poniedziałek, 11 maja 2015

Badania krwi u dziecka

W pierwszej wersji tego postu zaczęłam go pisać tak: STOP dalszy ciąg dla osób o mocnych nerwach. Dlaczego? Bo będzie o chorobach dzieci. A zagrożenie zdrowia jest tym co przeraża tak bardzo, że o tym się nie mówi. A chyba powinno.  Często matka, która biega z maleństwem od specjalisty do specjalisty słyszy, że wyszukuje dziecku choroby. Że niech nie robi z dziecka niepełnosprawnego (to częściej w kontekście rehabilitacji) i wiele innych takich. Czy normalne jest mówienie: a dziś byłam z dzieckiem na bilansie i zrobiliśmy kontrolne badania krwi?
www.kobietadiagnostyka.pl
Zgaduję, że większość się wzdrygnęła na samą myśl o pobraniu krwi. Wiem, ja też. Oj mamy za sobą trudne pobrania, bo jak to pani stwierdziła: igła jest chyba większa niż jego żyły. To było zaraz po wyjściu ze szpitala. Dokładnie w drugim tygodniu po wyjściu. I to była już nasza 2 wizyta u lekarza od tego czasu. Dla mam wcześniaków to nic dziwnego. Każdy wcześniak przechodzi kontrolę u neonatologa, a potem przy zapisie do pediatry, ten najprawdopodobniej też będzie chciał zobaczyć dziecko. No a potem  mozolne wykonywanie wszystkich badań…

Ale są tu też mamy, które urodziły o czasie i bez komplikacji. I pamiętam, że pod tym postem były zaskoczone, że pierwszą wizytę u lekarza z każdym dzieckiem należy odbyć w ciągu 7 dni od wyjścia ze szpitala. A potem powinno chodzić na bilanse. Tu lekarz powinien zmierzyć, zważyć i obejrzeć dziecko. Sprawdzić czy dziecko widzi i słyszy. A także poinformować rodziców o konieczności wizyty u dentysty. No oczywiście jeśli są już zęby J A w wieku 10 lat odbyć badanie tarczycy TSH.

To tyle jeśli chodzi o teorię. A praktyka? Wiadomo, że obowiązek obowiązkiem, ale przecież nikt nie będzie zmuszał rodzica, żeby zadbał o własne dziecko. I tak wg. danych GUS z 2013 roku tylko 71% noworodków zostało przebadanych przez lekarzy. Wraz z wiekiem dzieci wartości te drastycznie spadają, aż do 28%. A przecież tylko do 2 roku dziecko powinno być pod stałą obserwacją lekarzy. Potem badania kontrolne przysługują co 2-3 lata. I to też jest najwidoczniej zbyt dużo.

Wiadomo, że nikt nie lubi niepotrzebnych badań. Bo jest strach, a nóż coś wykryją? Wiem, że taki strach jest, bo sama tak mam. Jednak robię cytologię i inne takie, bo a nóż coś tam będzie, a oni tego nie wykryją, bo się nie zbadałam? Teraz jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie. Dla mojego synka jestem całym światem. No może nie całym, a jakimiś 70%. 25% to tatuś a 5% to reszta rodziny. Chyba przechodzi lęk separacyjny czy coś, bo się od mamy odkleić nie chce. No ale wracając do tematu.

Dla mnie mamy wcześniaka badania krwi to norma. Szczepienie nie robi na mnie najmniejszego wrażenia. Pobieranie krwi to jest dla mnie już też sprawa łatwiejsza, ale początki… No to już wam opisywałam wyżej. I mimo, że traumę mam (na szczęście tylko ja, Krzyś nie) to badam dziecko regularnie. Ba, ja to się nawet dopominam, że chyba powinniśmy zrobić morfologię i oczywiście żelazo. Bo jak każdy skrajny wcześniak, Krzyś nie zdążył pobrać żelaza jeszcze w brzuszku. Ominął III trymestr. I dzięki takim badaniom dostał zastrzyki na niedokrwistość, tak że nie musieliśmy przetaczać krwi.

Ja się dopominam tylko o morfologię i żelazo, bo Krzyś jest jeszcze mały. Ale, dzięki kampanii prowadzonej przez sieć laboratoriów medycznych Diagnostyka „Jestem kobietą i dbam” dowiedziałam się, że u dzieci, jak i u dorosłych warto co dwa-trzy lata wykonywać  badania ogólne: poziomu glukozy, morfologię i badanie moczu, tak aby śledzić czy parametry są właściwe, czy szybko rozwijający się organizm dziecka  nie ma jakiś braków. Ale wiadomo jak to jest. Badania robi się jak już się coś dzieje. 

