niedziela, 30 sierpnia 2015

14. miesiąc

Szczerze to, aż musiałam się chwilę zastanowić, który to już miesiąc? Niemożliwe. Myślałam, że będę strasznie rozpamiętywać to, że rok temu to był nas pierwszy miesiąc razem. Bez kabli, bez lekarzy. Tylko my dwoje. Cudowne i przerażające zarazem. Ale jakoś nie. Czasem coś mnie naszło, ale bez rozpaczy i lamentów.


Aktualny wiek: urodzeniowy 14 miesięcy (korygowany 11,5 miesiąca)
Waga: chyba już ponad 10 kg. Albo to ja słabnę, albo on już jest naprawdę ciężki.
Rozmiar ubranek: 86, w poprzednim miesiącu zaczęły się robić ciasnawe i tak zostało. Chociaż może już kolejne będę kupować na 92? 

Rozkład dnia:

5:30 - pobudka 
6:00 - butla + śniadanko
9:00 - deserek
12:00 - obiad
15:00 - podwieczorek
16:30 - spacer
18:00 - kolacja
19:00 - kąpiel
19:30 - wielkie rodzinne przytulanie + butla
ok. 20:00 - zasypia

W naszym rozkładzie dnia pojawiła się butla. Tak zakończyliśmy karmienie piersią. O tym chyba zrobię oddzielny post, ale w sumie to samo się stało. Już od jakiegoś czasu po cycu wieczorem dostawał butlę. Ale jak po porannym cycu też jeszcze chciał, to stwierdziłam, że już mi się o pokarm walczyć nie chce. I tak się właśnie skończyło cycowanie.

W rozkładzie nie pojawia się też drzemka, bo ona jest trudna do przewidzenia. Zawsze jest i zazwyczaj przed obiadem, ale czasem dopiero po podwieczorku pada. Ciężko przewidzieć jak będzie.

Może was jeszcze zastanawiać co to jest wielkie rodzinne przytulanie. Odkąd zniknął cyc, Krzyś bardzo przedłużał nam zasypianie. Już padał, ale jeszcze przedłużał. W końcu odkryłam, że on potrzebuje się poprzytulać. I tak wydłużyliśmy znacznie rytuał przed zaśnięciem. Od razu po kąpieli zabieramy go do nas do sypialni. My sobie leżymy, a on biega, gania, rzuca się po łóżku, chodzi wokół łóżka, popija mleko i przytula się to do mamy to do taty. To taki czas dla naszej rodzinki. I teraz zasypianie to bajka. Jak go zaniosę już takiego zmęczonego do jego pokoju, włączam muzykę i lampkę, trochę jeszcze popije mleka i czytamy bajkę. Potem on sobie przegląda jeszcze sam książeczkę. Za chwilę woła, że chce jeszcze mleka. No to gaszę lampkę i przy butli odpływa. I koniec. Co prawda cały czas jestem w pokoju, ale to trwa naprawdę krótko. 

Rozwój fizyczny:

Z chodzeniem jest coraz lepiej, ale do samodzielnego to jeszcze, jeszcze. Chociaż ostatnio wydawało mi się inaczej. Teraz za to pokochał chodzik z Ikea i z nim szaleje po domu. I szaleje to właściwe słowo. Mama i tata już nie mają siły (bo trzeba za nim biegać, żeby mu pomóc zakręcać) a on dalej biegnie z bananem na twarzy. Do perfekcji opanował też schodzenie z łóżka. Do tego stopnia, że już łapie się na tym, że nawet nie staram się być blisko kiedy schodzi, bo wiem że sobie nic nie zrobi. Schodzenie już działa i teraz jego głównym zajęciem jest wdrapywanie się. Naprawdę idzie mu to przerażająco dobrze. Ostatnio opanował też sztukę schodzenia z przewijaka, który jest na łóżku do łóżeczka. Zaczynam się bać co jeszcze ciekawego wymyśli.

Coraz częściej też się zapomina i stoi sam. To zabawne, że normalnie jest w stanie stać samodzielnie i nie musi się niczego trzymać, ale jak się zorientuje, że stoi sam, to zaraz jest panika i trzeba się czegoś złapać albo usiąść. 


Krzyś to już duży chłopak. Zdecydowanie, bo opanował sztukę zdejmowania bluzki. Na całe szczęście, jeszcze nie jest w stanie zrobić tego sam, ale jak mama wyswobodzi rączki to potem tylko myk i już zdjęta. A mówię, że na szczęście, bo jakoś mi się wydaje, że jak opanuje sztukę zdejmowania całkowicie samodzielnie, to zostanie królem toples. I co mu założę to będzie ściągał.

Rozwój emocjonalny:

O i tu się pozmieniało. Krzyś już umie tańczyć jak mu się powie tany tany, bić brawo, przybijać piątkę, robić cześć i denerwować się. To ostatnie jest zabawne, bo jak coś mu nie wychodzi, na coś się denerwuje to marszczy nosek (dokładnie jak mama) i tak głośno wypuszcza powietrze nosem. A jak go się jeszcze podpyta: a to się Krzyś tak zdenerwował, to dmucha jeszcze mocniej i aż usta otwiera w taki rozzłoszczony grymas. A potem się śmieje. Może dlatego, że jeszcze nigdy nie udało mi się przy tym zachować powagi i on się śmieje razem ze mną.

