piątek, 10 kwietnia 2015

ABR czyli rzecz o badaniu słuchu

Ostatnio pisałam, że byliśmy w szpitalu (o tutaj dokładnie). Ale to na szczęście były tylko badania. Dokładnie badania słuchu. Musieliśmy je odbyć, ponieważ Krzyś dostawał w pierwszych dobach antybiotyk, który może uszkadzać słuch. Ponadto ma zaburzenia w mowie, ale to na tym etapie jeszcze chyba za wcześnie, żeby kierować go na tak drogie badanie. Nie wiem dokładnie ile kosztuje, ale w szpitalu mówili, że jest bardzo drogie.


Badanie to polega na pomiarze jak mózg reaguje na bodźce słuchowe. Pozwala to jednoznacznie określić czy dana osoba słyszy. Pani doktor tłumaczyła mi, że takie klasyczne badanie słuchu bardziej odnosi się do budowy ucha. Bada się czy jego budowa pozwala na odbieranie fal dźwiękowych. Ale zawsze pozostaje taka możliwość, że chociaż ucho odbiera prawidłowo bodźce to mózg ich nie przetwarza. Nie wiem w jak dużym uogólnieniu mówiła, ale ja poczułam, że rozumiem po co robią mu to badanie. Ponadto podczas tego badania mierzony jest także próg słyszalności. Tzn. czy dziecko odbiera dźwięki na wszystkich wymaganych poziomach.

Nie jest to badanie łatwe. Na szczęście nie jest bolesne. Ale jego wykonanie to naprawdę nie jest kaszka z mlekiem. Nie chodzi mi tu o stronę techniczną, ale o przygotowanie dziecka do tego badania.

Największa trudność to fakt, że dziecko musi podczas badania spać. I to spać na tyle mocno, żeby nie obudziło się podczas przyklejania elektrod oraz podczas samego badania. I tylko tyle. A raczej AŻ tyle.

Nie wiem jak mają wasze dzieci, ale po tym co widziałam w szpitalu to bardzo powszechne. Nawet dzieci, które świetnie sypiają w domu podczas badania budzą się . Z mamą z którą dzieliliśmy salę doszłyśmy do wniosku, że dzieci się po prostu źle czują w nowym miejscu. Nie mają podstawowego czynnika potrzebnego do snu - poczucia bezpieczeństwa. Jest w obcym miejscu i czuje się niekomfortowo. Więc śpi czujnie.

My to badanie mieliśmy w CZD w Warszawie. Tu jest możliwość badania nie tylko w dzień, ale też podczas nocy. Wiem, że nie wszędzie jest taka możliwość. A to wielka szkoda.

My pierwszy raz podjęliśmy próbę badania dziennego. Myślałam - Krzyś tak dobrze sypia w domu, to i tu nie będzie problemu. A po to iść na noc i męczyć dziecko i siebie? Pójdziemy w dzień. Szast prast i po badaniu.

Byłam w błędzie. Krzyś rzeczywiście zasypiał bez większych problemów, ale budziło go nawet jak technik bezszelestnie wchodził do pokoju. W domu takich problemów nie było. No i tak go usypiałam 3 razy, aż skończył nam się czas.

I to właśnie wydaje mi się, że jest największa wada badania w dzień. Kończy się czas i musisz wyjść. Wiadomo. Przeciągną badanie o kilka minut, ale tylko jeśli badanie jest w trakcie. Nie dadzą wam kolejnej szansy na uśpienie dziecka. W nocy jest inaczej.

