wtorek, 30 grudnia 2014

I tak właśnie mija pół roku :)

Aż trudno uwierzyć jak ten czas leci. Pół roku temu na świat przyszedł Krzyś. Pojawił się przedwcześnie. I choć początki były trudne to teraz wspomnienie powoli się zaciera. Pewnie nigdy nas nie opuści. Ale teraz myśląc o nim widzę przed oczami tylko jego uśmiech, a nie jak wcześniej, inkubator.

środa, 24 grudnia 2014

Nasza pierwsza gwiazdka

Ten rok przyniósł nam wiele nowych doświadczeń. I choć rozpoczął się pięknie: w styczniu usłyszałam "Gratuluję jest Pani w ciąży". Potem jeszcze kilka miesięcy spędzonych w beztroskim oczekiwaniu na nasz mały cud. A potem w czerwcu usilne błaganie, aby cud się wydarzył, on przeżył i wrócił zdrowy z nami do domu. Mamy za co dziękować w tym roku. Cud się zdarzył i już prawie 5 miesięcy Brzdąc wypełnia każdy milimetr naszego domu i przez niecałe 6 miesięcy zmienił nasze życie i nasze poglądy o 180 stopni.



W tym roku nasza pierwsza Gwiazdka we trójkę. Zaczęła się nerwowo, bo oczywiście z zamówieniem choinki i ozdób czekaliśmy praktycznie do ostatniej chwili. Tak więc nerwowo oczekiwaliśmy, czy w naszym domu pojawi się symbol Świąt. Udało się. Kurier dotarł do nas już po 20. Ale dotarł. Pierwszy raz w naszym domu stanęła prawdziwa choinka. Prawdziwa, choć sztuczna :) Do tej pory nie ubieraliśmy takiej klasycznej, tylko taką maleńką 20 cm. Nie mieliśmy po co, bo i tak Święta spędzaliśmy u rodziców. 

W tym roku nawet chcieliśmy pojechać. Zrobiliśmy w połowie grudnia przymiarkę jak to zniesie nasz Pierworodny. Krzyś po raz drugi miał odwiedzić dziadków. Rozochoceni, że pierwsza wizyta udała się doskonale byliśmy pewni, że i tym razem będzie sukces. Mieliśmy w planach nawet spędzić cały dzień u rodziców. A tu klops. Krzyś jak tylko przekroczył próg wpadł w taką histerię, że musieliśmy od razu wracać. Nakarmić mi się go udało po jakiś 40 min uspokajania. A zasnął dopiero jak wjechaliśmy do lasu i jeździliśmy po nieutwardzonych drogach.

Niestety w drodze powrotnej nam się obudził i zamiast godzinę wracaliśmy 2,5. Trzeba było się po drodze zatrzymywać i go uspokajać. Zniechęceni, z ciężkim sercem, powiedzieliśmy rodzicom, że nie odwiedzimy ich w Święta. No i tak prysnęła nam magia Świąt. Bo przecież tym one są. Bliskością. Rodziną. Czasem spędzonym razem. A to wszystko przy brzmieniu kolęd i narzekaniach, że znów w telewizji leci to samo, i że znów mama się narobiła a to wszystko zostanie, bo my nic nie zjedliśmy.

Tęskno nam do tych naszych tradycji: najpierw pójść na cmentarz do mojego taty. Potem mini wigilia u mojej mamy. A na koniec, z moją mamą, jedziemy do teściów na mega wyżerkę. Później pół przytomni z przejedzenia jedziemy na pasterkę. A tam tylko słychać jak fasola i groch opuszczają co niektórych przejedzonych :)

W tym roku moja mama przyjechała do nas. Tak więc mój mąż dzielnie dzielił kuchnię ze swoją przygłuchą teściową. Zadanie niełatwe, ale wszyscy żyją. O dziwo...

A co z Młodym? Oczywiście jak można się było spodziewać miał dziś marudny dzień. Tak więc postanowiliśmy zjeść wigilię jak już pójdzie spać. Może się to niektórym wydać dziwne, ale tak postanowiliśmy i już. On spokojny jest góra do pół godziny. Nie moglibyśmy się skupić na świętowaniu tylko byśmy patrzyli czy już przypadkiem nie zacznie marudzić. A to czego obawialiśmy się najbardziej, to to, że nagle zacznie marudzić i trzeba będzie kolację przerwać i iść go usypiać. Co oznaczało by, że opuściłabym Wigilię na minimum pół godziny.

