piątek, 17 kwietnia 2015

To kiedy następne?

Jak wiecie zbliża się rok od urodzenia się Krzysia. Często dzieje się tak, że mama nie chce wracać do pracy i w sumie szybko decyduje się na następne dziecko. Potem szybko L4 i można posiedzieć z dzieckiem dłużej w domu. I przyznam się szczerze. Jak byłam w ciąży to zastanawiałam się po co czekać z drugim dzieckiem? To nie tak, że byłam zdecydowana na drugie zaraz po. Ale wiele osób wiedziało o moich myślach. Dlatego teraz często słyszę pytanie: to kiedy następne?


To nie jest tak, że wokół mnie są strasznie wścibscy ludzie. Wcale nie. Oni po prostu wiedzą, że naszym marzeniem był mały Krzyś i Zosia. Krzyś miał być starszy i w sumie myśleliśmy, że się spełni nasze marzenie. Aż przyszło rozwiązanie. W 7 miesiącu... Co było dalej to wiecie z początkowych postów. Znajdziecie je tutaj.

Narodziny Krzysia zmieniły nasze marzenia. Teraz chcemy, żeby on był zdrowy i rozwijał się normalnie. A o drugim dziecku nie chcemy myśleć.

Myśl, że będziemy to przechodzić ponownie jest paraliżująca. Nie chcemy podejmować takiego ryzyka. Powiecie, że każda ciąża jest inna i nie ma się co nastawiać negatywnie. Niby i może coś w tym jest, ale na fejsbukowych grupach wsparcia bardzo często mamy, które urodziły jednego wcześniaka pytają inne czy po wcześniaku donosiły kolejne ciąże. Oczywiście ja tu patrzę uważnie na mamy z podobną historią. Poród w 30 tygodniu z powodu odklejonego łożyska.

No więc taka mama pyta i co słyszy. Widzi historie mamy trójki wcześniaków. Albo mam, które donosiły aż do 36 tygodnia. Oczywiście, że po długim pobycie w szpitalu i wielu lekach. Wielu dodatkowych badaniach. Szczerze nie znalazłam mamy w podobnej do mojej sytuacji, która drugą ciążę przenosiłaby bez problemu. Bez żadnych komplikacji donosiła ciążę chociaż do 37 tygodnia. Bo tylko taka ciąża mi się marzy. Beztroska i zakończona w terminie.

I jak można się zdecydować na drugie dziecko? Ja myśląc o narodzinach dziecka widzę OIOM, dziecko intubowane i walczące o życie. I to pewnie by się powtórzyło. Sama nie wiem czemu tak się dzieje, że wiele mam wcześniaków kolejne dzieci też rodzi przed czasem. Nie wiem czy to fakt, że coś z organizmem jest nie tak. A może taka mama całą ciążę chodzi w stresie i to przyspiesza poród?

Nie wiem. Wiem, że na pewno będąc w ciąży stresowałabym się ogromnie. W tej chwili nie potrafię sobie wyobrazić tego jak można urodzić o czasie. Jak to jest urodzić zdrowe dziecko.

Mam przyjaciółkę, która urodziła miesiąc temu. Dzieciątko śliczne, zdrowe, donoszone. A mama pełna spokoju. Matko. Jak ja jej zazdroszczę. Oczywiście, że dopadają ją jakieś słabsze momenty. Przecież jest normalną świeżo upieczoną mamą. Ale jak patrzę na nią to widzę wszystko czego mieć nie będę. A przynajmniej nie umiem sobie teraz wyobrazić jak to jest, kiedy nie musisz się martwić o nadmierną stymulację dziecka, o to w jaki sposób podnosisz i odkładasz dziecko. Nie boisz się, że za chwilę zapomni, że miało oddychać (Krzysiowi się zdarzyło zapomnieć). Nie musisz czekać 4 miesięcy na pierwszy uśmiech. Mój Mały po miesiącu nauczył się ssać na tyle dobrze, że mógł wyjść do domu. Jej po miesiącu już się do niej uśmiecha. Dla mnie to są dwa różne światy.

Lęk o życie dziecka jest czymś o czym nie da się zapomnieć. Ja nie umiem. I to doświadczenie zmieniło mnie kompletnie. I mi się wydaje oczywiste, że i moje marzenia uległy zmianie. Te o których pisałam na początku. O Krzysiu i Zosi.

