piątek, 22 maja 2015

Nowy fotelik, czyli dalej jeździmy tyłem

Nadszedł czas wielkich zmian dla naszego Brzdąca. Jako, że wcześniej na wybór fotelika nie mieliśmy ani czasu ani siły, to kupiliśmy co było i bez żadnego zagłębiania się w szczegóły. Tak więc Krzyś do tej pory jeździł w foteliku (a raczej nosidle) bez atestów i bez badań. To nasze "cudeńko" było do 10 kg, więc teraz nadszedł czas zmian. Poważnych i bardzo trudnych.

ceneo.pl

Na zdjęciu widzicie nasz wybór. Padło na Britax Max Way. Chociaż to raczej fotelik wybrał nas, a nie my go. To był jedyny fotelik, który mieści się do naszego auta. Mieści... to dużo powiedziane. Siedzenie pasażera jest maksymalnie przesunięte do przodu i ustawione w takiej pozycji, że na dłuższą trasę to chyba nikt by nie wytrzymał. Ale na szczęście nasza rodzina jest 3 osobowa :)

Pisałam, że to czas trudnych zmian. Oj bardzo. Piszę ten post, bo może ktoś mi podpowie jak sprawić, żeby dziecko tak tego nie przeżywało. Już tłumaczę o co chodzi.

Zawsze z Krzysiem jeździła sama do lekarzy. Gdybym miała jeździć z mężem to musiał by zrezygnować z pracy. Pamiętacie, zamieszczałam nasz terminarz, o tutaj dokładnie. No to widzicie, że nie było opcji, żeby mógł jeździć z nami. Więc Krzyś jeździł ze mną z przodu. Myślałam, że jak się wyłączy poduszkę to on jest tam bezpieczny. Teraz już wiem, że to do końca tak nie jest. A jeździł z przodu, bo wszystkim dzieciom trudniej oddycha się w foteliku. Jak do tego dołożyć
wcześniaczą skłonność do bezdechów no to nikt się matce chyba nie dziwi, że nie zostawi dziecka z tyłu. No po prostu nie mogłam się skupić na jeździe. A że rozważając wszystkie za i przeciw monitora oddechu zdecydowałam się na ten z płytkami, no to w samochodzie nie miałam alarmu tak  jak w domu.

Więc tak jechałam często go dotykając itp. On się przyzwyczaił. Że mama jest obok. Że jak trzeba to poda smoczek, albo pogłaszcze po policzku jak jest smutno i źle. A jak jest kryzys to i za rękę potrzyma. Tak, stałam się mistrzem prowadzenia jedną ręką. No i nadszedł czas zmian.

Krzyś dorósł do górnej granicy wagowej fotelika, więc trzeba było go zmienić. Główka jeszcze się mieściła, ale no cóż, przytył chłopak. Niektórzy to może już dawno temu by zmienili fotelik, bo mu nóżki wystawały, ale to nie jest powód do wymiany. Zresztą Krzyś uwielbiał kopać w siedzenie :)

Przed wymianą fotelika tym razem miałam dużo czasu. Mogłam poszukać i poczytać. Teraz blogosfera huczy o fotelikach tyłem. I dobrze, bo inaczej kupiłabym przodem, bo taniej. I wszyscy tak jeżdżą. A z resztą ja miałam ogromne obawy czy znajdziemy cokolwiek co by się nadało do naszego maleńkiego autka.

Co prawda polskie przepisy milczą (jeśli się mylę to mnie poprawcie) o przewożeniu dziecka tyłem, o tyle nasi sąsiedzi w Szwecji wożą swoje dzieci do 3 czy też 4 roku życia tyłem. Dlaczego tak wydziwiać? Zapraszam na filmiki, które mnie przekonały, że będę dziecko wozić tyłem:




To zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Szczególnie ten drugi, gdzie widać różnicę w zachowaniu ciała podczas wypadku.