Ale oczywiście nie obyło się bez opuszczania stołu. Na szczęście potrzebował tylko chwili, żeby wrócić do krainy snu. I tak odbyła się nasza pierwsza Wigilia w naszym własnym mieszkanku. Czekam do następnego roku, bo wtedy już na pewno spędzimy ją z Krzysiem. A moim marzeniem by było spędzić przyszłą Wigilię zgodnie ze starą nasza tradycją... W szczycie marzeń chciałabym jeszcze, żeby przyjechała moja siostra... Oj było by pięknie. Ale w sumie to jeszcze te Święta się nie skończyły a już marzę o kolejnych...

sobota, 20 grudnia 2014

Pierwsze dni w domu

I nadszedł ten upragniony moment. Zabieramy Krzysia do domu. To było już jakiś czas temu. Z perspektywy czasu lepiej widzę pewne rzeczy. Widzę jak byłam nieprzygotowana, jak bardzo samotna ze wszystkimi swoimi problemami i rozterkami. Wiem też, w których momentach zachowywałam się irracjonalnie i jakie błędy popełniłam. Ale jak to mówią: jeśli patrzysz w tył i wiesz co byś poprawił to znaczy, że zrobiłeś duży krok w przód a błędy, które popełniłeś sprawiły, że jesteś mądrzejszy i wcale nie musisz zmieniać przeszłości.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

A w domu wszystko gotowe?

To pytanie słyszeliśmy często tuż przed wyjściem Krzysia do domu. Nie, nie było gotowe. Gdyby Krzyś miał wyjść od razu po urodzeniu to zobaczył by w swoim pokoju wielką graciarnię. Mieliśmy tam jeszcze nierozpakowane rzeczy z poprzedniego mieszkania. No cóż dwa lata to stanowczo za krótko, żeby wszystko wypakować. Na ścianach był tylko grunt, bez farby. Remont pokoju mieliśmy rozpocząć za tydzień czy dwa. W sumie poszło zgodnie z planem, tylko że Krzyś już był na świecie.

środa, 10 grudnia 2014

Canpol babies - blogosfera

A dziś tak trochę inaczej i znacznie krócej :) Przedstawię wam dziś firmę Canpol babies. A dokładniej ich podejście do znaczenia opinii mam.




Firmę Canpol babies kojarzy chyba każda mama. Mają tak wiele produktów w swojej ofercie, że chyba nie da się ich nie zauważyć. Sami piszą o sobie, że są liderem na polskim rynku. Pewnie tak jest. Ja sama mam rzeczy od nich i jestem zadowolona. Ale dziś nie o tym.

Wiem, że mojego bloga odwiedza wiele blogujących mam. I to w sumie dziś do Was kieruję ten wpis. Chcę Wam przedstawić blogosferę w Canpol babies. 

Canpol babies w bardzo przyjemny sposób otwiera się na opinię mam. Przyjemny, bo prosty i przejrzysty. Wchodząc na stronę http://canpolbabies.com/pl/blogosfera co prawda dowiesz się wszystkiego, ale zaoszczędzę Ci klikania i powiem co i jak.

Nie od dziś wiadomo, że mamy chcą tylko tego co najlepsze dla swoich dzieci. Więc nie kupują byle czego. A bardzo cenią sobie produkty sprawdzone. Gdzie ktoś powiedział, że to jest dobre. I tu się otwiera wielka rola blogosfery. Żebyś mogła wziąć udział w tym zamieszaniu musisz spełnić 3 warunki: zalogować się, dodać wpis na blogu i wypełnić formularz. 

W formularzu podajesz adres strony i decydujesz czy chcesz dany produkt testować czy przeznaczyć go na nagrodę w konkursie. No oczywiście jeśli chcesz organizować konkurs to już na tym etapie musisz przedstawić pomysł. I już. A potem czekasz czy Cię wybiorą.

