środa, 26 listopada 2014

Wyprawka dla wcześniaka cz. 3 - sen i karmienie

Były już ubranka i wszytko do pielęgnacji malucha. Przedstawiam dalszy ciąg naszej wyprawkowej listy. Pora przyjrzeć się rzeczom do spania i karmienia.



SEN:
Sen maleństwa jest niesamowicie ważny. W tym czasie dziecko nie tylko odpoczywa, ale również rozwija się i rośnie. Dlatego tak ważne jest, aby w tym czasie miało zapewnione wszystko czego potrzebuje: spokój i ciepło.
  • łóżeczko, 
  • 2 prześcieradła, 
  • kocyki: 1 x ciepły i 1 x cienki,
  • rożek,
  • materacyk, 
  • lampka nocna, 
  • kołderka/ śpiworek, 
  • smoczek, 
  • suszarka,
  • klin pod materacyk,
  • ochraniacz na szczebelki,
  • gniazdko,
  • hamak niemowlęcy.

ŁÓŻECZKO:

Podstawowa kwestia do rozwiązania: gdzie nasze maleństwo będzie spało? Nic nie narzucam. Uważam, że rodzice powinni wybrać rozwiązanie, z którym oni będą się czuli dobrze. Tylko to gwarantuje szczęście rodziców i dziecka. My na początku mieliśmy przygotowane miejsce dla Krzysia w jego pokoju. Pomijając już kwestie mojej psychiki to było bardzo ciężkie organizacyjnie. Wstawanie do niego i chodzenie do drugiego pokoju, żeby sprawdzić co się dzieje, było wyczerpujące. Na początku trzeba się dziecka nauczyć. Kiedy stęka, bo się przekręca, a kiedy bo już jest głodny.

Dla nas najlepszym rozwiązaniem okazała się dostawka do łóżka. Nie mamy dużej sypialni i standardowe łóżko nie zmieściło by się do pokoju. Spanie z dzieckiem odpadało. Wcześniakom zaleca się monitorowanie oddechu. A nie było by to możliwe, gdyby spał z nami w łóżku. Z resztą, dlatego też dostawkę wykorzystywaliśmy jako zwykłe łóżeczko. Gdybyśmy połączyli dostawkę z naszym łóżkiem monitor oddechu odbierał by również nasze ruchy przez to mógłby nie zadziałać w razie potrzeby.

Gdyby Krzyś nie potrzebował monitora oddechu, to na początek fajnym rozwiązaniem mogła by się okazać kołyska. Każde dziecko na początku potrzebuje ograniczonej przestrzeni. To nam się wydaje, że tak długo maleństwo było ściśnięte, że teraz z przyjemnością rozprostuje kości. Nic bardziej mylnego. Dla dziecka taki ścisk kojarzy się z bezpieczeństwem. Oczywiście musi się przyzwyczaić do przestrzeni, ale stopniowo. A taka kołyska ma jeszcze funkcję bujania :) Co może się okazać zbawieniem dla kręgosłupa rodziców.

Słyszałam, że wielu rodziców na początku układa dziecko do snu w gondoli. Też mieliśmy taki zamiar, jednak do naszej nie mogliśmy dokupić odpowiedniego materaca. A bez tego nie mogliśmy podłączyć monitora oddechu.

KOŁDERKA/ŚPIWOREK:

Jeszcze w ciąży myślałam, że najlepszy dla dziecka jest śpiworek. Jednak okazało się, że Krzysiowi najlepiej spało się mu zawiniętemu w kocyk. Teoretycznie śpiworek otula ciało dziecka i zapewnia mu upragnione poczucie ciasnoty. W przypadku mojego dziecka okazało się, że otulenia wymagały nie tylko nogi, ale również i ręce. Dlatego najlepszy był zwykły polarowy kocyk. Ale możesz wykorzystać też gotowe otulacze lub rożki.

Wybierając śpiworek zwróć uwagę na zapięcie. Pamiętaj, że dziecko w nocy trzeba przewinąć. Dlatego dostęp do dziecka musi być na tyle łatwy, żeby go zbytnio nie rozbudzić.

Z kołderką za to jest taki problem, że może się przesunąć. Żeby temu zapobiec kup kołderkę min. 30 cm szerszą od łóżeczka. Dzięki temu będziesz mogła wcisnąć końce kołdry między szczebelki a materac. To powinno przytrzymać kołderkę.

KLIN POD MATERACYK:

Małe dziecko nie potrzebuje poduszki. Przez to wielu rodziców myśli, że powinno ono spać na płasko. Nie jest to do końca prawda. Szczególnie jeśli dziecko ulewa lub ma zatkany nosek. Sprawdzony sposób: podłożyć pod nóżki łóżeczka książki lub gotowy klin pod materacyk.