Rozwój mowy:

W tym tygodniu byliśmy u neurologopedy. Opowiedzieliśmy co Krzyś umie, że dużo (baardzo dużo) gada po swojemu i była ogólnie zadowolona z postępów. Oczywiście powiedziała, że każde dziecko rozwija się inaczej itp. A potem się zorientowałam, że ona nie ma pojęcia, że on jest wcześniak. Jak w trakcie rozmowy wtrąciłam, że w sumie to on roczku jeszcze nie powinien kończyć, to przy pierwszej okazji spojrzała w kartę i odkryła z kim rozmawia. 

Szczerze to się nawet wkurzyłam trochę. Jak ona ma oceniać postępy, jak ona nawet nie wie, dlaczego do niej przyszliśmy? Ja rozumiem, że lekarze mają dużo papierkowej roboty, ale jakoś wszyscy inni znajdują pół minuty na spojrzenie w kartę. Pff...

Tyle dobrego, że na kontrolę zgłosić się mamy dopiero w lutym . 

W co się bawię:

Ostatnio pisałam, że na naszym balkonie zrobiliśmy piaskownicę i trawnik. I Krzyś uwielbia się tam bawić. Jak tylko widzi, że idę w stronę balkonu to zaraz biegnie za mną. I jak go nie wypuszczę to jest awantura. Nawet chłód i deszcz mu nie przeszkadzają.

Bardzo polubił takie pianinko z Fisher Price z pieskiem. Jest tam taki tryb, gdzie zwierzęta wydają odgłosy i bardzo lubi sobie tego słuchać. I w ogóle widzę, że bardziej interesuje się elektroniką. Tym co gra i świeci. Znaczy od zawsze towarzyszy mu misja dostać się do telefonów i pilota, ale teraz zaczął się interesować własną elektroniką. Tym pianinkiem właśnie i melodyjkami na kostce edukacyjnej. 

Od babci ostatnio dostał drewniane klocki. Wielka radość dla rodziców. Zawsze uwielbiałam budować z klocków. I teraz mogę dać temu upust, bo Krzysiowi wielką radochę sprawia jak ma co burzyć :)

Ulubione zajęcia:

Bardzo polubił przewracanie kartek. Znaczy już od jakiegoś czasu przewracał kartki, ale teraz to jest jak obsesja. Normalnie jak widzi książeczkę to od razu biegnie ja oglądać. I tak sobie wertuje i przewraca i ogląda. Zadziwiające, że zazwyczaj ogląda do góry nogami. Nawet jak weźmie normalnie, to sobie przewraca, żeby było odwrotnie. Może nudzi go, że z mamą trzyma zawsze tak samo? 

I jego numerem jeden jest chowanie się. Bierze do rączki kocyk, ubranko czy cokolwiek czym może się zasłonić i zasłania twarz. Ja wtedy udaję, że go szukam, a jak się odsłania to z radością w głosie mówię "O jest Krzyś". Jak on to lubi. Bawi się kilka razy w ciągu dnia. I to takie kilkuminutowe sesje. Niesamowite ile to wnosi radości do jego życia :)

16 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemnie się czyta o rozwoju Krzysia. :) u nas też ostatnio najlepsze są zabawki grające. Ale tylko te duże, jak pchacz czy stolik edukacyjny. I właśnie zastanawiałam się nad kostką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy taką: https://www.youtube.com/watch?v=svnMoLe3N0I. Dźwięk jest koszmarny, ale już się przyzwyczailiśmy. Poza tym jest bardzo fajna.

      Usuń
  2. eh te poranne pobudki - skąd ja to znam! ale przynajmniej masz długi wieczór dla siebie!
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzięki temu mam czas na bloga i na pracę :)

      Usuń
  3. Mój Filip jeszcze sobie cyca rano ;) Taka trochę wygoda dla mnie... Widzę, że Krzysiu też się tak ogląda do tyłu jak jedzie w wózku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woli wstawać w wózku, ale że mu zabraniamy to tylko tyle mu zostało.

      Usuń
  4. Dziecko rośnie nie wiadomo kiedy, a czas spędzany razem jest coraz fajniejszy :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno do momentu jak dziecko idzie do szkoły.

      Usuń
  5. Słodki maluszek, chociaż to już nie taki maluszek:) zabawa w rozbieranie się najbardziej mnie rozbawila:D
    Swoją drogą śliczne imię (moj synek tez ma tak na imię:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nic dziwnego, że imię Ci się podoba :)

      Usuń
  6. Dziś znowu o Was myślałam, Wy 14 My 4, heh PS. Napisze, pamiętam, w końcu obiecałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosną Ci chłopaki. Dziękuję za historię. Pojawi się w środę.

      Usuń
  7. Jak ja się cieszę że Krzysio rozwija się wyśmienicie.Pamiętam jak pisałam na początku żeby dodać Ci otuchy a tutaj proszę jakie wyśmienite relacje! Oby do przodu A z chodzeniem na każego przyjdzie pora.
    trzymajcie się dzielnie !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chodzeniem to nie mam ciśnienia. Rozkoszuję się chwilą, kiedy na spacerach mi nie ucieka.

      Usuń
  8. My mamy takie pianinko z Kubusiem Puchatkiem, które co jakieś czas, jeśli nie jest przez dziecko dotykane to zaczyna samo coś grać i Kubuś coś tam mówi po francusku. Jak tylko zaczyna mówić albo grać samo z siebie to Loki natychmiast się odwraca i pac pac po klawiszach, żeby się wyłączyło ;) (bo jak się wciśnie klawisze pianinka to się automatyczny dźwięk wyłącza) :). Pięknie się Krzyś rozwija :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też mu do końca nie pasuje nadmiar bodźców.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.