poniedziałek, 5 stycznia 2015

Wcześniak u lekarza

Kiedy rodzi się dziecko rodzice wyobrażają sobie, że będą spędzać z nim każdą chwilę. Intymnie. W domowych pieleszach. No cóż wcześniaki nie mają tak łatwo. Te kruszyny od początku bujają się od jednego specjalisty do drugiego. W szpitalu uprzedzali, że tych wizyt będzie dużo. Ale to co się działo zaskoczyło mnie kompletnie. Dobrze, że jestem mobilna i mąż nie musiał za każdym razem brać urlopu w pracy.

Krzyś urodził się 30 czerwca. Miesiąc później wyszedł do domu. Mamy ogromne szczęście, że jak do tej pory nie widać, żeby wcześniactwo wpłynęło jakoś strasznie na jego zdrowie. Nie ma poważnych chorób. W chwili gdy opuszczaliśmy szpital dostaliśmy zalecenia sprawdzenia tylko tak dla pewności, że wszystko jest dobrze. Wszystkie wizyty były tak na wszelki wypadek.

Mówili, że tego będzie dużo. Ale tak sobie myślałam przecież to tylko kilka wizyt. Nie będzie chyba tak źle. Matko, jak dobrze, że specjalistów mam w miejscu zamieszkania. Najdalej musieliśmy jechać 30 km od domu. Wiem, że wielu rodziców musi pokonywać dużo większe dystanse. A i tak muszę przyznać, że te wyjazdy dały nam w kość. Głównie dlatego, że Krzyś lubi stały rozkład dnia. Jak coś się dzieje nieprzewidzianego to bardzo źle to na niego wpływa. A jak sobie zerkniesz na nasz terminarz, który tu zamieszczam, to zrozumiesz czemu nie łatwo jest utrzymać stały rozkład dnia... Ciężko było mi nawet określić jakikolwiek plan dnia. 



Kiedy mi mówili, że tych wizyt będzie dużo, szukałam w sieci bardziej szczegółowych informacji. Znajdowałam tylko, że wcześniak musi odwiedzić: okulistę, neurologa, audiologa i neonatologa jak potrzeba. No to czytając coś takiego nie przypuszczałam, że w ciągu 5 miesięcy będziemy mieć tylko 3 tygodnie pozbawione jakiejkolwiek wizyty. 

Z racji tego, że terminarz jest nasz to opatrzę go kilkoma słowami komentarza, żebyście mogli zobaczyć, czy u Was też się można takich wizyt spodziewać.

Po wyjściu ze szpitala musicie zarejestrować się w przychodni rejonowej. Tam oddajecie kartę szczepień. W sumie to nie do końca jestem pewna czy musisz, jeśli nie zamierzasz szczepić dziecka. Ale to nie jest czas i miejsce na dyskusję o szczepieniach. Bardzo często zapisując dziecko do przychodni, lekarz powie, że chciałby zobaczyć to dziecko. Tak więc trzeba potomka pofatygować. 

Nie wiem czy tak jest zawsze, ale my wychodząc ze szpitala już mieliśmy umówioną wizytę u neonatologa. Podobno, zgodnie z polskim prawem, najpóźniej 7 dni po wypisaniu dziecka ze szpitala dziecko musi zobaczyć jakiś lekarz. W przypadku wcześniaków to jest neonatolog.

Jako, że w wypisie mieliśmy kontrolę morfologii zrobiliśmy. Okazało się, że mamy problem z niedokrwistością. Bardzo częste u wcześniaków, które nie miały szansy dostać od matki żelaza potrzebnego do produkcji krwinek. No i nas też to dosięgnęło, chociaż w szpitalu wszystko było dobrze. W związku z tym musieliśmy powtarzać morfologię i częściej pojawiać się u pediatry oraz neonatologa. Na szczęście skończyło się tylko na 1 serii zastrzyków. I wszystko się ustabilizowało.

Co do okulisty to myślałam, że czeka nas jedna wizyta. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy lekarz powiedział: Wszystko w porządku, zapraszam 2 września. No i potem mieliśmy jeszcze jedną kontrolę, na której też usłyszeliśmy, że jest wszystko dobrze. Dla pocieszenia: dzieci z retinopatią wiele więcej wizyt nie miały. Oczywiście zależy to od stopnia problemu. Ale często w tej ogromnej kolejce słychać było, że retinopatia się cofa i że się dziecku poprawia. Oczywiście nie wszystkim dzieciom, ale wiele takich głosów słyszałam.

Według mnie dla każdego wcześniaka ważnym lekarzem jest neurolog. I chociaż w karcie wypisu nie mieliśmy od razu skierowania, a jedynie informację, że to pediatra ma podjąć decyzję o potrzebie zapisania dziecka do neurologa. Mój pediatra od razu wypisał skierowanie. Tak na wszelki wypadek. Jestem spokojniejsza wiedząc, że gdyby coś w jego rozwoju mogło niepokoić to jesteśmy pod dobrą opieką. No i dostaliśmy skierowanie na USG przezciemiączkowe i na rehabilitacje. USG na początku wykazywało jakieś zmiany. Na szczęście okazało się, że to nic poważnego i już zniknęło. Ale jak widzicie trochę się najeździliśmy. 