  •      Morfologia – szczególnie warto, jeśli dziecko jest nadmiernie blade, osłabione, nie ma apetytu, lub słabo rośnie. Dla mam wcześniaków to szczególnie ważne, bo problem przyswajania żelaza jest im znany. A zbyt niskie stężenie go we krwi jest najczęstszą przyczyną anemii. W morfologii krwi znajduje ona potwierdzenie w obniżonym poziomie hemoglobiny (Hb) i ilości czerwonych krwinek (erytrocytów, RBC)

  •      Badania moczu – kto pobierał, ten wie, że sprawa wymaga albo refleksu albo cierpliwości (szczególnie u niemowlaków). Szczególnie warto gdy narasta odwodnienie organizmu, pojawia się białko w moczu lub jest podejrzenie zakażenia układu moczowego. Badanie ogólne moczu może też ujawnić choroby wątroby, nerek, cukrzycę, czy w końcu kamic moczowej.

  •      CRP – pojęcie mamom wcześniaków również dobrze znane. My na szczęście nie musieliśmy się nim przejmować, kiedy Krzyś leżał w szpitalu. Ale były dzieci, które w tym czasie zmagały się z infekcjami, a ich mamy przeżywały każde pogorszenie się wyników. Oznaczenie białka C-reaktywnego (CRP) pozwala na wykrycie stanu zapalnego. Zwykle podwyższony poziom wskazuje na przebieg infekcji, ale też w urazach, chorobach reumatologicznych, nowotworach.

  •         Badanie poziomu cholesterolu całkowitego – To dla mnie zupełnie temat nie znany. Zupełnie nie zdawałam sobie spraw, że zmiany stłuczeniowe można wykryć już u dwulatków. Wtedy jeszcze nie dają o sobie znać. A na tym etapie zmiany są jeszcze odwracalne. Wyobrażasz sobie, że możesz ocalić swoje dziecko przed zawałem czy udarem, który miałby za kilkadziesiąt lat? A uwierz mi, że udar w wieku lat 30, nawet jeśli wyjdzie się z niego prawie bez szwanku, nie odchodzi bez echa. A tu wystarczy modyfikacja stylu życia i diety i możesz uratować mu życie. Lipidogram (a przynajmniej stężenie cholesterolu całkowitego) należy bezwzględnie ocenić u dzieci cierpiących na nadwagę lub otyłość oraz tych, u których występują rodzinne czynniki ryzyka – krewni z cukrzycą, nadciśnieniem, pojawiającymi się w młodym wieku:  miażdżycą, zawałem serca lub udarem mózgu. Warto zatem badać dziecko pod tym katem na różnych etapach rozwojowych (przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum).

  •         Cukrzyca – choroba, o której słyszał chyba każdy. I niestety jest coraz częściej diagnozowana i to u coraz młodszych dzieci. Z reguły cukrzyca kojarzy nam się z nadwagą i otyłością (cukrzyca typu 2). Jednak są też jej inne odmiany, np. typu MODY Ma łagodny przebieg, na ogół nie stwierdza się typowych objawów cukrzycy, leczenie polega na stosowaniu diety cukrzycowej.  Nie można zapomnieć o cukrzycy  typu 1 ,która stanowi około 8% wszystkich przypadków zachorowań na cukrzycę. Najczęściej  jednak dotyczy właśnie dzieci i  młodzieży oraz  osób przed 30. rokiem życia (w 85–90%) . Początek choroby ma najczęściej miejsce między 12–15. rokiem życia. Poszczególne rodzaje cukrzycy różnią się między sobą patogenezą i leczeniem, ale każda z nich może doprowadzić do przewlekłych powikłań, takich jak m.in. choroby sercowo-naczyniowe, zaburzenia funkcji nerek i widzenia. Każdą też wykryć można poprzez proste oznaczenie glukozy na czczo we krwi.

