środa, 10 grudnia 2014

Wyprawka dla wcześniaka - cz. 4 podróż i spacer, elektronika, rzeczy dla mamy

To już ostatni wpis z serii wyprawki dla wcześniaka. Mam nadzieję, że i ten post pomoże Wam w wyborze odpowiednich akcesoriów. Tym razem przyglądam się temu co potrzebne na podróż i spacery,  temu co elektroniczne i co się może przydać młodej mamie.




PODRÓŻ I SPACER:

Często młodzi rodzice tę pozycję traktują powierzchownie mówiąc, że nie będą z maleństwem podróżować. Jeśli w Twoim życiu pojawił się wcześniak to nie masz wyboru. Będziesz z dzieckiem jeździć. Dużo jeździć. Oczywiście wszystko zależy od problemów zdrowotnych malca. Ale nawet zwykłe badania "tak na wszelki wypadek" oznacza dużo podróżowania i wiele wizyt lekarskich. Oczywiście standardowo już na liście jest więcej rzeczy niż tego potrzebujesz. Sama zdecyduj co Ci się może przydać.
  • wózek, 
  • fotelik samochodowy, 
  • kołderka do wózka, 
  • śpiworek,
  • parasolka, 
  • torba (często dodawana do wózka), 
  • nosidło/chusta, 
  • kubek termiczny, 
  • samochodowy podgrzewacz do mleka, 
  • torba termoaktywna,
  • gadżety do auta.

WÓZEK

No to jest największy wydatek w tej grupie. Jeśli nie masz możliwości dostać lub pożyczyć fotelika od kogoś to proponuję Ci zakup wózka 3w1 (ten w linku my wybraliśmy dla siebie i jesteśmy bardzo zadowoleni). Wtedy w tę samą ramę możesz wpiąć gondolę, folelik i spacerówkę. Tak więc tym jednym wydatkiem załatwisz pojazd dla dziecka na długi czas. Nie polecam kupowania oddzielnie tych rzeczy, bo wychodzi to znacznie drożej.  Dodatkowo możliwość wpięcia fotelika w ramę jest niezwykle przydatna. Mi się nie raz przydała przy wizytach lekarskich.  Zamiast tachać fotelik z dzieckiem mogłam wpiąć fotelik w ramę i nie odczuwać ciężaru dziecka. Myślę, że to szczególnie przydatne jeśli jesteś tuż po cięciu i nie możesz wtedy nosić z uwagi na szwy. 

Jeśli fotelik masz od kogoś dostać to możesz rozważyć zakup samej spacerówki. To rozwiązanie podpatrzone u innych rodziców. Oni po prostu nie kupują gondoli.  Na spacery z brzdącem wychodzą ze spacerówką z oparciem maksymalnie rozłożonym. Zawsze można w tej sytuacji zaoszczędzić kilka stówek.  Takie rozwiązanie rozważają szczególnie rodzice, których pociecha rodzi się jesienią. Jest to taki czas kiedy do momentu, kiedy dziecko usiądzie aura może być na tyle niesprzyjająca, że wiele ze spacerów może się nie odbyć. W związku z tym gondola może nie być w pełni wykorzystana. Jeśli czytałaś część 3 z tej serii to wiesz, że gondola może służyć za łóżeczko na początku. 

A czym się kierować przy wyborze wózka? Zwróć szczególną uwagę na koła. Wybieraj te duże pompowane.  Teoretycznie zaleca się takie koła do jazdy po piasku i innych naturalnych nawierzchniach. A prawda jest taka, że większość chodników jest tak wyboista, że już łatwiej jest jechać po piasku.  Tak więc duże, pompowane kółka. I co jeszcze. Fajnie, jak rączka od wózka jest przekładana.  To sprawdza się, kiedy dziecko smacznie śpi, a słońce świeci prosto w jego twarz. Nie zawsze zasłonięcie parasolką daje rezultat. Ja szczerze mówiąc to zamiast parasolki zasłaniałam wózek pieluszką. Łatwiej tak było niż przy każdej zmianie kąta padania promieni manipulować tym diabelstwem. A pieluszkę tylko delikatnie pociągałam to w jedną, to w drugą. 