Ja od dłuższego czasu obserwowałam ich blogosferę. To co zauważyłam: nowy produkt do testowania pojawia się raz na miesiąc. Nie wybierają tylko blogów dużych i znanych. Widziałam, że wybierane są też świeżynki w świecie blogowym. Ja też liczę, że uda mi się wziąć udział w tej inicjatywie. Sama wybieram to co sprawdzone, dlatego fajnie by było móc powiedzieć tym mamom, które tu zaglądają co myślę o danym produkcie. Trzeba sobie jakoś pomagać :)

Wyprawka dla wcześniaka - cz. 4 podróż i spacer, elektronika, rzeczy dla mamy

To już ostatni wpis z serii wyprawki dla wcześniaka. Mam nadzieję, że i ten post pomoże Wam w wyborze odpowiednich akcesoriów. Tym razem przyglądam się temu co potrzebne na podróż i spacery,  temu co elektroniczne i co się może przydać młodej mamie.


piątek, 5 grudnia 2014

Idą święta czyli szał zakupów

Mikołajki już jutro. A to oznacza, że i Święta za pasem. My już dostajemy masę pytań od rodziny. Co takiemu malcowi można dać w prezencie na Gwiazdkę? Jak dziecko ma roczek albo jeszcze więcej to jest jakoś łatwiej. Ale co można dać w prezencie noworodkowi? Oto kilka moich propozycji, które możesz wykorzystać również idąc do niemowlaka na pierwszą wizytę.

niedziela, 30 listopada 2014

Kończymy 5 miesięcy

Kolejny miesiąc za nami. Dziś nasz dzielny malec kończy 5 miesięcy. Minęło nie wiem kiedy.




Aktualny wiek: urodzeniowy 5 miesięcy (korygowany 2,5 miesiąca)
Waga: 6180 gramów 
Rozmiar ubranek: generalnie 68, ale że z tymi ubrankami jest różnie to i zakładamy 74 już.

Rozkład dnia:
I tu nam się wszytko pomieszało. Nie wiem czy Krzyś przechodzi teraz jakieś poważne zmiany czy o co chodzi, ale teraz potrzebuje 4 drzemek w ciągu dnia. Pierwsza o 9:00, potem 11:00. I dalej to już różnie. Zazwyczaj 13:00 i 15:00. Śpi też różnie czasem godzinę, czasem pół godziny. Resztę czasu albo je albo się bawi. Życie jak w Madrycie :)

Pora kąpieli i zasypiania została taka sama. 

Rozwój fizyczny:

O i tu się dzieje. Nie tylko coraz lepiej podnosimy główkę, ale i ostatnio zaliczyliśmy pierwszy zamierzony kontakt z zabawką. A to dzięki temu, że i coraz bardziej stabilny jest na brzuszku. Już nie chybocze się i nie upada w najmniej oczekiwanych momentach. Teraz na plecach ląduje, kiedy ma na to ochotę. A dziś nawet zauważyłam u niego chęć działania w drugą stronę, znaczy z plecków na brzuszek. Niestety na chęciach się zaczęło, skończyło na płaczu... Dopiero jak mama pomogła się przekręcić to wróciło zadowolenie. 

Krzyś ma też coraz większą władzę nad rękami. Gryzie je obie na potęgę. Oczywiście nie całe ręce a tylko piąstki. Po ostatniej rehabilitacji znęca się nad nimi po równo, bo wcześniej to upodobał sobie lewą. Prawą zaniedbywał. 

Ogólnie chyba trochę zapomniał, że ma prawą stronę. Teraz czasem go obserwuję jak leży i z największą uwagą i skupieniem obserwuję jak ogląda swoją prawą rękę. Wyraz twarzy ma taki, jakby chciał powiedzieć: "No niesamowite, co oni mi tu przyczepili. Wcześniej tego nie było." :)

Rozwój emocjonalny:

Teraz cały świat może zostać obdarzony pięknym szczerbatym uśmiechem. Dostaje uśmiech każdy kto się nawinie i jest sympatyczny z twarzy. No i oczywiście uśmiechnie się też do Krzysia. I wszystko też powoduje uśmiech na jego twarzy. Nie to, żeby stał się nagle zupełnie radosnym dzieciątkiem. Jak mu się nie spodoba twój grymas to zamiast uśmiechu masz histerię :) Ale uśmiechów jest coraz więcej.

