piątek, 31 października 2014

Od kroplówki do butli, czyli droga do domu

Kiedy sprawy z dzieckiem zaczynają się normować. Jego stan zdrowia poprawiać. Rodzice zaczynają się zastanawiać: jaką jeszcze drogę musimy przejść. Z wcześniakami jest inaczej niż z dziećmi donoszonymi. Tu nie chodzi tylko o wagę. Najważniejsze jest, żeby dziecko nauczyło się jeść. Nie zapominając przy tym o oddychaniu.

My całą tę drogę przebyliśmy bardzo szybko. Krzyś zaskoczył nie tylko rodziców, ale i lekarzy. Oni nie wierzyli, że tak się chłopak pozbiera.



Kiedy rodzi się skrajny wcześniak, jego jelita nie są gotowe na przyjęcie pokarmu. Dlatego na samym początku musi przyjmować pokarm dożylnie. Nie ma się co temu dziwić. W końcu jeszcze przez kilka miesięcy powinien być karmiony przez pępowinę.

Żeby przygotować dziecko na kolejny krok pielęgniarki "pędzlują" usta malucha siarą, którą uda Ci się ściągnąć. Moje dziecko dostawało po dwie krople. Ale podobno to krople na wagę złota. Dzięki temu dziecku łatwiej będzie przyswajać pokarm w przyszłości.

I chyba dzięki temu szybko przeszliśmy do następnego etapu, czyli do karmienia przez sondę. Tak by pokarm trafiał bezpośrednio do żołądka. U nas nastąpiło to w trzeciej dobie. Jeszcze byliśmy na OIOMie. Wygląda to strasznie. I pierwsze co rodzicom przychodzi do głowy: jak to musi uwierać. Podobno im to wcale nie przeszkadza. Ciężko w to uwierzyć. Wyobraź sobie, że masz rurkę w nosie, która idzie przez gardło do żołądka i to ma Ci w niczym nie przeszkadzać. Ale fakt, Krzyś nie płakał ani się nie marszczył podczas zakładania i wyjmowania tej sondy. Więc może nie kłamali.

Kolejny etap to jedzenie butlą. Etap ten raczej nie zostanie podjęty przed osiągnięciem 33-34 tygodnia. A to dlatego, że dopiero w tym czasie pojawia się u dzieci odruch ssania. I rzeczywiście Krzyś podjął jakiekolwiek próby właśnie w 33 tygodniu. Jednak jeszcze nam się nie śniło, żeby zjadł cały posiłek butlą. Na początku dziecko dostaje do ssania palec, kiedy jest karmione sondą. I to też nie przy każdym posiłku. Bo nie zawsze chce mu się ssać. Palec dostaje po to, żeby kojarzył ssanie z przyjmowaniem pokarmu.

Nie chodzi tu tylko o naukę ssania. To co spędza sen z powiek rodziców to koordynacja ssania połykania i oddychania. I to powstaje problem. Bo wcześniaki często pięknie ssą tylko zapominają przy tym oddychać. Z naszych doświadczeń wynika, że najłatwiej dziecku zapanować nad ssaniem i połykaniem. Najpierw ssie potem połyka i jakoś daje radę się najeść. Tylko dołączenie do tego oddychania.. To już jest level expert.

Mieliśmy szczęście. Krzyś już 6 dnia opuścił OIOM i już nigdy tam nie wrócił. Kiedy przyszedł 33 tydzień byliśmy już więc na sali przejściowej, potocznie zwanej "dwójką". I tam właśnie rozpoczął swoją naukę ssania. Na szczęście my nie mieliśmy problemów z bezdechami. Na początku trochę nam saturacja spadała, ale Krzyś nauczył się nad tym panować tak, że nie zaliczał "zjazdów".

Niesamowite z jak małych rzeczy ludzie potrafią się cieszyć. Przychodziłam i każdego dnia pytałam: Ile dostaje na posiłek i ile zjadł butlą. To było niesamowite, że każdego dnia widać było postęp. Każdego dnia a to zjadł kilka mililitrów dziennie. Albo zjadł mniej na posiłek, ale za to dwa razy.