OCHRANIACZ NA SZCZEBELKI:

To jest kontrowersyjna pozycja. Niektórzy nie wyobrażają sobie łóżeczka bez tego akcesorium. Inni mówią o tym, że może on być niebezpieczny. Nawet zagrażać życiu dziecka. Ja rozważając wszystkie za i przeciw postanowiłam kupić. Nie ze względu na walory dekoracyjne. Krzysiowi podczas snu często uruchamiał się odruch Moro. Gdy uderzał rączkami w szczebelki od razu się budził. Kiedy uderzał w ochraniacz dalej smacznie spał.

Wybierając ochraniacz zwróć uwagę na wysokość i sposób mocowania. Moim zdaniem nie musi być wysoki. Im jest niższy tym mniejsze zakłócenia w cyrkulacji powietrza w łóżeczku dziecka. Możesz nawet znaleźć w internecie ochraniacze-węże, które mogą pomóc przy układaniu dziecka na boku. Oczywiście taki ochraniacz możesz zastąpić kocykiem. Problem z kocem może być tylko taki, że trudno nim zakręcić. Inna dostępna opcja to paski materiału zakładane na kilka szczebelków.

Ochraniacz powinien mieć kilka punktów mocujących. Najczęściej to są tasiemki. Zwróć uwagę, aby były poza zasięgiem dziecka. Gdyby się rozwiązały mogły by być niebezpieczne na malucha.

GNIAZDKO NIEMOWLĘCE:

W szpitalu dzieci są układane w gniazdkach. Jest ono pomocne nie tylko w prawidłowym układaniu dziecka do snu. Otulenie takim gniazdkiem zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Taką ciasnotę kojarzy z brzuchem mamy. Miejscem, które doskonale znało. Gdzie było ciepło i bezpiecznie. Warto z tego dobrodziejstwa korzystać. I mówię tu nie tylko do mam wcześniaków, ale i dzieci donoszonych. Oczywiście gotowe gniazdka możesz zastąpić zwykłym kocykiem.

HAMAK NIEMOWLĘCY:

Ta propozycja jest dosyć zaskakująca. Bo po co dziecku hamak? O tym powiedziała nam fizjoterapeutka na instruktażu pielęgnacyjnym. Wcześniaki z racji wcześniejszych narodzin nie przeszły fazy największego zgięcia. Dlatego maleństwom potrzeba stwarzać takie warunki. My nie mieliśmy hamaka. Czasem układaliśmy dziecko na kocyku. Mąż trzymał z jednej strony a ja z drugiej i delikatnie bujaliśmy.

Pamiętaj, żeby nigdy nie zostawiać dziecka samego na hamaku.

KARMIENIE:

Do karmienia wcześniaka bardzo rzadko wystarczy tylko pierś. Przedstawię listę zakupów dla mam karmiących swoim odciągniętym mlekiem. Na mleku modyfikowanym się nie znam, więc nie będę udawać, że jest inaczej. Oto czego potrzebujesz:
  •  3 - 4 butelki, 
  • 1 - 2 smoczki, 
  • sterylizator, 
  • fasolka, 
  • pieluszki tertrowe, 
  • szczotka do butelek, 
  • podgrzewacz do mleka, 
  • laktator,
  • ręczniki papierowe.

STERYLIZATOR:

Istnieją dwa typy: elektryczne lub mikrofalowe. Te drugie są tańsze. Dla siebie wybrałam sterylizator Aventu. Jest bardzo prosty w użyciu. Wkładasz co masz do wyparzenia. Wlewasz trochę wody, wkładasz do mikrofalówki i gotowe. Przy wyborze sterylizatora sprawdź jego wymiary i porównaj z wymiarami Twojej mikrofalówki. Jeśli nie masz mikrofalówki lub wolisz elektryczne to masz z czego wybierać.

Dlaczego warto coś takiego mieć? Na początku zaleca się, żeby wszystko czego używasz do odciągania mleka oraz butelki i smoczki należy wyparzać przy każdym użyciu. Twoje maleństwo ma bardzo niską odporność, więc lepiej eliminować wszystkie bakterie jakie się da. Nie wyobrażam sobie, żeby po każdym odciąganiu nastawiać wodę w garnku i gotować. 

A jak sobie radzić w szpitalu? Być może będziesz miała do dyspozycji sterylizator szpitalny. U mnie nie było. Ale jeśli masz do dyspozycji kuchenkę mikrofalową możesz wykorzystać woreczki do sterylizacji. Ciekawe rozwiązanie, które pozwala na sterylizację poza domem.