Coraz lepiej też idzie nam uspokajanie własnych problemów. Kiedyś uspokajał się tylko przy metodzie 5S. Dziś używamy jej tylko na konkretne ataki histerii. Łagodniejsze złości da się uciszyć przy głośnym "szszsz" albo śpiewaniem piosenek.

Rozwój mowy:

To co budzi największą radość i najwięcej uśmiechów to prowadzenie rozmów z mamą i tatą. Teraz mamy już niezły zasób dźwięków: agi, agu, edziu i cała gama westchnień itp. Ale jest oszczędny w słowach. Z byle kim nie gada :)

W co się bawię:

Grzechotki to teraz ulubieni towarzysze zabaw. Potrafią nawet rozchmurzyć zdenerwowanego Krzysia. Uwielbia ich dźwięk. Jeszcze chyba nie odkrył, że on też czasem grzechocze zabawką jak ją szturchnie. 

Z racji tego, że ma coraz większą władzę nad własnymi rękami i jednocześnie ogromną potrzebę gryzienia wszytko ląduje w jego buzi. Znaczy wszystko co wisi na odpowiedniej wysokości i w odpowiedniej odległości. Bo no cóż władzę nad rękami ma, tylko nie absolutną :)

I uwielbia obserwować wszystko co się rusza i świeci. Na szczęście jak świeci to nie musi się ruszać. 

Ulubione zajęcia:

Zdecydowanie siedzenie w leżaczku. A to dlatego, że tam zabawki można łatwo wziąć do buzi. Tylko zła mama nie daje siedzieć tam cały czas...

Kolejną rzeczą, którą uwielbia jest rozmawianie. Jak go najdzie ochota na rozmowy to już nic nie jest ważne. Ani jedzenie, ani spanie. Mógł by gadać i gadać, póki nie najdzie go ochota na płacz.

I od niedawna bardzo podoba mu się karuzela. Może się na nią patrzeć godzinami. Tylko melodyjka go denerwuje. Sam ruch zabawek jest dla niego magiczny i wyciszający. Na prawdę pomaga mu w usypianiu.


środa, 26 listopada 2014

Wyprawka dla wcześniaka cz. 3 - sen i karmienie

Były już ubranka i wszytko do pielęgnacji malucha. Przedstawiam dalszy ciąg naszej wyprawkowej listy. Pora przyjrzeć się rzeczom do spania i karmienia.


niedziela, 23 listopada 2014

Wyprawka dla wcześniaka - cz. 2 higiena i kąpiel

Poprzednio pisałam o ubrankach. Bez dwóch zdań jest to ważne. Bo przecież w coś dziecko ubrać trzeba. Ale to nie wszystko. Maleństwo potrzebuje jeszcze całej listy akcesoriów. Dziś przedstawiam te potrzebne do pielęgnacji dziecka.



czwartek, 20 listopada 2014

Dzień Praw Dziecka - Masz prawo. Reaguj

Przeprowadzone na zlecenie RPD, przez TNS OBOP w 2012 roku badania pokazują, że jedna trzecia badanych uważa, iż nie powinni się wtrącać w to, jak rodzice postępują z dziećmi i w sytuacje stosowania kar fizycznych. Najczęściej powodem braku ich reakcji jest niechęć do wtrącania się w sprawy innych (29%).
Niemal połowa respondentów (47%) nie zareagowałoby uznając zasady nietykalności rodziny lub nie czująć się "uprawnionymi" do tego. Powodem brak działania u prawie jednej czwartej badanych (23%) okazał się być strach.

środa, 19 listopada 2014

Wyprawka dla wcześniaka - cz. 1 ubranka

Wyprawka dla wcześniaka może bardzo nie różni się od standardowej wyprawki niemowlęcej. Podstawową różnicą jest czas w jakim jest kompletowana. Rodzice dzieci donoszonych wiedzą, że na godzinę "W" trzeba się przygotować. Zwykle robią to z wyprzedzeniem. Ja sama z terminem na wrzesień miałam zacząć w lipcu. I w sumie zamierzenia się spełniły, tylko że w tempie ekspresowym. I z Krzysiem już na świecie.


sobota, 15 listopada 2014

poniedziałek, 10 listopada 2014

Szpitalne życie

Stając w obliczu nowej sytuacji musisz się odnaleźć w nowym miejscu. Szpital na chwilę, dłuższą lub krótszą, stanie się Waszym domem. Czego możecie się spodziewać? Co Was tu czeka? I jak sobie z tym poradzić?
Nie na wszystkie pytania odpowiem, bo nie wszystko przeszłam. Ale mam kilka wskazówek jak dać sobie radę w tym nowym, jeszcze obcym miejscu.

