czwartek, 12 marca 2015

Woda w życiu niemowlaka

Jak wiadomo woda jest niezbędna do życia. Chociaż niemowlak karmiony piersią spokojnie może się bez niej obyć. Bo karmiony piersią w pierwszej kolejności dostaje pić a potem leci mu kaloryczny posiłek. Przy karmieniu mieszanką też zazwyczaj nie ma potrzeby podawania wody. Chyba, że jest bardzo gorąco. I wszystko fajnie tylko, że większość dzieciaków nie znosi wody. Dziś trochę o tym jak przekonuję mojego malca do picia wody.


Na wprowadzanie wody do diety mojego dziecka zdecydowałam się równocześnie z rozszerzaniem diety. U wcześniaków dietę rozszerza się zgodnie z wiekiem urodzeniowym, tzn. liczonym od dnia narodzin. 

Słyszałam jak wiele problemów mają rodzice z tym, że dziecko nie chce pić wody. A przecież to najzdrowsze dla nas i naszych maluchów. Bałam się, że i moje dziecko nie będzie chciało pić wody, więc postanowiłam działać od razu.

Krzyś dostaje wodę mineralną zgodną z zaleceniami. Pisałam o tym tutaj. Większość z nich nie ma specjalnych oznaczeń, że mogą ją spożywać niemowlęta. Według mojej wiedzy to nie przeszkadza, ponieważ każda woda butelkowana musi być dokładnie badana na obecność bakterii i innych niechcianych czynników. Ważna jest tylko zawartość soli mineralnych. Ich suma nie może przekraczać 500 mg/l. Więc tak na dobrą sprawę są to raczej wody źródlane a nie mineralne.

A jak to wprowadzanie u nas wygląda? Wygląda. Bo wciąż nie skończyliśmy. Ale teraz już się coraz mniej krzywi jak dostaje wodę. Więc postanowiłam się już teraz tym podzielić. 

Wychodzę z założenia, że takiego malucha nie ma co zmuszać. Sam musi odkryć co jest fajne i do czego służy. Zawsze przed stałym posiłkiem dostawał do zabawy niekapek z wodą w środku. Po jakimś czasie odkrył, że w środku coś jest. Nie powiem, żeby to odkrycie budziło w nim ogromną radość, bo woda ewidentnie mu nie smakowała. Ale swój niekapek uwielbia i to napawa mnie nadzieją na dalsze sukcesy. 

A czego używamy?
mambaby.pl
O takiego właśnie niekapka. Poza tym, że jest bardzo ładny wizualnie, to Młody naprawdę świetnie radzi sobie z jego trzymaniem. Myślałam, że uchwyty będą ułatwiały mu zadanie. Ale jest zupełnie odwrotnie. Na szczęście producent mądrze pomyślał, że można je bez problemu zdjąć, bez ingerowania w butelkę. Słyszałam, że niektórzy rodzice odpiłowują rączki z butelek, które kupili. Tu nie ma takiego problemu. Po prostu zdejmujesz i już.

Ma jedną wadę. Znaczy to przeszkadza to tylko mi. Młody jest tym zachwycony, a na mężu nie robi to wrażenia. Nie mogę znieść dźwięku smoczka przesuwanego po dziąsłach Krzysia. To dla mnie jest dźwięk porównywalny do pisania kredą po tablicy. Taką ostrą. Nie wiem czy pamiętacie? Aż mnie ciarki przechodzą.

A za to Krzyś chyba właśnie za to kocha tę butelkę najbardziej . Za smoczek właśnie. I chociaż ten dźwięk jest dla mnie trudny do zniesienia. To smoczek świetnie sprawdził się w czasie wyrzynania ząbków. Krzyś go miętolił i gryzł i szurał sobie po dziąsłach. Fakt, że w środku była woda działał dodatkowo kojąco. W to był pierwszy krok w przekonywaniu naszego dziecka do wody. Kojarzyła mu się z ulgą.

Teraz Krzyś już jest trochę starszy i jak to dzieci w tym wieku zrobił by wszystko, żeby naśladować rodziców. A mama sprytnie wykorzystuje to przeciwko dziecku. Zawsze nalewam wody do jego kubka na jego oczach. Nalewam jemu i nalewam sobie. Upijam łyk ze swojej szklanki, a jemu podaję kubek. Zaczął kojarzyć, że dostaje to co mama i jest bardzo z tego powodu szczęśliwy.