Ale wracając do mojego problemu. Krzyś jeździ tyłem, co mu nie przeszkadza. Od zawsze jeździł tyłem. A teraz jest fajniej, bo jest wyżej i widzi dużo więcej niż wcześniej. Więc to mu się podoba. Jedyny problem to, że mama jest z przodu, a on z tyłu. Mam lusterko i on też już obczaił, że mamę w nim widać, ale to i tak nie rozwiązuje jego problemu: mama ma być na wyciągnięcie ręki. Jest dobrze jak jest przyjemnie wyciszony, to łapie misia za łapkę i zasypia. Ale jak jest zmęczony po wizycie u lekarza czy po rehabilitacji to już tak kolorowo nie jest. Płacz jest ogromny. I wiem, że jedyne co jest w stanie go ukoić to mama obok. A to niemożliwe. Nawet jeśli miałby przestać płakać, gdybym go posadziła przodem, nie zrobię tego. Wizja, że może mu się coś stać, kiedy ja prowadzę... chyba bym już się z tego nie podniosła. Tak chociaż wiem, że zabezpieczam go najlepiej jak umiem.

Tylko ten płacz. Ja staram się ograniczać jego płacz do minimum. Ale tu jestem bezsilna. Ma jakieś zabawki przy sobie (niestety jeszcze nie ma ulubionej przytulanki), ale to nie pomaga na największe kryzysy. Na razie mój plan to przeczekać, chyba, że macie lepsze rady?

Oj, narobiłam sobie problemu, że się tak przyzwyczaił. Ale każda mama, która jeździła ze swoim wcześniakiem sama, bez monitora oddechu chyba mnie rozumie.

A na koniec dodam wam jak wybierałam fotelik dla Krzysia:


  1. Swoją przygodę z fotelikami tyłem rozpoczęłam od tego bloga osiemgwiazdek.blogspot.com.
  2. Już przed samym wyborem weszłam na stronę http://fotelik.info/pl/testy/.
  3. Tam szukałam fotelików w dwóch kategoriach 9-18 i 9-25. 
  4. Oceny tam podawane to wyniki testów ADAC. Jako, że dla mnie liczy się tylko bezpieczeństwo, a inne sprawy nie są tak ważne, to uszeregowałam foteliki według oceny za bezpieczeństwo.
  5. Brałam pod uwagę tylko te z oceną 5 lub 4 za bezpieczeństwo.
  6. Odrzuciłam wszystkie foteliki z systemem ISOFIX, bo moje auto go nie ma. 
  7. Odrzuciłam też CybeXy, przez ten filmik, który jest na tej samej stronie co te tabelki. Z resztą jakoś nie podobają mi się. Bałabym się, że w lato będzie mu strasznie gorąco.
  8. Ostatnim krokiem było sprawdzenie u producentów, albo w różnych sklepach listy pojazdów w których można montować dany fotelik. Ostatecznie okazało się, że zamontowany mam taki, który teoretycznie w moim aucie się nie mieści :)
  9. I na końcu pojechaliśmy do sklepu, żeby przymierzyć. 

19 komentarzy:

  1. Podobnie wybieralismy fotelik jak Ty. Biorąc pod uwagę noty 4 i 5.
    A próbowałaś śpiewać, nucic mówić do Krzysia? albo puscic jego piosenki ulubione? gdy jadę sama z Laura i marudzi to śpiewam to na głos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem jest taki, że jak on zaczyna marudzić to moje mówienie czy śpiewanie jeszcze pogarsza sprawę. Ostatnio pomogła muzyka rockowa. Ale nie zawsze pomaga.

      Usuń
  2. Dobry wybór fotelika :) jedyny pomysł jaki przychodzi mi do głowy to użycie lustereczka, ale napisałaś, że już używacie. Ewentualnie jakąś zabawka grająca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma pozytywkę i sam ją włącza czasem. Też już nie wiem co więcej.

      Usuń
  3. Ja mam fotelik do jazdy przodem. O fotelikach do jazdy tyłem dowiedziałam się tydzień po zakupie nowego fotelika. Mój Filip bardzo lubi jazdę autem więc nie trzeba go specjalnie zabawiać. Wystarczy mu to co dzieje się za oknem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dokonałabyś innego wyboru gdybyś wiedziała, że są te montowane tyłem? Bo jeśli tak to szkoda. Ja bardzo się cieszę, że na grupach wcześniaczych poruszono ten temat. Inaczej to bym nic nie wiedziała.

