wtorek, 11 sierpnia 2015

BLW, czyli wszystko fajnie, ale co mu dać do jedzenia? Część 1 z 3 - Śniadania i kolacje

Stali czytelnicy wiedzą, że nie chciałam synka karmić wg zasad BLW. Ale kiedy kategorycznie zaczął odmawiać jedzenia łyżeczką zostałam zmuszona. I w sumie najtrudniejsze na początku było dla mnie wymyślenie tego co mogę mu podać. Bo produkty oznaczone jako te dla dzieci są przeznaczone do karmienia łyżeczką. No i jeśli dziecko nie chce kaszki to co innego na śniadania i kolacje?

W tym wpisie śniadania i kolacje. Później pojawią się pozostałe posiłki.

Prawo autorskie: oksun70 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Nie byłam przekonana do BLW, bo wydawało mi się takie skomplikowane. I takie trudne. I brudne. Ale to ostatnie akurat jest prawdą :) Metodą prób i błędów doszłam do tego co mogę podać mojemu dziecku do jedzenia. Zdradzę też jakimi krokami do tego doszłam. Może kogoś to zainspiruje.

W poście o BLW u wcześniaków już podałam przykładowe posiłki. Tak skrótowo. Dziś chcę podzielić się moimi okryciami produktów i połączeń jakie podaję dziecku. Nie będą to też pełne przepisy, a raczej inspiracje posiłków. No bo w sumie czy potrzebny jest przepis jak zrobić kanapkę?

Śniadania / Kolacje 

Co prawda Modelowy talerz żywienia podaje, że posiłki te powinny różnić się od siebie (źródło tutaj), ale u mnie to jest tak różnie z tym różnicowaniem. Często jak zrobię coś na śniadanie i zostanie to dojadamy na kolację. A, że jakoś nigdy bardzo nie przejmowałam się schematami to nie widzę w tym problemu.

Chociaż nie ukrywam, że inspirowałam się zakładką "Dobrze zbilansowany posiłek" ze strony podanej wyżej. Dla tych co nie chcą klikać:
  • Śniadanie - 2 porcje produktów białkowych, 1 porcja produktów zbożowych, 1 porcja owoców, 1 porcja warzyw
  • Kolacja - 1 porcja produktów białkowych, 1 porcja produktów zbożowych, 1 porcja warzyw
Z szybkiego porównania widać, że w teorii śniadanie od kolacji jest bogatsze o plasterek sera, mięsa czy ryby lub 1/2 jajka lub 0,5 szklanki jogurtu oraz porcję owocu (1/2 banana, 1/2 szklanki owoców drobnych jak jagody czy maliny lub jabłko czy gruszkę). Czyli w sumie kolacja podobnie tylko bardziej ubogo. W sumie przy BLW to wyklucza się owoc, bo tu przecież dziecko decyduje ile czego zje.