  •       Alergie – i to jest coś co spędza sen z oczu młodym matkom. Szczególnie na etapie rozszerzania diety. Ale mamy nie tylko alergie pokarmowe. Są też wywołane przez substancje wziewne, jad owadów czy sierść zwierząt. Żeby sprawdzić reakcje alergiczną należy wykonać oznakowanie przeciwciał IgE, których poziom wzrasta m.in. w alergiach i chorobach pasożytniczych. Następnym krokiem może być badanie przeciwciał IgE specyficznych względem składnika pokarmowego, który podejrzewamy o wywołanie objawów alergii. Za część alergii pokarmowych odpowiadają przeciwciała klasy IgG. Test ImmuPro300, wykrywający IgG przeciw 270 alergenom pokarmowym można wykonać już u dzieci powyżej 1,5 roku życia, jest to o tyle łatwiejsze, że nie wymaga wielu nakłuć jak przy testach skórnych, pobiera się tylko niewielką ilość krwi w jednym pobraniu.

  •      Tarczyca – pierwsze badanie tarczycy wykonuje się u noworodków w teście przesiewowym, aby wykryć wrodzony brak tarczycy. W wieku 10 lat u dziecka należy jeszcze raz zbadać stężenie TSH . Nieprawidłowe funkcjonowanie tarczycy może mieć wiele skutków ubocznych tj.  zahamowanie wzrastania, opóźnienie dojrzewania kośćca, opóźnione dojrzewanie płciowe, brak koncentracji, przyrastanie wagi pomimo zmniejszonego łaknienia, a nawet opóźniać umysłowy rozwój dziecka.

  •      Witamina D – to jedyna witamina, którą możemy sobie wytworzyć. Trzeba tylko dużo przebywać na powietrzu. Ale nawet jeśli dużo jesteśmy na powietrzu, to przecież smarujemy się kremami z UV. Dlatego zaleca się suplementację tej witaminy. Najlepiej zasięgnąć porady lekarza, ponieważ nie tylko niedobór tu szkodzi, ale i jej nadmiar.

  •      Celiakia – no to straszy. Każda mama rozpoczynająca wprowadzanie glutenu do diety dziecka niemalże z przerażeniem w oczach obserwuje swoje maleństwo. Bo skąd wiedzieć czy wysypka, wymioty, biegunka czy brak apetytu to nietolerancja glutenu, a może alergia, a może gorszy dzień dziecka? W Polsce aż 1 na 215 dzieci w wieku szkolnym choruje na celiakię, nie jest to jednak jedynie choroba wieku dziecięcego. Obecnie najczęściej rozpoznaje się to schorzenie u osób dorosłych. W takich przypadkach postawienie diagnozy ma zazwyczaj miejsce dopiero po ok. 10 latach od wystąpienia pierwszych symptomów, ponieważ u młodzieży i dorosłych celiakia ma często nietypowe objawy, choć częste grypy żołądkowe, niestrawność, bóle brzucha powinny wzmagać czujność rodziców. Dlatego też w pamiecie badań dla dzieci znalazło się badanie  P/c. p .transglutaminaza tkankowa (anty-tTG) w klasie IgA, które jest skutecznym skriningiem dotyczącym celiakii.
Wpis powstał we współpracy z siecią laboratoriów Diagnostyka. Zapraszam was do skorzystania z bonów rabatowych. Możecie zbadać nie tylko swoje dziecko, które nie ukończyło 16 roku życia, ale również wykonać badania przygotowujące do ciąży, albo takie w trakcie ciąży. Po więcej szczegółów kliknij tutaj www.kobietadiagnostyka.pl. A może uda się wygrać jedną z nagród?
www.kobietadiagnostyka.pl

19 komentarzy:

  1. Nasza Laura po porodzie miała od raz robione badanie CRP z racji iż była w zielonych wodach plodowych lekarze dmuchali na zimne na szczęście poziom ok:) Teraz wciąż chcę się wybrać pobrać krew z Laurą bo wciąż nie mamy oznaczonej grupy krwi.
    .ale jak mysle o kluciu....wrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzyś też nie ma grupy krwi. Gdzieś słyszałam, że dzieciom się ona czasem zmienia i dlatego nie oznaczają od razu w szpitalu, ale jakoś mi się w to nie che wierzyć...

      Usuń
    2. Mi lekarz mówił, że małym dzieciom się nie bada, bo dużo tej krwi potrzeba, żeby oznaczyć grupę.

