poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Dziecko razem z mlekiem wyssało mi mózg

Coraz częściej myślę o powrocie do pracy. I mam coraz większego pietra. Jak to będzie. Czy dam radę pogodzić bycie mamą z aktywnością zawodową? I nie wiem czego boję się bardziej. Czy rozstania z Krzysiem czy powrotu do pracy. Ja nie mam dużego wyboru i do pracy po prostu muszę wrócić. Takie życie.


To też nie do końca jest tak, że MUSZĘ wrócić. Muszę pracować. Ale zawsze to lubiłam. Ale w pracy dawałam z siebie bardzo dużo. Tak dużo, że do domu wracałam skonana. Nie miałam siły już na nic. Znaczy chętnie podejmowałam jakiś wysiłek fizyczny, ale myślenie sprawiało mi ból.

A teraz będzie ciężko utrzymać dawny standard pracy. Krzyś budzi się w nocy (z czym zaczynam walczyć, ale idzie tak sobie) a takie wstawanie odbija się na moim myśleniu i postrzeganiu rzeczywistości. Ostatnio włożyłam do zmywarki rzeczy, które nie powinny się tam znaleźć. I często łapię się na tym, że robię coś zupełnie bez sensu, bez zastanowienia. Tak na automacie. Tylko, że ten automat mi się psuje i np. próbuję odłożyć gorącą herbatę do lodówki, albo sztućce do chlebaka. Albo pas zmieniam bez patrzenia w lusterko... że ja jeszcze chodzę i żyję.

Takie rozkojarzenie dopada mnie zawsze po źle przespanej nocy. Z resztą postrzeganie dobrze przespanej nocy też mi ewoluowało. Jak prześpię ciągiem 5 godzin (zdarzyło się kilka razy) to jest ekstremalny luksus. Naprawdę 5 godzin to niedoścignione marzenie.

I czuję jakby mój mózg pozarastał, a w miejsce różnych wzorów i zależności pojawiły się pieluchy i kupy. Ostatnio próbowałam sobie przypomnieć wzór, który często wykorzystywałam w pracy. O matko. Ileż jam się przy tym napociła. Udało się chyba po dwóch dniach. A kiedyś znałam na wyrywki...

Liczę, że to wszystko jakoś się da poukładać. Przecież wszyscy dają radę. Jakoś. I to kolejna rzecz, której się obawiam. Do swojej pracy zawsze podchodziłam serio. I chociaż taka mrówcza, ja zawsze starałam się to zrobić jak najlepiej. Głównie zajmowałam się wyłapywaniem błędów. I teraz się zastanawiam czy będę w stanie wyłapać błąd klienta. To fakt. Ale wiem, że po powrocie będę zdana sama na siebie, bo nie będzie już starszego kolegi, który zawsze służył radą.

Tak dużo się w mojej pracy pozmieniało przez ten rok. Wielu osób już nie ma. A bez nich będzie inaczej. I nie potrafię pozbyć się wrażenia, że bez nich będzie gorzej. Na pewno jeszcze więcej się pozmieniało tylko jeszcze o tym nie wiem.

Lubię zmiany, bo to zawsze wyzwanie, które może nauczyć nas więcej. I na pewno może nauczyć nas czegoś nowego. Ale zawsze byłam sama. Znaczy z mężem, ale on jest już duży i potrafi sam o siebie zadbać. A z dzieckiem jest inaczej. Nie ważne czy w pracy idzie źle czy dobrze trzeba być skoncentrowanym na tu i teraz z naszą pociechą. Nawet jeśli w pracy się sypie to nie można przenosić tych negatywnych emocji do domu. Już nie raz widziałam po Krzysiu, że jak nas dosięgały problemy i było w nas dużo emocji, których on nie rozumiał, to zaraz robił się marudny i niespokojny. Tak jakby czuł te złe emocje, tylko nie umiał sobie z nimi poradzić.