Wiem, jak mocno kocham Krzysia. Pewnie ją pokochałabym równie mocno. I teraz powiedzcie mi. Czy wiedząc jak mocno kochacie swoje dzieci to czy zdecydowałybyście się na coś w wyniku czego ich życie byłoby zagrożone. Ich normalny i zdrowy rozwój był by ogromnym znakiem zapytania. I niezależnie od stanu zdrowia miało by się tułać od specjalisty do specjalisty? Niech mi wybaczą wszystkie wcześniacze mamy, które szukały w tym poście otuchy i pocieszenia. I nadziei na to, że z kolejnym dzieckiem będzie łatwo, prosto i przyjemnie. Nie mam takich przemyśleń. Ale jeśli znacie takie historie to dawajcie linki czy opiszcie je w komentarzach. Niech się świat o nich dowie. Bo jakoś się ukrywają i widać tylko te bez happy endu.

Mi moja lekarz prowadząca wciskała jakieś kity, że to statystyka i loteria. I nie można się nastawiać, że z kolejnym też tak będzie. No oczywiście, zdarzają się takie sytuacje, że mama w tej "loterii" wygrywa kilka razy, ale przecież to nic pewnego. I zaraz po tym dodała, że kolejna ciąża z miejsca będzie traktowana jak ciąża wysokiego ryzyka. Nie ważne jak będzie. To będzie ciąża zagrożona. No mega pocieszające. Naprawdę...

No i kazała się wstrzymać z kolejnym dzieckiem min. 1,5 roku. Skoro jest tak zajeb***ie bezpiecznie to czemu mam czekać pół roku dłużej niż dziewczyny po cesarkach terminowych? Inny lekarz mi tłumaczył, że tu nawet nie chodzi o okres czasu, bo moja blizna już mocniejsza nie będzie. Tu chodzi o ilość przebytych miesiączek. Coś mi tłumaczył, że po każdej zostaje jakaś błonka czy coś takiego i to zmniejsza ryzyko, że łożysko będzie przytwierdzone do tego miejsca z blizną. Bo im więcej miesiączek tym większa odległość od blizny.

Najgorzej jest z dziadkami. Znając nasze plany nastawili się na gromadkę wnuków. Krzysia pokochali i jak to mówią: widać, że matryca jest dobrze ustawiona to nic tylko robić dalej. I marzą im się kolejne wnuki. Tylko, że oni nie byli z nami na OIOMie. I chociaż wspierali nas, to nie wiedzą co przeszliśmy. Nie wiedzą jak ciężko to przeżyliśmy. I dlatego często mówią coś o kolejnym wnuku. A nam się serce kraja na pół.

Wiem, że wychowanie rozsądnego jedynaka jest trudne. Zawsze tak uważałam. Jednak wolę podjąć ten trud niż ryzykować życiem kolejnego istnienia. Niech się nikt nie czuje urażony, ale w takiej sytuacji chęć posiadania drugiego dziecka jest czystym egoizmem. Ja mam blokadę i drugiego dziecka nie chcę.

38 komentarzy:

  1. To samo jest u nas. Bardzo długo staraliśmy się o Kubę i masa komplikacji, która się pojawiła w ciąży zniechęciła mnie do chęci posiadania kolejnego dziecka. Ucinam zawsze jasno wszelkie próby nakłaniania mnie do drugiego dziecka. Ja się po prostu bardzo boję przechodzić po raz kolejny to samo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w ogóle uważam że dzieci rok po roku to nie jest dobry pomysł. Wiele się nad ten temat naczytalam, a potem w wyniku obserwacji nie potwierdzić, że przy tak małej różnicy wieku któreś z dzieci zawsze jest pokrzywdzone, treści na uwadze rodziców itp. Psychologowie zgodnie twierdzą, że 3 lata to najlepsza różnica, ja uważam że że 5 lat to fajna różnica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o tym. Ale w sumie to też nie szukałam takich informacji.

      Usuń
    2. Jak dla mnie im mniejsza różnica tym lepiej (na podstawie doświadczeń własnych i obserwacji znajomych rodzin). Nie jest prawdą, że któreś dziecko jest poszkodowane. A szybko zyskuje kompana do zabawy. Rodzeństwo w podobnym wieku to super sprawa :)

      Usuń
  3. Coś w tym musi być. Jak sobie pomyślę, że miałabym mieć jakieś komplikacje w ciąży czy po to nie zdecydowałabym się na drugie dziecko. Na pewno nie szybko...blizna zostaje nie tylko w ciele ale na duszy również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda. Moja dusza też ucierpiała.