W nocy robią wszystko, żeby to badanie skończyć. Razem z nami były przyjęte jeszcze 2 osoby na to badanie. I jak zaczęły się badania o 19 tak skończyły się o 3 nad ranem. Pierwsi poszliśmy my. Krzyś zmęczony i głodny od razu padł podczas karmienia. Tyle, że nie dało się go od piersi zabrać. Dobrze, że pani technik zrobiła mu badanie u mnie na rękach. Kiedy przyszła pora na zmianę ucha stwierdziłam naiwnie, że już na pewno mocno śpi i odłożyłam go na leżankę. Błąd. Jak pozwalają robić badanie na rękach to trzeba korzystać. Odłożyłam, obudził się i koniec badania. Gdyby to był dzień to wyszlibyśmy ze zbadanym jednym uchem. Na szczęście to było badanie nocne. Po nas wszedł kolejny chłopiec. W ogóle nie dał się zbadać. Po nim wszedł nasz kolega z sali. On obudził się podczas badania i nie chciał się dać zbadać. Potem weszłam ja z Krzysiem. Zasnął mi już na sali i takiego go zaniosłam na badanie. Trzymałam go na rękach chyba z ponad godzinę, bo bałam się, że jak go odłożę to się obudzi. I tak go zaniosłam na badanie. Znów ja go trzymałam na rękach a ona przeprowadzała badanie. Udało się. Za drugim podejściem. Tej nocy to był sukces osiągnięty tylko przez nas. Inne dzieci były badane po 3-4 razy, ale wszystkim się udało.

A jak przygotować dziecko do tego badania? Centrum Zdrowia Dziecka publikuje całą rozpiskę, z uwzględnieniem wieku dziecka. Możecie sobie to zobaczyć tutaj. Zgodnie z tą rozpiską dziecko do 2 lat nie może jeść na 3 godziny przed badaniem i nie spać 5 godzin przed badaniem. Krzyś w domu wytrzymuje ok. 2 godzin bez snu. W szpitalu wytrzymał 6 i nadal był problem z tym, żeby zasnął mocno.

Ja byłam zadowolona z badania nocnego. Mimo, że trzeba było zostać na noc. Mimo, że płakał tak bardzo ze zmęczenia, że moje matczyne serce rozpadało się na kawałki. Ale cel został osiągnięty. Badanie wykonane. Mama, która była z nami na sali jest w tej kwestii weteranką. Ma dwoje dzieci z niedosłuchem. Powiedziała, że ona zapisuje dzieci tylko na badanie nocne. Nie usypia ich tam gdzie wykonywane jest badanie tylko na sali i zanosi śpiące już. I tak nie jest łatwo, ale daje radę.

Z drugiej strony pani technik mówiła, że rodzice w dzień przychodzą z dziećmi bardziej wyczerpanymi i one po prostu padają ze zmęczenia. Mi powiedziano, że dziecko ma być tak zmęczone, że będzie już płakać ze zmęczenia. Chyba chodziło tylko o te najmniejsze, ale to i tak brzmiało dla mnie strasznie.

Życzę wam, żebyście nie mieli potrzeby wykonywania tego badania u swoich dzieci. A jeśli już musicie to niech wasze dzieci śpią i się nie budzą podczas badania.

17 komentarzy:

  1. Ważne, że już po:) Czy jeszcze Was kiedyś to czeka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie. Pani doktor powiedziała, że wyszło tak dobrze, że nie ma potrzeby powtarzać tego badania. Za pół roku mamy mieć powtórne badanie słuchu, ale już takie klasyczne.

      Usuń
  2. Zawsze przerażały mnie badania u tak małych dzieci, w sumie to dalej przerażają.
    Antek miał robione RTG głowy...nie mogłam patrzeć jak on leży taki skneblowany, płakać mi się chciało, a ten Maluch nawet się nie skrzywił tylko patrzył z zaciekawieniem na maszyny.

    Super, że wyniki macie dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite są dzieciaki. Może to po prostu błogosławieństwo niewiedzy :)

      Usuń
  3. Kochana, u nas ABR zgodnie z protokołem wcześniaki powinny mieć wykonywane co 6 miesięcy do ukończenia 3 roku życia, Stefano nigdy nie miał problemów ze słuchem, wszystkie badania wychodziły idealnie, dlatego też wykonyuwaliśmy je nieco rzadziej. Ostatnie mieliśmy we wrześniu. Dla mnie masakra było uspanie młodego, który w dzień spać nigdy nie lubił...znalazłam w szpitalu urokliwy długi cichy korytarz i łaziłam w tę z z powrotem przez 40 minut. Na szczęście personel zna trudy przygotowania dziecka do badania i są bardzo wyrozumiali. We Włoszech badanie te wykonywane jest w szpitalu i jest wszystko inne dla wcześniaków darmowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w Polsce ABR (o ile się dobrze orientuję) mają tylko dzieci po antybiotykach, albo jeśli badania słuchu wychodzą kiepsko. To był nasz pierwszy i ostatni. Powiedzieli, że więcej nie trzeba. Tu jest Polska tu się oszczędza :) Dla nas te badania też były darmowe, ale szpital za nie płaci. A wiadomo, że jak to jest drogie badanie to nie są tacy skorzy do jego wykonywania... ehh...