Jakoś tak nie widzę jak to będzie. Jak on wytrzyma 8 godzin poza domem? Albo raczej jak ja wytrzymam te 8 godzin bez niego? Tak się już przyzwyczaiłam do codziennych uśmiechów, porannych pieszczot. A w zamian za to wracam do mojego korpo światka...

Wiem, że dam radę. Bo zawszę daję i tu pewnie nie będzie wyjątku. Ale jakoś tak nie widzę teraz jeszcze rozwiązania.

33 komentarze:

  1. Przeczytałam tytuł i przed oczami stanęła mi koleżanka z pracy. Kobiecina ma ponad 50 lat i jako, że pracujemy w HRach to często zdarza nam się spotykać kobiety w ciąży czy przynoszące dokumenty na macierzyński. Koleżanka jest specjalistką w wyłapywaniu błędach w dokumentach i komentowaniu, że "zrobiła dzieciaka i jej mózg odebrało, że nawet papierów nie potrafi wypełnić". Oczywiście koleżanka jest starą, bezdzietną panną.

    A ty się nie martw :) dasz sobie radę! trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie podoba mi się forma i każdy post na tym blogu. Świetny i jeszcze raz świetny. Polecam każdemu. :)
    Ja dopiero zaczynam, ale Serdecznie Zapraszam http://inaczejkreatywna.blogspot.com/. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku na pewno będzie ciężko, ale z czasem wszystko się poukłada. To naturalne, że boisz się tego, co będzie, zwłaszcza rozłąki z synem. Ja posłałam córkę do przedszkola i najgorsze dla mnie są choroby, które stamtąd przynosi. Grypa czy inne wirusy to oczywiście nic wielkiego, ale kiedy czwarty miesiąc z rzędu człowiek się z tym zmaga, to zwyczajnie ma dość.

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Choroby to jest coś co mnie naprawdę przeraża. Niektórzy lekarze są zdania, że wcześniaki nie powinny chodzić do żłobka.

      Usuń
  4. aj zazdroszczę :) chciałabym poczuć znów ten dreszczyk przed pierwszym dniem pracy, ale zajmuje się domem i dziećmi i niestety nie mam mozliwości wrócenia do pracy na ten moment... Tobie życzę powodzenia :)

    lifestyle-madlen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest, że każdy czegoś komuś zazdrości. Ja tym co mogą zostać w domu, one mi, że wracam do pracy :)

      Usuń
  5. Nie wiem co mam Ci napisać... ja siebie też nie widzę w starym miejscu pracy, ani w żadnym innym. Nie wyobrażam sobie zostawić Hani komukolwiek... wiem jaka ona jest ruchliwa, jaka z Niej kombinatorka i łobuziara i cały czas zastanawiałabym się, czy mama/teściowa/szwagierka, albo Panie w żłobku dają sobie radę z Hanią. Wiem, że jest już Ona duża i pewnie poradziłaby sobie beze mnie te 8 godzin, tylko pytanie, czy ja bym poradziła sobie z tym? Druga rzecz, to taka, że po prostu podoba mi się bycie gosposią. Nie z lenistwa, po prostu jestem szczęśliwa, kiedy mogę zaplanować Nam cały dzień, zająć się obowiązkami domowymi, posiedzieć na podłodze i poukładać klocki z dzieckiem. Mam to szczęście, że nie muszę wracać do pracy, że mogę zająć się wychowywaniem dziecka. Jestem kurą domową, ale doskonale wiem, że jeśli zajdzie taka potrzeba, to i ja będę musiała się pogodzić z tym, że jednak czas wrócić do pracy, a Hanię oddać do żłobka, albo pod opiekę kogoś z rodziny.