A co ja podaję na te posiłki? 
  • pieczywo - to jest w sumie u nas podstawa śniadań i kolacji. Krzyś chleb uwielbia. I wiem, że nie powinien go jeść zbyt dużo, ale co mam zrobić jak on czasem miewa takie okresy, że tylko chleb wcina? Słyszałam, że dziecko nie powinno jeść więcej niż 2 kromki dziennie. A mój Krzyś z łatwością zjada, jak ma fazę, dwie kromki na jeden posiłek. Oczywiście białego pieczywa. Wszelkie pełnoziarniste nie jest dla dzieci wskazane, bo zawierają zbyt dużo błonnika. Tak czytałam. 
  • Masło - ja lubię masło. Długo się zastanawiałam czy dziecko też może je jeść. Może, tylko musi być to prawdziwe masło i to z zawartością tłuszczu powyżej 80%.
  • zawsze jakieś świeże warzywo: pomidor, ogórek, papryka, sałata czy co tam akurat ja dokładam sobie na kanapkę. I prawie zawsze pozostaje nietknięte, ale jestem nieugięta. 
  • jeśli chodzi o mięso to albo sama piekę, albo daję mu kiełbasę od dziadków. Gdzieś słyszałam, że dzieci nie powinny wieprzowiny. Ale wolę mu podać taką wieprzową (gdzie wiem czym świnie były karmione od małego, wiem jak przygotowywano te kiełbasy) niż najlepszą wędlinę ze sklepu, o której wiem tylko ile kosztuje i jak się upomnę to jaki ma skład. Od razu powiem: każda paczkowana odpada. W paczkowanych jest zawsze jest obecny azotyn sodu lub potasu. A że są to substancje rakotwórcze to ja takich wędlin dziecku nie podaję i sama też unikam. 
  • twarogi: i tu jeszcze nie spotkałam, żadnego problemu ze składem. Jedynie ciężko jest dostać tłusty ser, ale da się znaleźć. A jak coś zawsze można dać półtłusty.
  • mozzarella - to kolejny produkt łatwo dostępny i bez chemii. Moje dziecko bardzo lubi, a i ja się przekonałam do niej. 
  • ser żółty - z tym jest gorzej. Podobnie jak z wędliną odpada wszystko co paczkowane. Ale nawet z takim na wagę nigdy nie wiadomo. Z moich obserwacji wynika, że nie można się sugerować ceną. Czasem ten tańszy jest lepszy od tego droższego. Oczywiście nie zawsze. Teoretycznie można zawsze w sklepie poprosić o etykietę. Praktycznie to zamawiam ser dla Krzysia tylko jak robię zakupy online, gdzie na spokojnie mogę przeczytać etykietę i sobie znaleźć wszystkie składniki, co do których mam wątpliwości. Na razie znalazłam taki ser: Ser gouda z Mlekoma. Cena w Piotrze i Pawle 14,90 zł/kg. Co prawda w składzie ma chlorek wapnia, ale on jest uważany za nieszkodliwy. Trzeba by było chyba tylko samym serem się żywić, żeby zaszkodziło.
  • serki do smarowania - i tu jak dotąd znalazłam tylko jeden: Bieluch. Jest smaczny i skład to sama natura. Naprawdę polecam, choć nie jest dostępny wszędzie.
  • pasty - i tu u nas dwa rodzaje, albo z twarogu albo z jajka. Do twarogu  dodaję np. startą rzodkiewkę, albo miód, curry i imbir. To takie dwie najbardziej lubiane przez mojego syna. Z jajkiem to idę na łatwiznę. Gotuję jajka, przeciskam przez taką praskę od ziemniaków, dodaję jogurt i zieleninę. Zależy co mam: szczypiorek, zioła, natkę pietruszki czy koperek. I oczywiście trochę pieprzu :) Oczywiście można robić i pasty rybne, ale ja jakoś ogólnie za rybami nie przepadam to i ograniczam rybę jedynie na obiad.
  • naleśniki - miałam co do nich mieszane uczucia. Bo po pierwsze jakie mleko dodać do naleśników? No i właśnie: SMAŻENIE. Powinnam pewnie dodawać jakieś roślinne. Kokosowe czy inne takie, ale mi one nie smakują, więc dodaję zwykłe, krowie. Czyli robię mu takie naleśniki jak sobie samej. A co do smażenia, to oliwę dodaję do ciasta, a na patelni smażę już bez tłuszczu. Jako dodatki najczęściej dodaję jogurt naturalny, albo Bielucha. 
  • omlety - tak też je lubi. I pewnie mogłabym je robić na parze albo piec. Ale tu znów odstaję od nurtu zdrowego żywienia dzieci i smażę na patelni. A z czym?  Ja często robię śmieciary. Co zostało z poprzedniego posiłku, albo coś co jemy ciągle i chcę temu nadać inną formę to do omleta. I tak zaczynając od najprostszych: omlety ziołowe (szczypiorek, bazylia, oregano, estragon, lubczyk, rozmaryn - co tylko sobie chcecie), albo np. pomidory i mozzarela - ulubiony Krzysia.
  • knedle i inne takie kluski - to najczęściej danie kolacyjne. Bo jak mi zostanie ziemniaków z obiadu to przeciskam przez praskę, dodaję mąkę, jajko i albo to już, albo np. dodaję twaróg i podduszoną cebulkę. Oczywiście można w środek włożyć owoc. Najczęściej podaję je z jogurtem naturalnym, bo moje dziecko lubi dania mokre. Takie suche kluchy mu nie przejdą. 
  • kaszki - kiedyś myślałam, że nie jest możliwe zjedzenie ręką kaszki. Tak było dopóki nie postawiłam miseczki z kaszką przed moim synem. Miałam mu podawać łyżeczką (taka jestem wierna ideologii BLW :) ) ale miał taką radość zajadając ją rączkami, że nie miałam mu serca przerywać. Oczywiście kaszka lepiej jak jest trochę bardziej gęsta i dziecko musi już potrafić włożyć do ust coś co trzyma zamknięte w dłoni. Niektórzy podają też płatki owsiane z jogurtem naturalnym, ale tego jeszcze nie przerabialiśmy.
I to oczywiście nie wszystkie pozycje możliwe, ale u nas tak mniej więcej wygląda temat śniadań i kolacji. Uważam, że to i tak całkiem duża różnorodność. W porównaniu do dzieciaków, które mają alergie to naprawdę możemy poszaleć. Tylko, że się matce bardzo szaleć nie chce. Szczególnie z rana.

17 komentarzy:

  1. Ja ciągle się waham przed tą metodą mój syn to nie jadek to go nie nakarmię to nie zje nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz jej spróbować to może spróbuj podobnie jak ja. Jeden posiłek. U nas to byl deser. No i nie wiem jak u Ciebie ale u mnie nie ma podjadania między posiłkami.

      Usuń
  2. Pytam z ciekawości: czy Krzyś ma jeszcze w diecie posiłki mleczne (mm albo pierś)? Chodzi mi o takie stricte mleczne np butla czy mleko popijane z kubeczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku dni jest na mm. Dostaje butlę przed śniadaniem i przed snem.

