piątek, 30 stycznia 2015

"Mamo dasz radę macierzyństwo od A do Z"

Na blogu pojawiło się już kilka recenzji. Jednak ta dzisiejsza jest pierwszą publikowaną w ramach wyzwania blogerskiego Czytamy o dzieciach. Szczegóły dalej. A co przedstawię Wam dziś? Książkę Doroty Smoleń "Mamo Dasz radę! Macierzyństwo od A do Z"

ceneo.pl

Kończymy 7 miesięcy

Nie  mogę się nadziwić (i z resztą nie tylko ja) jak świetnie Krzyś się rozwija. Na pewno przyczyniła się do tego rehabilitacja i nasza praca w domu. Ale jak widać efekty to chyba warto :) Dziś mija 7 miesięcy odkąd Krzyś pojawił się na świecie. Magiczne 7 miesięcy.


Tak kończą się nasze posiłki. Krzyś zadowolony i cały wymazany. I żeby nie było - zakładamy śliniak do jedzenia... czasem się zastanawiam - Po co?


Aktualny wiek: urodzeniowy 7 miesięcy (korygowany 4,5 miesiąca)
Waga: ponad 7 kg
Rozmiar ubranek: 80.

Rozkład dnia:
7:00 - pobudka i od razu jedzonko.
8:30 - jedzonko i spanie potem znów spanie i ruszamy na spacer, i tu często też zaliczamy drzemkę.
12:00 - kolejna drzemka potem obiadek. Nasz repertuar smaków jest już szeroki :)
14:00 - jedzonko, spanie i znów jedzonko
17:30 - kąpiel potem jedzonko
19:00 - dziecko już śpi

Ostatnio je coraz częściej. Nie wiem czy to skok, czy kończy się pokarm. Na razie wygląda na najedzonego. Ale w sumie kto by głodny chodził jakby jadł co godzinę? 

I nasze ostatnie osiągnięcie: wydłużyliśmy nasze 40-sto minutowe drzemki do ponad godziny. I co najważniejsze: Krzyś wreszcie budzi się wyspany. Do tej pory zazwyczaj miał taki stan: zbyt wyspany, żeby zasnąć, zbyt zmęczony żeby się bawić. A teraz wstaje niczym skowronek. Kiedyś podzielę się z wami moim sekretem :)

Rozwój fizyczny:

Zaczynamy się wiercić. Na razie udaje się raczej przez przypadek, ale nasz neurolog numer 2 mówi, że tak to się właśnie zaczyna. To wiercenie polega na przewrotach, a to na plecki, a to na brzuszek. To się dzieje raczej z pozycji na boku, ale też się liczy :) A jak mowa o leżeniu na boczku to i tu idzie nam coraz lepiej unoszenie główki. 

A jak jesteśmy przy unoszeniu - pięknie już podciągany kolanka. Do tej pory Krzyś leżał prosty jak kłoda a teraz to mu ciężko zmienić pampersa bo tak kuli nóżki.

Jego władza nad nogami ma też swoje odbicie podczas kąpieli. Z wielką pasją chlapie i obserwuje kto się uśmiechnął a kto zdenerwował. Mam wrażanie jakby badał granicę do której powoduje to uśmiech u rodziców a kiedy pojawia się już grymas złości.

Zdolności manualne poprawiły się na tyle, że Krzyś jest w stanie sam jeść łyżeczką. Nabiera mama, ale Krzyś szybko przejmuje łyżeczkę i się karmi. Najpierw je oczko, policzki, czasem czoło i jak się uda to buzia :) Nie no jest zdecydowanie coraz lepiej. 

A ja zachęcona sukcesami z łyżeczką stwierdziłam, że dziecko może się już uczyć pić z kubka niekapka. To znaczy, Krzyś dostaje kubek i się nim bawi. Chociaż ostatnio to już odkrył, że jak się pociągnie to coś leci. Ale woda mu chyba nie smakuje, bo eksperymentu nie powtórzył. Ale za to butlę z żelazem to już sam trzyma. Znaczy jeszcze delikatnie asekuruję, ale łapie i trzyma sam.

