czwartek, 19 lutego 2015

Wcześniak u neurologa

Neurolog to specjalista zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób układu nerwowego. Dla wcześniaków to jeden z podstawowych lekarzy specjalistów. Jego zadaniem jest wczesne wykrycie wszelkich nieprawidłowości i ocena rozwoju dziecka. Może on was skierować na dodatkowe badania lub na rehabilitację neurologiczną.


My też dzielnie odwiedzamy neurologa. Mówi się, że pierwszą wizytę u neurologa powinno się zaliczyć w 6 tygodniu życia. Udało nam się odbyć taką wizytę. Pewnie zaraz będziecie pytać jak udało nam się dostać na NFZ tak szybko? Szczerze. Pojęcia nie mam. Zadzwoniłam, powiedziałam, że jesteśmy wcześniak z 30 tygodnia urodzony w zamartwicy i neonatolog powiedział, że w 6 tygodniu powinniśmy się pokazać neurologowi a teraz jest nasz 6 tydzień życia. Pani powiedziała, że w tym tygodniu nas nie wciśnie i zaproponowała następny. Chyba nas potraktowali jako przypadek pilny i się dostaliśmy.

A jak wygląda taka pierwsza wizyta? Na początku lekarz (wiem, że nie wszyscy tak robią, ale my mamy dobrego i fajnego neurologa) pyta przede wszystkim z jakiego powodu był przedwczesny poród. Co ogólnie działo się w szpitalu, jak przebiegała ciąża. Po takich pytaniach lekarka przeczytała nasz wypis ze szpitala (co w przypadku wcześniaków nie jest krótkim dokumentem). Potem zaczęła sprawdzać odruchy dziecka. My byliśmy jeszcze wtedy przed datą planowanego porodu, więc obecność odruchów nie jest taka oczywista. I ich brak nie powinien was niepokoić. Słyszałam, że niektóre wcześniaki pomijają niektóre z odruchów. Krzyś np. nie miał odruchu szukania. Pogłaskany po policzku (na głodnego) ani myślał się patrzeć tam skąd go miziają.

Jakie odruchy bada lekarz? Na początku kroczenie, pełzanie, chwytanie. Te trzy na pewno. A może jeszcze coś. Nie pamiętam. Kroczenie - dziecko podtrzymane pod paszki stawia krok i próbuje iść. Pełzanie - dziecko ułożone na brzuchu próbuje się odepchnąć od ręki przystawionej do stóp. Chwytanie - dziecko chwyta podane palce dorosłego tak mocno, że jesteśmy w stanie go podnieść. Jest jeszcze odruch Moro, o który raczej lekarz zapyta jeśli go w trakcie wizyty nie zobaczy sam. A co to jest? To odruch obronny. Dziecko w chwili strachu gwałtownie rozrzuca ręce i nogi. Wygląda jak taka maskotka przyczepiona do szyby, z takimi rozciągniętymi kończynami :) U nas Krzyś miał tak silny odruch Moro, że lekarz nie musiała pytać. Reagował tak na wszystko.

O co lekarz może pytać? O wszystko. I na kolejnych wizytach będą to zawsze różne pytania. Dostosowane do wieku dziecka. Nas na tej pierwszej wizycie pytała czy reaguje na światło, czy nie ma problemów z utrzymaniem temperatury ciała i to chyba wszystko. Lekarz zawsze ogląda dziecko w różnych pozycjach: na brzuchu, na bokach i na plecach oczywiście. Na następnych wizytach to pytała nas czy bierze rączki do buzi, czy łączy ręce, chwyta zabawki, reaguje na dźwięki itp. Ostatnio tez mieliśmy wizytę (wiek urodzeniowy 7,5 korygowany 5,5) i w sumie też o niewiele rzeczy pytała, bo Krzyś dał się ładnie zbadać i sama zobaczyła co chciała wiedzieć. Chociaż ja też sama dużo dopowiadałam typu, że nadal preferuje lewą stronę, że czegoś nie robi a na rehabilitacji mówili, że już by mógł. I po takim moim wywodzie nagle Krzyś sięgnął po zabawkę jedną ręką opierając ciężar ciała na drugiej i to wyprostowanej. Lekarka tylko się uśmiechnęła.

Jak się przygotować? Przed wizytą obserwuj uważnie dziecko. Zwracaj uwagę czy czynności wykonuje lewą czy prawą ręką. Czy rąk używa naprzemiennie? I ja zawsze zwracam uwagę na to o co lekarz pytał a ja nie umiałam odpowiedzieć na poprzedniej wizycie.

Co zabrać? Standardowo. Dokładnie jak to opisałam w poście o pierwszej wizycie u lekarza.

Na tej wizycie możecie spodziewać się skierowania na usg przeciemiączkowe, jeśli mieliście je wykonywane w szpitalu. A już na pewno jeśli mieliście wylew. My mieliśmy. Ale to się okazało dopiero niedawno, bo lekarz zauważył już tylko niewielki ślad po zagojonym miejscu. To był wylew łagodny I-ego stopnia i na specjalistach nie zrobił wrażenia. Ich interesują takie większe a nie takie co je ledwo widać.