środa, 5 listopada 2014

Skończyliśmy 4 miesiące

30 pażdziernika skończyliśmy 4 miesiące. Choć powinniśmy 1,5. W języku wcześniaczym mówi się, że mamy 4 miesiące urodzeniowe i 1,5 miesiąca korygowane. Zupełnie nie wiadomo jakich umiejętności można się po dziecku spodziewać. Część umiejętności rozwija się zgodnie wiekiem urodzeniowym, część z korygowanym. Większość jest pomiędzy.






piątek, 31 października 2014

Od kroplówki do butli, czyli droga do domu

Kiedy sprawy z dzieckiem zaczynają się normować. Jego stan zdrowia poprawiać. Rodzice zaczynają się zastanawiać: jaką jeszcze drogę musimy przejść. Z wcześniakami jest inaczej niż z dziećmi donoszonymi. Tu nie chodzi tylko o wagę. Najważniejsze jest, żeby dziecko nauczyło się jeść. Nie zapominając przy tym o oddychaniu.

My całą tę drogę przebyliśmy bardzo szybko. Krzyś zaskoczył nie tylko rodziców, ale i lekarzy. Oni nie wierzyli, że tak się chłopak pozbiera.

sobota, 25 października 2014

czwartek, 23 października 2014

Kangurowanie, czyli magia dotyku

Moment kiedy rodzic bierze swoje dziecko w ramiona jest niezapomnianym przeżyciem. Zazwyczaj następuje to tuż po narodzinach. Rodzice wcześniaków muszą czekać chwilę dłużej na ten moment, ale na pewno jest to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu.



środa, 15 października 2014

Czy wcześniaka można karmić piersią?

Jeszcze przed porodem, kiedy neonatolog przeprowadzała ze mną wywiad pytałam czy będę mogła karmić piersią. Odpowiedziała, że oczywiście. Dziś wiem, że to możliwe, ale nie łatwe. Dziś też wiem ile wysiłku i determinacji trzeba włożyć, aby ten cel osiągnąć . I jak słyszę, że karmienie piersią jest takie naturalne i oczywiste, to mam ochotę krzyczeć i bić, choć nie jestem agresywną osobą. Dziś wiem też, że miałam ogromne szczęście, że mi się w ogóle udało. Wiele jest kobiet, którym nie braknie determinacji, jednak braknie pokarmu i pomocy ze strony personelu szpitala.

niedziela, 12 października 2014

Pobyt dziecka na OIOMie

Dziś wiem jakie mieliśmy szczęście, że Krzyś leżał  na OIOMie tylko kilka dni. Nie wiem jak radzą sobie rodzice, których dziecko leży tam kilka tygodni, albo co wydaje mi się jeszcze gorsze, kiedy wraca na OIOM z dalszych sal. Choć ten czas trwał krótko, odcisnął na nas swoje piętno.

niedziela, 5 października 2014

Pierwsze spotkanie

Wiele razy wyobrażałam sobie nasze pierwsze spotkanie. W każdej wizji poród przebiegł bez problemów i komplikacji. Krzyś był zdrowy, a ja mogłam go tulić i bez problemu karmić piersią. Rzeczywistość okazała się brutalna. Nic z powyższych się nie spełniło, bo pierwsze spotkanie z wcześniakiem wygląda zupełnie inaczej.


poniedziałek, 29 września 2014

Nasza historia

Te dni będę chyba pamiętać do końca życia. Chociaż nie jestem do końca pewna czy chcę to pamiętać. Kiedy wracam myślami do tamtych chwil nie umiem przestać myśleć co by było gdyby... To chyba jakieś przekleństwo, bo wciąż mam łzy w oczach.