Nie oszukujmy się. Niemowlę nie wypije nam dużo. Ale to też nie jest moim celem. Za sukces uważam już to, że akceptuje smak wody. Nie krzywi się kiedy ją dostaje. Gdzieś dopiero później. Pewnie bliżej roczku mam nadzieję, że czasem sam o nią poprosi. Będzie widział, że rodzice podpijają wodę i będzie to dla niego zupełnie normalne, że jak się chce pić to pije się wodę. 

Trzymajcie za nas kciuki :)

Wpis powstał w współpracy z Mambaby.

28 komentarzy:

  1. Bardzo pomysłowe. Kilka razy podawałam swojej małej wodę i reagowała dość obojętnie. Zdarzyło jej się nieco wypić, ale zdarzyło się też wypluwać. Na razie nie potrzebuje dodatkowych napojów, ale jak będę rozszerzać dietę, to na pewno skorzystam z kubeczka z miękkim ustnikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno jeśli dziecku często podaje się jakiś smak to go za nastym razem zaakceptuje. Tak też myślę, że i wodę kiedyś zaakceptuje.

      Usuń
  2. Trzymam kciuki. Brrr, aż się wzdrygnęłam na samą myśl kredy jadącej po tablicy!!

    My długo nie podawaliśmy nic oprócz mleka. Wody zaczęliśmy podawać żeby się przyzwyczaił. Początkowo upijał mało a że miał niewielkie problemi z nerkami i pęcherzem to płyny były mocno wskazane. W szpitalu zaproponowano nam, żeby rozcieńczać mleko wodą (mleka przyjmował wystarczająco dużo i było to juz po rozszerzeniu diety). To taki patent jeśli dziecko musi pić a nie chce.

    Na chwilę obecną Stefano pije jedynie wode. Gardzi sokami i herbatkami. Zdaje sobie sprawę, że kiedyś się to pewnie zmieni, choć zauważyłam, że włoskie dzieci nie mają problemów z piciem wody - są tego uczone od małego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam chyba wszyscy piją wodę? Moja mama była trochę dłużej niż ja i poczyniła taką obserwację. Ogólnie ona jest fanką herbaty i nie pije wody. Jak zobaczyła wodę do każdego posiłku była załamana. Ale spróbowała i jej posmakowało. Wróciła do Polski i jej przeszło :) Chyba macie taki klimat tam.

      Usuń
    2. Klimat zapewne robi swoje. Ja sie przyznam bez bicia, że dopóki nie zamieszkałam we Włoszech to wodą i do tego niegazowana niemal gardziłam. A teraz bez wody ani rusz.
      Mój mąż nastomiast jest załamany gdy w Polsce do posiłku nie podają mu wody :D

      Usuń
  3. Mi również zależy żeby synek pił wódę i polubił ją jak jego rodzice. Niestety próby podawania wody spelzają na niczym. Jest to jedyna rzecz, którą wypluwa :( Póki co oszukuję go jak mogę i podaje wodę z odrobiną soczku. Mam nadzieję, że kiedyś pubie czystą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój za soczkami nie przepada. Jedyny który lubi to sok z marchewki i jabłka.

      Usuń
  4. Ja cały czas próbuję przekonać synka do wody ale ciężko nam idzie. Najgorzej że po ostatniej chorobie to w ogóle tak nie bardzo chce pić. Więc już mu daję tą herbatkę i rozcieńczam mleko żeby mi się mój szkrab nie odwodnił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwodnienie to jest coś co mnie przeraża. Mój ma teraz katar. I łoję go cycem co godzina, żeby tylko się nie odwodnił.

      Usuń
  5. Pomysłowo:) moje dziecko na razie gardzi wszystkim co nie jest piersią. Ale cierpliwie do czegoś dojdę mam nadzieję

    OdpowiedzUsuń
  6. My raczej nie pijemy wody, tylko wszystkich równo poję czystkiem, jak już go wypijemy odpowiednią ilość, a komuś się chce pić to ja sięgam po zwykłą herbatę lub wodę z sokiem malinowym (domowym), mąż po wodę, a córa zazwyczaj chce mleko lub wodę z sokiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam u Ciebie o tym czystku. Naprawdę ciekawe to było.

      Usuń
  7. Trzymam kciuki. Mój Młody na szczęście od początku akceptował wszystkie podawane mu napoje, także wodę. Za to były inne przeboje ;-).