      Usuń
  2. Czasami czuję się jak wyrodna matka - czytam wpisy innych mam o ich łzach podczas szczepień, o pobraniu krwi u przedszkolaka i nie rozumiem ich reakcji. Dopiero po chwili zdaje sobie sprawę, że to synowskie wcześniactwo mnie uodporniło...transfuzja u kilogramowego dziecka. NIgdy nie później nie rozkleiłam się na szczepieniu czy pobieraniu krwi. Pewnie wiele matek skarciło by nas (mnie i męża) za nasza postawę podczas badań. Nie rozczulaliśmy się i w miarę możliwości kolaborowaliśmy z personelem . Jak to nam kiedyś powiedział jeden z neonatologów najgorsi są przewrażliwieni rodzice...choć i tych ja osobiście, do pewnego stopnia, staram się rozumieć. U nas w szpitalu dziecko ma pobieraną krew ze stopy i wysyłaną do szpitala pediatrycznego we Florencji wcelu wczesnego wykrywanie chorób wrodzonych, endokrynologicznych, metabolicznych i krwi. Ponadto dzieci, które po urodzeniu karmione były pozajelitowo, coś około pierwszego roku życia mają markery na HIV i Żółtaczkę. Brzmi groźnie, ale lepiej dmuchać na zimne. Ja czasami śmieję się sama do siebie, że Stefano to ma skontrolowany każdy centymetr ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzisz nie tylko wy jesteście tacy mało wrażliwi :) A z tą kontrolą każdego centymetra ciała to coś jest.

      Usuń
    2. Hej, spoko, moje pierwsze dzieci nie były wcześniakami, a też mnie nie ruszały szczepienia i pobierania i nawet transfuzja krwi i operacja po wypadku córeczki... Matki muszą być silne za swoje dzieci, to pewnie dlatego ;)

      Usuń
  3. My na oddziale pibieramy zawsze...w razie ewentuanych transfuzjii...dziwne,że Was to ominęło.Popieram badania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie wiem czemu, ale u nas badali krew tylko tym, którzy mieli transfuzję.

      Usuń
  4. Z tego, co widzę, to dużo zależy od lekarza. Najmłodszy synek ma inną lekarkę, niż starsze dzieci i ona jest bardzo troskliwa i zainteresowana. Synek ma anemię i żelazo nie zbyt szybko mu się podnosi, ją bardzo ją to nurtuje i co 6 tygodni zleca badania, myśli, z czego to może wynikać, dzwoni do mnie poza godzinami pracy, bo jeszcze wpadła na pomysł innego badania i kurczę, fajna babka ;) Choć mały jest takim pulpecikiem żywym, że gdybym nie widziała wyników krwi, to bym w życiu nie uwierzyła, że ma anemię ;)
    A te wszystkie badania brzmią strasznie. Życzę nam, żeby ci nasi synkowi byli zdrowi, jak rybki :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc na Twoim przykładzie najlepiej widać jak ważne są badania.

      Usuń
  5. My mieliśmy raz badania krwi przy grypie wirusowej i to też wyproszone.
    Ja jestem z tych co uważają, że jak coś nas niepokoi to trzeba poprosić lekarza o skierowanie i sprawdzić. Co jak co ale matczyna intuicja bardzo często się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od lekarza do lekarza... skąd ja to znam :( Igły, strzykawki, usg itp... Nie życzę nikomu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usg z tego wszystkiego jest najmniej straszne dla mnie. Krzyś zawsze próbuje się sam badać :)

      Usuń
    2. Dla mnie usg przez ciemiączkowe było okropnym przeżyciem. Trzy dni przed badaniem naczytałam się ile to chorób można przez to wykryć...

      Usuń
  7. Gdy urodził się Franio, nikt mi nie powiedział, że mam z nim iść na wizytę w ciągu pierwszego tygodnia po wyjściu ze szpitala. Ja nawet byłam w przychodni zapisać się na wizytę położnej i dalej nic ani słowa. Położna też nas w pełni olała, także nie ma się co dziwić, że ludzie nie wiedzą, nie chodzą do lekarza i dzieci nie badają. Bo nasza służna zdrowia temu nie sprzyja ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego postanowiłam przyłączyć się do tej kampanii. Jeżeli służba zdrowia nas nie chce informować musimy to robić sami. Przecież od tego zależy zdrowie naszych dzieci.

      Usuń
  8. Młoda miała już parę razy pobieraną krew. Na szczęście wszystko było i jest ok. Niebawem wybiorę się z nią na morfologię. Najgorsze było dla mnie jak miała 6 tygodni i krew pobieraną z główki. Nie byłam przy tym...odchodziłam od zmysłów a moja mama pielęgniarka asystowała koleżance, która to robiła. Młoda w tym czasie sobie zasnęła i krew nie chciała lecieć...musiały powtórzyć zabieg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle, że spała. Mój raz tylko przespał szczepienie. Ale to malutki był jeszcze.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.