U nas etap sonda + butla trwał dwa tygodnie. Nie wiem czy to długo czy krótko. Nam te dwa tygodnie ciągnęły się jakby w nieskończoność. Ale tak naprawdę to chyba całkiem ładnie to poszło. Do tego stopnia, że informacja: "Idziecie do domu" była wielkim szokiem i zaskoczeniem. Ale o tym innym razem.

Dla mnie najpiękniejszy moment to chwila, kiedy mogłam pierwszy raz go nakarmić. Wreszcie zaczęłam się czuć jak matka. Mogłam nakarmić moje maleństwo.

Oczywiście nie było to ani łatwe, ani bezproblemowe. Nie raz zdarzyło się, że nie chciał już reszty dawki, a przychodziła pielęgniarka i zjadał ze smakiem. To były trudne momenty. Czemu ktoś obcy umie go nakarmić a ja nie?

Jestem przekonana, że takie chwile przeżywała każda mama.

6 komentarzy:

  1. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Ewa Ostrowska

    Coraz bardziej utwierdzam sie, iz co krak to obyczaj. O pedzlowani ust siara nigdy nie slyszalam, wiec trudno mi stwierdzic czy cos takiego tutaj ma miejsce. Gdy urodzilam myslalam, ze wiele czasu minie zanim syn dostanie moje mleko. Myslilam sie bardzo bo juz po kilku dniach do zywienia pozajelitowego dolaczono sonde i zaczeto podawc mu 2ml mleka. Wiesz co na mnie robilo najwieksze wrazenie - sciaganie tresci zoladkowej przez sonde by sparwdzic czy mleko strawil. Jesli nie strawil wszytskiego odejmowano to od kolejnej dawki. Po nieco ponad 2 tygodnich syn byl juz tylko na sondzie i moim mleko i faz ata trwala dlugo. Czulam sie okropna matka, ale nie potrafilm go karmic - za duzo nerwow, saturacja spadala...maz bardziej opanowany, wiec to on wprowadzal butle. Szlo pieknie...ktoregos dnia jedna z lekarek robiac USG mozgowia stwierdzila, ze to badanie przedwypisowe, bo wszystko jest ok i zbliza sie do granciy 1800g i lada dzien wychodzi....no, ale wyszlo inaczej, bo w dniu wypisu mlody sie rozleniwil z jedzieniem i zasypial. Druga proba wypisu tydzien pozniej - to samo, wiec zaczeto powaznie szukac przyczyny i wyszla niewielka dysplazja oskrzelowo plucna :(

    OdpowiedzUsuń
  2. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez K a m a L e s k a

    Wiem co oznacza strach o maluszka kiedy rodzi się za wcześnie niż powinien, ale trzymam kciuki i życzę powodzenia!
    Droga blogerko nominowałam Cię do LIEBSTER BLOG AWARD. Szczegóły zabawy u mnie na blogu: http://czekoladowelowe.blogspot.com/2014/11/nominacja-do-liebster-blog-award.html . Pozdrawiam, zapraszam do zabawy i życzę zadowolenia z dalszego blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My w inkubatorze spędziłyśmy 9 dni i przechodząc do sali bliżej domu nigdy więcej do inkubatora nie wróciłyśmy. Na początku leżałyśmy w inkubatorze otwartym bo nie radziła sobie z regulacją ciepłoty ciała. Po 8 dniach odstawione zostały jej kroplówki i była tylko na moim mleczku. U nas pierwsze próby karmienia butelką podjęte zostały po 13 dniach i jadła z początku butelka razem z sondą, bo z butli jadła 10 ml, a na koniec pobytu w szpitalu rozkręciłasię na całego wsuwała jednorazowo po 90 ml mleczka. Położne mówiły o niej mały kałmuczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się. Mój ledwo po 45 wciągał. Czasem zdarzyło mu się 50, ale to rzadko.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.