wtorek, 30 grudnia 2014

I tak właśnie mija pół roku :)

Aż trudno uwierzyć jak ten czas leci. Pół roku temu na świat przyszedł Krzyś. Pojawił się przedwcześnie. I choć początki były trudne to teraz wspomnienie powoli się zaciera. Pewnie nigdy nas nie opuści. Ale teraz myśląc o nim widzę przed oczami tylko jego uśmiech, a nie jak wcześniej, inkubator.


Aktualny wiek: urodzeniowy 6 miesięcy (korygowany 3,5 miesiąca)
Waga: ponad 6570 gramów 
Rozmiar ubranek: 74.

Rozkład dnia:
6:00 - pobudka i od razu jedzonko.
8:30 - jedzonko i spanie (często jednocześnie) i tu ruszamy na spacer, i tu często też zaliczamy drzemkę.
10:30 -  jedzonko i spanie (często jednocześnie)
12:00 - kolejna drzemka potem jedzonko. I w tym miejscu pojawiają się pierwsze nowe smaki. Tak bardzo świeża sprawa - uczymy się nowych smaków.
15:00 - jedzonko i spanie (często jednocześnie)
16:30 - kąpiel potem jedzonko i spanie. Z zasypianiem bywa różnie, ale najpóźniej 18:00 dziecko już śpi.

Coś mu się ostatnio porobiło, że zasypia przy cycu. Już był czas, że najpierw spał, potem wstawał i dopiero jadł. A teraz mu się pozmieniało. No cóż, może jeszcze wróci...


Rozwój fizyczny:

Ten miesiąc zdecydowanie upłynął Krzysiowi na szkoleniu umiejętności manualnych. Coraz lepiej chwyta zabawki, które zaraz lądują w jego buzi. 

I teraz coś co nas zaskoczyło niesamowicie: Młody wyrywa się do siadania. Mieliśmy wizytę u neurologa i pani doktor w standardowej procedurze chwyciła go za rączki. W pierwszej chwili głowa została, ale po chwili dziecko się zmobilizowało i usiadł. Tak mu się to spodobało, że jak tylko widzi okazję to próbuje dźwigać główkę. Oczywiście zmagania kończą się wielką klapą. I jest płacz. Rodzice trochę pomagają ku uciesze Potomka.

No i ostatnio zaczął łączyć rączki przed sobą. Nie wiem na ile to ważny krok w rozwoju, ale wszyscy lekarze mnie pytają czy tak robi. No to na następnej wizycie będę mogła powiedzieć, że robi tak.

I rzecz może zaskakująca, ale Krzyś już umie ssać kciuk. Normalnie to się chyba dzieci rodzą z tą umiejętnością. Krzyś jako, że urodził się bez odruchu ssania, no to nie ssał kciuka. Dopiero ostatnio odkrył jakie to przyjemne. Czasem woli to zamiast smoczka. Ale tylko czasem.

Rozwój emocjonalny:

Krzyś dojrzewa. To na pewno. Jego histerie w ciągu dnia już są coraz rzadsze i coraz krótsze. Widzą to już wszyscy dookoła. Nawet na rehabilitacji powiedzieli, że się uspołecznił. Chociaż nowych miejsc nadal nie lubi. 

Udało nam się też wypracować, że Krzyś pozwala mamie wstawić pranie, skorzystać z toalety i takie małe drobnostki. Pozwala, tzn. bez sprzeciwu zostaje sam w łóżeczku. Nawet nie muszę jak dawniej do niego zagadywać. Może już się nauczył, że mama zawsze wraca?

Rozwój mowy:

Ku wielkiej uciesze własnej i rodziców Krzyś potrafi już się zaśmiewać w głos. Kiedyś ktoś powiedział, że kiedy śmieje się dziecko śmieje się cały świat. I to prawda. Kiedy widzisz dziecko tak beztrosko radosne, szczęśliwe i z tym szczerbatym uśmiechem to zapomina się o wszystkim. Nie tylko o odległych problemach, ale i o tym, że przed chwilą nie chciał zasnąć i przez godzinę musiałaś go nosić na rękach. Wszystko znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. I jedyny obraz jaki pozostaje Ci w głowie to jego uśmiech. Jedyny dźwięk, który wypełnia całego ciebie to jest dźwięczny śmiech. 

W co się bawię:

Zabawki służą do gryzienia. Szkoda tylko, że małe zabawki go nie interesują a dużych nie ma siły podnieść. Albo zwyczajnie nie mieszczą mu się w paszczy. Ale próbuje zawzięcie. Na Gwiazdkę dostał zebrę i żyrafę z Fisher Price. Zebrę ubóstwia, a żyrafy się boi. Zastanawia mnie to, bo zabawki różnią się między sobą kolorem. Możecie powiedzieć, że kolor mu nie podchodzi. Ale jak do tej pory bardzo lubił wszelkie żółte rzeczy.... Kolejna zagadka do rozwiązania. 

Ulubione zajęcia:

Pieszczoty z rodzicami. Oczywiście mi się wydaje, że głównie z tatą. Tata uważa, że głównie z mamą. Nieporozumienie pewnie bierze się stąd, że czas z dzieckiem mija bardzo szybko. I jak jesteś obok niego to wydaje Ci się, że minęła tylko chwila.

Poza tym ssanie, gryzienie i inne czynności służące zapchaniu otworu gębowego. Ląduje tam wszystko. Nawet palce rodziców :)

Co jem:

I oto nastąpił czas wielkich zmian. Za nami pierwsze łyżeczki marchewki. Nie są to całe posiłki. Jeszcze za wcześnie chyba na to. Ale nowe smaki poszły w ruch. Marchewka jest zjadana chociaż bez obżarstwa. Natomiast dynia... Chyba dał by się za nią pokroić. Wczoraj wciągnął cały mały słoiczek. Do tej pory jeszcze tyle nie zjadł na raz. Nawet się chyba przejadł, ale tak mu posmakowało, że tylko widział łyżeczkę to buzia szeroko. Jak mama za wolno podawała to zabierał łyżeczkę i sam próbował jeść. Takie próby oczywiście kończą się tym, że wszystko dookoła jest w jedzeniu za wyjątkiem buzi. No, ale kiedyś musi się nauczyć obsługi tego sprzętu :)

2 komentarze:

  1. Witaj. Czy przy wprowadzeniu pokarmów liczy się wiek urodzeniowy czy korygowany?
    Mój synek urodził się w 28tc za tydzień skończy 6 miesięcy (3 miesiące korygowane) - jesteśmy tylko na kp, do tej pory myślałam, że stałe pokarmy wprowadzę zgodnie z wiekiem korygowanym czyli w okolicy 8 miesiąca. Lekarka nic mi nie powiedziała, teraz jestem zaskoczona. Wg jakiego schematu idziesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lekarz (neonatolog również) mówił, że układ pokarmowych naszych dzieci działa od chwili narodzin, więc dietę rozszerza się zgodnie z wiekiem urodzeniowym. Więc tak rozpoczęłam. Co do schematów to stosowałam ten z 2014 r. ale głównie to wytyczne z medycyny praktycznej. Krótkie notki o tym znajdziesz tutaj: http://wczesniakicodalej.blogspot.com/search/label/podstawy

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.