O czym jeszcze musisz pamiętać. Sprawdź czy wózek mieści się w bagażniku twojego auta. Wielu sprzedawców pozwala przymierzyć wszystko jeszcze przed zakupem.

Warto też by młoda mama wzięła wszystko do ręki i zobaczyła czy poradzi stelaż i wózek. Niektóre modele są tak ciężkie, że słabsze kobiety mogą mieć problem w załadowaniu go do samochodu. Warto też wybierać lekki fotelik samochodowy. Noszenie malucha, który już jest bliski górnej granicy wagowej w ciężkim foteliku wymaga nie lada siły.

Do wózka warto pomyśleć o uchwycie na napoje. Na przykład taki  z miejscem nie tylko na butelkę, ale też telefon i inne drobiazgi. To fajne rozwiązanie, bo kiedy pójdziesz na spacer fajnie mieć pod ręką napój, którego nie będziesz musiała sięgać z torby. Ja na spacery nie zabieram torby. Dla mnie to niepotrzebny ciężar, bo nawet jeśli Krzyś wymagałby zmiany pieluchy na spacerze to nie mam po drodze miejsca, w którym mogłabym to zrobić.

PODGRZEWANIE MLEKA W TERENIE

W liście przedstawiłam kilka propozycji, które postanowiłam opisać razem w tej grupie.

Od razu powiem, że nie mam doświadczeń w podawaniu dziecku mieszanki poza domem. Moje propozycje kieruję do mam ściągających mleko. Chociaż wydaje mi się, że część propozycji można przenieść i do mieszankowych zastosowań.

Z maleństwem trzeba odwiedzić wielu specjalistów. Napawało mnie to lękiem. Trzeba tam spędzić kilka godzin. I jak ja go mam nakarmić? Nie karmiłam jeszcze wtedy piersią. Nie miał na to siły. W sumie to ciężko szło nawet z butli. I wtedy chciał pić tylko ciepłe mleczko. Ogólnie dzieciom można podawać mleko w temperaturze pokojowej. Ale wtedy nie chciał takiego pić. Więc co zrobić?

Na początku próbowałam wykorzystać torbę termiczną. Nie był to trafiony pomysł. Może za bardzo poskąpiłam i kupiłam zbyt tani model? Prawdopodobnie, bo chłód to jeszcze trzymała, ale ciepła to już tak nie bardzo. Więc wymyśliłam sobie takie rozwiązanie: zabierałam ciepłą wodę w kubku termicznym. Rozwiązanie dla mnie było trafione w dziesiątkę. Kiedy przychodziła pora karmienia odkręcałam kubek, na chwilę wkładałam butelkę i voila! No dobra nie jest tak, że mleko było podgrzane jak w warunkach domowych, ale Młody pił. I tylko to było ważne. Na początku bałam się, że gdybym chciała mleko podgrzać drugi raz to się nie uda, bo woda będzie już zimna. W sumie miałam rację. Ale zawsze znajdzie się gdzieś jakaś życzliwa pielęgniarka, która użyczy trochę wrzątku :) Myślę, że to też świetne rozwiązanie w ten zimowy czas.

Przygotowując ten post trafiłam na jeszcze jedno ciekawe rozwiązanie. Podgrzewacz samochodowy ładowany przez zapalniczkę w samochodzie. Myślę, że to fajne rozwiązanie dla tych co bardzo dużo podróżują, albo mają daleko na te wszystkie wizyty lekarskie.

GADŻETY DO AUTA:

Często wykorzystywanym gadżetem jest  lusterko do obserwacji dziecka. Wiadomo, że każdy rodzic chce mieć na oku pociechę co może być trudne jeśli jedziesz z dzieckiem sam.

Bardzo potrzebnym gadżetem w słoneczne dni jest zasłonka. Może to być roleta lub mocowana na przyssawki. Jeśli nie chcesz zasłonki z motywami bajkowymi może spodoba Ci się takie rozwiązanie:

Czasem rodzice naklejają informację, że jadą z dzieckiem. Podobno to informacja dla ratowników medycznych, że dziecko mogło być w aucie i gdzieś utknąć w aucie. Nie wiem czy ratownicy medyczni rzeczywiście sprawdzają takie auta dokładniej, czy wszystkie sprawdzają tak samo dokładnie, ale jeśli chcesz taką informację zamieścić to może w uroczej postaci misia

ELEKTRONIKA:

No cóż technika idzie do przodu i możemy korzystać z tych dobrodziejstw. Bez wątpienia teraz dostępne jest wiele ułatwiaczy życia. Oto lista tych najpopularniejszych:

  • niania, 
  • monitor oddechu, 
  • nawilżacz powietrza, 
  • nebulizator, 
  • termometr, 
  • sprzęt do odtwarzania muzyki,
  • lampka nocna/projektor.