Nasz neurolog z rehabilitacji mówi, że Brzdąc rozwija się znakomicie. I widać ogromne postępy. Teraz mamy pracować nad obniżeniem barków, bo mamy je podobno za wysoko. I w sumie jeszcze czasem widać, że faworyzuje jedną stronę.

Rozwój emocjonalny:

Ostatnio nawet udało nam się odwiedzić moją kuzynkę. Obchodziła urodziny i zaprosiła sporo ludzi. Krzyś był zachwycony i bardzo grzeczny. Oczywiście jak wracaliśmy była histeria przez 20 minut i wszystko. Kiedyś wracaliśmy od rodziców przez 2,5 godziny (a powinniśmy godzinę) bo taka była histeria. Więc postęp jest ogromny, bo wtedy u rodziców spędziliśmy pół godziny na uspokajaniu Krzysia, a u mojej kuzynki spędziliśmy 2,5 godziny. Krzyś nie tylko nie płakał, ale i dał się poprzytulać wszystkim ciociom i wujkom. I do tego nawet niektórych obdarzył uśmiechem. Oj... zdecydowanie zrobił ogromny postęp. Zaczynaliśmy z histerykiem, który nie potrafił się uspokoić po tym jak ktoś kichnął, a teraz... cud, miód i orzeszki.

Rozwój mowy:

Krzyś zaczął piszczeć. Ale, że chyba sam boi się tego dźwięku to rzadko mu się to zdarza.

W co się bawię:

Z racji coraz lepszych umiejętności manualnych Krzyś sam chwyta grzechotki i nimi potrząsa. W sumie to chwyta wszystko co się tylko da. Bardzo ładnie chwyta już piłeczki do których musi rozprostować paluszki. Do tego odkrył, że to co szeleści jest ciekawe i jak leży na macie i dorwie się do szeleszczącego mostka to nie ma zmiłuj. Miętosi go aż miło :)

Ulubione zajęcia:

W sumie to zabawa. Preferuje ostatnio leżenie na brzuchu, ale leżąc na plecach też znajdzie sobie zajęcie :)

Co jem:

Wyżej już opisałam jak ładnie Krzyś posługuje się łyżeczką. I w ten właśnie sposób pochłonął już nie tylko marchewkę i zupki jarzynowe, ale też królika, dynię, brokuł i jabłuszko. Zdecydowanie ulubionym smakiem jest dynia. Najtrudniej było przekonać się do brokuła. 

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Recenzja Rozwój niemowlęcia

Ostatnio ukazało się kilka recenzji na moim blogu. Te 3 już opisane pozycje uważam, za najważniejsze. Warte przeczytania. Dziś przedstawię Wam pozycję ciekawą "Rozwój niemowlęcia" Anne Bacus. Ale czy konieczną do przeczytania? Opowiem o niej, a wy sami zdecydujcie czy to dla was czy nie.
ceneo.pl

Pełny tytuł tej książki brzmi: Rozwój niemowlęcia. Jak wspomagać rozwój dziecka od przyjścia na świat do 18 miesiąca życia. Na okładkach książki możemy przeczytać:
Miesiąc po miesiącu omawiamy etapy rozwojowe twojego dziecka i podpowiadamy, co robić by prawidłowo się rozwijało w tym ważnym okresie życia.
Jak stymulować zmysły małego dziecka? Czy dzieci są dziś inteligentniejsze niż kiedyś? W co bawić się z malutkim dzieckiem? Na co zwracać uwagę przy wyborze zabawek? Co jest potrzebne dziecku, aby harmonijnie się rozwijało? Ta książka odpowiada na wszystkie ważne pytania rodziców.
Zachęcona takimi opisami oraz przyjemnym i uporządkowanym układem nabyłam tę książkę. I w sumie mam do niej takie obojętne podejście. Nie jest zła. W sumie to uświadomiła mi kilka spraw, np. dlaczego mama i tata bawią się inaczej z dzieckiem. I dlaczego to ważne dla dziecka, żeby każdy rodzic miał prawo bawić się z dzieckiem inaczej.

Książka jest poukładana. Układ rozdziałów jest bardzo przemyślany i łatwy w nawigacji. Dzięki temu nie musisz czytać całości jeśli nie chcesz. Jednak skąd to moje obojętne nastawienie? No bo dla mnie jest ona taka mało odkrywcza. My chodzimy na rehabilitację i większość zabaw właśnie tam nam pokazano.