    P.S. Ja ostatnio przyłapałam się na wsadzaniu masła do zmywarki... :)

    Poradzisz sobie. Będąc w pracy, nawet nie zauważysz jak szybko minie Ci te 8 godzin :) Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, która za niedługo ma rodzić i pytam się jej, czy już kompletuje wyprawkę...a Ona na to, że nie. Szczerze, to Ona zapomniała, że niedługo rodzi... zabawne, prawda? Rano wstaje, jedzie do pracy, wraca około 18, sprząta, szykuje kolacje, potem spędza czas ze swoim partnerem przed TV, idą spać i kolejnego dnia powtórka... W pracy nawet nie ma czasu by myśleć o nadchodzącym rozwiązaniu, ani o tym czy sobie poradzi... zacznie myśleć nad tym, kiedy pójdzie na L4.
    Prawda jest taka, że w pracy trzeba być skupionym, włączyć myślenie. Poradzisz sobie :)

    A się rozpisałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Drugi post prawie wyszedł. Ale dziękuję za słowa otuchy.

      Usuń
  6. Za niedługo ja również będę przeżywała to samo co ty, ale jak na razie cieszę się każdą chwilą spędzoną z synkiem:) ale Justyno głowa do góry dasz radę, ja wciąż powtarzam skoro przeżyłam poród to nic mnie nie złamie, a i kobieta-matka jest bardziej zorganizowana i prawowita także poradzisz sobie i z pracą i z domem obyś tylko była silna emocjonalnie żeby opuścić malca na czas pracy :) pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tego rozstania też się obawiam. No jakoś to będzie..

      Usuń
  7. Miałam praktycznie te same obawy, nawet większe, bo wracalam do pracy jeszcze na starych zasadach. Po krótkim macierzyńskim i wyciułanym wypoczynkowym. Moja córa, high need baby, miała wtedy 7 miesięcy i była przyssana do mnie jak przyssawka. A noce zaczela przesypiac jak skończyła 2 lata. Zaczela... Jedna noc na ileś. Teraz ma prawie 2,5 roku i dalej sie budzi. Tez wracalam do korpo. Do wymagających klientów, do pracy z pieniędzmi. I nie mogłam sobie pozwolić na błędy. Na błędy ze zmęczenia i niewyspania. Dałam rade. I ty tez napewno dasz. Ale jak sama piszesz, praca w korpo jest wyciskająca soki z człowieka. Jak sie u mnie skończyło? Drugą ciąża;) od 3 tygodni jestem szczęśliwa podwójna mama na macierzyńskim i na myślenie o powrocie do korpo mam jeszcze rok:) pozdrawiam cieplutko! Dasz rade! Kto nie da jak nie my matki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też tak radzili, tyle że my nie chcemy drugiego dziecka. Ale pocieszyłaś mnie, że dałaś radę.

      Usuń
  8. Najgorsze są początki...później jest z górki. Każda matka rozumie co czujesz. Dla każdej z nas takie momenty są trudne. Ale jak to moja Mama mówi- nie z takich opresji wychodziliśmy z podniesioną głową;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej, że ja mam mocno męski zawód i w sumie to pracuję tylko z mężczyznami :) A oni chyba inaczej to wszystko postrzegają.

      Usuń
  9. Nie wiem cóż mogłabym Ci napisać, żeby Cię pocieszyć ... Wróciłam do pracy ponad pół roku temu, pracuję 7 godzin, na dojazd przeznaczam ponad 4. Też sobie nie wyobrażałam jak to będzie, ale jakoś daję radę. Chociaż mój Gibonik też budzi się wielokrotnie w nocy i 5 godzin od jego urodzenia to ja jeszcze ciurkiem nie przespałam. Mój organizm chyba przestawił się na nowe okoliczności i jakoś ogarniamy. Chociaż muszę Ci przyznać rację, nie mam takiej pamięci i koncentracji jak w czasach sprzed dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie pociesza. Fakt, że wszyscy dają radę. Przecież nie będę tą jedyną, która nie da.

