czwartek, 23 października 2014

Kangurowanie, czyli magia dotyku

Moment kiedy rodzic bierze swoje dziecko w ramiona jest niezapomnianym przeżyciem. Zazwyczaj następuje to tuż po narodzinach. Rodzice wcześniaków muszą czekać chwilę dłużej na ten moment, ale na pewno jest to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu.





Rodzice wcześniaków bardzo szybko dowiadują się czym jest kangurowanie i tylko przebierają nogami, żeby móc pierwszy raz przytulić swoje maleństwo. I choć atmosfera wokół daleka jest od intymności, chwile te są piękne i wyjątkowe.

A samo kangurowanie to nic innego jak kontakt skóra do skóry. Rodzic dostaje maleństwo ubrane tylko w pampers na swoją nagą klatkę piersiową. Ma być ono położone na lekko pochylonym rodzicu z uchem w okolicach serca rodzica. I tak sobie siedzicie. Cieszycie się wzajemną bliskością.

Na początku myślałam, że chodzi tu o budowanie więzi. Bo po cesarskim cięciu i takich traumatycznych przejściach to nie jest łatwe. Oczywiście jest to jedna z wielu zalet. Ale na pewno nie jedyna. Im dłużej byliśmy w szpitalu tym więcej  się dowiadywałam o kangurowaniu.

Metoda ta została odkryta jakby przez przypadek. W krajach trzeciego świata gdzie liczba inkubatorów jest niewystarczająca najsłabsze dzieci, których rokowania były słabe, były oddawane matkom. Te ogrzewały je własnym ciałem. Ku zdziwieniu wszystkich okazało się, że dzieci szybciej wracały do zdrowia niż te z inkubatorów [1].

Co wcześniakom może dać kangurowanie?

Po pierwsze dziecko leżąc na Tobie masuje sobie brzuszek co znacznie poprawia perystaltykę jelit. Fizjoterapeuci mówili również, że w ten sposób pojawia się odruch ssania. Bo jeśli dziecko rodzi się przed 33 tygodniem ciąży tego odruchu nie ma. A kontakt policzka dziecka ze skórą rodzica podobno wzmaga i poprawia odruch ssania. Lekarze powtarzali również, że kangurowanie zwiększa odporność dziecka. W inkubatorze nie ma możliwości kontaktu ze zbyt wieloma zarazkami a te z ciała rodziców są dla dziecka bezpieczne. Szczególnie jeśli jest karmione mlekiem matki.

Kangurowanie a zdrowie matki

Nie tylko u dziecka kangurowanie działa cuda. Ja sama widziałam jak kontakt z dzieckiem wpływa na mój organizm. Po pierwsze - zwiększa ilość produkowanego mleka. Podczas kontaktu matki z dzieckiem wytwarzana jest oksytocyna. To z kolei wpływa na produkcję pokarmu.

Kiedy pierwszy raz dostałam Krzysia na ręce byłam ubrana tylko w koszulę. Pokarmu miałam jeszcze niewiele i nie spodziewałam się, że kiedy przytulę go, popłynie rzeka mleka. Tak właśnie było. I to nie tylko ze mną. Wszystkie znane mi wcześniacze mamy opowiadały podobne historie.

Ponadto oksytocyna pomaga również przy zwijaniu się macicy. Co pozwala na bezpieczne przejście przez połóg. To działanie również zauważyłam u siebie, ale z innymi mamami o tym nie rozmawiałam :)

Kangurowanie zdrowych dzieci

Lekarze i położne zachęcają do kangurowania również dzieci donoszonych. Zapytasz po co. Też długo się zastanawiałam czy kangurować dziecko po wyjściu ze szpitala. Przecież już ssie, odporność ma niezłą a i ja laktację mam ustawioną. Długo nie widziałam w tym sensu. Na pewno do dziś nie odkryłam wszystkich zalet.

A wróciłam do kangurowania po lekturze książki Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy (w planach mam dodanie recenzji tej książki. Na razie powiem, tylko tyle, że jest warta przeczytania). Ogólnie książka przedstawia niezawodny, według autora, sposób na kolkę. Autor wyznaje teorię brakującego czwartego trymestru. I właśnie tą teorią tłumaczy występowaniem kolki. Jego metoda polega na odwzorowaniu warunków jakie maluch miał w brzuchu mamy. I choć jego metoda ma zastosowanie kiedy maleństwo już płacze, to mnie zastanawiało, co zrobić, żeby Krzyś w ogóle nie zaczynał płakać.

Wtedy przypomniałam sobie o kangurowaniu. Bo jak można lepiej przypomnieć dziecku jak to było w brzuszku? Leżąc na Tobie maleństwo słyszy dobrze znany rytm bicia serca. Jest kołysane w rytm Twojego oddechu. A przykryte kocykiem czuje ciasne granice. Do tego czuje Twój kojący zapach.

Ja staram się kangurować Krzysia nawet kilka godzin dziennie. I widzę, że kiedy uda nam się pobyć ze sobą tak długo, jest spokojniejszy wieczorem. Nie wiem czy to złota metoda, ale u nas działa.

A Wy kangurujecie swoje maleństwa?

[1] Wechsler Linden Dana, Trenti Paroli Emma, Wechsler Doron Mia, Wcześniak Pierwsze 6 lat życia, Wydawnictwo PZWL

7 komentarzy:

  1. Co prawda mój synek urodził się w terminie, ale kangurujemy się do tej pory :) Ma 7miesięcy, a dalej jest przytulakiem jak noworodek :)
    Pozdrawiam i nominuję do Liebster Blog Award - szczegóły u mnie http://mama-idealna.blogspot.com/2014/10/nominacja-do-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez diabelnie anielska


    Bardzo ciekawy temat o którym jeszcze nie tak wiele słyszałam, ale teraz jak już wiem to na pewno będę kangurowała moją córcię jak już urodzę.
    A jeśli chodzi o książki to polecam Ci do przeczytania "W Paryżu dzieci nie grymaszą". Gdy tylko skończę ją czytać postaram się ją zrecenzować u siebie na blogu, bo na prawdę jest warta uwagi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. KOMENTARZ DODANY PRZEZ GOOGLE+ przez Ewa Ostrowska


    Co prawda propozycja kangurowania otrzymalm szybko, jak tylko synowi wyjeto rurke i zaczal samodzielnie oddychac, ale mi bylo ciezko sie za to zabrac. Balam sie, ze takiemu niespelna kilogramowemu malenstwu moge zrobic krzywde :( No, ale jak juz sie zacznie to pozniej jest tak pieknie, ze nie chce sie skonczyc u nas bylo tak, ze maly czesto oddychal lepiej wtulony we mnie niz w inkubatorze. Po powrocie do domu takie wtulenie sie w rodzicow (mame czy tate) to byla jego ukochana pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U Nas to Tatinek pierwszy zobaczył i dotknął naszej córki. To on miał to szczęście i kontakt skóra do skóry. i teraz Łucja jest spokojniejszy przy nnim. To u niego zasypia na klatce piersiowej a ja obawiam się o dzień kiedy on wróci do pracy a my pozostajemy same w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie dobrze. Tata jest kochany i ważny w życiu dziecka, ale mama to mama. Nie ważne czy to on pierwszy przytulił. Ani się obejrzysz okaże się, że dziecko bardzo przeżywa Twoje każde wyjście.

      Usuń
  5. W szpitalu ze względu na moją infekcję i silny kaszel nie miałam tej możliwości, w domu parę razy nam się zdarzyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój do tej pory czasem chce się tak poprzytulać. Tylko już w ubranku :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.