Komu poleciłabym tę książkę? Rodzicom, którzy oczekują na pierwsze dziecko i martwią się, że nie będą wiedzieli co z nim robić. Jednak jeśli już masz dziecko to nie kupuj. Nie będziesz zadowolona. Większość zabaw jest taka... oczywista. Choć na pewno książka pomoże poukładać i uporządkować to co wiesz i co czujesz intuicyjnie.

Zacznijmy od początku. Co tutaj znajdziemy? W pierwszych dwóch rozdziałach znajdziesz ciekawostki dotyczące niemowlaków. O tym w jaki sposób poznaje świat. Jak zdobywa nowe umiejętności. Jak ważne w życiu i rozwoju niemowlaka są emocje i poczucie bezpieczeństwa. O czym pamiętać podczas zabaw rozwojowych. Wszystko napisane prostym, przyjemnym językiem.

W kolejnej części znajdziemy opis stymulacji zmysłów. W każdym rozdziale opisywany jest jeden zmysł. Pierwszy jest dotyk, następnie smak, węch, słuch i wzrok. W każdym rozdziale znajdziesz opis nie tylko jak stymulować poszczególny zmysł, ale także dlaczego tak ważna jest stymulacja. W tej części jest znajdziesz także opis masażu. Nie jest to żadna z konkretnych technik, a jedynie ogólne zasady jak masować, ile czasu, jak przygotować miejsce itp.

Po tych częściach wstępnych czas na konkrety. Druga część książki to przykłady zabaw, które mogą wypełnić Wam czas w poszczególnych miesiącach życia. Może powinnam napisać w poszczególnych okresach życia. Bo informacje są podzielone: od urodzenia do 3 miesiąca, od 4 do 6, od 7 do 12 oraz od 13 do 18 miesiąca.

Takie zebranie informacji ma sens. Każde dziecko ma własne tempo rozwoju. Dlatego ujęcie informacji w takich przedziałach nie powoduje panicznej reakcji w stylu: A tu jest napisane, że powinien siadać, a on nie siada. Tragedia. Dziecko się źle rozwija. No i dramat gotowy. A tak, czytasz jakich umiejętności można się w tym okresie spodziewać i jak wykorzystać to co już dziecko umie w zabawie.

Dodatkowo każdy z rozdziałów ma stałe sekcje: rozwój dziecka, życie codzienne i zabawy rozwojowe. To co znajdziecie w Rozwoju dziecka dość łatwo przewidzieć. Każdy miesiąc jest opisany osobno. A w nim krótki opis umiejętności i najważniejszych zmian jakie czeka dziecka w danym miesiącu. Opisane krótko i zwięźle. W części opisującej życie codzienne znajdują się takie bardziej praktyczne informacje o sprawach jakie dotyczą dziecka w danym wieku, np. jak przygotować dziecko przed pójściem do żłobka. I w ostatniej części znajdziemy opis zabaw jakie możemy stosować by rozwinąć motorykę małą i dużą oraz działać na rozwój emocjonalny. Znajdziemy też krótkie podpowiedzi dotyczące zabawek.

Ogólnie pozycję uznaję za ciekawą. Chociaż jak pisałam raczej tylko dla świeżo upieczonych rodziców, którzy nigdy nie mieli kontaktu z niemowlakiem. I do tego nie wiedzą w co się bawić i jak spędzać czas z niemowlakiem.

czwartek, 22 stycznia 2015

Istota ssąca

Dziecko rodzi się z kilkoma odruchami. Mają one sprawić, aby ta bezbronna istotka przeżyła. Mimo tego, że jest ślepa (prawie) i nie potrafi się przemieszczać. Za to potrafi ssać. I to jest właśnie ulubione zajęcie noworodków. Czy wcześniaków też? Niekoniecznie.



Kiedy rozmawiają mamy wcześniaków podają podstawowe informacje: tydzień, waga, czy jest wydolny oddechowo i czy urodził się z odruchem ssania. To ostatnie pytanie oczywiście pada tylko jeśli tygodnie pozwalają na takie przypuszczenia. Przedział o jakim mówimy to od 32 do 34 tygodnia. 