      Usuń
  4. Kiedys złe wspomnienia miną, przygasną w pamięci, wtedy będziecie gotowi na myśl o kolejnym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W pełni Cię rozumiem i szanuję Twoją decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja doskonale Cię rozumiem. Po takich przejściach masz pełne prawo do obaw i decyzji na nie. Ja mimo, że ciążę donosiłam, to miałam ją przez cały okres zagrożoną. Nie wyobrażam sobie drugiej ciąży w trybie leżącym przy małym dziecku no i też mam wiele obaw. Nie czuję też na razie potrzeby dalszego powiększania rodziny. Dobrze jest jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też nie wiem jak można mając dziecko dać radę utrzymać zagrożoną ciążę.

      Usuń
  7. Bardzo osobisty twój wpis - podziwiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta nagonka to coś strasznego. Jeszcze pół biedy, kiedy pyta ktoś, kto nie ma dzieci. Ale rodzice-dziadkowie? Inne mamy i inni ojcowie? Przecież doskonale wiedzą jak to jest z drugim dzieckiem.
    Moja mama zaszła w drugą ciążę, gdy ja miałam 4 miesiące. Teraz mówi mi, że nie mam się spieszyć. Mam odczekać odpowiedni czas. Wszyscy chcemy oczywiście, żeby moja Nadia miała rodzeństwo, ale jeszcze nie teraz.

    Szczerze współczuję Ci tego, co musieliście przeżyć. Domyślam się, że to trudne, podjąć decyzję o drugiej ciąży. Dlatego podejmijcie ją wspólnie nie zważając na nikogo. To wasze życie, wasze decyzje. Trzymam kciuki za Was i mam nadzieję, że wszyscy jednak się powstrzymają od tych pytań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli takie pytania pojawiają się rzadziej.

      Usuń
  9. wcale Ci się nie dziwię, że się obawiasz. Myślę, że w takiej sytuacji to całkiem normalne i pytający o drugie dziecko ludzie powinni to zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas jest dokładnie tak samo, co prawda Młody ma dopiero trzy miesiące, ale ludzie już pytają "to kiedy drugie?". Kiedyś marzyła nam się dwójka, ale teraz nawet nie jesteśmy w stanie o tym myśleć, nie chcemy tego przechodzić ponownie. Preeclampsia, tygodnie w szpitalu, odklejanie się łożyska, ratunkowa cesarka w 31tyg, tygodnie Lokiego spędzone w NICU... Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Także doskonale rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem coraz więcej osób zrozumie, że nie ma co o to pytać. Będą więcej wiedzieć i rozumieć. U nas niby już tyle czasu minęło a wciąż nie wszyscy wiedzą o co chodzi z tym wcześniactwem.

      Usuń
  11. Moim zdaniem nie powinnaś czuć się winna, że obecnie nie masz ochoty na kolejną ciążę. Być może twoja psychika podpowiada ci, ze to nie czas i pora (głos organizmu przemawia przez nas na różne sposoby). Mimo, że moja ciąża była donoszona i dziecko urodziło się po terminie to rozumiem cię. Rozumiem ponieważ miałam ciężki poród i strach, który w trakcie towarzyszył mi o życie dziecka również wywołała taką blokadę, że póki co o kolejnym dziecku nie chcę myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele kobiet po ciężkich przejściach ma taką blokadę.

      Usuń
  12. No pewnie, to Wasza decyzja.
    Z tym że wśród znajomych kilka to mamy hardkorowych wcześniaków - jak Twój - i swoje drugie dzieci urodziły bez problemów, o czasie. Także może z czasem jeszcze się zdecydujecie jednak... Nie jest fajnie być jedynakiem. Ale oczywiście nic na siłę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz. Może nie dla mnie, ale dla innych mam wcześniaczych, które tu zaglądają. Takie historie są krzepiące. Bo nie jest ich zbyt wiele.

      Usuń
  13. Mnie takie gadanie bardzo denerwuje. Niech się każdy sobą zajmie a nie zagląda w życie innych. Jak się mnie ktoś zapyta jeszcze raz kiedy drugie dziecko odpowiem, że za tydzien ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę od Ciebie podłapać taką odpowiedz :)

      Usuń
    2. ;) Ile można słuchać takich tekstów ;) U mnie ostatnio ciągle mówią o podobienstwie córki do jednej cioci. Wcale nie jest do niej podobna. Kolejna osoba mi to mówi- odpowiedziałam z której strony? No włosy ma kręcone. Padłam i powstać nie mogłam ;)

