wtorek, 31 marca 2015

Witaj na świecie - recenzja

To już trzecia z recenzji napisana w ramach wyzwania blogowego Czytamy o dzieciach. Dziś opowiem wam co myślę na temat poradnika Witaj na świecie. Pierwszy rok życia dziecka autorstwa Annette Nolden.
ceneo.pl


Na pierwszy rzut oka książka jest bardzo przyjemna dla oka. Bardzo przejrzysta. Każdy miesiąc życia dziecka to osobny rozdział. Inny kolor. Grafika i ogólny układ naprawdę mnie przekonała do tej książki. Każdy rozdział rozpoczyna treściwe podsumowanie każdego miesiąca. I chociaż teraz już wiem, że dziecka nie da się ubrać w schematy. To czasem z ciekawości spoglądałam na te podsumowania.

I w sumie te podsumowania to część książki do której zaglądałam najczęściej. Bo muszę się przyznać, że jeszcze nie przeczytałam jej całej. Jakoś tak nie mogę się zmusić. Zaglądam do kolejnych miesięcy jak Krzyś wkracza w dany etap. Jednak bywa to złudne. Pomijając już oczywiście kwestię jego wcześniactwa, to często zdarzało się, że czytałam informację o czymś co w sumie przydało by mi się wcześniej.

Ale po kolei. Wspomniałam już, że każdy rozdział rozpoczyna podsumowanie danego miesiąca życia dziecka. Ta część jest podzielona jakby na dwie. Pierwsza z nich to "Mój kalendarz". Znaleźć tu można informacje o szczepieniach do odbycia, informacje o diecie dziecka i porady na dany miesiąc.

Te porady są czasem ciekawe jak np. że od tego momentu można iść z dzieckiem na basen. Po takie mocno wymuszone, typu: zapiszcie się do grupy wsparcia dla rodziców.

Jeśli chodzi o szczepienia to nie powiem czy one się zgadzają z kalendarzem szczepień, bo wcześniaki nie idą zgodnie z kalendarzem. My szczepienia mamy dostosowane do naszej wagi startowej i tygodnia, w którym urodził się Krzyś.

Jeśli chodzi o porady dotyczące diety to ciekawe wskazówki, jednak nie opierałabym decyzji o tym jak i kiedy rozszerzać dietę tylko na tej podstawie. Ale mając wiedzę z innych źródeł można to potraktować jako ciekawostkę.

No i jeszcze druga część tego wstępu. Nazywa się "Tak przebiega rozwój niemowlęcia". Znajdziecie tu informacje o przeciętnej wadze i wzroście jakie może osiągnąć niemowlę w tym czasie. Są tu także rozmiary ubranek, czapeczek i bucików. To oczywiście mocno orientacyjnie, ale ciekawostka ciekawa. Dalej są opisywane umiejętności jakie możne dziecko osiągnąć w danym miesiącu. Ich trafność jest taka jak wszystkich tego typu uogólnień. Według tej książki Krzyś ma już część umiejętności z 8 miesiąca przy czym nie opanował wszystkich z 6 miesiąca. Myślę, że to najlepszy komentarz co do trafności tych opisów umiejętności.

Nie wspomniałam, że książkę możemy potraktować jako pamiętnik. Obok tych dwóch części o których pisałam są także wykropkowane miejsca na zapisanie terminów związanych z niemowlęciem, zapisanie wagi i obwodu główki, a także na własne przemyślenia. A na koniec rozdziału jest miejsce na zdjęcie i krótką notatkę.

No ale co jeszcze można znaleźć w tej książce? Niby wszystko, a mam wrażenie, że nic. Ale tak jest chyba często jeśli autor chce zmieścić poradnik o opiece nad dzieckiem, stymulacji dziecka oraz najważniejszych etapach rozwoju dziecka na 170 stronach.

Bo tak np. w rozdziale dotyczącym 6. miesiąca życia można znaleźć opis zabaw z dzieckiem (teksty wierszyków i piosenek do śpiewania), informacje o ząbkowaniu, oraz jak być rodzicami a pozostać kochankami oraz ćwiczenia na wzmocnienie miednicy i pęcherza. Więc jak widzicie przekrój informacji jest taki od Sasa do Lasa.

A swoją drogą to ciekawe, że intymność między rodzicami jest opisana tak późno. Wcześniej co? Wiele informacji jest tak według mnie nie w tym miejscu co powinna.

Szczerze to nie umiem się ustosunkować do prostego pytania: czy polecam. Zaglądam do niej czasem, ale jakąś ogromną fanką tej książki nie jestem. Jeśli was zaciekawiła to zawsze możecie iść do jakiejś księgarni i ją obejrzeć. Szybko wyrobicie sobie zdanie.

A tak na zakończenie zachęcam was do dołączenia do wyzwania blogowego Czytamy o dzieciach. Więcej szczegółów oraz lista opublikowanych recenzji tutaj.

12 komentarzy:

  1. Ja nie mam żadnej podobnej pozycji dotyczącej pierwszego roku zycia dziecka, a z tego, co sie orientuję, jest kilka takich tytułów. W ciąży analizowalam tydzień po tygodniu wszystko wraz z "W oczekiwaniu na dziecko". Kiedy to było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich tytułów jest masa. Nawet się zastanawiałam czy pisać recenzje książek, które mi się nie podobają zbytnio. Ale w sumie to pozycji jest wiele i kuszą. Jak nie mogą zbytnią treścią to kuszą czym innym. A teraz, z perspektywy czasu to dochodzę do wniosku, że czytanie poradników tego typu to strata czasu. Ale to teraz tak myślę. Jak byłam w ciąży to myślałam inaczej :)

      Usuń
  2. zupełnie mnie nie zachęciłaś :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja nie chciałam nikogo zachęcać :)

      Usuń
  3. Nie znam tej książki, ale już raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, że jak się Klusek urodził, to też wszystko sprawdzałam, zastanawiałam się porównywałam. Wiedziałam, w którym tygodniu życia obecnie się znajduje. Ale przy Michasiu to już się muszę mocno nagimnastykować, żeby przypomnieć sobie ile on tak naprawdę ma miesięcy. Oj biedne to moje drugie zaniedbane dziecko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mnie pytają ile Krzyś ma to też się często zająknę. Chociaż z trochę innych powodów :)

      Usuń
  5. noo to faktycznie nie jest to dobra pozycja do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę następnym razem zamieścić jakąś, która mi się podoba. Ale chyba po prostu jak się kupuje poradniki w ciąży to ciężko jest wybrać dobrze. Bo po prostu nie wie się czego szukać. Zamieszczam recenzje tych nietrafionych, żeby przestrzec inne mamy :)

      Usuń
  6. Takie książki generalnie lepiej czytać z dystansem, bo są pełne uogólnień, ale dla mamy pierwszego dziecka to dobra pomoc, sama miałam pod ręką podobną książeczkę. Choć bardziej liczyło się dla mnie zdanie moich wielodzietnych koleżanek - no ale nie każdy ma takie znajomości ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie miałam odwagi wypytywać tak przez telefon. A za bardzo nie można było nas odwiedzać, więc jakoś musiałam sobie radzić :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.