niedziela, 15 marca 2015

Trochę pozytywnej energii

Przeważnie na blogu opisuję trudności i problemy z jakimi borykają się rodzice wcześniaków. Takie wpisy pojawiają się nie dlatego, że ciągle jest źle. I że wciąż jest nam tak strasznie trudno, ale dlatego, że założyłam bloga by udzielać wsparcia innym rodzicom, którzy borykają się z jakimiś trudnymi sytuacjami. Bo jak jesteś szczęśliwy to nie potrzebujesz wsparcia. Potrzebujesz go właśnie wtedy kiedy jest trudno. Kiedy wydaje Ci się, że to co się spotkało przerasta cię i przygniata. Myślisz, że już nigdy się nie podniesiesz. Dziś chcę wam powiedzieć, że tylko tak wam się wydaje.



O tym jak rodził się Krzyś mogliście przeczytać tutaj. O tym jak wyglądało nasze pierwsze spotkanie i jakie emocje temu towarzyszyły pisałam tutaj. Pisałam też o pobycie na OIOMie. Gdybym miała wymienić wszystkie posty o emocjach trudnych. O tym jak sobie nie radziłam. Jak nie wierzyłam w szczęśliwe zakończenie nie starczyło by mi miejsca, żeby przekazać to co chcę przekazać.

A dziś ma być wesoło, radośnie i przede wszystkim spokojnie. Bo tak właśnie wygląda nasze życie. Dni wypełniane są cudownym śmiechem. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam powód do zmartwień. Takich prawdziwych, a nie jakiś urojeń :) Znacie to kobitki. Coś ci się przyśni to się dąsasz na męża :) Ale to są takie słodkie zmartwienia.

Cudownie jest patrzeć jak się świetnie rozwija. Praktycznie każdy nowy dzień to jakieś cudowne wydarzenie. A to pierwszy ząbek, a to się coraz lepiej porusza. Oczywiście, że jak był pierwszy ząb to było i marudzenie. Ale to też ma swój urok. Bo jak mu jest tak źle to przytula się i tuli. Czy może być coś piękniejszego niż dziecko, które wie, że z każdym bólem może przyjść do mamy. Znaczy mój jeszcze nie przychodzi sam :)

Jeśli twoje dziecko urodziło się przedwcześnie to pewnie miałaś podobne myśli co ja. Bo wiem, że wiele mam tak czuje. Często o tym piszą na grupach wsparcia. Ja też pisałam swego czasu. A co to były za myśli? Bałam się, że moje dziecko nigdy mi nie wybaczy za to cierpienie, które dane było mu przeżyć. Bałam się, że ja nigdy sobie nie wybaczę. Że nigdy mnie nie pokocha.

O głupia babo... teraz wiem, że dziecko zawsze będzie kochać swoich rodziców. Nie wiem jaka siła powoduje u dziecka absolutny brak miłości.

Mam to szczęście, że moje dziecko nie jest poważnie chore czy niepełnosprawne. Ale wiele wcześniaków wychodzi cało ze swojego wcześniactwa. Możesz usłyszeć wiele takich historii. Na grupach o których pisałam wiele jest zdjęć cudownych, wesołych kilkulatków, które również miały trudny start. Tego bloga też odwiedza sporo mam, które mogą opowiedzieć swoją historię z happy endem.

Wiadomo, że zawsze będziesz pamiętać o tym jak to było na początku. Jednak z każdym uśmiechem dziecka, z każdym nowym osiągnięciem, to będzie się zacierać. Każda negatywna emocja zastąpi się nową. Piękną. Pełną szczęścia.

24 komentarze:

  1. I własnie ten uśmiech wynagradza wszystko. Przeszliście długą drogę - mnie mamę wcześniaka, na szczęście późnego wcześniaka ominęły te trudy - do Was to szczęście przyszło nieco póxniej i to jest najważniejsze :) Podzielam z Wami tą radość, bo czyż można chcieć więcej :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to, że z każdym dniem będzie tylko lepiej.

