piątek, 24 lipca 2015

Wcześniacze historie - Oliwia 35 tydzień

To druga historia w ramach Wcześniaczych historii. Co to jest i czemu ta akcja ma służyć, a przede wszystkim jak dołączyć możecie przeczytać tutaj. A dziś przedstawiam Wam dzielną Oliwię, której mama urodziła w wyniku stanu przedrzucawkowego. A potem Maleńka też się nacierpiała. Ale to kolejna historia z happy endem. Zapraszam do lektury ich historii.



METRYCZKA:

Imię dziecka: Oliwia
Aktualny wiek: 12/11
Poród w tygodniu: 35
Waga przy narodzinach: 2090
Punkty Apgar: 10
Poród: cesarskie cięcie
Karmione: odciągniętym mlekiem matki przez prawie 2 miesiące, potem z sukcesem pierś, prawie 10 miesięcy
Problemy okołoporodowe i podczas pobytu w szpitalu: poród rozwiązany cesarskim cięciem w wyniku ciężkiego stanu przedrzucawkowego. Zespół zaburzeń oddychania I/II stopnia, niewydolność oddechowa, dwukrotnie intubowana CPAPem, zaburzenia rytmu serca, drgawki noworodka, odma opłucna zakończona dwukrotnym drenażem.
Pobyt w szpitalu (jak długo): 16 dni
Szpital: św. Rodziny w Warszawie
Problemy zdrowotne po wyjściu ze szpitala: niedokrwistość, aktywne zakażenie wirusem CMV (cytomegalia) wstrzymanie szczepień z tego powodu do czasu wydalenia wirusa z krwi, zapalenie płuc w drugim miesiącu życia leczone szpitalnie antybiotykiem, wzmożone napięcie mięśniowe rehabilitowane metodą NDT Bobath.

Kilka słów od mamy:

Do szpitala trafiłam ot tak po prostu. Byłam umówiona z panią doktor, że już czas na przyjęcie i stałą obserwację. Miałam powoli objawy stanu przedrzucawkowego - mroczki przed oczami, poczucie ogłuszenia- ale wciąż bez białkomoczu. Było dobrze. Wieczorem ciśnienie szło jednak w górę, a brałam już naprawdę sporo leków. Powyżej 160/100. Rano ordynator oznajmił, że jest białko w moczu i trzeba rozwiązać ciążę cięciem cesarskim. Pro forma odczekał, aż się zgodzę i dał plik dokumentów do podpisania. Potem już szybciutko - sterydy, strój na salę i płacz mojej córeczki. Boże jaka była śliczna...

Wszystko było dobrze, do chwili kiedy przyjechała na neonatologię. Tam zaintubowali ją, bo nie miała jeszcze wykształconych pęcherzyków płucnych. Było dobrze. Źle zadziało się w drugiej dobie... odma opłucna. Drenaż. Wysunięcie się drenażu, jednak za wcześnie to nastąpiło. Ponowna operacja... ogólnie stan dziecka ciężki. 
Potem... już było dobrze.
 Ale tego się nie zapomina...emocji i cierpienia, że tak cierpi Twoje dziecko. 
Od początku wiedziałam, że jestem potencjalną kandydatką do stanu przedrzucawkowego z racji pierwszej ciąży oraz nadciśnienia tętniczego. Sygnalizowałam swoje obawy mojej lekarz, ale pochodziła do nich zbyt lekko.


Niestety uważam, że nie doszłoby do pewnych sytuacji gdyby nie lekarze. Moja lekarz prowadząca i lekarze, którzy przyjęli mnie do szpitala w 30 tygodniu. Już wtedy były sygnały, że może być niebezpiecznie - sterydy jednak nie otrzymałam.
Na szczęście... w dniu porodu byli właściwi lekarze, na właściwym miejscu.
Oliwia to śliczna, uśmiechnięta dziewczynka, po której gdyby nie blizna po operacji, nikt nie powiedziałby, że tyle przeszła. 
Cudownie się ją wychowuje:)

11 komentarzy:

  1. Pisałam to przecież sama... a wzruszyłam się jeszcze mocniej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że na ostatnim etapie cięcia trafiłyście na właściwych lekarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do końca życia będę za to dziękować

      Usuń
  3. Szok, jak znając Twoją historię medyczną lekarz nie zdecydował się podać sterydów na rozwój płuc Twojej córci?! Można było to zrobić już w 26 tygodniu, a Tobie i Twojej córci oszczędzić cierpienia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż mam dni, że zadaję sobie to samo pytanie...

      Usuń
  4. Może zabrzmi to trochę egoistycznie ale dobrze jest czytać, że nie jest się jedyną osobą z podobnymi przeżyciami. To bardzo pokrzepia i dodaje sił.
    Oby już nic złego Was nie spotkało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to pomaga. Nie jest się samotnym z problemem, przeżyciami.

      Dziękujemy!

      Usuń
  5. Zapraszam do zapoznania się z moim tekstem "Wcześniak to jak dorosły na wojnie" na mojej stronie razburzarazsloneczko.pl. Zapraszam też na Fb na raz burza raz słoneczko czyli jak przetrwać macierzyństwo. Mamy wcześniakow, nie dajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że tak dobrze się to skończyło... Uff.

    OdpowiedzUsuń
  7. To straszne, że nie tylko los kobiety ale przede wszystkim jej dziecka zależy od lekarzy. Trafiasz nie na ten zespół, nie na tą zmianę i wszystko toczy się w niewłaściwym kierunku... Czas leczy rany, niech Oliwka będzie szczęśliwym, uśmiechniętym dzieckiem, a Wy rodzice cieszcie się Nią każdego dnia na nowo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też miałam cesarkę - w pierwszym dniu 35 tc - z powodu stanu przedrzucawkowego. Przed ciążą byłam całkowicie zdrowa. Ciążą od początku fatalna - pierwsze 3 miesiące ciągłe plamienia i krwawienia , 3 razy szpital, 4 miesiąc - piasek w nerce, stan zpalany dróg moczowych od tego, antybiotyk, szpital tydzień, 5 m-c cytomegalia u mnie o b. ciężkim przebiegu (powikłana ostrym zapaleniem wątroby, stan zapalny serca) prawdopodobnie podłapana w szpitalu miesiąc wcześniej, 6 miesiąc cały w szpitalu, 32 tc - masywny białkomocz, wzrost ciśnienia, stan przedrzucawkowy - cięcie na początku 35 tc. Cięcie pionowe z jednoczesnym usunięciem mięśniaka 7cm który wyrósł na przedniej ścianie macicy. Dziecko ma już 4 lata - fizycznie i umysłowo rozwinięty ponad wiek :), mimo że pierwszy rok był rehabilitowany metodą Vojty (zaburzone napięcie mięśniowe, nie podnosił głowy długo). U mnie prawdopodobnie stan przedrzucawkowy był skutkiem ciężko powikłanej infekcji CMV ( zaburzenia krzepliwości na skutek zapalenia wątroby, zaburzenia rytmu serca, tętna, ciśnienia na skutek infekcji). Chciałam mieć dwoje dzieci ale żaden lekarz nie jest w stanie oszacować ryzyka kolejnej ciąży, więc pewnie zrezygnuję... zwłaszcza ze za 3 lata stuknie mi 40-tka :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.