piątek, 30 stycznia 2015

"Mamo dasz radę macierzyństwo od A do Z"

Na blogu pojawiło się już kilka recenzji. Jednak ta dzisiejsza jest pierwszą publikowaną w ramach wyzwania blogerskiego Czytamy o dzieciach. Szczegóły dalej. A co przedstawię Wam dziś? Książkę Doroty Smoleń "Mamo Dasz radę! Macierzyństwo od A do Z"

ceneo.pl

Jeśli interesujesz się blogosferą parentingową to musiałaś słyszeć o tej książce. Jej autorka prowadzi blogi: od-rana-do-wieczora.blog.pl oraz czytam-dzieciom.blogspot.com. Koordynuje akcję "Macierzyństwo bez lukru". Tak jak wiele młodych matek brutalnie zderzyła się z prozą życia. Z ciemną stroną macierzyństwa. Jak wiele młodych matek nie przypuszczała jak ciemna może być ta strona.

A co znajdziemy w tej książce? Po pierwsze: to nie jest poradnik o dzieciach. To jest poradnik o tym jak być mamą. Cały poradnik określiłabym jako rozmowę z przyjaciółką. A tę iluzję potęguje język jakim jest ona pisana. Dziewczyna jest blogerką i tak właśnie czyta się tę książkę. Jak dobrego bloga.

Wracając do tej rozmowy. Czytając tę książkę, czułam się jakbym piła dobrą kawę w miłym towarzystwie. W towarzystwie kogoś, kto mnie świetnie rozumie, choć jej doświadczenia już jakiś czas temu opuściły strefę pieluch.

Plusem tej książki jest organizacja. Jest niezmiernie poukładana. Podtytuł Macierzyństwo od A do Z nie jest przypadkowy. Właśnie tak jest ona ułożona. Każdy rozdział zaczyna się z kolejnej litery alfabetu. Zaczynamy od Aaaaby nie zwariować. Kończymy na Zabawy i zabawki. Nie będę podawać wszystkich rozdziałów, ale kilka które mnie bawią (znaczy ich tytuły). I tak mamy: Fochy, dąsy i humory, czyli jak rozbroić bombę. Przekupstwo, szantaż i bajer, czyli praktyki niegodne i hańbiące oraz bardzo przydatne. Uśnijże wreszcie! Czyli od suszarki do kontinuum.

Może zapytasz: jaką ideologię wychowania przesyła autorka? Mam wrażenie, że żadną. A raczej taką jaka jest skuteczna w danej chwili. Dziewczyna świetnie rozumie, że nie zawsze da się iść zgodnie z jakimś scenariuszem. Powiedziałabym, że radzi sobie jak może. I z perspektywy czasu - poradziła sobie nieźle.

Mam problem z powiedzeniem, komu poleciłabym tę książkę. Nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć. Bo chociaż książka porusza wszystkie ważne dla młodej matki tematy. I porusza to w przyjemny sposób, bo okraszone doświadczeniem autorki. To po skończeniu lektury stwierdziłam, że to co przeczytałam jest bardzo oczywiste. Może to język tej książki sprawił, że te informacje tak weszły do mojej głowy. Ale szczerze to nie potrafię wskazać żadnej informacji, o której bym nie wiedziała. Chociaż... opis piaskownicy i tego czemu to taka nuda i co oznacza w praktyce "Nie syp piaseczkiem". Ale więcej nie wiem.

Książka na pewno pełna jest ciepła, zrozumienia i "klepie po pleckach". Szybko się czyta i pomaga usystematyzować to co już wiesz i może rozwiać Twoje wątpliwości i obawy.

Na wstępie wspomniałam, że jest to pierwsza książka z wyzwania blogowego Czytamy o dzieciach (do którego Was serdecznie zapraszam). Wyzwanie koordynuje autorka bloga naszklusek.blogspot.com. Zasady są proste: na koniec miesiąca przedstawiasz na blogu recenzję poradnika dla rodziców. Robimy tak przez rok. Czyli publikujesz 12 recenzji. Możesz zamieścić logo akcji, które wygląda o tak:
Na FB wpis o poście oznaczas tagiem #czytamyodzieciach. Blog naszklusek zamieszcza wpis, w którym przedstawia wszystkim swoim czytelnikom linki do recenzji z danego miesiąca. Co możesz zyskać: oczywiście promocję swojego bloga. A i Ty łatwo dotrzesz łatwo do innych fajnych poradników. Serdecznie polecam.
Zobacz koniecznie o czym pisze naszklusek i inni uczestnicy wyzwania: http://www.naszekluski.pl/2015/01/naucz-mnie-samodzielnosci-czytamy-o-dzieciach/

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.