Ale nawet wcześniaki urodzone blisko granicy "donoszenia" mają problem z ssaniem. Widziałam wiele takich dzieci, które mimo braku innych problemów, miały problem ze ssaniem. No cóż powinny jeszcze przez kilka tygodni szkolić się w tej ważnej dla nich roli.

Nie trudno zgadnąć do czego prowadzi trudność ze ssaniem. Ale zabawmy się, spróbujmy zgadnąć. Wyobraź sobie taką scenkę: młoda mama z pierwszym dzieckiem urodzonym przedwcześnie. Zmęczona, senna i do tego co chwilę zagląda położna: "zjadło? przyssało się? a dobrze Pani przystawia? niech Pani pokaże. No strasznie leniwie ssie. Trzeba dokarmiać". Już wiesz jak się skończy ta historia?

Tak, wiele matek wcześniaków "prawie donoszonych" nie karmi piersią. Dziecko woli butlę, bo jego odruch ssania nie jest jeszcze na wysokim poziomie. Powinno się w tej materii jeszcze szkolić. Bezpiecznie. W brzuszku. Spokojnie ssać sobie kciuk. A tutaj: oddychanie, ssanie, połykanie. Matka przerażona często nie wie jak pobudzić laktację. Jeśli Ty też nie wiesz poczytaj tutaj. I kończy się butlą.

A jak to było u nas? Krzyś urodził się bez odruchu ssania. Nic dziwnego w 30 tygodniu. Około 33 tygodnia zaczął zasysać mój palec. Ja i położne podczas karmienia sondą, jeśli miał tylko siłę, podawałyśmy mu palec. Żeby skojarzył ssanie z jedzeniem. 

Kiedy trafiliśmy do domu jakoś zapomniałam, że on potrzebuje ssania też w innych celach. Żeby się uspokoić, wyciszyć i móc spokojnie zasnąć. Nie karmiłam piersią, więc nie mógł zakosztować ssania nieodżywczego. Dostawał butlę, którą ssał i ssał i ssał. W sumie to się cieszyłam, że ładnie przybiera na wadze. Ok. 60 gramów dziennie. I teraz słyszę gdzieś w tle głosy innych mam wcześniaków: zazdroszczę, mój miał problem z przybieraniem. No bo w sumie żaden z lekarzy nie widział w tym problemu. Czy miał rację? Mam nadzieję, że tak. Ale dokładnie powiem Wam za kilka lat czy moje dziecko nie będzie miało żadnych zaburzeń w odżywianiu. 

Na dzień dzisiejszy wiem, że przez to nie umiał się sam uspokoić. To był ogromny problem. Z każdego powodu wpadał w histerię. Płacz przeraźliwy i trudny do ukojenia. Dopiero z czasem udało nam się wypracować jakąś metodę. I dziś doszliśmy do takiego etapu, że zasypia sam w łóżeczku. Ale ze smokiem. Słyszałam, że dziecko tak nie powinno. Ale po tym co przeszliśmy nie obchodzi mnie to. On zasypia szczęśliwy i my też.

Co bym zmieniła dziś? Wcześniej podałabym smoczek. Jakoś myślałam, że dziecko można bez niego wychować. O naiwna kobieto... Po prostu niewiele wiedziałam o potędze ssania. Dla dziecka to nie tylko jedzenie. Dla dziecka to też spokój i miłość. 

Na rynku są różne smoczki dla wcześniaków. Jeśli nie wiesz co wybrać zapoznaj się z ofertą smoczków MAM Preemie.
mambaby
Dwa pierwsze rozmiary są przeznaczone jeszcze do szpitala. Pierwszy dla dzieci poniżej 1200 gramów i drugi do 1800 gramów. Smoczekdo domu do Preemie 3 przeznaczony dla dzieci o wadze między 1600 a 2500 gramów. Mój mały mógł od razu dostać Preemie 3. Tego nie dostał. 