      Usuń
    2. Dzięki za inspirację :)
      1. mozarella - nie dawałam do tej pory, sama lubię a o chłopcach nie pomyślałam ;) pierwszego dnia pofrunęła za krzesełka u obu chłopców konsekwentnie; drugiego dnia zjedli kawałeczki podane widelczykiem, trzeciego dnia już sami się za nią złapali :)
      2. konsekwentne warzywa - nie do każdego śniadania daję warzywo, ale nawet jak daję to warzywa fruwają wokół krzesełek i stołu; powoli odpuszczałam "bo nie chcą" ale mnie zainspirowałaś i od teraz konsekwentnie będę podrzucać do śniadania paprykę, ogórka czy pomidora; zobaczymy, kto się pierwszy ugnie :D

      Usuń
  3. U nas też problem z tymi śniadaniami i kolacjami, bo jak młoda by wszystko zjadła, tak starszy nie za bardzo, ale to chyba taki wiek buntu, że to be, tamto be i tak w kółko :) Warzyw się nie tknie, chyba że mu zmiksuje jak dzidzi :) no ale co się nie robi, aby coś przemycić dziecku do organizmu pożytecznego :) A nigdy nie stosowałam tej metody, bo Eryk jak był malutki to jak Lilka teraz, wszystko jadł, tylko teraz mu się tak podziało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te bunty. Słyszałam, że to jest tak, że człowiek ma swoje kochane maleństwo, słodkie i rozkoszne, aż przychodzi bunt i zupełnie jakby mu dziecko podmienili.

      Usuń
  4. Aż miło się czyta o dzieciach, które tak pieknie i zróźnicowanie jedzą. U nas w temacie wciąż wojna - był nawet miesięczny strajk głodowy, gdzie młody tolerował jedynnie mleko, chleb z babcinym dżemem, parówki , frytki i pizza ( czyli samo zdrowie) i naleśniki. Jedyne na co nie narzekam to owoce - uwielbia praktycznie wszystkie :) Z kolei mięso i warzywa są bleee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój jeszcze nie odkrył czym jest bunt. A te fazy to podobno naturalne są. Takie, że je tylko chleb, albo tylko tłuszcz. Moja teściowa opowiadała, że mąż mój też miał takie strajki a wyrósł niczym pączek w maśle ;) Dlatego ja jeszcze się nie przejmuje tym, że chociaż podaję mu warzywa to tylko niektóre i tylko gotowane. Surowe to tylko starta rzodkiewka, ale z twarogiem. Pewnie potem jak się bunty nasilą, będę miała inne spojrzenie :)

      Usuń
  5. U nas Kuba od początku jadał wszystko z tym, żeja karmiłam go sama.terazwzasadzie większość zjada samodzielnie. Nie jada dużo, ale na szczęście nie ma problemów z produktami. Wszystko smakuje:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest trochę wybrzydzania, ale to chyba po mamie :) Ale niesamowite jest dla mnie to, że on naprawdę nie lubi tego czego my nie lubimy. Czy to genetyczne? Bo np. ja pomidory uwielbiam, mój mąż nie znosi i Krzyś też ich nie tknie.

      Usuń
  6. No właśnie - śniadania i kolacje są zawsze problematyczne. Jakoś z obiadami łatwiej idzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo pomysły na obiad są wszędzie. A te kolacje i śniadania są takie pomijane.

      Usuń
  7. Fajny post. U nas Bieluch cieszy się wielkim powodzeniem, Mała go lubi. Podobnie jogurt naturalny i jajko, ale wszystko osobno. Jak zrobiłam pastę z jogurtu i jajka nie była zachwycona, ale to pierwszy raz, więc będziemy próbować jeszcze :)

    Mam dwa pytania.. - kiedy Krzyś zaczął jeść miód? oraz jak radzicie sobie z posiłkami kiedy jesteście poza domem (u kogoś albo w mieście)?

    Czekam na dalszy ciąg cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po roczku. Niechcący mu dałam, bo zrobiłam sobie sałatkę z sosem z miodem. I tak w wielkim roztargnieniu mu podałam. A posiłki poza domem to temat na oddzielny post :) I taki się pojawi. Kiedyś. Jak jedziemy do dziadków to je tak jak w domu, ale u znajomych czy na mieście je z łyżeczki. Nie wyobrażam sobie komuś robić takiego bałaganu. A i jedzenie w restauracji z tych ich tacek... To dla mnie odpada.

      Usuń
  8. U nas dodatkowo na śniadania kasza manna z owocami, jogurt naturalny i jajecznica. Apetyt ma ogromny i tylko się upomina mówiąc "mniam!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie to takiej zwykłej jajecznicy mu nie robiłam. Mama zawsze mi powtarzała, że nie może być spieczona bo niezdrowa i powinna być taka jeszcze nie do końca ścięta. A dla dziecka mi się taka nie widzi. Jakoś się uprzedziłam, ale poszukam inspiracji dla nas. Dzięki :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.