FASOLKA:

Na początku myślałam, że to zbędny bajer. Może jeśli Twoje dziecko waży przy urodzeniu dobrze ponad 3 kg i nie ma problemów z ssaniem to rzeczywiście. Jednak ja bez fasolki nie dałabym rady karmić Krzysia piersią. Ssał tak leniwie, że nie dawał rady ssać. Dopiero kiedy zaczęłam go karmić spod pachy udało się rozpocząć nam przygodę z karmieniem. Ale fasolka służy nam nie tylko do karmienia. Kiedy Krzyś zasypiał po karmieniu wykorzystywałam moment, żeby obciąć mu paznokcie. Taka pozycja pozwalała na bezproblemowy dostęp nie tylko do rączek ale i stóp.

Teraz już nie używamy poduszki do karmienia, ale wciąż z niej korzystam. Bardzo wygodnie można się na niej ułożyć leżąc na plecach :)

PODGRZEWACZ DO MLEKA:

Musisz sobie przemyśleć czy jest to niezbędne dla Ciebie. Dziecko może mieć podawany pokarm w temperaturze pokojowej. Niewielkie ilości mleka możesz podgrzać nawet pod gorącą bieżącą wodą. Ja na początku używałam podgrzewacza. Na początku, tuż po wyjściu ze szpitala, Krzyś jadł bardzo nieregularnie. Nie dałabym rady ściągać pokarmu po każdym posiłku. On jadł kiedy chciał, a ja ściągałam o ustalonych porach. Tym sposobem pokarm czekał na niego w lodówce, a nadmiar był mrożony. Mleko dla wcześniaka może stać w temperaturze pokojowej ok. 4 godzin. Dlatego potrzebowałam podgrzewacza, żeby ten pokarm mu podgrzać przed podaniem.

Jednak kiedy zaczął jeść bardziej regularnie odciągałam pokarm po karmieniu. Po odciągnięciu pokarmu nie chowałam do lodówki, więc nie musiałam go podgrzewać.

Oferta podgrzewaczy jest bardzo szeroka. Przy wyborze zwróć uwagę na rozmiar komory podgrzewacza. Jeśli używasz niestandardowych butelek np. Tommee Tippee podgrzewacz musi je mieścić. Bardzo przydatną funkcją jest też utrzymywanie ciepła podgrzewanego mleka. Fajnie jeśli w podgrzewaczu będziemy mogli podgrzewać nie tylko mleko w butelkach, ale także jedzenie. Zwróć uwagę na dodatkowe akcesoria. Zwróć uwagę na czas w jakim dany model podgrzewa jedzenie. Chociaż informacje na temat tego parametru niestety nie zawsze możemy poznać przed zakupem. Wielu sprzedawców tego nie wie.

Jeśli masz trochę większe fundusze możesz pomyśleć o zakupie urządzenia 3 w 1. Takie urządzenia łączą w sobie funkcję sterylizatora, podgrzewacza i parowaru. Brzmi ciekawie i zawsze to jeden sprzęt na blacie a nie trzy.

W tej serii wpisów:
Część pierwsza - ubranka 
Część druga - higiena i kąpiel
Część trzecia - sen i karmienie
Część czwarta - podróż i spacer, elektronika oraz akcesoria dla mamy

5 komentarzy:

  1. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Ewa Ostrowska
    We Wloszech dzieci poczatkowo kladzie sie spac w wozku (gondoli). Gdy bylam wciazy, bylo to dla mnie nieco dziwne, ale gdy syn przyszedl na swiat taki malutki to przekonalam sie, ze to jest dobre wyjscie. ''Gniazdko'' dostalismy ze szpitala przy wypisie i jeszcze dlugo je stosowalismu. A pod lopatki syn mial kladzione zlozona pieluche, tak byl glowka bylo nieco odchylona i gorne drogi oddechowe otwarte.
    U nas nie polecano monitora oddechu. Oczywiscie nie zabraniano rowniez. Maz byl poczatkowo przeciw, ale z uwagi na moje zdrowie psychiczne zgodzil sie na jego zakup (przez pierwsze dni sleczalam nad synekm wsluchujac sie w jego oodech) i powiem ci, ze bylismy bardzo zadowoleni. Znacznie lzej nam sie spalo, zwlaszcza gdy syn by przeziebiony i sypial na brzuchu!!
    Co do okrycia - do dzis dnia walczymy z odkrywajacym sie w nocy synem. 

    OdpowiedzUsuń
  2. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Marcelina S.
    Dla kobiet w ciąży wpis przydatny :)
    Przy pierwszym zawsze wszystko takie nowe, nieznane.. przy drugim już kobieta wie co będzie potrzebne, a co raczej zbędne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Gibonikowa mama
    Świetny, szczegółowy opis. 

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja dal swojego świętego spokoju zakupiłam monitor oddechu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A uruchomił się Wam? Nam kilka razy. Ale nigdy nie musiałam go wybudzać. Raz tylko nie zareagował na ten pierwszy pik.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.