NIANIA

Sprzęt fajny i jak dla mnie bardzo pożyteczny. Kiedy dziecko śpi bez problemu mogę iść do innego pokoju i się czymś spokojnie zająć. Nie muszę też do niego co chwila zaglądać. Ryzykując, że za którymś razem niechcący go obudzę. Dodam, że mieszkam w bloku. Nie mam jakiegoś ogromnego metrażu. Ale dzięki niani nie muszę nasłuchiwać. No i mogę zareagować wcześniej, zanim dziecko zdąży się porządnie rozryczeć. 

Dodatkowo na rynku są dostępne wideonianie. Kiedyś  myślałam, że to zwykłe zbijanie kasy. No bo po co kamera jak jesteś niedaleko? Teraz myślę, że jak ktoś chce dorzucić kilka złotych to warto. Po pierwsze: nie wiedziałam, że dzieci mogą płakać przez sen. Nie wiem czy wasze pociechy też tak miały, ale mój Krzyś na początku tak miewał. Zapłakał po czym zasypiał ponownie. O ile nie wkroczyłam oczywiście. W dobrej wierze, ale przerwałam sen i wybiłam go z rytmu. Gdybym miała podgląd widziałabym, że on śpi i zostawiłabym go w spokoju. 

Poza tym dzieci przechodząc z jednej fazy snu w drugą - wybudzają się po czym zasypiają dalej. Jest to normalne. Podobno jeśli się będzie dziecku przeszkadzać w tym ponownym zaśnięciu to ono potem będzie mieć problemy z samodzielnym zasypianiem. No to ja chyba mu przeszkadzałam... Niestety, ale pracujemy nad tym :)

MONITOR ODDECHU

Większość rodziców wcześniaków taki sprzęt ma. Jeśli dziecko miało w szpitalu bezdechy to ja nie wyobrażam sobie wyjść do domu bez tego sprzętu. Umarłabym z przerażenia. W sumie Krzyś nie miał bezdechów (oprócz tych kilku w trakcie jedzenia) a my i tak zdecydowaliśmy się na zakup monitora.

W pierwszej kolejności musisz dokonać wyboru: pod materacyk czy mobilny. Każdy z nich ma wady i zalety. Ten pierwszy jest mniej podatny na przesunięcie czy spadnięcie z pieluszki. No i nic na dziecku nie leży. Wybrałam dla nas Angelcare z nianią z jedną płytką. Na razie sprawuje się dobrze. Krzyś jest w łóżeczku 90x40, więc nie odczuwamy braku drugiej płytki. A dzięki temu, że ma od razu nianię, nie muszę po domu biegać z dwoma odbiornikami.

Najpopularniejszym chyba monitorem oddechu wśród tych mobilnych jest Snuza. Jego największą zaletą, jak wszystkich z tej grupy, jest możliwość przyczepienia do pieluszki. Efekt: możesz go mieć wszędzie. Przyznam, że na początku żałowałam trochę, że nie mam takiego. Tak często jeździliśmy do lekarzy. Krzyś w foteliku, ja za kierownicą. I jedyne o czym myślałam: "Czy on oddycha?". To było straszne. I chyba strasznie niebezpieczne. Bo co chwilę na niego spoglądałam. 

NAWILŻACZ POWIETRZA

Według mnie "must have". W sezonie grzewczym to konieczność. Wysuszone powietrze wysusza śluzówkę, co skutkuje częstszymi infekcjami. A kiedy już taka się zdarzy to naprawdę ułatwia oddychanie. Przetestowałam nie tylko na dziecku, ale i na sobie.