      Usuń
  4. Dla mnie przewóz dziecka to sprawa mega ważna! Mam na tym punkcie lekko mówiąc fioła. Ale to napewno dobrze bo ostrożności nigdy nie za wiele. Teraz znów zmieniłam fotelik na Maxi-Cosi RodiFix z polecenia znajomej która pracowała w firmie zajmującej się produkcją. Z takimi sprawami nie było u mnie żartów nigdy bo jak słyszę o kolejnym wypadku i ofiarach tego zdarzenia to dostaję gęsiej skórki. A z synkiem jeżdżę bardzo często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wypadek to chwila nieuwagi. Mąż był przeciwny takiemu zakupowi. Jego argument brzmiał: "Ale ja nie zamierzam mieć wypadku". Bo przecież każdy wychodzi z domu i myśli, a dziś to sobie w kogoś walnę.

      Usuń
  5. My też kolejny fotelik wybraliśmy taki, żeby młoda jeździła w nim tyłem...W Szwajcarii dzieci do 4 roku życia mają obowiązek jeżdzić tyłem...Taka wątła szyjka nie wytrzymała by takiego szarpnięcia nawet przy drobnej słuczce! Wybraliśmy espiro ale widzę, że wasz też fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My wybraliśmy taki jaki wszedł do Pandy.

      Usuń
  6. Mój Młody niestety ze względu na ciężką chorobę lokomocyjną najlepiej podróże znosi przodem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O biedactwo. Mam nadzieję, że mu to minie.

      Usuń
  7. Cześć Justyna, czy fotelik jest regulowany? Ja kupowałam w zeszłym miesiącu BabySafe Husky właśnie ze względu na możliwość regulacji w 3 pozycjach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy niby jest, ale tylko przy montażu. Nie można tego zmieniać w trakcie jazdy. Wiem, że są modele które mają taką opcję. Można zmieniać pochylenie przy pomocy tej nóżki widocznej z przodu.

      Usuń
    2. Ale ten o którym mówisz jest montowany przodem. I nie mogę też znaleźć testów na ten fotelik. Cena przystępna nie powiem. 3-krotnie tańszy i może ma opcję, której mój nie ma. Za to w tym montowanym tyłem dziecko jest bezpieczeństwie. Jak pisałam to był mój priorytet. Inne bajery typu możliwość regulacji mnie nie interesowały.

      Usuń
  8. Ja dla wcześniaka mam Baby Sleeper Romera. Od 0-10kg. Świetna sprawa, choć tym sposobem mam 2 wózki - jeden normalny i do niego fotelik inglesina Huggy (do clasicca pasuje tylko ten fotelik, który absolutnie nie nadaje się dla dzieci poniżej 3kg) i podwozie pod ten fotelik/gondolkę Romera bo wagę też ma słuszną i nie dałabym rady go nosić. Odnnierając brzdąca 2,01kg absolutnie Huggy Multifix nie nadawał się. Chyba bym nawet tych 5kg dziecka nie dowizoła żywego, tak przygina brodę do klatki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnego z powyższych nie znam, tak więc fanie, że się podzieliłaś opinią. Wyszukałam sobie ten fotelik Romera i wygląda naprawdę super. Ciekawa jestem tylko czy naprawdę dziecko może leżeć podczas jazdy? Bo na jednej stronie taką informację przeczytałam.

      Usuń
    2. Tak, może leżeć jeśli fotelik/gondola jest do tego przystosowana. Romer w środku ściany ma wyściełane, choć cały jest plastikową skorupą. Wewnętrzna wyścióka pochłania energię. Cała gondola jest tak zaprojektowana, że podczas wypadku nie przekręca się - kotwy zamocowane są na 2 szczytach. W środku są regulowane pasy. Jako że Romer jest wiodącym producentem foteików dziecięcych ten również ma wszelkie homologację i wysokie noty w crash testach. Swojego kupowałam dosłownie 2 dni przed odbiorem dziecka z Polnej. I uważam, że to był mój najlepszy zakup. Bezpieczeństwo na najwyższym poziomie zarówno podczas ew.wypadku jak i codziennej jazdy samochodem - ta nieszczęsna przyginająca bródka....No i wygoda dla malucha, zwłaszcza na jakieś dłuższe trasy. Niewątpliwie zajmuje dużo miejsca w aucie, bo można go tylko zamocować na tylnej kanapie i to jeszcze tam, gdzie są na środku pasy. Zajmuje 2 miejsca ale bezpieczeństwo najważniejsze.

      Usuń
    3. O to do mojego auta by sie nie zmieściło:) ale dobrze że pokazałaś ten fotelik tutaj. Moze jakaś mama sie zainspiruje.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.