Rehabilitacja jest świetna. Widzę, że Krzysiowi bardzo pomaga. My jesteśmy prowadzeni metodą NDT Bobath. Jest delikatna, ale my też nie potrzebujemy natychmiastowych rezultatów. W ośrodku rehabilitacji neurologicznej do którego jesteśmy zapisani do neruologa (jeszcze jednego), neurologopedy no i oczywiście na rehabilitację. Jeśli będzie potrzeba zapiszą nas jeszcze do pedagoga, ale to jak Krzyś będzie starszy. 

Z racji tego, że Krzyś ma zdwojenie nerki jesteśmy też pod opieką nefrologa. Ale tu to na szczęście nic poważnego, bo to chyba odziedziczył od strony męża. Ten typ tak ma.

Zaliczyliśmy też doradcę laktacyjnego. Nie umiałam sama przestawić go na pierś.  Problemem okazała się zła pozycja (zaproponowano mi spod pachy i to był strzał w dziesiątkę) oraz mój opór przed utratą kontroli nad tym ile on zjada. Ale udało się i jestem zadowolona z tego.

Dużo tego, ale da się przeżyć. My jakoś daliśmy radę :)

8 komentarzy:

  1. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Ewa Ostrowska
    u nas wizyt było sporo, choć nieco inne. W dniu wypisu ze szpitala dostaliśmy wykaz zaplanowanych pierwszych wizyt kontrolnych...później na każdej z nich wyznaczano nam nowy termin. Przez pierwsze miesiące życia mieliśmy średnio 3 wizyty w szpitalu tygodniowo. A to mózg, a to serce, a to nerki, a to znów rezonans....okulista (początkowo co tydzien, następnie co dwa, później miesiąc, teraz co pół roku - Stefano miał laser, ale retinopatia nie była duża). Rehabilitacji jako takiej syn nie miał. Chodziliśmy 2 razy w tygodniu na fizjoterapie, ale opierała się ona głownie na obserwacji.

    Dopiero z naszym wcześniakiem cudakiem przekonaliśmy się jak ważna może być bliskość szpitala - my mamy do niego dosłownie rzut beretm, 5 minut samochodem, ale ja wtedy jeszcze nie byłąm mobilna.

    OdpowiedzUsuń
  2. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Justyna Sz
    Ojej, dużo tych wizyt, ale jak wszystko dobrze to nic tyko się cieszyć :) Brawo za doradcę laktacyjnego! Kobiety zbyt szybko i pochopnie rezygnują z KP, a jak widać powód może być bardzo żaden. Co do tego że lekarz powinien widzieć dziecko do 7 dni po szpitalu to nie miałam pojęcia! U nas położna była dwa tygodnie oo wypisie i nikt mi nic nie mówił o lekarzu... hm.

    OdpowiedzUsuń
  3. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Gibonikowa mama
    Ojej, dużo tych wizyt. My też się trochę najeździliśmy, chociaż Młody nie jest wcześniakiem. To tak dla pocieszenia rodziców wcześniaków :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Katarzyna Balbierz - MaaMaa BaalBinkaa
    Oj tak z wczesniakiem ciezko jest ustalic plan dnia. My dopiero zaczynamy wychodzic na prosta z planowaniem. W tygodniu pelno wizyt, rehabilitacje, kontrole, badania i tak caly czas. Dodatkowo mieszkamy w malutkiej miejscowosci a do jakiegokolwiek specjalisty musimy jechac 50km. Koszmar :/

    OdpowiedzUsuń
  5. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Sabina Bochenek (MAMO WIESZ)
    Ciężką drogę przeszłaś ze swoim maleństwem, ale myśle że każda matka dla dobra dziecka zrobiłaby wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas aż taki napięty grafik nie jest na tą chwilę. Do tej pory odwiedziliśmy audiologa, ale to była jedna wizyta i na tym koniec, okulistę mamy co 4 tygodnie, USG stawów biodrowych, i czekamy na patologię noworodka, mamy 1.07, acha bym zapomniała my mamy jeszcze poradnię osteoporozy i leczenia chorób metabolicznych kości, miałaś coś takiego-słyszałaś. I my nie mieliśmy wizyty po wyjściu ze szpitala u neonatologa tylko u zwykłego pediatry z rejonu, pod którego opieką jest starsza córka. Kardiologa mamy do kontroli po 3 ms czyli w sierpniu. I kontrolę poziomu żelaza mamy w ten piątek po odstwieniu żelaza, które przyjmowała 2 razy dziennie do końca maja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak wygląda grafik zależy od stanu dziecka. Więc u Ciebie tylko się cieszyć. Ale zawsze jak coś Cię niepokoi warto zapytać czy poprosić o skierowanie. Szczególnie, że pediatrzy się nie znają na wcześniakach. Chyba, że masz ogromne szczęście. A o tej poradni nie słyszałam. My tam nie byliśmy kierowani.

      Usuń
  7. My niestety mieliśmy i mamy nadal pełen grafik, Maksiu ma już 14 miesięcy i poza wizytami u lekarzy 3 razy w tygodniu mamy rehabilitację, także czasami nawet nie ma dnia w tygodniu wolnego

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.