Możecie też dostać skierowanie na rehabilitację neurologiczną. Nie bójcie się. Wcześniaki bardzo często podlegają takiej rehabilitacji, ale nie dlatego, że coś się już źle dzieje. Ale po to żeby mieć wszytko pod kontrolą i w razie czego móc interweniować. To nie oznacza, że dziecko się źle rozwija. To tylko ma mu pomóc. Ułatwić trochę ten jego trudny start. Jeśli obserwujesz to jak się rozwijamy to wiesz, że u nas jest dobrze. Rodzina pyta mnie czemu go jeszcze ciągam po tych rehabilitacjach. Ale ja widzę jak dużo mu one dają. Wiem, że bez tego nie był by tu gdzie jest teraz. Ale o rehabilitacji będę jeszcze pisać.

14 komentarzy:

  1. My też z pierwszym synkiem zostaliśmy skierowani do neurologa. Nie powiem żeby była to przyjemna wizyta i żeby pani doktor była przyjemna:/ Kazała z synkiem ćwiczyć, żeby zmniejszyć napięcie mięśniowe. Moje dziecko ma to szczęście, że ma mamę rehabilitantkę i ćwiczenia które stosowałam pomogły:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedne takie dzieciaczki wcześniaczki :)(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i biedne ale z bardzo silną wolą życia.

      Usuń
  3. My też trafiliśmy na super neurologa. Najpierw wypytała o poród, przeczytała wypis (jak u Was) i później badanie. Pokazała jak trzymać Antka, jak karmić itp. Wizyta trwała ponad 40 minut

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że też tak trafiliście. Mi kuzunka poleciła neurologa. Sama odwiedziła kilku i opowiadała mi, że wielu to nawet dziecka dobrze nie obejrzy a już ma gotową diagnozę.

      Usuń
  4. To się Wam udało, bo wiele hisorii słyszałąm jak to rodzice tygodniami czekai. Ja nie porównuje naszej sytuacji bo widać u nas w mieście są inne zwyczaje. Wszystkie wczesniaki od pierwszym godzin zycia obserwowane są przez nueropsychiatre i fizjoterapeute, którzy na oddział przychodzą raz w tygodniu w celach obserwacyjnych. Spotykają się z rodzicami. Tydzien po wypisie jest spotkanie kontrolne w szpitalu, na którym najczęściej kierują dzieciaki na fizjoterapie w Centrum. Tak było z nami, fizjoterapia obserwacyjna trwala ponad rok...na szczescie syn dobrze sie rozwijal, nie bylo koniecznosci specjalnych cwiczen.Pozniej byly zajecia w grupie. Generalnie co jakis czas do nas dzwonia i prosza by przywieźć dziecko na kontrole...a to laryngolog, a to logopeda. Własnie rozpoczelismy terapie logopedyczna, bo syn jeszcze nie mowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas co prawda do szpitala przychodziło wielu specjalistów to po wyjściu musieliśmy radzić sobie sami. Takie kontrole o jakich mówisz mamy, ale w ośrodku rehabilitacji neurologicznej. Ale jak widać co kraj to obyczaj.

      Usuń
  5. Takie wizyty to chyba muszą być same nerwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jesteśmy pod stałą opieką fizjoterapeutów to i strachu nie ma bo na bieżąco omawiają rozwój Krzysia i jak tylko coś się dzieje źle to bierzemy się do pracy. Ale przed pierwszą wizytą trochę się bałam. Bo to pierwsza była

      Usuń
  6. Moja Melania ma za sobą kilka wizyt u neurologa, dwa USG głowy i oczywiście żmudną, kilkumiesięczną rehabilitację. Nie była wcześniakiem, za to była przenoszona... Urodziła się w 42 tygodniu, wody były zielone, a ona zakażona bakterią Ecoli. Okazało się, że ma ogromne problemy z napięciem mięśniowym, podejrzewali niedotlenienie. Na szczęście po roku okazało się, że jest cudną, zdrową dziewczynką, wyprowadziliśmy ją z napięcia mięśniowego, a niedotlenienia wcale nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się świetnie rozwija mimo ciężkiego startu. Poza tym wyrosła z niej śliczna dziewczynka.

      Usuń
  7. My z zaleceń ze szpitala wizyty u neurologa nie mieliśmy,może po wizycie w patologi noworodka nas skierują. Czy to źle, że nas nie skierowali, nie wiem mam mętlik w głowie, zapytam się naszej pani dr, widać co szpital to co innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dostaliśmy neurologa trochę na własne życzenie. Znaczy w karcie wypisu mieliśmy, że neurolog według zaleceń pediatry. Ale jak zaczęłam o to wypytywać pediatrę, że może by się przydało to wypisała skierowanie i tak chodzimy. Bardzo z tego jestem zadowolona, bo neurolog skierowała nas na rehabilitację i dzięki temu Krzyś już chodzi przy meblach a bez tego to aż strach pomyśleć co by było.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.