      Usuń
  14. Pytania są naprawdę wkurzające! Ja kiedyś, 15 lat temu chciałam piątkę ;) Dwójka pierwszych bez problemu - 16 miesięcy różnicy, trzecie poronione, czwarty wcześniak, 34 tc. I też mnie pytają, czy chcę jeszcze!! Choć przyznam, że nie wykluczam ;) Jakoś nie boję się, że kolejnemu dziecku coś by się miało stać... Myślę, że kiedy Twój synek "dogoni" swój wiek skorygowany, to może trochę strachu Ci minie. Przestaniesz się zamartwiać tym, czy dobrze się rozwija, odetchniesz i zachłyśniesz się słodkim macierzyństwem :) Może wtedy marzenia o sobie przypomną. Odkładając decyzję o kolejnym dziecku, nie usuwasz sobie macicy, więc czemu ci wszyscy ludzie na około tak się boją? ;) Pozdrawiam! Dzielna jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry tekst: nie usuwasz macicy. Muszę zapamiętać.

      Usuń
  15. Rozumiem Ciebie bardzo dobrze. Jakbym czytała o sobie. Urodziłam w 25 tygodniu ciąży (niewydolne łożysko) Kubusia, 615g. Jest dobrze ,a nawet bardzo dobrze (ma 16 miesięcy wieku korygowanego), ale tych doświadczeń nie zapomnę niestety. To jest trauma i nigdy się nie zdecyduję na kolejne dziecko (swoją drogą i tak miał być jedynak). Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 25 tydzień... a niektórych przeraża mój 30. Cieszę się, że wszytko dobrze się skończyło.

      Usuń
  16. Przeczytałam jeszcze raz swój wpis i pierwsze co rzuciło mi się w oczy skąd mogę być taka pewna , ze jest ok. Chyba mieliśmy dużo szczęścia w nieszczęściu, Po odrzuceniu diagnoz typu porażenia, niedowłady odetchnęliśmy nieco. Mały potrafi już przejść parę kroków (po czym się łup na ziemie), zakończyliśmy rehabilitację Vojty. Tez czytam o autyzmie, zawsze tak szukam na wyrost co może nas czekać . Póki co kontakt jest jak u dziecka donoszonego. Przepraszam za prywatę , ale blog jest mi bliski ze względu na podobne przejścia. No i musiałam się wpisać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się prywatą. Ja ją uprawiam non stop, więc i Wam wolno. A tak na serio to bardzo mi miło, że możesz się tu wypisać. Jak kiedyś będziesz miała ochotę na dłuższą wypowiedź to zawsze możesz przesłać mi swoją historię (anonimowo) i ją opublikuję.

      Usuń
  17. Poprawka: Kubuś ma 16 miesięcy wieku urodzeniowego a około 13 miesięcy wieku korygowanego, przepraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze świadczy, że używasz tylko urodzeniowego. Kiedyś lekarz zapytał mnie ile dziecko waży. Krzyś miał ze 4 miesiące urodzeniowe. Ja speszona odpowiadam, że nie wiem bo go ze 3 tygodnie nie ważyłam. Na co on mi odpowiedział, że to bardzo dobry znak i dla niego informacja, że wszystko jest w porządku.

      Usuń
  18. Witam, ja również jestem mamą 3 miesięcznej Natalki. Termin miałam na 6 września jednak urodziłam 25 lipca w 34 tygodniu ciąży. Przez całą ciąże niby wszystko było ok, czasami pobolewał mnie brzuch (jednak ginekolog zapewniał mnie że wszystko jest ok). I do tej pory zadaje sobie pytanie czy przedwczesny poród był z mojej winy czy to niedopatrzenie lekarza, który twierdził że jestem przewrażliwiona. Co do porodu to nagle w nocy odeszły mi wody płodowe o 3 w nocy a o 20:30 miałam już swoją ukochaną córeczkę. :) Obecnie Natalka waży 3820 (jak się urodziła ważyła 1900). Jakoś się pozbierałam po tych przeżyciach w szpitalu, jednak gdy ktoś wspomina mi kiedy planujemy następne mi aż przechodzą ciarki po plecach bo boje się, że sytuacja się powtórzy. Na początku ciąży miałam plany, że jak urodzę Natalkę to za chwilę zajdę w kolejną ciąże, jednak teraz wolałabym wstrzymać się z tą decyzją jak najdłużej pomimo, iż mój mąż i reszta otoczenia sądzi inaczej. Pozdrawiam, Ewelina z Łomży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze by postępować z własnymi przekonaniami. Jest wiele historii, które po wcześniaku urodziły zdrowe dziecko - urodziły o czasie. Oczywiście są też i inne historie. Niestety, nikt nie powie Ci jak będzie wyglądała ta druga ciąża.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.