Dla nas wybrałam nawilżacz HB. Ma wiele przydatnych funkcji jak timer, jonizator, poziomy nawilżenia oraz higrometr. Mój model generuje zarówno zimną jak i ciepłą mgiełkę. Używam tylko ten pierwszej. Przy ciepłej z pokoju robi się nieprzyjemnie duszno. Gdybym nie miała zimnej mgiełki to bym była bardzo niezadowolona z zakupu. Należy pamiętać o stosowaniu tylko świeżej wody lub stosowaniu oczyszczacza powietrza.

NEBULIZATOR

Tego sprzętu nie mamy. Uznałam, że moje dziecko nie wysiedzi spokojnie z maseczką na twarzy i zakup będzie nietrafiony. Przeszliśmy infekcję bez tego i się wyleczyła bezboleśnie. Po prostu często używamy nawilżacza. Podobno przy niektórych chorobach sprzęt taki pozwala na leczenie w domu zamiast w szpitalu. Ale nie pamiętam szczegółów.

TERMOMETR

Czemu termometr znalazł się w gronie elektroniki? Bo oczywiście chodzi mi o termometr bezdotykowy. Kolejny z serii "must have". Jeśli wybierzesz model z funkcją mierzenia nie tylko temperatury ciała, ale i mleka oraz wody, będziesz zadowolona. Ja wybrałam Microlofe . Co prawda czasem mi się myli kolejność naciskania przycisków, ale jest dokładny. Czemu się przydaje? Po pierwsze odczyt masz bardzo szybko. Jeśli mierzysz temperaturę dziecka nie musisz go budzić. Jednym pstryknięciem zmieniasz ustawienia i możesz zmierzyć temperaturę powietrza w pokoju, wody w wanience oraz mleka czy wody do przygotowania mieszanki. Gdybym to wszystko miała mierzyć standardowymi termometrami chyba bym się zaczekała na śmierć. Oczywiście dla dziecka polecam jeszcze standardowy termometr. Tak dla pewności.


DLA MAMY:

No cóż mamie aż tyle nie potrzeba co dziecku. Oczywiście nie wszystkie z tych rzeczy potrzebne będą cały czas. Niektóre z nich tylko na początku. Inne tylko, jeśli karmisz piersią.

  • wkładki laktacyjne, 
  • staniki do karmienia, 
  • piżamy/koszule do karmienia, 
  • podkłady poporodowe, 
  • majtki siatkowe, 
  • zegar, 
  • zeszyt do notatek,

ZEGAR I ZESZYT DO NOTATEK

Te pozycje muszą być omówione razem. Czemu? Bo będą przez jakiś czas nierozłączne. Kiedy dziecko pojawi się w domu to będzie jak jazda bez trzymanki. Podobno tak jest nie tylko u wcześniaków. Jestem skłonna w to uwierzyć. Próbujesz nad tym zapanować, ale łatwo nie jest i wkrada się chaos. Coś czego maleństwa bardzo nie lubią. Niektórzy nawet posądzają go o powodowanie kolki. Jak nad tym zapanować? Notując. Co? Najlepiej wszystko. Szczególnie na początku.

Najważniejsze to zapisywanie ilości zjedzonego mleka (przy butelce) lub długości karmienia piersią. Ważne są też pory karmienia. Możesz notować także swoje spostrzeżenia pieluchowe. Barwę i konsystencję tego "pieluszkowego złota". A także pory snu. To wszystko może się przydać w rozmowach z lekarzami. Szczególnie to o jedzeniu i pieluszce. A także pomoże w zobaczeniu, że w tym szaleństwie jest metoda. To co wydawało się być chaosem, nagle ukaże swoją systematyczność.

Szczerze przyznam, że ostatnio porzuciłam zeszyt na korzyść aplikacji mobilnej. W sumie sama byłam zaskoczona, że coś takiego jest. Ale jak już znalazłam to się zachwyciłam. Zapisujesz czynność jednym kliknięciem. Bez potrzeby szukania zeszytu, długopisu, zegara i odpowiedniego miejsca w rubryce. Je to klikasz, że je i już. Polecam.


W tej serii wpisów:
Część pierwsza - ubranka 
Część druga - higiena i kąpiel
Część trzecia - sen i karmienie
Część czwarta - podróż i spacer, elektronika oraz akcesoria dla mamy

1 komentarz:

  1. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Paulina Gawron
    jak nazywa się ta aplikacja ? :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.