskownica wymiata - chciałam kiedyś sprawić nam podobną (z samym piaskiem), ale mąż stwierdził, iż nie mamy na to warunków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ci mężczyźni... Ja co prawda teraz z trudem mieszczę inne rzeczy na balkonie, ale dla radości dziecka i jego zdrowych stóp to mogę się trochę poświęcić.

      Usuń
  8. I u nas ten sam problem, bo wszyscy każą ubierać kapciuszki. A powody wymieniane przez nich są absurdalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to już nie mają siły walczyć ze wszystkimi moimi wydziwieniami to i kapcie sobie odpuścili.

      Usuń
  9. Ćwiczę z moją Młodą od 2 lat. Najpierw były mięśnie brzucha i grzbietu. Teraz walczymy z koślawością stóp. Ciężka praca ale czego nie zrobi się dla dziecka:) Buty jedynie profilaktyczne moje dziecię nosi od samego początku- zalecenia rehabilitantki i ortopedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba widziałam u Ciebie jakąś opinię tanich butów profilaktycznych. Jakoś dawno temu. Tak mi się kojarzy. Zapisałam je sobie nawet gdzieś...

      Usuń
  10. Ileż ja się nasłuchałam i w dalszym ciągu słucham - że zimno w nóżki, że jak tak mogę, że dziecko męczę, że przecież powinno skarpetki, kapcie, buciki, a nie tak na bosaka!! Ba, ktoś nawet zasugerował, że Loki chodzi głównie na bosaka - bo nas na buty nie stać ;). Od urodzenia aż do niedawna w domu był tylko na bosaka. Na zewnątrz, dopóki nie zaczął chodzić - jeśli było zimno to był w skarpetkach. Teraz już ma buty na dwór, ale w jak tylko wchodzimy w drzwi to buty od razu zdejmujemy, skarpetki też i znowu oboje chodzimy na bosaka :). A pomysł z piaskiem i trawą - fantastyczny. Aż żałuję, że nie mam balkonu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak jesteś odważna i odporna na bałagan to można i w domu wstawić ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.