Pokochał za to smoczek MAM Start. Niestety na stronie już nie widzę prześlicznego jelonka, który był na naszym smoczku. A i my już wymieniliśmy go na lepszy model. Jego kawałek został uwieczniony jedynie na zdjęciu z tego posta. Nie ma jelonka, ale są za to inne wzory. Koniecznie zajrzyj na stronę MAM Baby, bo ich smoczki są śliczne. 

Wiele wcześniaczych mam pyta: kiedy wymienić smoczek? Zgodnie z wiekiem korygowanym czy urodzeniowym? Moim zdaniem nie ma prostej odpowiedzi. Zależy od dziecka i jego preferencji. Krzyś tak bardzo uwielbiał smoczek, o którym pisałam wyżej, że ssał ten model jeszcze do niedawna. Nie pasowały mu inne firmy, ani też smoczki dla dzieci w wieku 2-6 miesięcy. Tak więc ssał jelonka aż wykazał chęć zmiany. I wtedy, nauczona doświadczeniem, już nie eksperymentowałam z innymi firmami. Wybrałam MAM Perfect (ten zielony). Wiedziałam, że dziecko go pokocha i nie myliłam się. Młody ssie i szybko zasypia. Szczęśliwy, zrelaksowany i spokojny. Chociaż na początku zdziwił się,  że jest taki cienki.  Próbował ssać jakoś dziwnie. Ale szybko odgadł, że to tak ma być. 

Jeśli szukasz smoczka dla dziecka, wypróbuj MAM. Prawdopodobnie zaoszczędzisz czas i pieniądze wydane na inne marki. A jeśli chcesz dodatkowo zaoszczędzić poszukaj z lewej strony baneru i odbierz rabat 10% na produkty MAM.

Wpis powstał z współpracy z Mambaby.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Recenzja Pierwszy rok życia dziecka

Dziś taką pozycję bym ominęła, ale w ciąży bardzo mnie interesowało, kiedy nasze dziecko zacznie uśmiechać się, siadać, gaworzyć. Wiem, że to naturalne, dlatego dziś polecam moim zdaniem najlepszy przewodnik po etapach  rozwojowych dziecka. Czas na "Pierwszy rok życia dziecka" Heidi Murkoff, Sharon Mazel.

ceneo.pl

czwartek, 15 stycznia 2015

Naucz się władać "Językiem niemowląt"

Czas na kolejną z obiecanych recenzji. Poprzednio był cudowny sposób na kolkę. Dziś kompleksowy pogląd na wychowanie dziecka. Zwolennicy tej metody mówią o doskonałym zrozumieniu potrzeb dziecka, przy jednoczesnym uszanowaniu życia matki. Przeciwnicy mówią o tresurze niemowląt. Jak jest naprawdę?
ceneo.pl

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Kolka - pogromca nocy

KOLKA - to słowo straszy jeszcze kobiety w ciąży. Wszędzie słychać mroczne opowieści o nieprzespanych nocach, nieustannym płaczu, rozpadających się rodzinach i załamanych rodzicach. Czym jest? Podobno niewiadomo. Jak z nią walczyć? Metod jest tak wiele, że nawet nie zdążysz wszystkich wypróbować. A co na ten temat mówi Harvey Karp? On utrzymuje, że ma złote lekarstwo na kolkę.
ceneo.pl

środa, 7 stycznia 2015

Co matka wiedzieć powinna?

Jesteś w ciąży. Idziesz do szkoły rodzenia. Rozmawiasz z innymi mamami. Czytasz książki. No to wiesz już wszystko co wiedzieć powinnaś. Czy oby na pewno? Ja o wychowaniu dzieci wiedziałam wszystko dopóki nie zostałam mamą. Więc jak to jest? Da się przygotować do macierzyństwa?

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Wcześniak u lekarza

Kiedy rodzi się dziecko rodzice wyobrażają sobie, że będą spędzać z nim każdą chwilę. Intymnie. W domowych pieleszach. No cóż wcześniaki nie mają tak łatwo. Te kruszyny od początku bujają się od jednego specjalisty do drugiego. W szpitalu uprzedzali, że tych wizyt będzie dużo. Ale to co się działo zaskoczyło mnie kompletnie. Dobrze, że jestem mobilna i mąż nie musiał za każdym razem brać urlopu w pracy.