      Usuń
  10. Myślę, że trochę odpoczniesz psychicznie w pracy od domu :) plusy pójścia do pracy!
    Ja na razie zostaje w domu, jak długo nie wiem. Czas pokaże.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. W pracy to chociaż radio będę mogła włączyć :)

      Usuń
  11. Na pewno dasz radę, więc życzę Ci powodzenia. Oby szybko udało Ci się zaklimatyzować, a nowi koledzy nie byli tacy źli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większy problem, że starzy odeszli a nowych nie ma. Co w efekcie daje więcej pracy dla mnie :)

      Usuń
  12. ja to nawet teraz tęsknie za pracą... jestem pracoholikiem.. strasznym...
    a tu od 5 miechów na l4...- próbuje sie uzupełniać fotografią ciągle..ale to i tak nie to samo. dzisiaj przyszłam do swojej robity dac l4 i prawie sie poplakałam :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię pracować. Może nie aż do tego stopnia. Ale będąc w ciąży myślałam, że to będzie inaczej z dzieckiem. Może i Tobie się odmieni. A po porodzie nie będziesz musiała już szukać sztucznego zajęcia. Pewnie będziesz zachwycona ilością pracy jaka Cię czeka.

      Usuń
  13. u mnie minus jest taki, że ja nie mam gdzie wracać... muszę za rok szukać pracy i to mnie przeraża.. od zera, z małym dzieckiem, które pójdzie do przedszkola ( i zapewne zaczna się choroby...) az mam dreszcze na samą myśl ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też pewnie niedługo potrzymają. Nie mam wielkich nadziei bo rok to jednak długo.

      Usuń
  14. Tak, to prawda.. im bliżej powrotu do pracy tym więcej jest pytań, obaw, niepewności. Ja też nie wiem czy sobie poradzę.. w dodatku zgra się to wszystko z naszą przeprowadzką... Coś okropnego. Ale większość kobiet to przechodzi.. nie ma wyjścia - i my musimy. Najgorszy jest tylko ten moment przełomowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Jak się już wpadnie w ten nowy rytm będzie lepiej.

      Usuń
  15. Ach a ja chciałam wrócić 6 miesiecy po porodzie do pracy czyli teraz w kwietniu..
    ale nie wyobrazam sobie tego...co gorsza nie wiem jak to będzie w październiku po roku..bez córki...najbardziej boli mnie fakt ze tyle mnie ominie przy niej i to ze będę w domu przed 16 a to juz nie to samo.....
    ale...musimy dać rady...
    Krzysio do żłobka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zaczynam szukać dla niego miejsca i stąd te przemyślenia.

      Usuń
  16. Chyba każda z nas ma takie dylematy, wracając do pracy. Jak pogodzić pracę, obowiązki domowe, bo przecież trzeba zrobić jakieś zakupy, obiad, ogarnąć jako tako, no i w tym wszystkim, a co najważniejsze, znaleźć czas na dziecko. Mnie przerażało właśnie to, że ponad 1/3 domy będziemy osobno, jak poukładać plan dnia tak, by ten mały człowiek dostał od nas wystarczająco dużo uwagi. Powodzenia w organizacji "nowego życia" :) Zazwyczaj jest lżej, niż się tego spodziewamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszyłaś mnie. W sumie to moja mama wróciła do pracy jak miałam 5 miesięcy i jakoś nie czułam się porzuconym dzieckiem :)

      Usuń
  17. Obecnie mam to samo... doskonale Cię rozumiem, choć dopiero od miesiąca jestem mamą to zmęczenie daje w kość. W ciąży było zapominalstwo, a na macierzyńskim jest rozkojarzenie. Nie dalej jak wczoraj skarżyłam się na to samo mężowi. Nie martw się na razie powrotem do pracy, dasz radę bo kto jak nie mama wielofunkcyjna ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No teraz to masz najgorszy okres. Schodzą hormony, dziecko budzi się często, je długo. Potem będzie lepiej. Chociaż zmęczona nadal będziesz to nie aż tak jak teraz.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.