    OdpowiedzUsuń
  8. :) u mnie jakoś przeszło bez problemów:) Obydwojgu rozszerzałam dietę w tym samym czasie zgodnie z zaleceniem w UK czyli ok. 6 miesiąca. I wtedy też podałam pierwszy raz wodę a tak karmiłam ich tylko piersią.

    Ale kiedy to było:)) Jak ten czas ucieka:)
    Życzę Wam wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce to mam wrażenie, że nikt nie wie kiedy rozszerzać dietę. WHO i wszystkie instytuty mówią, że przez 6 miesięcy karmić tylko piersią. A jak pójdzie się do lekarza to będą mówić, że im wcześniej tym lepiej. Ja się z tym nie spotkałam, ale niektórym mamom karmiącym piersią lekarze mówią o rozszerzaniu diety już w 4-5 miesiącu życia. I to bez wyraźnego powodu medycznego.

      Usuń
  9. U nas z wodą ciężko idzie- Gaja za nią nie przepada, chociaż gdy miała jelitówkę, to nawet dużo jej piła.

    A niekapek, który zaprezentowałaś, u nas niestety nie spełnił oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas za to nie sprawdzały inne polecane przez rodziców :) Trzeba próbować. Fart jeśli się trafi od razu :)

      Usuń
  10. U nas w domu woda całkowicie zastąpiła wszelakie napoje. Tylko dla spodziewanych gości kupujemy soki - bo nie każdy ma takie przekonania jak my. Mój mąż kiedyś kompletnie nie rozumiał jak można pić ze smakiem niegazowaną wodę... odkąd zaszłam w ciążę zmienił zdanie - teraz gazowanej wody do ust nie weźmie.

    A co do dziecka - masz rację, nawyki wdrążamy już najmłodszych lat. Jesteśmy na etapie nauki picia ze słomki ;)

    Pozdrawiam, MG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze piłam wodę, mój mąż w sumie też. Chociaż pijemy też herbaty. Ja różne, mąż głównie czarną. A napoje kupujemy jak ma ktoś przyjść.

      Usuń
  11. Frania dopajałam od drugiego miesiąca życia, ponieważ miał zaparcia i nic nie pomagało. Zresztą dużo zrobić nie mogłam, sama piłam masę wody i to wszystko, nie chciałam mu dawać leków czy herbatek i postanowiłam podać mu troszkę przegotowanej wody. Pomogło, a Franek szybko do picia się przyzwyczaił, teraz potrafi pół kubeczka za jednym razem wychłeptać, tylko zamiast przegotowanej pije źródlaną. Dopajanie zupełnie nie wpłynęło na laktację, zresztą dalej kkarmię piersią :).
    Niekapek z Mambaby też mieliśmy, teraz używamy LOVI 360, genialna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy problem z zaparciami, ale żadne jabłko czy przegotowana woda nie działały. Tylko laktuloza.

      Usuń
    2. Spojrzałam na ten kubek. No naprawdę ciekawie wygląda. No ale jeszcze musimy poczekać do 9 miesiąca. Bo u nas to raczej trzeba poczekać do 9 miesiąca korygowanego.

      Usuń
  12. U nas z wodą jest różnie. Czasem Oli chce pić głównie wodę ale zdecydowanie częściej wybiera herbatę, sok, kawę inkę, mleko czy kakao, wręcz wszystko tylko nie najzwyklejszą wodę. Ja lubię pić wodę. Gazowanej nigdy nie lubiłam. Piję zwykłą lub smakową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja smakowej nie lubię. Wolę do zwykłej wody dolać wyciśnięty sok. Bo taka woda smakowa to zwykły napój tylko bez barwników :)

      Usuń
  13. U Nas było tak, że zawsze był cycuś i nic poza Nim do picia Hania nie chciała. Podawałam jej wodę, trochę jej upiła, ale tak specjalnie nie przepadała za nią. Herbatkę jakąkolwiek, czy sok wypluwała. Kiedy cycuś został ograniczony, to najchętniej Hania piła wodę. Herbata i sok- czy to ze świeżo wyciśniętych owoców, czy z malin rozrobiony z wodą, było dla niej "be". Dziś już Hania na szczęście nie jest taka wybredna, ale mając do wyboru bidon z wodą, a bidon z sokiem, wybiera bidon z wodą :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.