      Usuń
  2. To cudownie, że masz w sobie taką pozytywną energię! Tak trzymaj!!! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Helenka urodziła się w terminie, ale ja z kolei dużo przeszłam w czasie ciąży, która była zagrożona i wiem doskonale co to strach o dziecko i jego zdrowie, co to niepewność i bezsilność. Jednak to co najważniejsze, co pokazuje Twój wpis- mimo różnych trudności jesteśmy najszczęśliwszymi mamami swoich najcudowniejszych dzieci. Wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak czytałam ten wpis to tak bezwiednie się zaczęłam uśmiechać:) Taki radosny jest:) A mój synek mimo że ma rok a nie wcześniak to też jeszcze sam na dwóch nóżkach do mnie nie przyjdzie:) Ale przyraczkuje i często trochę włosów mi powyrywa żeby było weselej:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje opracowuje strategię bączka. Tak się kręci w kółko, aż dobiegnie do miejsca w którym chce się znaleźć.

      Usuń
  5. Radość i pozytywne myślenie to podstawa w macierzyństwie. Każdy uśmiech moich dzieci to dla mnie zastrzyk pozytywnej energii, wszystkie problemy schodzą wtedy na dalszy plan.Pozdarawiam mamowiesz.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radość aż się sama pisze jeśli odnajdujemy ją w rzeczach małych :)

      Usuń
  6. No i super, lubię pozytywne newsy! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na szczęście u nas ostatnio same takie :) W życiu, nie na blogu :)

      Usuń
  7. Co dzień rano wstaję i cieszę się, że mam przy sobie swoją córeczkę, zdrową. To najpiękniejsze, co mogłam dostać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim zostałam mamą zastanawiałam się co jest tak niezwykłego w posiadaniu dzieci, że wszyscy chcą je mieć. Teraz to doskonale rozumiem. Tylko słów mi braknie, żeby to opisać.

      Usuń
  8. Nie tylko jak się ma wcześniaka, to się o niego zamartwiasz. To chyba normalne przy każdym dziecku: ) tylko troski są nieco inne. Najważniejsze jednak, że umiesz wyłapywać i te dobre rzeczy:))) Równowaga w przyrodzie musi być zachowana:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na samym początku nie jest łatwo złapać te dobre rzeczy. Ale najważniejsze to szybko dać się zalać oceanowi miłości :)

      Usuń
  9. I to jest najważniejsze! Ten uśmiech i radość wpelni zdrowego dziecka ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja myślę, że te szpitalne wspomnienia będą wracać do mnie już do końca życia, gdy zbliża się dzień urodzin syna.
    Uśmiech wynagradza wszystko. A jak niedługo synuś sam do Ciebie przyjdzie i przytuli np. gdy wracasz z zakupów to się zapewne rozpłyniesz. Ja tak mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś przy kąpieli powiedziałam do męża: a wyobrażasz sobie, że kiedyś przyjdzie i powie kocham cię? I mojemu mężowi się oczy zaszkliły. I mi też

      Usuń
  11. U nas trudny start (1300gram), ale teraz jest praktycznie wszystko dobrze. Oczywiście brzemię wcześniactwa nosi całe życie, tylko jednym ciąży bardziej, a innym mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że znów mnie odwiedziłaś. Odwiedzałaś mnie jeszcze na wordpressie. Czytałam historię Twojej córki i myślałam, że będzie dobrze.

      Usuń
  12. Bardzo się cieszę, że tak dobrze radzi sobie Krzyś mimo tego trudnego startu. To najważniejsze :). Ale muszę Ci powiedzieć, że doskonale rozumiem Cię jeśli chodzi o poczucie winy... u mnie ono też się pojawiło. Ale dopiero po pierwszej radości, że Matylda już jest, Po pierwszej wspólnej nocy kiedy przez te wszystkie godziny leżałam i patrzyłam na moją córcię, zaczęłam płakać, że może już wcześniej było jej "źle" w brzuszku a ja to przeoczyłam i naraziłam jej zdrowie i życie.. To straszne. Cały czas ją obserwuję "czy wszystko jest ok?" "czy na pewno jest zdrowa?". Czasem mam wrażenie, że zamęczę się na śmierć tymi myślami... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To za czasem przechodzi. Jak sama widzisz. Nie przejdzie od razu, ale dasz sobie z tym radę.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.