      Usuń
    2. Ja nie jestem mama wczesniaka, ale córa urodziła sie nie słysząc na jedno ucho. ABR mieliśmy wykonywany dwukrotnie: na Siennej w Warszawie w warunkach dziennych (masakra umówili nas na 8 rano, wiec o 3 musiałam zbudzić 2miesieczne dziecko i nie pozwolić mu zasnąć. Oczywiście zasnela w samochodzie w porannych korkach i nie byłam w stanie nic z tym zrobic). Z badania nici. Powtarzaliśmy w warunkach nocnych w Kajetanach i tym razem sie udało, ale łatwo nie było. Usnęła na piersi, ale wybudziła sie przy przeklejaniu elektrod. Była tak spłakana ze pierś ani nic innego nie było wstanie jej uspokoić. Podano jej jakiś syropek na uspokojenie i dopiero wtedy na piersi zasnela i tak miała przeprowadzane badanie. Koszmar dla dziecka i dla rodzica. Mimo, ze nie boli... Po wielu godzinach płaczu, płakałam razem z nia. Oby nigdy więcej... Choć w naszym przypadku pewnie trzeba bedzie powtarzać...

      Usuń
    3. Trzymam kciuki żeby następnym razem było lepiej.

      Usuń
  4. My milismy badanie jak krzys mial 2 misiace w kajetanech ale nie bylo problemu . maly bez snu 4 godziny elektrody mial przypiete jak nie spal tylko potem kabelki jak juz usnol mu przypieto i bylo ok. Cale badanie trwalo godzine bo sie ruszal ale pani technik cierpliwa kobieta jest i powtarzala az do skutku tak zebysmy nie musieli zostac na noc na oddziale. W sumie spedzilismy tam 10 godzin z konsultacjami lekarskimi ale bylo warto . anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, że się udało. Ale to fakt. Ciężko jest zapewnić dziecku spokojny sen, bo to nie jest naturalna sytuacja dla niego.

      Usuń
  5. My takiego badania nie miałyśmy robione. Błąd ? 1.07 mamy patologie noworodka może się o to zapytać. Do tej pory miałyśmy wizytę u audiologa, na której miała badanie przesiewowe słuchu przyrządem od WOŚP dostałyśmy certyfikat i pani dr powiedziała, że już się nie widzimy bo wszystko jest w porządku. A należy wspomnieć, że Calineczka brała w pierwszych dobach życia antybiotyk. U okulisty mamy wizyty kontrolne co 4 tygodnie. Czemu ze słuchem już nie może coś nie tak jest ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz o to zapytać, ale mi się wydaje, że lekarze wiedzą co robią. Nie każdy antybiotyk może powodować wady słuchu. Ale zapytaj. Zawsze lepiej zapytać niż się zastanawiać.

      Usuń
  6. Fajnie, że wszystkie dzieciaczki dały się przebadać to najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dłuższe oczekiwanie na wynik badania to byłby ogromny stres.

      Usuń
    2. No na pewno, człowiekowi od razu wydaje się, że wszystko będzie źle, bo to za długo trwa. A czasami tak po prostu jest.

      Usuń
  7. Gratulacje! :)
    My czekamy na to badanie. Mieszkamy na Śląsku i u nas badają w dzień. Mamy być na 8 rano. Martwię się bardzo, bo synowi w szpitalu, w którym się urodził dwa razy wyszło do kontroli. Po wyjściu również dwa razy mieliśmy kontrolę i nadal to samo. Teraz czekam i się denerwuję. :( Mój syn to wcześniak z 33 tygodnia ciąży, wkrótce będzie miał 5 miesięcy.
    Pozdrawiamy.
    Michalina i Franio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U takich maluchów lekarze chyba boją się wydawać takie diagnozy na 100% bo z maluchami nigdy nic nie wiadomo. Więc może ta wizyta będzie tą ostatnią? Trzymam za to kciuki.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.